<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Notatki na piasku</title>
	<atom:link href="http://www.ktos.info/notatki/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.ktos.info/notatki</link>
	<description>Głębsze notki Ktosia, na tematy całkowicie różne. Opinie, oceny i różne ględzenie.</description>
	<lastBuildDate>Mon, 01 Feb 2010 20:18:45 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.1</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Dzięki</title>
		<link>http://www.ktos.info/notatki/2010/02/01/dzieki/</link>
		<comments>http://www.ktos.info/notatki/2010/02/01/dzieki/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 01 Feb 2010 20:18:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ktos</dc:creator>
				<category><![CDATA[Prywatne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.ktos.info/notatki/?p=587</guid>
		<description><![CDATA[Dziś taka ładna data. 01.02.2010. Palindromiczna można by powiedzieć. W sam raz na zrobienie czegoś fajnego. Jakiejś zmiany na przykład.
Dzięki wam, czytelnicy, za te parę lat i dobrych parę setek komentarzy.
Dzięki za krytykę i pochwałę, za zgodę i niezgodę. Dzięki za zainteresowanie &#8211; nawet jeśli to tylko przelotny klik z wyszukiwarki.
Nie umiem pisać wpisów pożegnalnych. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dziś taka ładna data. 01.02.2010. Palindromiczna można by powiedzieć. W sam raz na zrobienie czegoś fajnego. Jakiejś zmiany na przykład.</p>
<p>Dzięki wam, czytelnicy, za te parę lat i dobrych parę setek komentarzy.<br />
Dzięki za krytykę i pochwałę, za zgodę i niezgodę. Dzięki za zainteresowanie &#8211; nawet jeśli to tylko przelotny klik z wyszukiwarki.</p>
<p>Nie umiem pisać wpisów pożegnalnych. Bo w sumie takiego jeszcze nie pisałem.<br />
Mówiłem, że zmienię to miejsce, że pojawi się coś nowego i ciekawego, że będzie ewolucja. Gdzie tam. Nie wyszło, a blog powoli dogorywał. Nie chcę przedłużać agonii, nadszedł czas, by coś zmienić na serio.</p>
<p>Do zobaczenia. Gdzieś, kiedyś, w innym miejscu wszechobecnej Sieci.</p>
<p><code>logout</code></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.ktos.info/notatki/2010/02/01/dzieki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Windows Home Server</title>
		<link>http://www.ktos.info/notatki/2009/12/12/windows-home-server/</link>
		<comments>http://www.ktos.info/notatki/2009/12/12/windows-home-server/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 12 Dec 2009 13:09:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ktos</dc:creator>
				<category><![CDATA[Komputery]]></category>
		<category><![CDATA[Microsoft]]></category>
		<category><![CDATA[Windows]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.ktos.info/notatki/?p=581</guid>
		<description><![CDATA[Od kilku tygodni w moim domu działa jeden z najdziwniejszych produktów Microsoftu &#8211; Windows Home Server. Wersja najbardziej aktualna, z dodatkiem PowerPack 3.
Dlaczego najdziwniejszych? Bo to jedna wielka hybryda. Instalator oparty na WinPE 2.0, który w pewnym momencie wraca do trybu tekstowego rodem z NT 4.0. System startuje zupełnie jak XP, logo ma trochę podobne [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Od kilku tygodni w moim domu działa jeden z najdziwniejszych produktów Microsoftu &#8211; Windows Home Server. Wersja najbardziej aktualna, z dodatkiem PowerPack 3.</p>
<p>Dlaczego najdziwniejszych? Bo to jedna wielka hybryda. Instalator oparty na WinPE 2.0, który w pewnym momencie wraca do trybu tekstowego rodem z NT 4.0. System startuje zupełnie jak XP, logo ma trochę podobne do Visty, a oparty jest w zasadzie na Small Business Server 2003. I te rzeczy z 2003 dają się niestety we znaki.</p>
<p><a href="http://trash.ktos.info/img/whs1.jpg"><img src="http://trash.ktos.info/img/whs1-small.jpg" alt="Windows Home Server Console - komputery" /></a></p>
<p>Ale do rzeczy &#8211; czym jest WHS? Możemy go potraktować jako przerośniętego NAS-a (Network Attached Storage). Swoją rolę najlepiej spełnia, gdy jest podłączony do sieci i dużej powierzchni dyskowej. Spokojnie wtedy siedzi gdzieś w kącie, a my mamy z każdego komputera w sieci domowej dostęp do naszych danych. Jak na zwykłym komputerze gdzieś w sieci. To jednak nie wszystko &#8211; dodatkowo oprogramowanie dba o regularny backup naszych komputerów do centralnego serwera domowego, dba o mirroring danych już na serwerze, zapewnia dostęp zdalny do plików na dysku serwera (przez przeglądarkę internetową, fajna sprawa). I dostępne jest wiele add-inów, które mają możliwość współpracy czy to z kamerkami internetowymi czy systemami inteligentnych instalacji elektrycznych.</p>
<p>Dostęp i ustawienia realizowane są przez Windows Home Server Console, gdzie można łatwo skonfigurować backup, udostępniane foldery (i uprawnienia do nich), można zobaczyć aktualny status sieci (czy aby któryś z komputerów nie ma nieaktualnego antywirusa lub kopii zapasowej). Ale można też zalogować się &#8220;po ludzku&#8221; przez RDP i działać na pulpicie. Mimo iż jest to wyraźnie odradzane ;-)</p>
<p><a href="http://trash.ktos.info/img/whs2.jpg"><img src="http://trash.ktos.info/img/whs2-small.jpg" alt="Windows Home Server Console - kopie zapasowe" /></a></p>
<p>Wspomniałem o dziedzictwie 2003, które jest widoczne wyraźnie. Z jednej strony jest to choćby IIS 6.0 który to serwuje stronę zdalnego dostępu przez przeglądarkę. Z drugiej &#8211; olbrzymia ilość poprawek. Po świeżej instalacji było ich w okolicach setki. Jednak, za to, jeśli ktoś się zna, to daje się uruchomić funkcje, których &#8220;oficjalnie&#8221; nie powinno być &#8211; ja konfigurowałem VPN, ale podobno da się nawet postawić kontroler domeny Active Directory.</p>
<p>Nie miałem (całe szczęście) okazji przetestować czy faktycznie da się te kopie zapasowe odzyskać &#8211; podobno możliwe jest też odzyskiwanie z użyciem płyty CD na &#8220;goły sprzęt&#8221;, gdy nam wszystko kompletnie padnie. Choć przyznam, że mnie to interesuje i chyba zaraz spróbuję jakąś maszynę wirtualną na szybko ustawić i odzyskać. </p>
<p>Podoba mi się, że nawet jest wtyczka do Media Center &#8211; jestem w stanie sobie wyobrazić kontrolę np. &#8220;zapchania&#8221; dysku serwera korzystając z komputera pod telewizorem. Mój testowy serwer to ani wielkiego dysku nie miał, ani ja nie mam komputera pod telewizorem, ale może być przydatne ;-) Ciekawe wydaje się np. przenoszenie starych nagranych programów z telewizji na Home Server, by odciążyć dysk &#8220;nagrywarki&#8221; i udostępnić to wszystko w sieci.</p>
<p>Oczywiście, by cały Home Server miał sens, to nie można zrobić tak jak ja, że jeden z komputerów na 1000 GB dysku, a cały serwer, który go m.in. backupuje, ma dysku 80 GB. Istnieją gotowe zestawy od m.in. HP czy Acera dostarczane wraz z WHS i miejscem na przykład na 4 dysku, po 1,5 TB każdy. I mamy piękny centralny serwer w domu udostępniający wszystkie nasze zdjęcia, filmy czy muzykę.</p>
<p><a href="http://trash.ktos.info/img/whs2.jpg"><img src="http://trash.ktos.info/img/whs3-small.jpg" alt="Windows Home Server Console - informacje o systemie" /></a></p>
<p>Przejdźmy do wad &#8211; z jednej strony jest to oparcie na Windows 2003. Znów musiałem uruchomić Internet Explorera (i to 6.0 początkowo) by wykonać update. Poprawek była masa, niektóre zapewne dla mojego, zamkniętego na świat (prócz portu 80 i 443) serwera &#8211; mało istotne. System nie wspiera też nowego wynalazku wprowadzonego wraz z Windows 7, HomeGroup, prostej wymiany plików pomiędzy komputerami. Konsola zarządzania nie działa zawsze płynnie (choć tutaj wpływ ma pewnie to, że mój testowy serwer to Pentium M 1 GHz).</p>
<p>Obecnie poważnie rozważam zakup jakiegoś małego komputerka z Atomem i postawienie go jako domowy serwer. Przynajmniej na jakiś dłuższy test, tak w okolicach pół roku, bo na tyle można uzyskać wersję próbną &#8211; pełna kosztuje, w USA, 100 dolarów. Nie jest niebywale wygórowana, jak to korporacja ma w zwyczaju, ale za taką cenę można też kupić pewnie tańszego NAS-a&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.ktos.info/notatki/2009/12/12/windows-home-server/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>A na czym ty grałeś?</title>
		<link>http://www.ktos.info/notatki/2009/11/12/a-na-czym-ty-grales/</link>
		<comments>http://www.ktos.info/notatki/2009/11/12/a-na-czym-ty-grales/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 12 Nov 2009 09:59:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ktos</dc:creator>
				<category><![CDATA[Misz-masz]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.ktos.info/notatki/?p=576</guid>
		<description><![CDATA[Znów zebrało się na wspominki. Tym razem na temat grania. Granie na komputerze to przecież podstawowy temat i podstawowa rzecz jaką się na komputerze robi &#8211; ile się słyszy o tym, że nastolatek jeden z drugim za długo gra na komputerze? ;-) Niewielki wkład miało na to po raz chyba trzeci obejrzenie dokumentu &#8220;I, Videogame&#8221; [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Znów zebrało się na wspominki. Tym razem na temat grania. Granie na komputerze to przecież podstawowy temat i podstawowa rzecz jaką się na komputerze robi &#8211; ile się słyszy o tym, że nastolatek jeden z drugim za długo gra na komputerze? ;-) Niewielki wkład miało na to po raz chyba trzeci obejrzenie dokumentu &#8220;I, Videogame&#8221; na Discovery.</p>
<p>Nie jestem wytrawnym graczem &#8211; raz na jakiś czas włączam jakiegoś &#8220;Star Wars: Battlefront&#8221;, &#8220;Cywilizację II: Próbę Czasu&#8221; czy równie starego &#8220;Starcrafta&#8221;. Nie wspominając o &#8220;Frets on Fire&#8221;.</p>
<p>Wróćmy jednak do początku. Początku lat 90-tych. Pół Polski ma już Pegasusa, a ja? A ja mam od dziadka coś, czego nazwy nie znałem. Posiadało wbudowaną pamięć z pewną ilością gier, grało się nawet na dwa joysticki. Teoretycznie był jakiś slot na kartridże, ale oczywiście z Pegasusem niekompatybilne były.<br />
Dwadzieścia lat potem dowiedziałem się, że to urządzenie to był Atari VCS, lepiej znany jako Atari 2600. Albo jakaś jego podróbka. Od tego zaczęło się moje granie.</p>
<p>Potem, w 1995 roku, kupiony został &#8211; za pieniędze jakie dostałem od rodziny z okazji I Komunii (i dużo wkładu dodatkowego moich rodziców), komputer PC. 486DX4 z 8 MB RAM i napędem CD-ROM o szybkości 2x. Zabójczy sprzęt. Razem z nim dostałem płytę CD, na której to znalazły się wersje demo wielu gier od słynnej firmy Apogee &#8211; m.in. &#8220;Raptor: Call of the Shadows&#8221;, &#8220;One Must Fall 2057&#8243;, &#8220;Hocus Pocus&#8221;, &#8220;Jazz Jackrabbit&#8221; czy &#8220;Wacky Wheels&#8221;. Z okazji natomiast jakiś Świąt dostałem grę na CD kolejną &#8211; zestaw &#8220;Comanche vs Werewolf&#8221; od NovaLogic. Tutaj pojawiły się pierwsze problemy &#8211; szybkość doczytywania misji z CD była potworna. Można było spokojnie zrobić herbatę i ją wypić. Gdy zobaczyłem jak ta gra chodzi na napędzie CD o szybkości 6x &#8211; to był szok. Ale jakoś tak wyszło, że symulatory stały się pasją. &#8220;Armored Fist&#8221;, &#8220;F-19 Stealth Fighter&#8221;, a w końcu gra, która zmieniła świat dla mnie. Mój komputer &#8211; o którym kłóciłem się z kolegą, że nie jest taki zły &#8211; nie wyrabiał. &#8220;USNF &#8216;97&#8243;, które wymagało 16 MB RAM. Straszliwa ilość. Po dokupieniu ich &#8211; zadziałała. Nie najlepiej, ale działała ;-)</p>
<p>W międzyczasie też pojawił się w moich rękach &#8220;Warcraft 2&#8243;, &#8220;Starcraft&#8221; (który na 486 chodził, ale zapisywanie gry trwało w nieskończoność) czy &#8220;Cywilizacja&#8221;. No i rzecz jasna strzelanki &#8211; &#8220;Wolfenstein 3D&#8221; (akurat z nim miałem styczność na kolegi czarno-białym monitorze już wcześniej), &#8220;Doom&#8221; czy &#8220;Duke Nukem 3D&#8221;. A do kolegów posiadających lepsze komputery się chodziło grać w &#8220;GTA&#8221; w wersji z grafiką 24-bit, gdzie jeden model samochodu mógł mieć wiele kolorów&#8230;</p>
<p>A potem się jakoś tak zgubiłem. Niby czasem bywałem u jakiś znajomych i mogłem obejrzeć a to &#8220;GTA: London&#8221;, a to &#8220;GTA 2&#8243;, &#8220;Mortal Kombat 3&#8243;, &#8220;Need for Speed 3: Hot Pursuit&#8221;. Sam dostałem (a może kupiłem?) &#8220;Kick Off 98&#8243; i graliśmy rozgrywając własne mistrzostwa świata w piłce nożnej na własnym komputerze. I namiętnie potrafiłem dyskutować, że &#8220;FIFA &#8216;98&#8243; to ma coś tam złego, a &#8220;GTA 2&#8243; jest badziewne.</p>
<p>Szczęście, że miałem znajomych &#8211; u jednego mogłem zetknąć się &#8220;Worms Armageddon&#8221; i &#8220;Mechwarriorem&#8221;, u drugiego z &#8220;Quakiem&#8221;. Do czasopism o grach zaczęły być dodawane pełne wersje i można było sobie zagrać w &#8220;Croca&#8221;. Ale znów byłem na uboczu rynku gier i szczerze mówiąc &#8211; nadal w nim jestem. Komputery się zmieniały, się ulepszały, gry stawały się świetne, a ja dalej miałem mojego &#8220;Warcrafta 2&#8243;. Jakiegoś takiego przełomu nie było&#8230; no, może gdzieś do 2003 roku. Tam, mój wspaniały nowy komputer (działający wciąż i do dziś) potrafił już uciągnąć różne hity. Trochę nadrobiłem. Jednak gdy rozpoczął się boom, gry zaczęły wymagać zmian komputerów co chwilę, to ja znów zostałem z &#8220;przeżytkiem&#8221; ;-) A potem kupiłem laptopa, którego Intel GMA 950 nawet przy &#8220;GTA: San Andreas&#8221; potrafił zachowywać się powoli i nieprzewidywalnie.</p>
<p>A teraz? Mój komputer do gier najlepszy nie jest &#8211; &#8220;budżetowa&#8221; karta graficzna (wybierana jako kompromis pomiędzy mocą, ciszą i energożernością), ale raz na jakiś czas w coś zagram. A to &#8220;Call of Duty&#8221; (nie, nie 4) przez sieć lokalną z bratem ciotecznym, a to &#8220;Frets on Fire&#8221;, przez które moja klawiatura jedna się już rozpadła (Enter wypadł ;-)). Albo odwiedzę znów jakiś znajomych i mogę obejrzeć aktualne cuda w rodzaju &#8220;GTA 4&#8243;.</p>
<p>A sam, mimo iż gram bardzo, bardzo rzadko, zastanawiam się &#8211; sam się sobie dziwiąc, nad Xboksem 360. Jest kilka gier, które wydają się bardzo fajne, na tę platformę. Pomysł gdzieś tam w mojej głowie lata i stuka co jakiś czas by go wydobyć na światło dzienne. Ale na razie reszta mózgu zgodnie twierdzi, że to idiotyczna zachcianka.</p>
<p>Choć może, kiedyś?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.ktos.info/notatki/2009/11/12/a-na-czym-ty-grales/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>PC-wizja</title>
		<link>http://www.ktos.info/notatki/2009/10/30/pc-wizja/</link>
		<comments>http://www.ktos.info/notatki/2009/10/30/pc-wizja/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 30 Oct 2009 09:34:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ktos</dc:creator>
				<category><![CDATA[Komputery]]></category>
		<category><![CDATA[Microsoft]]></category>
		<category><![CDATA[Windows]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.ktos.info/notatki/?p=574</guid>
		<description><![CDATA[Zakupiłem sobie kartę telewizyjną. Nie posiadałem takiego urządzenia nigdy wcześniej, teraz jednak pojawiła się ochota by zrezygnować z &#8220;normalnego&#8221; telewizora na rzecz komputera.
I jak wyszło? Nieźle. Oprócz już jednej uwagi, na sam początek &#8211; jeżeli chce się mieć kartę TV jako jedyny odbiornik TV, to polecam taką z dwoma tunerami. Żeby nagrywać i oglądać jednocześnie. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zakupiłem sobie kartę telewizyjną. Nie posiadałem takiego urządzenia nigdy wcześniej, teraz jednak pojawiła się ochota by zrezygnować z &#8220;normalnego&#8221; telewizora na rzecz komputera.</p>
<p>I jak wyszło? Nieźle. Oprócz już jednej uwagi, na sam początek &#8211; jeżeli chce się mieć kartę TV jako jedyny odbiornik TV, to polecam taką z dwoma tunerami. Żeby nagrywać i oglądać jednocześnie. To coś, czego mi teraz trochę brakuje.</p>
<p>Jako programu do odbioru TV używam Windows Media Center. Zresztą kartę kupowałem m.in. dla pilota z WMC zgodnego. Naprawdę świetny kawałek oprogramowania. A zadziwiony faktem, że w Polsce istnieje &#8211; dla kilku kanałów co prawda &#8211; elektroniczny program telewizyjny (EPG), gdy go skonfigurowałem (bo automatycznie ustawił się tylko dla EuroSportu) stwierdzam &#8211; to jest naprawdę super! Wybieram &#8220;Dr. House&#8221;, naciskam na pilocie nagrywanie i działa. Samo, bez programowania. Co prawda są przesunięcia, ale z pewnością jest to pewniejsze niż moje prehistoryczne wideo.</p>
<p>Od strony sprzętu &#8211; kupiłem <a href="http://www.comprousa.com/poland/product/e650f/e650f.html">Compro E650F</a>. O firmie Compro nigdy nie słyszałem, karta skusiła mnie jednak zgodnym z WMC pilotem, hybrydowym tunerem DVB-T/analog oraz &#8211; czego się najbardziej obawiałem, słysząc historie o kartach telewizyjnych &#8211; zgodnością z Windows 7 w wersji 64-bitowej. No i niewygórowaną ceną, około 200 zł, oraz oczywiście byciem kartą low-profile. Dołączone do karty oprogramowanie mnie nie interesowało, od razu byłem na Media Center zdecydowany. Niemniej i tak musiałem zainstalować, bo bez programu &#8220;ComproRemote&#8221; niestety pilot nie funkcjonował jak powinien.</p>
<p>Wróćmy do oprogramowania. Problemem jest to, że w WMC nie ma funkcji &#8220;sleep&#8221;, tj. wyłączenia komputera po pewnym czasie. To znaczy istnieją jakieś aplikacje mające to dodać, np. <a href="http://jeffreygriffin.com/default.aspx">Sleep Timer v2</a>, jednak akurat ta aplikacja sprawia problemy &#8211; przede wszystkim pokazuje się nie na tym monitorze na którym jest Media Center, a ten drugi mam przy oglądaniu telewizji wieczorem zwyczajnie wyłączony. WMC &#8211; z nieznanych mi powodów &#8211; nie ma też w swoich możliwościach funkcji zahibernowania komputera. Albo sleep albo wyłączenie. To jest rozwiązane przeze mnie przez krótki czas hibernacji &#8211; przed snem komputer usypiam, a po 30 minutach bezczynności sam się hibernuje. Zastanawiacie się, co się stanie, jeśli akurat będę nagrywał coś wtedy? Ja też się zastanawiałem, jednak programiści nie byli głupi &#8211; system wyłączy wszystko, co niepotrzebne, ale nagra i dopiero wtedy się uśpi. Tak samo potrafi się też &#8220;obudzić&#8221; żeby nagrać coś innego, zaprogramowanego. Tego jeszcze nie sprawdzałem, zresztą przy wyłączonej listwie chyba się nie uda ;-)</p>
<p>Telewizja w PC? Super. Naprawdę, nie przypuszczałem, że to może być fajne. Timeshifting, nagrywanie, EPG, super sprawa!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.ktos.info/notatki/2009/10/30/pc-wizja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>MTS 2009</title>
		<link>http://www.ktos.info/notatki/2009/10/02/mts-2009/</link>
		<comments>http://www.ktos.info/notatki/2009/10/02/mts-2009/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 02 Oct 2009 10:19:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ktos</dc:creator>
				<category><![CDATA[Microsoft]]></category>
		<category><![CDATA[Prywatne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.ktos.info/notatki/?p=571</guid>
		<description><![CDATA[Tak, byłem na Microsoft Technology Summit 2009. Pojechałem na MTS pierwszy raz, poprzednio co najwyżej oglądając albo transmisje online albo już materiały po konferencji &#8211; wiedziałem więc mniej więcej czego się spodziewać &#8211; nie miałem jednak wiadomości o paru szczegółach.
Sesja generalna zaczęła się muzyką jakiegoś zespołu &#8211; bliżej nieznanego, udało się rozpoznać przynajmniej jedną piosenkę [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tak, byłem na <a href="http://mts2009.pl">Microsoft Technology Summit 2009</a>. Pojechałem na MTS pierwszy raz, poprzednio co najwyżej oglądając albo transmisje online albo już materiały po konferencji &#8211; wiedziałem więc mniej więcej czego się spodziewać &#8211; nie miałem jednak wiadomości o paru szczegółach.</p>
<p>Sesja generalna zaczęła się muzyką jakiegoś zespołu &#8211; bliżej nieznanego, udało się rozpoznać przynajmniej jedną piosenkę U2, ale z obserwacji ów zespół na U2 nie wyglądał &#8211; chyba, że Bono kompletnie zmienił wizerunek ;-) Potem trochę o Windows 7, o pptPlex, SeaDragon, kryzysie (jakże by inaczej). No i pojawił się Surface o którym później.</p>
<p>Ciekawostką znów jest fakt, że będąc developerem znów wybrałem sesje bardziej pasujące do IT Pro &#8211; tak i na konferencję jechałem ze zniżką społecznościową powiązaną z profilem na wss.pl, nie CodeGuru. Moje wykłady zaczęły się od Marka Minasi i jego sesji o VHD &#8211; świetnie poprowadzona, trochę żartów, luźny styl, ale w zasadzie niewiele rzeczy o których bym nie wiedział (instalację W7 na VHD robiłem parę dni wcześniej).</p>
<p>Udawszy się na lunch miałem nadzieję zjeść szybko i zdążyć na prezentację mojego kolegi, Grześka Rycaja, na Spiker Idolu &#8211; okazało się jednak, że w momencie gdy połknąłem pierwszy kęs Grzesiek wyszedł na scenę, bo był pierwszym uczestnikiem ;-) A co do jedzenia &#8211; nie pamiętam co to było, ale było dobre &#8211; ktoś narzekał na plastikowe pojemniki &#8211; miały jednak one przewagę szybkości usunięcia śmieci i łatwości przeniesienia, a do konsumpcji wystarczało znalezienie kawałka wolnego miejsca na stoliku. Ewentualnie można było zjeść w powietrzu, co drugiego dnia udowodnił mój znajomy ;-)</p>
<p>Potem Sebastian Wilczewski i jego licencjonowanie i zarządzanie oprogramowaniem &#8211; czyli SCCM. Fajne informacje, z oddali trochę słabo jednak było widać, a prelegent nie mógł (?) przybliżyć obrazu niestety. Sesja Bartosza Pampucha o Visual Studio 2010 rozpoczęła się filmem prezentującym agendę &#8211; niekonwencjonalny pomysł, fajne wykonanie, dobre prowadzenie, zasłużona burza oklasków pod koniec. O popularności tego konkretnego wykładu świadczy też fakt, że prawie nie było jakiegokolwiek wolnego miejsca &#8211; a jeden ze spotkanych znajomych aż chciał ukraść mój identyfikator ;-)</p>
<p>Ostatnią sesją pierwszego dnia były nowości Office 2010 w samej Sali Kongresowej, która wydała mi się dziwnie pusta jak na interesujący temat. Trochę nowości w Outlooku, trochę nowości w Wordzie, narzędzia graficzne, nawet przycięcie filmu, no i SharePoint.</p>
<p>Ranek drugiego dnia przywitał sesją na temat WebsiteSpark &#8211; szybkie przekazanie najważniejszych informacji, jasne wyłożenie co i jak, i tylko 40 minut czasu. Z jednej strony to wada, z drugiej okazała się być zaletą &#8211; gdyż wolny czas przy niewielkim natłoku osób mogłem spędzić bawiąc się Surface. Okazało się być fajnym urządzeniem, interfejs być naprawdę przyjemny, i do tego po prostu zabawa była przednia. Rozgrywałem partię warcabów, a dwójka innych osób &#8220;rzucała&#8221; wirtualnymi zbitymi pionkami obok i stwierdziliśmy, że w rzeczywistości to rzucanie bierkami nie jest takie fajne ;-)</p>
<p>Z zabaw to jeszcze miałem do czynienia z Xboksem, gdzie udało się pierwszy raz w życiu zagrać w Guitar Hero, na prawdziwym kontrolerze, nie klawiaturze. Poziom oczywiście amatorski, by się nie zbłaźnić, co zaowocowało komunikatem &#8220;You rock&#8221; dla mnie (bas) i mojego partnera (gitara) ;-)</p>
<p>Potem sesja znów Sebastiana &#8211; licencjonowanie, dziwy w licencjach, a na koniec trochę odpowiedzialności karnej i cywilnej, co nas zmroziło i przeraziło do tego stopnia, że nie było żadnych pytań do prelegenta ;-) Po lunchu znów wielka sala i Tomek Onyszko i jego &#8220;wielki interoperacyjny szwindel&#8221;, czyli jak podłączyć Linuksa do domeny Active Directory. Ciekawe, dobrze prowadzone, chyba spróbuję zrobić u siebie w domu :-)</p>
<p>A potem ostatnia sesja, która mi najbardziej zapadła w pamięć &#8211; o Microsoft IT. Wirtualizacja na skalę masową, serwery liczone w dziesiątkach tysięcy, terabajty dysków i gigabajty RAM-u.</p>
<p>Sam koniec to oczywiście finał Spiker Idola, niestety nie udało się nam obejrzeć ostatniej prezentacji, musieliśmy biec na pociąg (bo następny miał być za dwie godziny dopiero), więc nie mogę ocenić czy zwycięzca był faktycznie najlepszy &#8211; ale pewnie się jury nie myliło &#8211; niemniej gratuluję :-)</p>
<p>Wrażenia? Absolutnie pozytywne. Trochę zabawy, dużo rzeczy, wiele informacji, parę miłych rozmów. Teraz czekam na C2C.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.ktos.info/notatki/2009/10/02/mts-2009/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Migracja na nowy komputer</title>
		<link>http://www.ktos.info/notatki/2009/09/21/migracja-na-nowy-komputer/</link>
		<comments>http://www.ktos.info/notatki/2009/09/21/migracja-na-nowy-komputer/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 21 Sep 2009 16:59:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ktos</dc:creator>
				<category><![CDATA[Komputery]]></category>
		<category><![CDATA[Microsoft]]></category>
		<category><![CDATA[Windows]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.ktos.info/notatki/?p=569</guid>
		<description><![CDATA[Czasem przychodzi taki dzień, że oto, przed Tobą, na biurku, pojawia się nowy komputer. Lśniący, pachnący nowością, wielokroć szybszy i pojemniejszy od tego starego. Ale do tego &#8220;starego&#8221; masz sentyment. I przede wszystkim &#8211; zawiera on dane, ustawienia i programy. Co z tym zrobić? Jak to przenieść? I przede wszystkim &#8211; gdzie i ile tego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Czasem przychodzi taki dzień, że oto, przed Tobą, na biurku, pojawia się nowy komputer. Lśniący, pachnący nowością, wielokroć szybszy i pojemniejszy od tego starego. Ale do tego &#8220;starego&#8221; masz sentyment. I przede wszystkim &#8211; zawiera on dane, ustawienia i programy. Co z tym zrobić? Jak to przenieść? I przede wszystkim &#8211; gdzie i ile tego jest?</p>
<p>O ile ktoś mógłby zaproponować tutaj po prostu sklonowanie dysku, o tyle system Windows nieładnie go może zaskoczyć, gdy na nowym komputerze nie wystartuje. Poza tym &#8211; a co jeśli mamy wersję OEM systemu? Przenieść na nowy nie możemy, a na nowym już jest. A co jeśli chcemy się od razu na nowym komputerze przenieść na nową wersję systemu?</p>
<p>Użytkownicy Linuksa w zasadzie mogą przerwać tutaj czytanie tego tekstu, bo trzeba przyznać, że można to zrealizować prościej &#8211; scp, tar i gzip teoretycznie pozwoliłyby załatwić sprawę. Co najwyżej się ustawi odpowiednio bootloader czy też doda odpowiednie moduły kernela (względnie go przekompiluje), zmieni trochę ustawień i sprawa z głowy. Nigdy nie robiłem tego w praktyce, ale teoretycznie przynajmniej wydaje się to w miarę proste.</p>
<p>Użytkownicy Windows &#8211; mają gorzej. O ile przenieść dane to żadna filozofia, o tyle z ustawieniami, danymi aplikacji czy samymi aplikacjami może być problem.</p>
<p>Trzeba zacząć od zbierania informacji &#8211; w jaki sposób możemy przenieść dane ze starego komputera, na nowy? Albo siecią (najlepiej Gigabit Ethernetem, prawda?), albo możemy wyjąć dysk i włożyć do nowego komputera (ewentualnie podłączyć np. przez eSATA) albo możemy wszystko nagrać na płyty &#8211; możliwości jest wiele.</p>
<p>Dobra, wiemy jak, ale czy wiemy co? Dane aplikacji są porozrzucane w różnych miejscach &#8211; na szczęście obecnie jest to zazwyczaj katalog AppData w \Users albo folder \ProgramData i mało jaki program trzyma coś w \Program Files. Przyznam, że na ogół nie migruję danych każdej aplikacji &#8211; tylko te, których konfiguracja zajmuje dużo czasu lub te w których jest dużo moich rzeczy &#8211; na przykład historię rozmów z komunikatora czy archiwum poczty e-mail.</p>
<p>Hej, moment! Ale tak właściwie, to jakich ja programów używam na komputerze? Ile ich jest? Jakie są? Windows ma jakąś bazę aplikacji? Ten punkt to jest powód dla którego zacząłem pisać cały ten &#8220;poradnik&#8221;. Do skatalogowania jakich to programów używam na komputerze używam <a href="http://www.ktos.info/download/software.vbs">pewnego skryptu</a>, znalezionego gdzieś, nie mam pojęcia gdzie (ale jest w Internecie jedna strona z nimi jest podobny na Technecie), który nawiasem mówiąc przed chwilą zmodyfikowałem, bo ujrzałem miejsce do optymalizacji&#8230; Jest to skrypt VBS, odczytuje gałąź Rejestru odpowiedzialną za listę aplikacji wyświetlaną w aplecie Panelu Sterowania &#8220;Programs and Features&#8221;. Zapisuje on te dane do pliku tekstowego. Niestety, znajdują się tam zarówno wpisy duplikowane, jak i poprawki do systemu czy programów. Ale to możemy łatwo usunąć &#8211; <code>cat</code>, <code>grep</code>, <code>sort</code> i <code>uniq</code> wchodzą do akcji. Tak, pod Windows też są.</p>
<p>A potem następuje ręczne przejrzenie tej listy &#8211; jest tam sporo też&#8230; powiedzmy zależności &#8211; rzeczy, które są automatycznie instalowane wraz z innymi aplikacjami. Np. sprawdzanie pisowni (Proofing) w Office 2007 w różnych wersjach, czy MUI dla Office &#8211; zostawiamy sobie z tej listy tylko to, co najistotniejsze.</p>
<p>Metoda alternatywna: zapisać na kartce. Całkiem skuteczna tak nawiasem ;-)</p>
<p>Instalacja systemu na nowym komputerze. W trakcie tej możemy podzielić dysk na partycje &#8211; kiedyś dzieliłem bardzo drobno, obecnie dzielę na dwie, może trzy. Jedna na system i aplikacje, druga na dane, trzecia&#8230; różnie. Backup, drugi system &#8211; zależnie od pomysłu. Czasem zdarza się, że zostawiam puste, nieprzydzielone miejsce do późniejszego wykorzystania&#8230; obecne dyski mają tak olbrzymią pojemność, że w zasadzie ja nie wiem co zrobić z tym całym miejscem. To znaczy tak mi się wydaje, bo 320 GB też się wydawało wielkie, a już jest małe.</p>
<p>Co do samej instalacji &#8211; nawet jeżeli komputer przychodzi z systemem OEM, to ja preferuję ręczną instalację od podstaw. Zwłaszcza gdy to jest laptop to widać ile różnych dziwnych rzeczy potrafią zainstalować producenci w ramach ułatwiania życia.</p>
<p>Po 15-20 minutach (lub też 39 microsoftowych minutach w przypadku Windows XP) mamy system gotowy. Teraz ładnie wystarczy stworzyć konto użytkownika, dostosować do podstawowych potrzeb&#8230; i tutaj pojawia się ciekawa kwestia. Istnieje sobie Windows Easy Transfer (vel User State Migration Tool), który pozwala przenieść ustawienia użytkownika dotyczące różnych programów z jednego komputera na drugi. I dane oczywiście też. Użyłem w zasadzie jeden czy dwa razy jak dotąd &#8211; i być może tym razem będzie kolejna próba.</p>
<p>W przypadku przenoszenia ręcznego (aby uniknąć przeniesienia całego śmietnika starych plików tymczasowych) przenoszenie ustawień aplikacji jest większym problemem. O ile Windows daje się dopasować do moich potrzeb w kilka minut, o tyle już np. Firefox byłby znacznie większym problemem. Ale akurat profil Firefoksa możemy przenieść &#8220;żywcem&#8221;, albo skorzystać np. z aplikacji <a href="http://mozbackup.jasnapaka.com/">MozBackup</a>. Tak samo żywcem z jednych \AppData można przenieść całą konfigurację FileZilli (używam jako podstawowego klienta FTP/SFTP), Notepad++ (mój podstawowy edytor), a w zasadzie nawet cały keyring z GnuPG nie jest problemem. Nigdy nie próbowałem przenosić ustawień Outlooka ani innych programów pakietu Office w ten sposób &#8211; za to robiłem to przez USMT 2.0 w Windows XP i tam działało bez problemu.</p>
<p>Ile czasu może zająć instalacja całego używanego oprogramowania i przygotowanie komputera do swoich potrzeb? Nie wiem. Zależy od ilości gratów, ilości oprogramowania i setki innych rzeczy, w tym nieprzewidzianych problemów. Warto jednak zwrócić uwagę, że w zasadzie to instalację systemu robi się raz na dłuższy czas &#8211; przynajmniej ja tak robię &#8211; więc chyba mozna na to poświęcić trochę więcej czasu, prawda?</p>
<p>A co do samej instalacji aplikacji &#8211; często robię sobie kopie używanych plików instalacyjnych, by potem nie musieć tego pobierać znów z internetu. Na ogół dotyczy to większych poprawek (np. Service Pack) oraz programów które niekoniecznie często zmieniają swoje wersje.</p>
<p>I słusznie się możecie domyślać, że wpis o takiej tematyce nie jest bez powodu. Ale czym jest mój nowy komputer, jak się ma, dlaczego taki, a nie inny, to jeszcze nie teraz &#8211; między innymi dlatego, że nie jest w pełni gotów jeszcze :-)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.ktos.info/notatki/2009/09/21/migracja-na-nowy-komputer/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Va&#8217;esse deireadh aep eigean</title>
		<link>http://www.ktos.info/notatki/2009/09/09/vaesse-deireadh-aep-eigean/</link>
		<comments>http://www.ktos.info/notatki/2009/09/09/vaesse-deireadh-aep-eigean/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 09 Sep 2009 09:33:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ktos</dc:creator>
				<category><![CDATA[Prywatne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.ktos.info/notatki/?p=339</guid>
		<description><![CDATA[Problemem jest, że lubię stwierdzenie &#8220;coś się kończy, coś się zaczyna&#8221; i go nadużywam. Mówiłem to już przy różnych okazjach kilkanaście razy. Chciałem powiedzieć i dziś &#8211; mądrze umieszczając w tytule napis w Starszej Mowie z książek Andrzeja Sapkowskiego.
Zbierałem się do napisania tego tekstu od dłuższego czasu. Od dłuższego czasu kiełkowała myśl, że formuła tego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Problemem jest, że lubię stwierdzenie &#8220;coś się kończy, coś się zaczyna&#8221; i go nadużywam. Mówiłem to już przy różnych okazjach kilkanaście razy. Chciałem powiedzieć i dziś &#8211; mądrze umieszczając w tytule napis w Starszej Mowie z książek Andrzeja Sapkowskiego.</p>
<p>Zbierałem się do napisania tego tekstu od dłuższego czasu. Od dłuższego czasu kiełkowała myśl, że formuła tego bloga się wyczerpała, że nic nie piszę i że to wszystko nie ma sensu. To jednak nie do końca prawda. Jestem rozdarty pomiędzy chęcią prowadzenia bloga dalej i chęcią zaprzestania. Nie lubię kończyć. I o ile jeszcze dwa tygodnie temu byłem prawie pewien zakończenia, to dzisiaj już, przejrzawszy to wszystko po raz kolejny, już nie jestem. Do tego jak sobie pomyślę, że zdarzyło się, że paru kolejnych bloggerów nagle przerwało swoją działalność &#8211; motywując rzecz jasna, okolicznościami lub dojrzewającą potrzebą przerwy &#8211; to dlaczego ja mam być kolejny? Moja częstotliwość wpisów to wprawdzie nie jest szczyt, ale i ja nie jestem jakimś niebywale płodnym autorem. Zresztą, czy trzeba nim być, czy trzeba co chwilę nowy wpis popełniać?</p>
<p>Coś się kończy, fakt. Kończy się trochę pewien okres istnienia tego bloga, kończy się pewna formuła. Nie mówię że zaprzestanę pisania o komputerach, bo są one połową mojego życia. Ale mam plan by pisać inaczej. Lżej. Poważnie rozważam też, czy może nie spróbować czegoś zupełnie innego &#8211; podcastu lub vidcastu. Ale do tego trzeba więcej sprzętu niż tylko laptop&#8230;</p>
<p>Za to, z uwagi, że kończy się parę innych rzeczy, blog może być przez jakiś czas niedostępny, będę przenosił na inny serwer. Niedostępna też stanie się możliwość komentowania w starszych wpisach, bo to jest chyba niekoniecznie potrzebne. Tylko spam się zbiera, baza danych bez niego była by jakieś 10 razy mniej zajmująca&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.ktos.info/notatki/2009/09/09/vaesse-deireadh-aep-eigean/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Brutalne rozwiązywanie problemów z Windows Mobile Device Center</title>
		<link>http://www.ktos.info/notatki/2009/07/10/brutalne-rozwiazywanie-problemow-z-windows-mobile-device-center/</link>
		<comments>http://www.ktos.info/notatki/2009/07/10/brutalne-rozwiazywanie-problemow-z-windows-mobile-device-center/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 10 Jul 2009 09:14:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ktos</dc:creator>
				<category><![CDATA[Microsoft]]></category>
		<category><![CDATA[Windows]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.ktos.info/notatki/?p=337</guid>
		<description><![CDATA[Z nieznanych mi powodów Windows Mobile Device Center potrafi działać bardzo długo bez żadnych problemów. Czasem jednak nadchodzi taka chwila, że podłączam mój telefon, a ono twierdzi, że nie jest podłączony. Ewentualnie, ActiveSync na telefonie potrafi poinformować, że &#8220;port urządzenia jest niedostępny&#8221;. Jak sobie z tym poradzić?
No cóż, dotychczas najbardziej brutalną metodą było oczywiście zrestartowanie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Z nieznanych mi powodów Windows Mobile Device Center potrafi działać bardzo długo bez żadnych problemów. Czasem jednak nadchodzi taka chwila, że podłączam mój telefon, a ono twierdzi, że nie jest podłączony. Ewentualnie, ActiveSync na telefonie potrafi poinformować, że &#8220;port urządzenia jest niedostępny&#8221;. Jak sobie z tym poradzić?</p>
<p>No cóż, dotychczas najbardziej brutalną metodą było oczywiście zrestartowanie systemu, co jednak robię ostatnimi czasy bardzo rzadko (zwykle gdy przyjdzie jakaś poprawka). W końcu poszedłem po rozum do głowy i okazało się, że można to zrobić łatwiej, szybciej i bez restartu całego systemu. Należy zrestartować usługę &#8220;Windows Mobile-based device connectivity&#8221;. Ja osobiście ciągle mam problem z zapamiętaniem jak owa usługa się nazywa &#8211; jest to <code>RapiMgr</code>.</p>
<p>Jak zatem rozwiązać problem? Prosto (w PowerShellu).</p>
<p><code class="block">Restart-Service RapiMgr -Force</code></p>
<p>A potem tylko uruchomienie samego Windows Mobile Device Center z menu Start.</p>
<p>Jednak WMDC potrafi też robić inne cyrki &#8211; gdy często podłączałem na zmianę dwa różne urządzenia, to zdarzało się mu gubić informacje, że któreś z nich jest &#8220;sparowane&#8221; z komputerem. Zdarzało się też gubić ustawioną przeze mnie nazwę urządzenia i zastępować ją przez &#8220;Marcin&#8217;s Smartphone&#8221;. To udało się naprawić bez konieczności rozłączenia i skasowania ustawień i ponownego połączenia &#8211; i to nawet chyba na stałe. Nazwa urządzenia przechowywana jest w Rejestrze. Jest to klucz <code>HKEY_CURRENT_USER\Software\Microsoft\Windows CE Services\Partners\&lt;unikalny ID&gt;</code> i wartość <code>PartnershipName</code>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.ktos.info/notatki/2009/07/10/brutalne-rozwiazywanie-problemow-z-windows-mobile-device-center/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Reklama</title>
		<link>http://www.ktos.info/notatki/2009/06/14/reklama/</link>
		<comments>http://www.ktos.info/notatki/2009/06/14/reklama/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 14 Jun 2009 18:17:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ktos</dc:creator>
				<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Z innej beczki]]></category>
		<category><![CDATA[Za firewallem]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.ktos.info/notatki/?p=334</guid>
		<description><![CDATA[W odróżnieniu od pewnej liczby osób, które twierdzą, że telewizja to śmietnik, to ja telewizję wciąż oglądam. Ba, nawet korzystam intensywnie z dobrodziejstw tak zwanego &#8220;pełnego&#8221; pakietu, oglądając zwłaszcza Discovery i tym podobne kanały, ale i nie gardząc AXN i tęsknąc do AXN Sci-fi.
Zasypiam przy telewizji. Często przy Discovery lub innym National Geographic, bo jakimś [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odróżnieniu od pewnej liczby osób, które twierdzą, że telewizja to śmietnik, to ja telewizję wciąż oglądam. Ba, nawet korzystam intensywnie z dobrodziejstw tak zwanego &#8220;pełnego&#8221; pakietu, oglądając zwłaszcza Discovery i tym podobne kanały, ale i nie gardząc AXN i tęsknąc do AXN Sci-fi.</p>
<p>Zasypiam przy telewizji. Często przy Discovery lub innym National Geographic, bo jakimś cudem doskonale zasypiam gdy leci jakiś interesujący program, gdy leci coś nudnego &#8211; nie zasnę. Zauważyłem tym sposobem pewną prawidłowość &#8211; często zaczyna mi się chcieć spać jakieś 10-30 minut po rozpoczęciu ciekawego programu &#8211; nastawiam wyłączenie telewizora, odwracam się na drugi bok&#8230; i mój pokój rozbrzmiewa rykiem przerwy reklamowej. Bo przerwy reklamowe w ciągu godzinnego programu są trzy &#8211; 10 minut po, 30 minut po i 45-50 minut po. I charakteryzują się czymś, na co każdy narzeka &#8211; zwiększoną, znacznie, głośnością. Dlaczego?</p>
<p>Na popularnym AXN śledzę losy bohaterów serialu &#8220;Stargate: Atlantis&#8221;. Doskonale wiem, że jestem zapóźniony, że w Ameryce to już robią kolejny serial z tego cyklu, że lektor i tłumaczenie&#8230; a nie, moment &#8211; lektor mi nie przeszkadza. Cały czas, mimo znajomości angielskiego, łapię się na tym, że bardziej zwracam uwagę na tekst w obcym języku i bardziej się muszę koncentrować na nim &#8211; lektor mi nie przeszkadza, brakuje co prawda trochę oryginalnych głosów aktorów, ale &#8211; według mnie &#8211; jest to lepsze rozwiązanie niż proponowane przez niektórych napisy. Ale zostawmy tą kwestię. AXN również stosuje strategię trzech przerw reklamowych, wydłużając 40-minutowy odcinek do pełnej godziny. Najgorsze jest jednak to, że reklamy są raczej krótkie &#8211; najwięcej czasu zajmują informacje o nadchodzących serialach, godzinach emisji i tym podobnych rzeczach. Z uwagi na to, że wspomniana stacja nadaje &#8220;Gwiezdne Wrota&#8221; po trzy odcinki w weekendy rano, to ja tych samych przerywników i zapowiedzi &#8220;Kyle XY&#8221;, &#8220;Medium&#8221; i przede wszystkim &#8220;CSI&#8221; w różnych smakach, mam dość. Aczkolwiek często oglądam nagrane na kasetach wideo (tak! archaiczny nośnik dalej w użyciu!) odcinki i mogę użyć magicznej technologii Starożytnych w postaci przewijania. Niebywale przydatna sprawa.</p>
<p>I właśnie te powtórzenia, ta wtórność, to ryczenie telewizora w trakcie reklam jest najgorsze. Ile razy można oglądać zapowiedź &#8220;Powrotu Króla&#8221; w TVN z podłożoną piosenką niby-to-pasującą do niej? Przeróbka oryginalna, ale po 10 razie zaczyna być nudna. Ile to razy możemy oglądać uśmiechniętą prezenterkę mówiącą &#8220;Dzień dobry, poleję pana olejem!&#8221;? A rozmowa gospodyni domowej z masłem? Okropieństwo.</p>
<p>Są reklamy, które zapadają w pamięć &#8211; dowcipem, oryginalnością. Fajnie, że pojawia się takich coraz więcej &#8211; od Mumio z Plusem, do aktualnych Playa z dziwieniem się czy <a href="http://www.youtube.com/watch?v=vqAErmrPw6s">Heyah z &#8220;through&#8221;</a>. Nawet bóbr, który zna tysiąc bitów, nie był taki zły, gdy się go porówna do całej rzeszy reklam nadawanych wciąż i wciąż. </p>
<p>A ponoć w historii polskiej reklamy i tak największym sukcesem była <a href="http://www.youtube.com/watch?v=iVOF8hX-W7c">Pollena 2000</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.ktos.info/notatki/2009/06/14/reklama/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Windows 7 RC umie rozpoznać jak piszę po polsku</title>
		<link>http://www.ktos.info/notatki/2009/05/29/windows-7-rc-umie-rozpoznac-jak-pisze-po-polsku/</link>
		<comments>http://www.ktos.info/notatki/2009/05/29/windows-7-rc-umie-rozpoznac-jak-pisze-po-polsku/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 29 May 2009 15:17:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ktos</dc:creator>
				<category><![CDATA[Beta]]></category>
		<category><![CDATA[Microsoft]]></category>
		<category><![CDATA[Windows]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.ktos.info/notatki/?p=329</guid>
		<description><![CDATA[Rozpoznawanie polskiego pisma odręcznego było zapowiadane w Windows 7 już od pierwszych wersji beta &#8211; ale wciąż niedostępne &#8211; teraz wraz z polskim &#8220;language pack&#8221; wreszcie jest. A jak działa?

Świetnie &#8211; rozczytuje nawet moje bazgroły, moje dziwnie pisane niektóre literki, bezproblemowo rozumie nasze ogonki, do tego słownik zgadujący i poprawiający słowa &#8211; pisanie naprawdę sprawia [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Rozpoznawanie polskiego pisma odręcznego było zapowiadane w Windows 7 już od pierwszych wersji beta &#8211; ale wciąż niedostępne &#8211; teraz wraz z polskim &#8220;language pack&#8221; wreszcie jest. A jak działa?</p>
<p><a href="http://www.scrnshots.com/users/Ktos/screenshots/167305"><img src="http://s3.amazonaws.com/scrnshots.com/screenshots/167305/polishhandwritingpng_med_rect" /></a></p>
<p>Świetnie &#8211; rozczytuje nawet moje bazgroły, moje dziwnie pisane niektóre literki, bezproblemowo rozumie nasze ogonki, do tego słownik zgadujący i poprawiający słowa &#8211; pisanie naprawdę sprawia przyjemność! No i ten nowy panel do pisania o wiele wygodniejszy od tego z Visty. Problemy pojawiają się czasami, gdy miesza się polskie i angielskie słowa, poza tym jest bezproblemowo.</p>
<p>Cały ten post napisałem odręcznie &#8211; możliwe, że trwało to dłużej odpisania na klawiaturze mojego laptopa, ale pewnie kilkanaście razy krócej niż stukając w literki klawiatury ekranowej. Dobra robota! Wreszcie korzystanie z komunikatora na tablecie nie będzie takie najgorsze. No i może przypomnę sobie jak to się pisało odręcznie&#8230;</p>
<p>Teraz czekamy na rozpoznawanie mowy w ojczystym języku.</p>
<p>PS I tak, wiem, że w oryginalnej wersji tego tekstu jest &#8220;pchnąć w tę łódź&#8221;, pomyliłem się trochę ;-)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.ktos.info/notatki/2009/05/29/windows-7-rc-umie-rozpoznac-jak-pisze-po-polsku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
