Archive for sierpień, 2008

Windows “N”

Istnieje sobie taki produkt jak Windows w wersji oznaczonej dodatkową literką “N”. XP Home N, XP Professional N, Vista Home Premium N i Vista Business N. Wzięła się ona od pomysłu Komisji Europejskiej, że oto Microsoft jest monopolistą i nie może dołączać do swoich systemów operacyjnych Windows Media Playera. Plus KE nałożyła karę i była szczęśliwa, a producent, chcąc nie chcąc, wydał wersję okrojoną. Tam się jeszcze dodatkowo pojawiły dodatkowe zarzuty i żądania (specyfikacje pewnych protokołów itp.), ale dla nas najbardziej istotna jest teraz owa specjalna wersja Windows.

Windows N to takie coś, co powstało, ale nikt tego nie kupił podobno. Bo i po co, skoro miało cenę taką samą, a pewnej funkcjonalności było pozbawione (skądinąd istnieje coś takiego, co nazywa się Media Restore Pack i pozwala przywrócić “utracone” elementy).

Z tego też powodu nie znam nikogo kto używa Windows w wersji “europejskiej”. Oprócz jednej osoby. Mnie.

Używam Visty Business N. Nie dzieje się to bynajmniej z powodu, że nienawidzę Windows Media Playera i natychmiast zastąpiłbym go innym programem. Nie, WMP to mój podstawowy odtwarzacz plików muzycznych i gdyby potrafił synchronizować się z Zune byłby jedynym. No cóż, jednak strategia producenta nie łączy produktów Windows Media z Zune i używam dwóch - i tak dobrze, że potrafią między sobą wymieniać “oceny” utworów. Skąd zatem “N”? Dostałem taki z MSDNAA. Wiedząc, że da się WMP doinstalować, machnąłem na to ręką, do jednej dodatkowej literki w nazwie systemu się przyzwyczajając.

Dotychczas byłem przekonany, że ów brak Windows Media Playera, którego doinstalowałem, jest jedynym problemem. No niestety z błędu wyprowadził mnie instalator czegoś, co nazywa się Windows SideShow Managed Runtime, który był wymagany, bym mógł użyć gadżetu SideShow, który umożliwia pobieranie informacji z Twittera. O SideShow pisałem już wcześniej zachwycając się wersją dla Windows Mobile.

O co zatem chodzi? Szczęśliwy zbieg okoliczności zaprowadził mnie na forum na MSDN na którym to dowiedziałem się, że Business N tak ma. I że nie działa również na nim emulator SideShow, a tak w ogóle, to w sumie w ogóle cały mechanizm może nie działać.

Windows SideShow has a dependency on another component which is not present on the “N” SKUs (called Windows Portable Devices, or WPD), which is media-related.

Rozwiązanie? Nie używać wersji N. Ale teraz mamy inną zagadkę: skoro SideShow w ogóle u mnie nie powinien działać, to dlaczego działa? Problem jest taki, że nie pamiętam w jaki sposób aplikowałem WMP11 - być może był to ów Media Restore Pack, o którym wspomniałem na początku. Nie pamiętam po prostu. Gdybym chciał go zaaplikować ponownie to czekało by mnie odinstalowanie SP1 dla Windows Vista, instalacja MRP i ponowna instalacja SP1. Strata czasu, jeden głupi gadżet to nie jest tego wart. Do tego nie ma powodzenia, że się uda, może jednak aplikacja MRP do Visty N nie daje tego samego, co oryginalna Vista nie “N”?

Naszło mnie jednak coś innego. Niektórzy kojarzą może moje boje z próbą zainstalowania Internet Explorera 7 beta 2, w których posunąłem się do modyfikacji pewnych plików instalacyjnych, by nie było sprawdzania istnienia poprzedniej wersji, której nie mogłem odinstalować. Nachodzi mnie chęć by spróbować znów podobnej sztuczki modyfikując pakiet MSI w którym to jest ów Runtime zawarty (i gdzie cały ten “SideShow Managed Runtime” to jeden plik dorzucany na Global Assembly Cache nawiasem), by nie sprawdzał wersji systemu. MSI można łatwo przemienić w pewien specjalny plik XML, a ten znów z powrotem w MSI z użyciem ładnego konsolowego otwartego narzędzia MSI2XML. Więc czy coś stoi na przeszkodzie by wziąć pakiet MSI, zmienić w XML, usunąć warunek który nazywa się tam “PremiumOnly” i stworzyć z tego nowy pakiet MSI i spróbować zainstalować? Nie wiem czy to zadziała. Ale mam wielką ochotę spróbować.

Uwaga na przyszłość: nic nie jest takim, jakie się wydaje, zwłaszcza w świecie Windows.

Technorati Tags: , , , ,

PS. Komisja Europejska wyrzuciła tylko Windows Media Playera. A wiecie czym jest i jak się różni Windows w wersji KN?

| Komentarze (1)

e-mail, MX i obserwacje

Oj, dawno nie pisałem. A teraz co prawda piszę, ale mam do przekazania tylko kilka malutkich uwag dotyczących działania mojej poczty e-mail.

Jakiś niedługi czas temu przeniosłem się na Google Apps z moją pocztą z domeny ktos.info, początkowo w celu używania IMAP, skończyło się jednak z pewnych powodów na klasycznym POP3, jednak najważniejszą sprawą jest to, że mam system pocztowy, który jest niezależny od działania mojego serwera (który jak przypominam stoi w szafie). Tak samo korzystam z zewnętrznej usługi DNS (której zdarzyło się paść swego czasu, a już szczytem było mojej głupoty gdy serwery slave działały, ale ja zapomniałem umieścić odpowiednie rekordy NS…).

Jednak z mojego serwera nie pozbyłem się obsługi adresów pocztowych @ktos.info. Początkowo w celu migracji (lepiej żeby został stary działający serwer na czas zmiany w DNS rekordów MX), a teraz chyba pozostało z lenistwa. Problem pojawia się, gdy ów serwer forwarduje moje e-maile na mój drugi adres, w klasycznym GMailu. A nawet problemy pojawiają się dwa.

Pierwszy wynika z mojego błędu: zapomniałem zmienić adres powiadomień w Allegro na nowy e-mail, przez co sprawdzając (chwała mobilnej wersji GMaila) mój adres na GApps nie dowiedziałem się o przelicytowaniu mojej oferty. Ale to jest standardowy problem posiadaczy więcej niż jednego adresu. Drugi problem pojawia się przy niektórych e-mailach. Zauważyłem, że z bliżej mi nieznanych powodów na mój adres w “normalnym” GMailu lądują niektóre newslettery od Microsoftu. Niektóre. Ot, na przykład dzisiejszy MSDN Flash. Z kolei wczorajszy “Virtual Server 2005 R2 SP1 Resources” przyszedł na właściwy adres. Dlaczego?

Na mój gust mogą być dwie możliwości. Albo jakiś serwer wysyłający e-maile z MSFT jest niezgodny z RFC i śle na ślepo śle mejle do rekordu A zamiast sprawdzać MX. Albo… moje wszystkie MX z Google, po sprawdzeniu przez ów serwer od newsletterów były niedostępne i został zmuszony do wysłania do A (ale nie wiem czy takie zachowanie jest dopuszczalne). Skądinąd dzięki przerzuceniu e-maila na inne MX, ale pozostawieniu go tam gdzie rekord A mogę teraz ładnie oglądać spam, który sobie przychodzi, bo widać, gdzie twórcy spambotów mają RFC ;-)

A co do spamu, to jest to moja malutka kolejna obserwacja: zauważyłem jego nagły wzrost ilości. Po tym jak przeniosłem się z moimi e-mailami na GMaila to w logach serwera, który teraz obsługuje inne domeny, było widać po kilkanaście, najwyżej kilkadziesiąt prób wysłania wiadomości pod adresy, które nie istnieją. A teraz? 725, 615, 918 w ostatnich dniach od wczoraj licząc. Zainteresowałem się kim to się tak spamerzy postanowili zająć namiętnie (wspominałem kiedyś agnieszka@ktos.info która, choć nie istnieje, to dużo poczty dostaje?). Cóż się okazało?


7 Will_Mccall@pilorz.net
1 Wilma_Crowley@pilorz.net
1 Wilson_Tyson@pilorz.net
1 Winfred_Godwin@pilorz.net
2 Winfred_Guidry@pilorz.net
1 Winfred_Joyce@pilorz.net
1 Wm_Palmer@pilorz.net
1 Woodrow_Cummings@pilorz.net
11 Yesenia_Wiggins@pilorz.net
5 Zachery_Ervin@pilorz.net

To tylko wybór spośród 600 podobnych adresatów. To chyba jakaś nowa technika generowania imion i nazwisk, które być może będą działać…

Technorati Tags: ,

| Komentarze (1)