Jak upadała mi bateria
Od jakiegoś czasu jestem użytkownikiem HTC Wizard alias SPV M3000. Używany kupiłem, żyło mi się całkiem dostatnio, ale zacząłem zastanawiać się nad zmianą na jakiś nowszy model ze stajni HTC. Potem znów miałem na oku telefon zupełnie inny, bez dotykowego ekranu i tym podobnych możliwości. Potem znów mi się odmieniło, myślałem o iPhone. Potem… no, nieważne. Problem zaczął pojawiać się w międzyczasie.
Bateria, jaką dysponuje Wizard fabrycznie jest baterią Li-Ion firmy Sanyo o pojemności 1250 mAh. Gdy pierwotnie zamierzałem używać tego urządzenia jako mojego odtwarzacza MP3 przekonałem się, że taka pojemność nie jest wystarczająca - bateria nie wystarczała na długo. Ładowanie telefonu jednak nie było problemem, podłączam go do komputera wystarczająco często (w celu synchronizacji) by o ładowaniu przez ładowarkę zapomnieć po prostu. Problem zaczął pojawiać się później. Najpierw, najwcześniejszym symptomem było to, że po restarcie telefonu potrafił on wskazywać inną wartość naładowania niż wcześniej. Potem, przy korzystaniu z sieci bezprzewodowej zdarzyło się mu wyłączyć nagle.
Największym problemem jednak było to, co zdarzyło się kilka miesięcy temu. Zajmowałem się wówczas tworzeniem sieci Wi-Fi ad-hoc pomiędzy laptopem i Wizardem. Po połączeniu i podczas przeglądania stron internetowych wyłączył się i włączył na nowo. Złożyłem to na karb problemów z aplikacją i wybrałem się na moje poszukiwanie sieci Wi-Fi - wyposażony w palmtopa oraz odbiornik GPS na Bluetooth, przy jeździe na rowerze. W pewnym miejscu usłyszałem dochodzący z kieszeni dźwięk - po wzięciu palmtopa do ręki ujrzałem mrugającą czerwoną diodę i telefon proszący o kod PIN. Poziom naładowania baterii wynosił 3%, mimo iż przed wyjazdem bateria była pełna. Czyżby użytkowanie modułów łączności bezprzewodowej tak zużyło? Niemożliwe, dotychczas to się nie zdarzało.
Wakacje przyszły, a co za tym idzie wyjechałem na tereny, gdzie poziom sygnału sieci GSM nie jest tak dobry jak w mieście. I tam pojawiły się dalsze problemy - telefon niespodziewanie potrafił się wyłączyć na przykład przy nadejściu SMS-a, korzystanie z EDGE wyczerpywało baterię równie szybko. Do tego po restarcie potrafił się nie włączyć, a po paru minutach twierdzić, że naładowanie przekracza 90%. Diagnoza została postawiona - czas zmienić baterię, za to w międzyczasie korzystałem z mojego starego telefonu, SonyEricssona T610.
Po udaniu się na Allegro znalazłem pewną liczbę baterii do mojego telefonu, wszystkie produkcji tej samej firmy, jednak w różnych zestawach. A to z folią na wyświetlacz, a to z zapasowym rysikiem, a to z kolei ze “wzmacniaczem antenowym IV generacji”. Oparłem się jednak pokusie wydania kilku złotych więcej by móc ów wzmacniacz antenowy przetestować i zakupiłem baterię samotną, bez dodatków. Problemy się - jak na razie - skończyły. Da się i korzystać z Wi-Fi, i z połączenia przez EDGE, także i używanie aplikacji znacznie obciążających procesor nie powoduje już nieprzewidywalnych restartów telefonu. Wreszcie.
Jaki morał z tej historii? Warto dbać i kontrolować to, co zasila nasze przenośne sprzęty. Bez energii długo nie pożyją, a z baterią w złym stanie żyć jest naprawdę trudno.
Aż zacząłem bać się o kondycję baterii w moich innych urządzeniach przenośnych.
Technorati Tags: battery, PDA, HTC Wizard
Liczba komentarzy: 2
»Wątek RSS dla komentarzy tego wpisu · Adres trackback

wrzesień 30, 2008 godzina 19:28
Tylko, że prawd i mitów na temat optymalizacji działania baterii jest duuużo i dla laika wszystkie brzmią tak samo.
styczeń 4, 2009 godzina 10:22
Jak widać koledze pomogła zmiana baterii dla mnie również jednak nie trwało to długo przyszły mrozy a problem wrócił 2 h po naładowaniu opuszczały go siły w tym rzecz ze praktycznie nic nie robiłem dochodzę do wniosku iż możliwe ze problem tkwi w sofcie próbowałem kilku poczynając od katwawy poprzez tnt nic nie pomaga spróbuje jeszcze z wm5 oryginał przecież jest najlepszy jeśli to nie pomoże to tylko jedno mnie czeka pożegnanie ukochanego wizardzika cóż życie jest brutalne…