Archive for Microsoft
Windows Vista Service Pack 1
marzec 19, 2008, godzina 19:23 · Microsoft, Windows »
Wczoraj wieczorem został udostępniony pierwszy pakiet serwisowy (Service Pack 1) dla Windows Vista - póki co dla pięciu języków tylko (angielski, niemiecki, francuski, hiszpański i japoński, polski jak zwykle nie). Można go pobrać albo w liczącym około 450 MB pliku standalone albo zostanie sam pobrany przez Windows Update (choć u mnie się tam jeszcze dziś rano nie pojawiał - nie mam najmniejszego pojęcia dlaczego - jednak via WU ma tylko 65 MB dla wersji x86).
Zapowiadany z olbrzymią liczbą poprawek, nowych sterowników, miał uczynić system szybszym, lepszym, stabilniejszym i tak dalej i tak dalej. Głównie miał poprawić denerwujące problemy związane z kopiowaniem plików, zwłaszcza przez sieć.
Ja osobiście nie miałem problemów z kopiowaniem plików przez sieć, było to nawet szybsze niż przenoszenie z partycji na partycję. Niekiedy jednak były problemy przy plikach na dysku - ich przenoszenie do katalogu innego, tagowanie, czy nawet usuwanie powodowało, że pokazywał się komunikat o szacowaniu czasu operacji i szacowanie trwało i trwało… Ja sam mam także problemy z nagrywaniem płyt pod Vistą, a raczej z samym napędem DVD, który potrafi sobie z systemu “zniknąć” aż do czasu restartu. Dotychczas nie próbowałem tego naprawić aktualizacją BIOS czy czymś takim, używając napędu DVD na tyle rzadko, ze to nie przeszkadza.
Mój system ma już nieco ponad rok - przez ten czas przeżył instalację niezliczonych ilości oprogramowania, co sprawiło, że jego początkowa szybkość już nie jest nawet zbliżona do szybkości obecnej - co zadaje kłam stwierdzeniom, jakoby Vista pozbyła się problemu z zaśmieceniem rejestru i wolniejszą pracą przy długotrwałym używaniu. Gdzie tam, mój system, obecnie, po zainstalowaniu SP1 uruchamia się ponad dwie minuty (od naciśnięcia włącznika do uruchomienia ostatniego programu z autostartu), a kiedyś robił to w minutę (i to miał do tego 0,5 GB mniej pamięci RAM).
Sama instalacja Service Pack 1, z użyciem tego “Standalone” instalatora, trwała około godziny. Można było spokojnie od komputera odejść i wrócić po dłuższym czasie, gdzie przywitał system, który się nie różnił niczym na pierwszy rzut oka.

Na co zwróciłem uwagę? Na bardzo dziwne zachowanie mojej karty dźwiękowej, która zaczęła się przycinać i wyłączać. Włączała się gdy trzeba było jakiś dźwięk odtworzyć, a że trwało to moment, to na przykład powiadomienie w komunikatorze było spóźnione. Stało się to denerwujące, ale sprawę załatwił nowy sterownik do dźwięku, który był z sierpnia 2007 roku notabene. No cóż, ciekawe.
Zwróciłem uwagę też, że kopiowanie niewiele się zmieniło - nadal są wyraźne problemy gdy przenoszę obrazki, za to szybciej je system oznacza tagami.
Ciekawi mnie jak wygląda sprawa wydłużenia czasu pracy na baterii, czego jeszcze nie miałem okazji spróbować. Niewiele mi także pomogą usprawnienia w pracy w domenie Windows Server 2008, ani BitLocker czy Windows Media Center.
Ciekawe czy szybkość startu i zamykania się systemu się poprawi, może samo i wkrótce? Choć trochę w to nie wierzę…
Permalink |
Microsoft Expression Web 2.0
marzec 6, 2008, godzina 22:42 · Beta, Expression Web Designer, Microsoft »
Ostatnio dużą część uwagi światka informatycznego przyciąga Microsoft. Z uwagi na to, że nagle pojawiło się kilka interesujących posunięć tej firmy. Z jednej strony - udostępnienie dokumentacji binarnych formatów plików Microsoft Office, z drugiej - informacja, że Internet Explorer 8 przechodzi test Acid2 oraz - wczoraj około godziny 20:00 naszego czasu - udostępnienie pierwszej wersji beta nowego Internet Explorera. Do tego doszło pojawienie się Singularity na CodePlex. Oraz fakt, na który mało kto zwrócił uwagę - pojawienie się wersji beta nowej wersji programów z pakietu Microsoft Expression.
Microsoft Expression to zestaw narzędzi dla projektantów aplikacji na platformę .NET oraz - co dla webmasterów najbardziej interesujące - między innymi Microsoft Expression Web, program do edycji stron. Nie mający już nic wspólnego z przestarzałym FrontPage, EW jest bardzo sprawnym narzędziem, w którym dużą uwagę przywiązano do kwestii standardów sieciowych.
16 maja 2006 pisałem o tym, jak pojawiła się pierwsza wersja CTP narzędzia Microsoft Expression Web. Dzisiaj, niecałe dwa lata po tym, pojawiła się pierwsza wersja beta Microsoft Expression Web w wersji drugiej.
Jakie są różnice? Nieznaczne. Po uruchomieniu obok siebie starszej i najnowszej wersji jedyną zauważalną różnicą jest to, że kolorystyka nowego EW jest utrzymana w ciemnych barwach i jest bardzo podobna np. do Expression Blend.

Menu są dokładnie takie same i zawierają dokładnie te same pozycje. Głębsze różnice kryją się we wnętrzu.
Jedną z najbardziej pożądanych cech dla Expression Web była by współpraca z PHP, oprócz ASP.NET. Czekaliśmy na to w wersji pierwszej, czekaliśmy na dodatki innych producentów… a teraz mamy wsparcie dla PHP w nowej wersji narzędzia. Gdzie “wsparcie” oznacza na razie ubogi IntelliSense (nie wspomaga programisty zbytnio, nie oferuje pokazywania zmiennych, nie wyświetla nawet funkcji użytkownika) oraz kolorowanie składni. Z drugiej strony - zawsze coś.


Co oprócz tego? Oprócz tego ulepszone zachowanie przy BOM, wreszcie go będzie można wyłączyć, wsparcie dla Silverlight 1.0, trochę ulepszeń w obsłudze ASP.NET (między innymi dodanie obsługi ASP.NET AJAX) i trochę drobniejszych poprawek.
Zapowiada się bardzo ciekawie, ale nie jest to jak widać zbytnia rewolucja - raczej powolna ewolucja pakietu i nawet nie był bym pewien czy zasługuje na miano nowej wersji (a tym bardziej o numerku o jeden większym). Póki co - 1.5 było by odpowiedniejsze.
Permalink |
Tydzień z Zune
grudzień 1, 2007, godzina 13:13 · Microsoft, Technologia »
Upłynął już nieco ponad tydzień od kiedy mam na własność microsoftowy odtwarzacz, swego czasu oznaczony plakietką “iPod-killer”. Microsoft Zune w wersji pierwszej, 30 GB pojemności dysku twardego. To jest przy okazji także pierwszy mój odtwarzacz MP3 z dyskiem twardym, dotychczas używałem samych z pamięciami Flash.

Wersja jaką zakupiłem to tak zwany “refurbished”, czyli sprzęt “z odzysku” niejako. W sumie to różnica między takim, a retail jest niezbyt duża. Kupiłem na Allegro oczywiście, bo takiego sprzętu w Polsce nie oferują, za cenę cokolwiek okazyjną.
Pierwsze wrażenie, tylko po wyjęciu z pudełka, jest “Ale to wielkie!”. Jest duży. Podobny wymiarami do mojego palmtopa HTC Wizard, całe szczęście jednak cieńszy znacznie. Z bardzo dużym i bardzo czytelnym, jasnym, pełnym kolorów, fajnym wyświetlaczem. Nie wiem ile ma kolorów, chyba wystarczająco.
Pierwsze włączenie mojego odtwarzacza przywitało mnie oprogramowaniem w wersji 1.4. Jednak już pierwsze połączenie z komputerem - a program Zune Software zainstalowałem wcześniej - zmusiło mnie do aktualizacji do wersji 2.1. I tak, wersja 2.1 jest ładniejsza i bardziej funkcjonalna. Pierwsze podłączenie nie było długie, ledwo trochę by podładować baterię oraz wgrać kilka pierwszych albumów. Po czym wybrałem się na uczelnię i bawiłem się tam długo. Uwaga - dane kopiowały się naprawdę szybko. USB 2.0 w pełni. A oprogramowanie jest bardzo przyjemne w obsłudze, wykrywa rodzaj, nazwę i chyba nawet kolor odtwarzacza i taki pokazuje w menu. Swoją drogą podobno nie da się go bez sztuczek zainstalować na polskiej wersji Windows, ja jednak jestem posiadaczem wersji angielskiej.
Z szyi zwisają mi słuchawki. Jednak patrzę - ej, one się łączą! Chwila zabawy - słuchawki mają dwa magnesy, okazuje się, dzięki czemu przyczepiają się jedna do drugiej i nie “dyndają” tak bardzo. Szczegół, ale znaczący. Tak samo szczegółem są plastykowe osłonki na gniazda kabli, “paciorek” do ustalania długości “rozdwojonego” kabla słuchawkowego, specjalny woreczek na odtwarzacz… producent się postarał i zadbał o niektóre szczegóły, co się mu chwali bardzo. Choćby nawet w pudełku jest specjalna tasiemka w przegródce gdzie leży odtwarzacz, by móc go łatwo wyjąć.
Nie wiem czy jest to wada mojego egzemplarza, ale wewnętrzne “kółko”, będące przyciskiem do zatwierdzania, jest gorszej jakości, i tak trochę wygląda na niedopasowane. Wpierw myślałem, że może wypaść albo co, ale okazuje się jednak że się trzyma całkiem dobrze, niemniej nieco jakością wykonania odstaje. Sama obsługa jest bardzo prosta, a sprzęt miły w dotyku i nawet niezbyt ciężki jak na swoje wymiary.
Na odtwarzacz wgrałem całą moją kolekcję muzyki w MP3 i zostało jeszcze bardzo dużo miejsca wolnego. Teraz jednak, przy przewijaniu dłuższych list wykonawców czy piosenek, daje się wyczuć ręką jak twardy dysk się rozkręca i zaczyna pracować. Wyczuwalne jest niewielkie drżenie odtwarzacza.
Wady? Niewątpliwie wymiary. To jest jednak duże, a ja mam i duży telefon. Brakuje mi też ładowarki z gniazdka (za ładowanie służy połączenie z komputerem przez USB) i możliwości wykorzystania jako pendrive - choć w sumie oprogramowanie samo konwertuje filmy czy zdjęcia na strawny wielkościowo format, i robi to wcale szybko, więc może to i jakiś plus. No i to kółko wewnętrzne mnie trochę się nie podoba. I nie mogę dojść w jaki sposób on dzieli filmy na “Music Videos” i “Movies”, jakimiś tagami czy jak? Dlaczego nie można pogrupować samemu?
Bateria? Całkiem znośnie. Kilkanaście godzin słuchania muzyki wraz z krótkimi odtworzeniami filmów. W sumie to nie wiem, bo nie słucham tak wiele, a ładować teraz będę chyba trzeci raz - spróbuję rozładować do pełna i naładować do pełna by sprawdzić rzeczywisty czas.
Wniosek? Bardzo fajny sprzęt. Szkoda, że nie jest to Zune 2. generacji, ale i tak jestem zadowolony. Jednak nie mam komu wysłać moich piosenek używając wspaniałości sieci bezprzewodowej, bo nikt inny takiego cacka nie ma ;-)
Technorati Tags: Microsoft, Zune
Permalink |
IE7 dostępny bez WGA
październik 5, 2007, godzina 20:43 · Internet, Microsoft, Webmastering »
Nie zauważyło tego tak wiele osób, jakoś cicho w Sieci się nam zrobiło, zarówno na wieść o udostępnienu kodu .NET Frameworka, ale również niewiele słychać o tym, że Internet Explorer 7 już nie sprawdza legalności systemu podczas instalacji.
Co to oznacza dla użytkowników? Wersja 7 najpopularniejszej przeglądarki przynosi przeglądanie w kartach, obsługę RSS czy większe bezpieczeństwo. A teraz mogą pobrać i zainstalować ją, oficjalnie, bez uciekania się do róznorodnych sztuczek, także użytkownicy nielegalnych systemów, Windows XP SP2 i nowszych.
A co to przynosi webmasterom? Przynosi to chociaż teoretycznie możliwość, że teraz jeszcze większa część użytkowników Internet Explorera 6 zrezygnuje z tej przeglądarki na rzecz choćby nawet tej wersji 7, która poczyniła (małe, to małe, ale zawsze) kroki w celu lepszej obsługi standardów sieciowych. Co jest chwalebne.
Chciałbym jednak zwrócić uwagę na dwie rzeczy teraz jeszcze. Po pierwsze na politykę koncernu, w której widać wyraźnie, że “lepiej aby użytkownicy piracili, niż aby się przesiedli na systemy alternatywne”. Szkoda, że nie ma większej ilości tak fajnych kroków jak Office 2007 za 199,- PLN.
Drugą rzecz na jaką chciałbym zwrócić uwagę, to fakt, że o następnej wersji IE jakoś nie słychać. Szkoda to, ale i tak nie był bym pewien czy ona by nam, webmasterom, przyniosła jakieś kolejne konkretne poprawki w obsłudze stylów CSS. Dlaczego? Większość stron jest nadal pisania “pod IE” i pod nim mają wyglądać dobrze. Gdyby teraz firma postanowiła, ze oto na przykład usuną rozszerzenie document.all, zmienią standardowy model pudełkowy, czy cokolwiek w tym rodzaju, to pół internetu się wizualnie “rozleci”. A do kogo będą pretensje? No przecież nie do webmasterów, a do Microsoftu, który znów zrobił coś “źle”. Niestety, poprawienie błędów będzie musiało współgrać jakoś z edukacją twórców stron. Dlatego boję się, że nawet Internet Explorer 8 nie pomoże w dziedzinie obsługi standardów sieciowych - choć mogą zostać dodane nowe funkcjonalności, to średnio widzę poprawianie starych błędów…
Technorati Tags: internet explorer, wga, microsoft
Permalink |
Day the world ended
październik 3, 2007, godzina 20:06 · Microsoft, Programowanie »
Krok w dobrą stronę? Być może. Microsoft udostępni kod .NET Framework.
One of the things my team has been working to enable has been the ability for .NET developers to download and browse the source code of the .NET Framework libraries, and to easily enable debugging support in them.
Today I’m excited to announce that we’ll be providing this with the .NET 3.5 and VS 2008 release later this year.
We’ll begin by offering the source code (with source file comments included) for the .NET Base Class Libraries (System, System.IO, System.Collections, System.Configuration, System.Threading, System.Net, System.Security, System.Runtime, System.Text, etc), ASP.NET (System.Web), Windows Forms (System.Windows.Forms), ADO.NET (System.Data), XML (System.Xml), and WPF (System.Windows). We’ll then be adding more libraries in the months ahead (including WCF, Workflow, and LINQ). The source code will be released under the Microsoft Reference License (MS-RL).
#
Licencja MS-RL nie jest oczywiście cudownie otwarta, zaaprobowana przez OSI i tak dalej, ale pozwala na używanie udostępnione kodu jako pomocy w tworzeniu własnych rozwiązań na przykład. Myślę, że bardzo taka pomoc może się przydać programistom Mono ;-)
Piekło powoli zamarza, czy tylko mi się tak wydaje?
Permalink |
ITCore.pl?
wrzesień 27, 2007, godzina 19:00 · Microsoft »
Wiele tygodni temu już szumnie zapowiadano, jak to się codeguru.pl oraz wss.pl połączą w jedno. W ITCore.pl. Dziś magiczna data przyszła, dziś miały te dwa serwisy przestać istnieć, a ich miejsce miał zająć ITCore.
Obawiałem się kwestii tego, jak ma u licha wyglądać integracja społeczności akademicko-programistycznej oraz administratorskiej, ale także technicznie jak zostanie rozwiązana na przykład taka kwestia jak połączenie kont użytkowników - na przykład mojego, które na wss.pl występuje w dwóch osobach (zapomniałem raz hasła, a e-mail jest zły już - login za to dobry bo “Ktos”, a konto drugie to “marcin_ktos”) z Codeguru, które występuje z nickiem “Ktos”, a cechą łączącą jest tylko hasło oraz (całe szczęście) adres e-mail. I jak widzę to scalenia kont jakoś tak chyba nie ma, dane z obydwu portali też nie są (jeszcze) przeniesione.
Dziś rano przeczytałem odpowiedniego newsa na wss.pl, i udałem się na stronę ITCore, która przywitała mnie tylko i wyłącznie obrazkiem “w budowie”. Podobnie po kilku godzinach, a ludzie w komentarzach twierdzili, że już działa. Taa. Wpisałem adres “www.itcore.pl” i ujrzałem to co trzeba, a nie to co pod “itcore.pl”. Wrażenia? Negatywne. Bardzo. Kolorystyka okropna (wiem, kwestia gustu, jednak IMO wss.pl z tych trzech jest najładniejszy), i mam wrażenie ogólnego bezładu. Różne dziwne rzeczy (”Welcome Ktos”, “-3 wypowiedzi”)… nie, po prostu słusznie napis “beta”. ITCore nie jest dopracowane, nie nadaje się na oficjalne uruchomienie. Nie w tej chwili.
Czekam dalej. Aż wyjdzie z tej magicznej fazy beta. I póki co mam nadzieję, że wss.pl i codeguru.pl przez jakiś czas będą jeszcze działać (tak, z jednego portalu zrobiły się trzy).
Technorati Tags: itcore.pl, microsoft, codeguru.pl, wss.pl
PS. Tak, wiem, że nie jestem tam widoczny, na żadnym z tych dwóch obecnych portali, ale naprawdę bardzo je lubię (aczkolwiek znacznie bardziej wss.pl) ;-)
PPS. A odnośnie migracji i przenoszenia danych to i ktos.info się do przejścia szykuje. Pliki przeniesione, strefy na serwerach DNS przygotowane. Zostaje przenieść bazę MySQL i zmienić DNS-y na jakich domena się znajduje. Może jutro?
Permalink |
Cyfrowy sztorm
wrzesień 10, 2007, godzina 13:00 · Internet, Microsoft »
“Koniec Sieci jaką znamy!” Z tego typu dramatycznym okrzykiem widzę opinie na temat robaka Storm, który stworzył już podobno sieć maszyn zombie, której łączna moc obliczeniowa jest przerażająca i przewyższająca superkomputery z listy TOP500.
Fakt, Storm opanował niesamowitą liczbę maszyn i pozbyć się go będzie trudno. Widzę opinię, że “może to być bardzo trudne bez aktywnej reakcji Microsoftu” (za blogiem Piotra Wrzosińskiego), ale zastanawiam się, jaka u licha może być reakcja producenta, którego systemy są atakowane? Toż Storm, z tego co widzę, nie robi nic nowego. Rozsyła się e-mailem z załącznikiem jako EXE, instaluje jako usługa i pracuje dalej. Jak normalny trojan. Ale no rany - o ile wiem to Outlook/Outlook Express nie pozwala ot tak uruchomić pliku wykonywalnego z załącznika (bądź ostrzega, nie wiem, GMail mi usuwa EXE z załączników), Windows Vista z włączonym UAC jeszcze będzie chciał z mojej wiedzy potwierdzenia dla uruchomienia czegokolwiek co chce praw dostępu do m.in. zapisu w katalogu %SYSTEMROOT%. Ale przede wszystkim - ten plik wykonywalny w ogóle trzeba kliknąć! A to nie zależy od producenta systemu - to zależy od użytkownika! To nie jest Blaster czy Sasser który pojawia się sam i znikąd, to trzeba uruchomić samemu - problem ewidentnie leżący między klawiaturą i krzesłem. Do tego jeszcze są antywirusy i firewalle, które powinny zabronić programowi kontaktu z resztą zombie-sieci.
Ja wiem, co producent może zrobić, ale to rozwiązanie jest tak skrajne i niebezpieczne, że nie zgodzimy się na nie. Wiecie o czym mówię? Trusted Computing. Wirus/trojan/robak nie miał by cyfrowego identyfikatora w takim świecie, i żadna maszyna by go nie uruchomiła. A gdyby nawet uruchomiła - to aktualizując się sama przez sieć w końcu atak by został powstrzymany. W teorii rzecz jasna. Nie, nie mam zamiaru wskazywać drogi TC jako słusznej, nie mam zamiaru wskazywać, że komputer powinien lepiej wiedzieć ode mnie co ma zrobić.
To nie jest koniec Sieci jaką znamy. To jest potwierdzenie tego, czego baliśmy się od jakiegoś czasu. Że przestępcy mogą stworzyć botnet o niewyobrażalnym zasięgu. I potwierdzenie faktu, że ze względu na to, że użytkownik ma kontrolę nad maszyną, to nie ma możliwości zabezpieczenia przed czymś takim.
Permalink |
Bezprzewodowa rewolucja
kwiecień 7, 2007, godzina 19:18 · Komputery, PowerShell, Technologia »
Póki nie dysponowałem małym palmtopem, który miałbym zawsze ze sobą i mógł sprawdzić czy aby jakiś sieci bezprzewodowych nie ma w okolicy nie wiedziałem, że bezprzewodowa rewolucja jest naprawdę w szczytowej fazie. Sam polegam póki co jeszcze nadal na niezawodnej skrętce kategorii 5, ale sieci bezprzewodowe, czy to 802.11b czy g się rozrastają.
Obecnie, dysponując palmtopem z programem WiFiFoFum oraz odbiornikiem GPS zdarza mi się, gdy jeżdżę po mieście, włączyć skaner i tylko szukać. I patrzeć i notować do pliku XML. Pliku, który mam potem chęć obrobić, napisałem sobie na szybko korzystającą z Google Maps API aplikację wyświetlającą znalezione AP na mapie, aczkolwiek dzisiaj znalazłem w niej błąd - jeśli jakaś sieć nie ma SSID (ewentualnie wyłączone rozgłaszanie), to na tej sieci się analiza pliku XML przez mój skrypt zatrzymuje. No cóż, poprawi się, bo sposób działania jest tak tragiczny, że nawet nie będę pokazywał.
Niemniej jednak dzisiaj, wracając znad pewnego jeziora, śledziłem trasę z ulicy Turystycznej prawie do mnie na Czechów. Wcześniej też zrobiłem listę sieci jadąc prawie z jednego krańca miasta na drugi. A teraz, przed momentem i w ramach uczenia się PowerShella, napisał szybko skrypt parsujący ten XML i pokazujący sieci w postaci miłej tabelki i kilku statystyk na końcu. Nie wiem jednak czy faktycznie te wszystkie sieci z WEP oznaczonym na Off nie mają w ogóle szyfrowania czy też stosują zabezpieczenia WPA lub i/lub filtrowanie adresów MAC.
# parse-wifixml.msh
#
# Revision: 1.4
# Marcin "Ktos" Badurowicz, on GNU LGPL
#
# Parses WiFiFoFum XML file, shows list of found networks
Param ($fileName = "")
if ($fileName -ne "")
{
$xml = new-object System.Xml.XmlDocument;
$xml.Load($fileName);
$aps = $xml.GetElementsByTagName("AP");
# you can change what data should be shown:
# in my case is WEP, MAC, SSID, Latitude and Longtitude
$aps | format-table wep,mac,ssid,lat,lon -autosize;
# counting networks and unsecure networks
$aps | foreach {
if ($_.wep -eq "Off")
{
$nowep++;
}
if ($_.ssid -eq "")
{
$hidessid++;
}
$apcount++;
};
$percent = [System.Math]::Round($nowep / $apcount * 100);
Write-Output "$apcount networks found, $nowep without WEP ($percent%), $hidessid are hiding SSID`n";
}
else
{
Write-Error "Syntax: parse-wifixml <filename>";
}
Przykładowy wynik wygląda tak.
Bez szyfrowania jest bardzo duży odsetek sieci, przynajmniej bez WEP. A że WEP (jak i filtrowanie MAC) to średnie zabezpieczenie to powinien wiedzieć każdy administrator takiej przydomowej sieci. Zresztą nie tylko przydomowych, bo i udało mi się swego czasu do jakiś innych sieci podłączyć, które niekoniecznie wyglądały na publiczne hot-spoty.
Ale naprawdę obserwując tak wzmożony wzrost sieci WLAN poczułem się z moją skrętką (oraz jednocześnie jednym laptopem i jednym palmtopem obsługującymi 802.11g) jak jakiś dinozaur, który został w poprzedniej epoce. Ale tak w sumie to chyba przegapiłem uderzenie asteroidy - kiedy ono było?
Permalink |
Małe, a drobne usprawnienia Visty
luty 23, 2007, godzina 21:07 · Microsoft, Windows »
W maju zeszłego roku napisałem nieco prowokacyjną notkę, w której stwierdzałem, że Aero czy inny XGL nam w sumie nie jest potrzebny. I że to bajer i że nie ma sensu i że użyteczność nie wzrasta.
W maju zeszłego roku używałem Windows XP w widoku klasycznym i nie spodziewałem się, że kiedykolwiek znajdę coś, co mi to zastąpi, bo to był mój ukochany wygląd już od czasów Windows 95. I co się okazuje dziś? Myliłem się.
Już blisko czwarty miesiąc używam Visty, aczkolwiek cały czas w wersji RC2 z powodu mojego lenistwa, do codziennej pracy, z włączonym Aero Glass i są rzeczy, do których się przyzwyczaiłem. Nie tylko w samym Aero, ale i w Viście jako takiej. Rzeczy, których mi brakuje, gdy siadam do Windows XP lub używam aplikacji, które średnio współpracują z systemem z różnych powodów. Są to w większości drobnostki, małe rzeczy, które okazują się przydatne. Na niektóre zwracano uwagę na wszystkich prezentacjach nowego dziecka Microsoftu, na inne mało kto zwrócił uwagę.

Mój faworyt to żywy podgląd zminimalizowanych aplikacji przez miniaturki pojawiające się po najechaniu myszą na ikonkę. Niesamowicie się przyzwyczaiłem - minimalizuję na przykład jakiś instalator, a potem kontroluję dzięki miniaturce czy pasek postępu nie doszedł już do końca. Albo rozpoznaję przez miniaturki czy otwieram właściwą instancję jakieś aplikacji.

Na ogól nie używam ani Alt+Tab (które z podglądem też jest o niebo wygodniejsze), ani bajeranckiego Win+Tab (chyba, że chcę zrobić wrażenie ;-)) tylko posługuję się paskiem zadań. Szukam obecnie czegoś podobnego do tego, ale jako rozszerzenie do Firefoksa - pogląd karty po najechaniu myszą na nią, ale nie widzę.

Co dalej? Tagowanie. Tagować można różne pliki, głównie obrazki, potem przy przeglądaniu katalogów można według tagów filtrować, można wyszukiwać np. zdjęcia z określonymi tagami. Ja przykładowo zdjęcia moich przyjaciół tak otagowałem, że teraz mogę wyszukać wszystkie zdjęcia na których znajdują się jednocześnie na przykład pewna M. i pewna A. :-) WinFS to nie jest, ale i tak bardzo fajna, bardzo wygodna i przeze mnie bardzo często używana rzecz. O właśnie - to okno wyszukiwania na górze każdego okna explorera jest bardzo, bardzo wygodne. Szybki dostęp do wyszukiwania, a dzięki indeksowaniu chodzi błyskawicznie. A jak już przy przeglądaniu katalogów jesteśmy, to szybkie cofanie się przy przechodzenie do podkatalogów dzięki rozwijanym listom w pasku adresu też jest wygodne. Znacznie lepsze niż ścieżka (na którą można się notabene przełączyć) w starszych wersjach systemu.

Jeszcze jedno małe, drobne usprawnienie użyteczności. Nowy dialog otwierania/zapisywania plików. Większy, z wyszukiwaniem, jakiś taki przestronniejszy. Gdy znalazła się niedawno aplikacja (OpenOffice Impress - swoją drogą też ma rzeczy, przy których PowerPoint jest lepszy), która otworzyła dialog starego typu zamiast nowego zupełnie mi nie pasował.


Małe, drobne usprawnienia. Być może Linuksowcy zaraz przyjdą i powiedzą, że oni to już mieli od wieków i w ogóle, ale trudno ;-) Ja tylko podkreślam, co nowego, drobnego i użytecznego przynosi Windows Vista, na co może nie wszyscy zwracają uwagę zaatakowani przez Flip 3D i “koszty ochrony treści systemu Windows Vista”, wymagania systemowe, które do najmniejszych nie należą niestety oraz cenę, która niska nie jest, ani tym bardziej zerowa. Oraz wszelkie bajery bądź usprawnienia użyteczności, jakie posiadają systemy z pingwinem.
Święte wojny z okazji premiery już ucichły, całe szczęście, bo nie do wytrzymania to było.
Permalink |
Aero Glass na Intel GMA 950 - działa
grudzień 9, 2006, godzina 17:15 · Microsoft, Windows »
O tych dwóch rzeczach współpracujących razem krążyły w Internecie sprzeczne opinie. Jedni twierdzili, że się nie da, inni, że się powinno udać. Aero Glass, czyli nowy interfejs graficzny Windows Vista, skądinąd całkiem ładny (Lunę porzuciłem po kilku dniach na rzecz klasycznego, Aero trzymam od miesiąca), ma swoje wymagania wobec karty graficznej. Są to głównie: obsługa DirectX 9.0 oraz sprzętowe Pixel Shader 2.0. No i 128 MB pamięci karty oraz model sterowników WDDM.

Wybierając laptopa, szukałem modelu, który właśnie ten Aero Glass udźwignie. Intel GMA 950 (znany także jako Intel 945GM) według specyfikacji powinien sobie poradzić. W Internecie właśnie krążyło mnóstwo sprzecznych opinii na ten temat. W końcu zaufałem postowi na grupie dyskusyjnej microsoft.public.windows.vista.general oraz filmikowi na YouTube, a nie MacOS-owemu trollowi z forum Gazeta.pl czy moderatorowi serwisu notebookcheck.pl.

I potwierdzam, Aero Glass działa na tym układzie graficznym. W ogóle Windows Vista pięknie się na moim HP Compaq nx7400 zainstalował, wykrywając wszystkie funkcje, w tym Bluetooth czy bezprzewodową kartę sieciową, bez problemu. A instalacja trwała około 20 minut, jakoś tak dziwnie szybko (notabene - za usunięcie “Microsoftowych minut” z instalatora mam nadzieję, że programiści jakiś bonus dostali ;-)). I działają wszystkie bajery, łącznie z podglądem zawartości okien oraz Flip 3D (który jedyne co robi, to wszystkich zachwyca, a sam go używam niezmiernie rzadko).
Internet to jest pełen sprzecznych informacji jednak.
Technorati Tags: Windows, Vista, Aero, 3D, Intel GMA 950, notebook, DirectX
Permalink |
« Poprzednia strona