Windows Home Server
Od kilku tygodni w moim domu działa jeden z najdziwniejszych produktów Microsoftu – Windows Home Server. Wersja najbardziej aktualna, z dodatkiem PowerPack 3.
Dlaczego najdziwniejszych? Bo to jedna wielka hybryda. Instalator oparty na WinPE 2.0, który w pewnym momencie wraca do trybu tekstowego rodem z NT 4.0. System startuje zupełnie jak XP, logo ma trochę podobne do Visty, a oparty jest w zasadzie na Small Business Server 2003. I te rzeczy z 2003 dają się niestety we znaki.
Ale do rzeczy – czym jest WHS? Możemy go potraktować jako przerośniętego NAS-a (Network Attached Storage). Swoją rolę najlepiej spełnia, gdy jest podłączony do sieci i dużej powierzchni dyskowej. Spokojnie wtedy siedzi gdzieś w kącie, a my mamy z każdego komputera w sieci domowej dostęp do naszych danych. Jak na zwykłym komputerze gdzieś w sieci. To jednak nie wszystko – dodatkowo oprogramowanie dba o regularny backup naszych komputerów do centralnego serwera domowego, dba o mirroring danych już na serwerze, zapewnia dostęp zdalny do plików na dysku serwera (przez przeglądarkę internetową, fajna sprawa). I dostępne jest wiele add-inów, które mają możliwość współpracy czy to z kamerkami internetowymi czy systemami inteligentnych instalacji elektrycznych.
Dostęp i ustawienia realizowane są przez Windows Home Server Console, gdzie można łatwo skonfigurować backup, udostępniane foldery (i uprawnienia do nich), można zobaczyć aktualny status sieci (czy aby któryś z komputerów nie ma nieaktualnego antywirusa lub kopii zapasowej). Ale można też zalogować się “po ludzku” przez RDP i działać na pulpicie. Mimo iż jest to wyraźnie odradzane ;-)
Wspomniałem o dziedzictwie 2003, które jest widoczne wyraźnie. Z jednej strony jest to choćby IIS 6.0 który to serwuje stronę zdalnego dostępu przez przeglądarkę. Z drugiej – olbrzymia ilość poprawek. Po świeżej instalacji było ich w okolicach setki. Jednak, za to, jeśli ktoś się zna, to daje się uruchomić funkcje, których “oficjalnie” nie powinno być – ja konfigurowałem VPN, ale podobno da się nawet postawić kontroler domeny Active Directory.
Nie miałem (całe szczęście) okazji przetestować czy faktycznie da się te kopie zapasowe odzyskać – podobno możliwe jest też odzyskiwanie z użyciem płyty CD na “goły sprzęt”, gdy nam wszystko kompletnie padnie. Choć przyznam, że mnie to interesuje i chyba zaraz spróbuję jakąś maszynę wirtualną na szybko ustawić i odzyskać.
Podoba mi się, że nawet jest wtyczka do Media Center – jestem w stanie sobie wyobrazić kontrolę np. “zapchania” dysku serwera korzystając z komputera pod telewizorem. Mój testowy serwer to ani wielkiego dysku nie miał, ani ja nie mam komputera pod telewizorem, ale może być przydatne ;-) Ciekawe wydaje się np. przenoszenie starych nagranych programów z telewizji na Home Server, by odciążyć dysk “nagrywarki” i udostępnić to wszystko w sieci.
Oczywiście, by cały Home Server miał sens, to nie można zrobić tak jak ja, że jeden z komputerów na 1000 GB dysku, a cały serwer, który go m.in. backupuje, ma dysku 80 GB. Istnieją gotowe zestawy od m.in. HP czy Acera dostarczane wraz z WHS i miejscem na przykład na 4 dysku, po 1,5 TB każdy. I mamy piękny centralny serwer w domu udostępniający wszystkie nasze zdjęcia, filmy czy muzykę.
Przejdźmy do wad – z jednej strony jest to oparcie na Windows 2003. Znów musiałem uruchomić Internet Explorera (i to 6.0 początkowo) by wykonać update. Poprawek była masa, niektóre zapewne dla mojego, zamkniętego na świat (prócz portu 80 i 443) serwera – mało istotne. System nie wspiera też nowego wynalazku wprowadzonego wraz z Windows 7, HomeGroup, prostej wymiany plików pomiędzy komputerami. Konsola zarządzania nie działa zawsze płynnie (choć tutaj wpływ ma pewnie to, że mój testowy serwer to Pentium M 1 GHz).
Obecnie poważnie rozważam zakup jakiegoś małego komputerka z Atomem i postawienie go jako domowy serwer. Przynajmniej na jakiś dłuższy test, tak w okolicach pół roku, bo na tyle można uzyskać wersję próbną – pełna kosztuje, w USA, 100 dolarów. Nie jest niebywale wygórowana, jak to korporacja ma w zwyczaju, ale za taką cenę można też kupić pewnie tańszego NAS-a…


