Warto pakować się w 802.11n?
Zrobiłem w swoim życiu kilka błędów w dziedzinie kupowania elektroniki. W sumie jak dotąd nie kupiłem kompletnie beznadziejnego urządzenia, ale kupiłem rzeczy, które okazały się nie dość dobre - zwłaszcza po pewnym okresie użytkowania. Nie mogę sobie wybaczyć, że gdy kupowałem jakiś czas temu router to kupiłem wersję pozbawioną sieci bezprzewodowej. Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że wtedy to jeszcze było tuż przed rozkwitem technologii Wi-Fi, więc urządzenie było droższe nieco (ale w sumie niewiele o ile pamiętam), za to z drugiej strony powiedziałem sobie “ale ja nie mam żadnego urządzenia obsługującego Wi-Fi, po co mi to?!”.
Dzisiaj posiadam trzy urządzenia mające łączność sieci bezprzewodowej w standardach 802.11b/g. I zastanawiam się nad kupnem routera bezprzewodowego, a raczej - i przewodowego i bezprzewodowego, który ma zastąpić mojego starego już D-Linka DI-504. Popatrzyłem trochę po sklepach komputerowych i stwierdzam, że coraz więcej urządzeń widać, które mają wsparcie dla póki co drafu technologii 802.11n. Czyli wykorzystującej MIMO wersji sieci bezprzewodowej, w której transfery mogą osiągać ponoć 180 Mb/s. To jest wielkość fajna, bo większa znacznie od tego, co oferuje używany przeze mnie Fast Ethernet, który zużywam czasami (rzadko to rzadko…) do granic wysycenia kabla sieciowego.
Dzisiaj rano gdy powiedziałem znajomemu o moich chęciach zakupu routera z obsługą “enki”, on zapytał: “a czy masz jakikolwiek sprzęt obsługujący 802.11n?”. Hm, czy nie przypomina to pytania które podałem na wstępie? Tak, nie mam żadnego urządzenia, które obsługiwało by 802.11n. Ale na szczęście ten standard jest kompatybilny wstecz, więc moje urządzenia (z których jedno chyba obsługuje tylko “b”) będą działać. Z drugiej strony można liczyć, że gdy wreszcie pojawi się finalna wersja standardu 802.11n, bo to co mamy na razie to draft, czyli szkic projektu, to pojawi się także aktualizacja firmware, dzięki której będzie można korzystać z ostatecznej wersji standardu sieci.
Jest jeden, mały problem. A raczej spory problem, jest nim cena sprzętu o którym myślę, czyli Linksys WRT350N. 500 PLN, podczas gdy urządzenie oparte o 802.11g i bez funkcji NAS można nabyć za znacznie mniej. Z jednej strony NAS to jest fajna sprawa (dysk podłączony przez USB posiadam, pudełka z samą funkcją NAS nie chciał bym kupić, a tutaj ten Linksys umie te udziały sieciowe udostępniać po SMB), a także nie chciał bym pewnego dnia się obudzić w świecie, gdzie każdy ma “n”.
Nie mam pomysłu, na razie może poczekam aż mój wypatrzony sprzęt stanieje, albo pojawi się coś podobnego u konkurencji…