Windows 7 – czas na mnie
Nie mogło być inaczej – ja także, razem z połową Internetu, rzuciłem się do pobierania Windows 7 beta 1. Także i z mojego powodu padły im dnia pierwszego serwery. Niemniej udało się pobrać później, wygenerować klucz i pozostało tylko zainstalować i sprawdzić jak to tak naprawdę jest.
W odróżnieniu od Visty we wczesnych wersjach testowych, 7 jest chwalony (chwalona?) za wydajność. Zachęcony tymi opiniami posłużyłem się sprzętem, który spełnia wymagania sprzętowe w tylko dwóch dziedzinach z nawiązką – ma 1 GB RAM i sporo wolnego miejsca na twardym dysku. Mowa o moim Tablet PC – HP Compaq TC1100. Procesor Pentium M o szybkości zatrważającego 1 GHz we współpracy z kartą graficzną z układem GeForce 4 Go do której się nawet NVIDIA nie przyznaje nie zapewnią mi ani dobrych warunków używania, ani interfejsu graficznego Aero Glass.
Instalacja była stosunkowo szybka. Po niej już działał dotykowy ekran (o ile pamiętam Vista wymagała sterownika do doinstalowania), chwila połączenia z Internetem przez kabel zapewniła sterowniki do karty Wi-Fi. Sterowniki przeznaczone dla Windows XP TCE dla klawiszy specjalnych oraz karty graficznej zainstalowały się w trybie zgodności z XP, jak i program QMenu, jedyna metoda na zmniejszanie jasności ekranu czy wyłączanie modułów łączności bezprzewodowej.
Moje uwagi? Tak, jest szybszy niż Vista. Widać to wyraźnie, gdy Viście brakuje mocy na otwarcie okna folderu (najpierw pojawia się ramka, a po dłuższej chwili zawartość), “siódemka” to robi bez większych problemów. Jako użytkownika Tablet PC oczywiście najbardziej interesowało mnie rozpoznawanie pisma – nowy Tablet PC Input Panel jest bardzo fajny, zarówno w trybie klawiaturki ekranowej, jak i rozpoznawania pisma jako takiego – nowy mechanizm jest bardziej intuicyjny, nie wymaga ciągłego przełączania się w różnych widokach (klikasz na słowo i już możesz je poprawiać litera po literze, widząc treść dalej i wcześniej, jednak o mniejszych wymiarach). Jednak w CHIP-ie 01/2009 twierdzono, że W7 potrafi rozpoznawać pismo w języku polskim – niestety, w beta 1 po ustawieniu języka polskiego mamy do wyboru tylko klawiaturę ekranową jako metodę wprowadzania znaków.
Z nowości w tabletach pojawił się Math Input Panel. W gruncie rzeczy to wygląda mi na włączenie do systemu kawałka Microsoft Education Pack for Tablet PC, w którym było takie coś – potrafi przerabiać pismo na MathML. Poważna wada, że nie działa tak intuicyjnie jak nowy Input Panel – skasowanie czegoś to nie przekreślenie, ale konieczność kliknięcia gumki i ręcznego wymazania.
Teraz do rzeczy, czyli do nowości: Nie podobają mi się nowe ikonki w trayu – są takie zbyt… proste. Nowe Action Center wydaje się być interesujące. Możliwość otworzenia okna na połowie ekranu odpowiednio je przysuwając do krawędzi jest fajna… ale tylko fajna. Nowy taskbar? Fakt, że przyciski na nowym Quick Launch są jakby zintegrowane z aplikacjami które uruchamiamy, bo nie ma zbytniego rozróżnienia, bardzo mi kojarzy nowy Pasek Zadań z MacOSX w odróżnieniu od KDE o którym wszyscy mówią. Niebywała nowość – nareszcie możemy przesuwać miejscami znaczki uruchomionych aplikacji. “Jump lists”? Wydaje się być ciekawe, ciekawy jestem jak to zaimplementują oczywiście ISVs. Nowe Menu Start? Nie zauważam większych różnic. Oprócz tego, że nie da się włączyć klasycznego (ale nawet ja się do tego nowego przyzwyczaiłem) i nie ma linków “Internet” i “E-mail” jakie były w Viście. Szkoda, bo akurat używałem stosunkowo często.
Uwagi dotyczące aplikacji: WordPad otwiera pliki DOCX i ODT. Fajnie… ale DOC to już nie łaska? Paint ma wstążki i jest jakby łatwiej używalny – choć jakoś tak nie wygląda na to, by mu opcji przybyło. Kalkulator nowy jest nieco ciekawszy, XPS Viewer nareszcie jest aplikacją samodzielną, a nie Internet Explorerem. Nowych Windows Media Player i Windows Media Center nieszczególnie miałem okazję testować. Jest Windows PowerShell w wersji drugiej, wraz z graficznym środowiskiem, które wygląda bardzo zachęcająco.
Błędy? No cóż, pierwsze wykrycie karty sieciowej bezprzewodowej doprowadziło mnie do sytuacji gdy mogę sieci wykrywać, ale połączyć się z nimi nie, bo… “nie mam sterowników”. Restart naprawił sytuację. Druga błędna rzecz to taka, że Windows Experience Index niestety jest chyba tak niski, że program testujący szybkość komputera wiesza na amen system. Zresztą powieszenie systemu na amen mogę też łatwo zrealizować wkładając kartę do czytnika SD, ale taka sytuacja była i w Viście (także z SP1, a miało tak nie być…). No i to, że nie mam dual-boota z jakiegoś powodu i z Visty i 7 mogę używać póki co tylko 7 też chyba jest błędem.
Ogólna ocena? Ciekawe. Ewolucja. Zobaczymy co będzie dalej.
Ale mam wrażenie, że bardziej byłem zachwycony nowościami w Viście w stosunku do XP. Obecnie Windows 7 to taka Vista na sterydach. Ew. “ciąg dalszy eksperymentu Mojave” jak to ujął Karol Stilger.
Styczeń 20, 2009 godzina 18:21
Rzeczywiście ikony w nowym pasku są za duże. Chyba, że kolejnym krokiem będzie Dock jak w MacOS. Obecna wielkość paska bez problemu może pomieścić dwa rzędy ikon w pasku szybkiego uruchamiania czy zasobniku systemowym.
Kwiecień 23, 2009 godzina 23:06
Vista w dniu wydania była mocno zacofana. Teraz kiedy KDE 4 jest już bardzo stabilny, a w wersji 4.2 wymieniono połowę kodu plasmy i jeszcze lepiej zintegrowano compiza, Windows 7 wyglada przy nim jak technologia sprzed 10 lat. Jeśli jedynymi nowościami jest dowolne przenoszenie ikonek, lepsza integracja z Live! i prędkość to znaczy tylko tyle, że Vista była wersją beta 7mki. Jeszcze dużo Windzie brakuje żeby była choćby porównywalna z Kubuntu – szczególnie jeśli chodzi o proces instalacji/upgrejdowania dodatkowego oprogramowania.