Archive for Społeczeństwo
Nasz kierunek?
styczeń 22, 2006, godzina 18:40 · Internet, Społeczeństwo »
Piotrek opisał dziś po trochu polską blogosferę. Podróżował podobno przez blogrolle i często bywał na róznych stand-alone blogach opartych o Wordpress, trochę na blox.pl i trochę na Joggerze.
Jaki z tego nasuwa się wniosek? Czyżby blogów tych… najbardziej wartościowych było najwięcej właśnie w tej postaci? Dlaczego akurat na Joggerze, blox.pl, a nie blog.pl czy blog.onet.pl, bloog.pl czy w innych serwisach? To jest pierwsze pytanie. Powodów, dla których naprawdę dużo wartościowych blogów można znaleźć na Jogger.pl, jest kilka - przede wszystkim to aktywne wspieranie otwartego protokołu Jabber i unikalne funkcje. A braki serwisu, braki tych rzeczy jak mechanizm “trackback”, są obchodzone na różne sposoby - tworzone przez zapaleńców i miłośników tego wspaniałego serwisu.
Wygląd tych blogów, jakie widujemy u nas w kraju jest przeróżny - od unikalnych, jak Piotrka właśnie. Czy WilQ, Tomka, Maćka. Ale są też do setki podobnych do siebie, na popularnych serwisach - co może być spowodowane ograniczeniami technicznymi tychże serwisów - albo po prostu lenistwem bloggerów, którzy tak namiętnie stosują standardowe szablony (albo z nieumiejętności stworzenia czegoś indywidualnego). Ale czy wygląd przekłada się na sukces? Na pewno indywidualny wygląd dodaje charakteru dziennikowi, pomaga nam też go łatwiej sobie zapamiętać.
A jak wygląda sieć połączeń? Najróżniej. Jak i Maciek zauważył dawno temu są konstelacje skupione wokół gwiazd i rzadkie połączenia między nimi. Może ja mam takie szczęście, ale ja się chyba w obrębie jednego “gwiazdozbioru” obracam, ciągle gdzieś do kogoś znajomego trafiam ;-)
Polska blogosfera może się pochwalić aktywnością jej użytkowników. Próbuję przenieść na rodzimy grunt rózne wynalazki z tzw. “zachodu”. Blogfrog.pl czy 10przykazań to są przykłady. Niektórzy autorzy chcą się wybić ponad przeciętność, wybić ponad stereotyp “13-latki zapisującej co jadła na śniadanie”. I dobrze!
Ja bym na końcu jednak chciał się odnieść do sprawy i przez Maćka i przez Piotrka poruszonej. Do wpisów prywatnych. Oni obdywaj tego nie lubią - ich prawo. Ja jednak jestem za tym, że i nawet na tech-blogu, od czasu do czasu, mają jak najbardziej prawo znaleźć się lżejsze wpisy. Nie wiem, czy powodują takie notki zniechęcenie do danego dziennika. Sam lubię czasem poczytać (i napisać!) o czymś innym niż webdesign, programowanie, społeczeństwo! Stąd też kategoria “Prywatne”, ale racją jest, jak i Puck zauważa, że szkoda, że nie da się tego wyfiltrować w czytniku RSS, gdy czytelnk sobie nie życzy.
Trzeba być optymistą. Ja, tak jak Riddle, uważam całkowicie, że nasza blogosfera się wciąż będzie rozwijała i nie będziemy się wstydzić, że obce są lepsze. Zresztą, czy nawet teraz się mamy wstydzić?
Permalink |
Podyskutujmy
styczeń 16, 2006, godzina 22:05 · Internet, Społeczeństwo »
Dyskutujemy. Dyskutujemy na forach internetowych. Czy są one oparte o popularny (i dziurawy) system phpBB, czy o komercyjny IPB czy o coś innego - nieważne. Wszędzie jest podobnie, prawda?
Ja najpierw, zanim przejdę do rzeczy, chciałbym się rozpisać o popularnej modyfikacji phpBB, jaką jest phpBB by Przemo. A dokładniej o tym, że uważam, że zbyt dużo modyfikacji, jakie są tam dostępne jest włączanych naraz. To sprawia wrażenie totalnego bałaganu. Zwłaszcza denerwują mnie te “HP”, “MP” i inne współczynniki przy postach, odnoszące się do ich autorów. Zresztą preloader (ale to jest denerwujące zawsze i wszędzie) oraz shoutbox też są głupim pomysłem. Tak samo jak obowiązkowa rejestracja, ale nie tym mowa. Chodzi o apel - nie włączajcie wszystkiego. Zostawcie tylko to, co jest potrzebne. Czy to dodatkowe pola w profilu czy system ostrzeżeń. Nadmiar szkodzi zdrowiu.
Ale do samej dyskusji. Nie wiem, czy to jest taka przypadłość, że lubimy wywoływać wojny i dyskutować o tym, na czym się nie znamy? Bo ja niektóre takie rzeczy widzę, że mi włosy dęba stają. Takie teorie, takie argumenty… A tematy wojenne to już zupełnie… Ale wojna, to taka ludzka rozrywka, czyż nie? :-)
O róznorodności dziwnych tematów na forach nie wspominam - niektóre są takie pytania, że nie przyszły by mi do głowy (zwłaszcza “jak zepsuć komputer aby się w serwisie nie poznali, że to moja wina”). Inne są takie, że ja się dziwię, ale uświadamiam sobie, że rózne przypadki mogą się wydarzyć (”telefon wpadł mi do miski z wodą”). Ale nadal pozostaje dla mnie niewyjaśnionym, jak ludzie mogą nabałaganić w komputerach czy telefonach - i tylko mówić “ja tylko nacisnęłam”. Zwłaszcza “przypadkowe” sfotmatowanie dysku bije wszystko na głowę. Są i zakątki, gdzie dyskusja ma wysoki poziom, nie tylko “ee, bo linuks jest do d***, ja wolę łindołs ikspe bo mam gre”, ew. “bo kler to kradnie i powinni ich wszystkich wyrzucic, k****”. Na szczęście. Ale i tam się mogą znaleźć różne kwiatki, zwłaszcza, gdy ktoś “nieobeznany” z etykietą tejże grupy tam się znajdzie. Co wtedy? Zwykle zostaje wyrzutkiem, albo zostaje zasymilowany.
Ja zwrócę jeszcze raz, kolejny raz, uwagę na problem. Problem jakim jest nieumiejętne nazywanie tematów. Czy “POMOCY!!!!!!!!!” skłoni kogoś, kto ma mało czasu, do pomocy? Czy “problem, pomóżcie” mówi o czym jest ten problem? Po coś te tytuły tych wątków zostały wprowadzone, prawda?
A jeszcze na koniec podam jakiś całkiem niedawny wątek:
mam powazny problem, mianowicie na zaliczenie musze napisac program (…)
Ad. 1. FAQ
Ad. 2. FAQ
szukaj…
prosze ewentulanie o jakies linki d otych artykolow, bo mam malo czasu, a na 9 jutro rano musze to miec. (…)
10 minut minęło:
dobra, juz mam co chcialem, ale nie z tego dennego forum,
zauwazylem ze bardzo sie madrzycie jak nie wiecie o czym gadacie, a jak co do czego to znacie dwie litery A i D oraz cyfry 1 i 2 .
Ręce opadają.
Permalink |
Komentarze to zło świata?
listopad 28, 2005, godzina 21:09 · Internet, Społeczeństwo »
Hmm.. Miałem pisać o czymś zupełnie innym, ale trudno. Temat, który miałem poruszyć jest ciągle w mojej głowie, choć jest w sumie kontrowersyjny i nie wiem czy powinienem o tym pisać. Może zachować swoje myśli dla siebie? I tak mój ekshibicjonizm sieciowy już przybrał ogromne rozmiary…
Ale do rzeczy. Wczoraj na Joggerze pojawił się niejaki Płaszczak. Nie znam osoby tej skądkolwiek, ale jakoś tak podoba mi się styl pisania, więc została dodana do Bloglines :) Ale nie to jest najważniejsze. Ja bym sie chciał skupić jeszcze raz na dziennikach internetowych.
Chodzi o sprawę komentowania - wspomniany Płaszczak oraz Riddle (od niedawna) nie mają możliwości komentowania ichnich notek. Przyznaję, że w tym drugim przypadku ciężko mi przyszło się z tym pogodzić, bo zawsze komentowałem co Piotrek tam wyskrobał nowego. No trudno - jego folwark, jego wola. Jednakże, ostatnio szukałem w sieci przykładów różnych blogów w celu czysto naukowym - zastanawiałem się, czy wszyscy programiści piszą w podobny sposób swoje tak zwane devlogi. Nie znalazłem, ale nie o to chodzi. Jest rzecz, na którą sie natknąłem, a która jest przerażająca. Chodzi o reklamy w komentarzach do wpisów. Spam jest wszędzie, to wiedziałem już po tym, gdy moje wiki zaczął atakować robot spamujący. Ale spam w komentarzach w postaci Trackback jest już przejawem tego, że wszystko teraz może byc na celowniku. Nikt nie ma szans uciec! Zablokowanie komentarzy jest rozwiązaniem, ale wyżej wymienieni nie byli na celowniku - u nich chodziło o coś innego.
O co? Jak to Płaszczak napisał:
Dlaczego nie mogę komentować Twoich notek?
Samo ich pisanie zabiera mi wolny czas. Nie jestem skłonny poświęcać go jeszcze na moderację.
To jest jeden z powodów. Powód Piotrka jest podobny:
Starannie waże prawie każde słowo, żeby nie wywołać lawiny ognia w komentarzach. Komentarzach. Głównym złu na tym blogu. Nie wiem co ja takiego zrobiłem, ale zawsze dyskusje tutaj były bardzo aktywne. Ostatnio jednak zrobiły się nieprzyjemne. Bardzo.
On też nie ma ochoty wywoływać dyskusji w komentarzach do wpisu. Kolejnej świętej wojny. Nie ma też ochoty jej moderować - ja tak zrozumiałem przynajmniej.
Mimo wszystko, dziwnie mi się czyta dziennik, gdzie nie mogę wypowiedzieć własnego zdania. Mam tą możliwość, że mogę napisać to na własnym blogu. Czy autor to przeczyta? W przypadku Joggera to by było trudne, z uwagi na brak mechanizmu Trackback. Ale może akurat trafi tutaj?
Ale opuśćmy blogi na wysokim poziomie i przejdżmy tam, gdzie wiele osób nie lubi zaglądać. Serwisy typu blog.onet.pl, pełne wspominanych “nastolatkoff”. I co tam spotykamy? Ilość komentarzy = popularność. Ten przelicznik jest w miarę normalny. Ale tam, próby zdobywania popularności przybierają monstrualne rozmiary. Plagą jest “fajny blogasek, wejdź na mój i daj mi komenta” czy też proste “dawajcie komenty!”. Ja w pewnym sensie to rozumiem - lubię, gdy widzę, że ktoś przeczytał to, co napisałem i zamieścił swoją opinię. Opinię! I tu dochodzimy do sedna sprawy. Komentarze dla samych komentarzy to durnota. A dyskusje, jakie się w komentarzach tworzą… sam problemów z świętymi wojnami nie mam (kto wie dlaczego?), ale rozumiem zdenerwowanie gdy na jeden wpis pojawia się zgraja komentujących bez argumentów, a tylko ze skargami.
Czy komentarze to zło tego blogowego świata? Czy można się bez nich obyć? Niektórzy potwierdzają, ze jak najbardziej można. Inni, że bez tego to to całe blogowanie nie miałoby sensu. Prawda jak zwykle leży pośrodku, czyż nie?
Permalink |
Stereotyp informatyka
listopad 25, 2005, godzina 14:43 · Komputery, Społeczeństwo »
Czytam sobie artykuł “Informatycy najgorzej ubrani” w gazecie Metro. No i cóż - jak by nie patrzeć to wygląd informatyka przedstawiony w tym artyule bazuje na stereotypach. I tyle. Jakaś prawda tam w nim jest, być może wiele osób się rzeczywiście tak ubiera, ale czy możemy generalizować? Oczywiście - nie.
Są przepoceni, rzadko myją włosy i noszą flanelowe koszule wciągnięte w spodnie
To straszne. Nie noszę flanelowych koszul wciągniętych w spodnie. W ogóle nie lubię zbytnio flanelowych koszul. Czy to znaczy, że nie jestem informatykiem? Mycie włosów… no cóz - 2x na tydzień. Czy to jest rzadko? Być może. Ale chyba wystarcza.
(…) nie potrafią dostosować ubrania do pogody. Gdy jest zimno, chodzą w T-shirtach, a podczas upałów wkładają wełniane swetry (…)
I znowu pudło. T-shirty noszę cały rok. Gdy jest ciepło to koszulkę bez niczego na niej, a jak jest zimno to bluzę, polar czy coś innego. Ale w domu prawie zawsze jestem w jeansach i t-shircie. Temperatura w okolicach 24 stopni Celsjusza mi na to pozwala.
(…) projektanci stron WWW czy graficy komputerowi, potrafią ubierać się stylowo, bo to bardziej artyści niż umysły ścisłe (…)
Fajnie… tylko czy graficy komputerowi, którzy są jak dla mnie, rzeczywiście artystami, to czy są informatykami? I czy są nimi serwisanci? Pojęcie “informatyk” ma szeroki zakres znaczeniowy, wciąz niezbyt wykrystalizowany.
Jest szansa, że młodzi informatycy, dzisiejsi studenci politechnik, wniosą jakieś zmiany i zatrą zły wizerunek informatyka niechluja
Hura! Więc spadła na nas ta misja zatarcia złego wizerunku :) Ale tak wróćmy do tematu. Jaki jest stereotyp informatyka?
Facet, zaniedbany brudas, źle ubrany, z “brzuszkiem”, pryszczaty, nie ma dziewczyny. Grube okulary. Master uniksowo-linuksowy, maniak, którego nic poza komputerem nie obchodzi. Odżywia się głównie potrawami sztucznymi (instant), pije dużo kawy. Spędza przed komputerem 12h dziennie.
Jego pokój? Kilka komputerów, brudno, mnóstwo kabli, śmiecie z jedzenia, rower w pooju, bałagan na biurku, mnóstwo części komputerowych wszędzie…
Czyż nie? Taka jest powszechna opinia i stereotyp. Ale - jak by nie patrzeć - nie można tego generalizować. Wśród moich znajomych, studentów informatyki, mało jest osób, które by odpowiadały temu stereotypowi. Wręcz przeciwnie - zdarzają się osoby zupełnie inne. Nie tylko tacy, którzy mają modne ciuchy i chodzą na siłownię. Są też dziewczyny (tak, naprawdę żeńska odmiana geeka istnieje!). Okulary ma sporo osób, ale chyba nie większość.
Sam Ktos, którego w innym ubraniu niż T-shirt i jeansy się rzadko uświadczy, mimo wszystko brudasem takim znowu nie jest, odżywia sie zarówno niezdrowo, jak i zdrowo, ćwiczyć próbuje, aby się brzuszka pozbyć. Okulary ma, grube, ale jak kiedyś się nauczy używać soczewek, to z okularów zrezygnuje. Goli się co jakiś czas, gdy mu urośnie na tyle, że zaczyna być bardziej widać. Strzyże się tak, aby tych włosy dłuższe niż kilka centymetrów nie były. Z drugiej strony nie jest informatykiem, a ledwo studentem, a jego pokój do też stereotypowego pokoju zaczyna aspirować, ale nadal mu dużo brakuje. Ot, jeden komputer, regularne sprzątanie, kabli jedynie sporo jest.
A wy informatycy? I ich znajomi? Dziewczyny/chłopaki informatyków? Zgadzacie się ze stereotypem, czy też nie? Wasi są inni niż to, co odpowiada wyobrażeniom społeczeństwa?
Permalink |
Komunikacja miejska
listopad 11, 2005, godzina 13:31 · Społeczeństwo »
Podróżując praktycznie codziennie komunikacją miejską (a dokładniej autobusem zwykle linii 14) mam możliwość obserwowania róznych grup społecznych. Różnych wiekowo głównie.
Jadąc autobusem mozna usłyszeć wiele ciekawych rzeczy na temat komputerów. Ekspertów od tej dziedziny jest w naszym kraju pełno. “Mam tak wolny komputer, że nawet Pasjans się zawiesza” to chyba moje ulubione stwierdzenie jakie usłyzałem :). Poza tym słychać o polecanych markach dysków twardych, procesorów, o MP3, o nowych filmach - niemal skrót wiadomości ze świata. Aczkolwiek niekoniecznie wierzę takim źrodłom.
W autobusach też pojawiają się ludzie starsi. Zarówno “moherowe berety”, czy inni od których słychać tylko o tym, że w kraju jest źle, młodzież jest nieuprzejma, dawniej było lepiej. Oprócz tego też inni - nielubiani przez mnie. “Sprinterzy”. Czyli na przykład taka starsza pani, która gdy wsiada do autobusu, natychmiast szybko szuka miejsca siedzącego, próbując wyścignąć innych. Te, które wsiadają z siatami w okolicach hipermarketu zwykle stawiają na siedzeniu owe siaty, po czym idą skasować bilet. A gdy się spróbuje zajać miejsce - wiadomo, słyszy się, że jest się nieuprzejmym. No, może jest i w tym jakaś racja?
Ta nieuprzejmość jest różna. Są osoby rzeczywiście “wredne” i specjalnie zajmujące miejsca osobom, po których widać, że naprawdę powinny siedzieć w autobusie. Są osoby, które zajmują miejsca, “z racji wieku”, choć są nadal silne i mogłyby stać. Niestety, częśto jest niezrozumienie. Także tego, że nawet młody uczeń może być po 9 godzinach w szkole z kilkukilogramowym plecakiem oraz po W-F, zmęczony.
Są też w autobusach ludzie głośno wyrażający rózne dziwne poglądy. Żydzi i masoni to stale powracający temat, oprócz normalnej polityki i - jakże by inaczej - “złego wychowania młodzieży”. Różne cuda już słyszałem.
A teraz już nie o społeczeństwie, a o samej komunikacji miejskiej. Małe autobusy, tłok - to jest przekleństwo. Zwłaszcza mnie dziwi, gdy w godzinach szczytu daja takie małe autobusy, w których ludzie ledwo się mieszczą. Stan techniczny niektórych jeżdżących po moim mieście też jest straszny. Cud, że się nie rozlatuje.
Z drugiej strony jest już sporo nowych autobusów w Lublinie, naprawdę - tymi się przyjemnie jeździ. Szkoda tylko, że czasami w lecie jest gorąco, a ci, co mają dostęp do okna, nie wpadną na pomysł otwarcia go. Ale za to w zimie ogrzewanie w autobusie to przyjemna rzecz.
Kierowcy tych maszyn to oddzielna kategoria. Są i spokojni, i wybuchowi. Jedni jeżdżą “jak szaleni”, wcinając się innym, gwałtowni przyspieszając i hamując, a inni spokojnie czekają na swoją kolej. I przez to niektórzy przyjeżdżają za wcześnie do rozkładu o kilka minut, a inni za późno. Nawet o kilkanaście.
A właśnie - rozkłady jazdy. Czy tylko u mnie taka plaga zrywania rozkładów? Niedawno na moim przystanku był, wisiał jakieś dwa tygodnie, teraz znowu go nie ma. Ech, szkoda gadać.
Permalink |
Następna strona »