Podcasting
lipiec 14, 2008, godzina 22:04 · Internet, Prywatne, Społeczeństwo »
Pamiętam, jak jakiś dawny czas temu, chyba w czasopiśmie “PC World Komputer” które ówcześnie prenumerowałem, pojawił się tekst o podcastingu. Było to zjawisko związane z iPodem, słynnym kultowym odtwarzaczem, którego nie posiadam, bo w wyniku pewnego zbiegu okoliczności dorobiłem się, jakiś czas temu, iPod-killera from Seattle, czyli Zune.
Nie mam zamiaru jednak zajmować się samym odtwarzaczem, a raczej zjawiskiem, jakim - także dla mnie - stały się podcasty, a zwłaszcza vidcasty, oraz krótkie filmiki, jakich pełno jest obecnie na YouTube czy innych serwisach tego typu. Najpierw jednak vidcasty: oprogramowanie dla Zune w wersji drugiej przyniosło mi możliwość łatwego subskrybowania podcastów/vidcastów/czegokolwiek. Wcześniej nie słuchałem czegoś takiego. No dobra, jeden słuchany w miarę regularnie się zdarzył. “To zależy” vel “Interfejs” vel cośtam jeszcze. Pozdrawiam Grześka w tym momencie :-) Vidcasty przyszły potem, gdy znalazłem iKanapkę.
A teraz? A teraz, gdy znów udało mi się uruchomić Zune Marketplace (które oczywiście nie działa w naszym rodzinnym kraju) od razu zasubskrybowałem kolejne dwa vidcasty. Podnosząc liczbę oglądanych do zabójczych dziesięciu. No dobra, przy 78 subskrybowanych kanałach RSS jest to niewiele, jednakże oglądanie materiałów wideo jest bardziej pracochłonne (i czasochłonne) niż czytanie tekstu. Tekst mogę szybko przerzucić wzrokiem, z nagraniem wideo nie jest tak łatwo. Mimo iż jeden z drugim starają mi się udowodnić, że można to robić np. w autobusie w drodze gdzieś, to nie dla mnie. Nie mogę, nie umiem. Zatem vidcasty oglądam np. przed snem, zamiast oglądać telewizję (wypominając sobie, że Amazon miał promocję na Zune Home A/V Pack, a ja nie skorzystałem), a podcastów słucham w różnych okolicznościach.
Wracając do tekstu od którego usłyszałem o podcastingu… początkowo uznawałem to, że jest do dziwne. Niepotrzebne, nieciekawe. Dzisiaj? To jest fajne. Śledzę wiele materiałów wideo od wielkiej software’owej korporacji z Redmond i naprawdę jest tam sporo rzeczy, które są fajne. Śledzę Discovery Channel Video Podcast i to też jest fajne.
To ja wracam do mojego Żywca cały czas powtarzając sobie, że siedzenie przed komputerem w wakacje jest okropne. Choć dziś był piękny, chłodny dzień, z deszczem…
Permalink |
Nie wszystko złoto co się… płonie
lipiec 1, 2008, godzina 10:42 · Komputery »
Używam Firefoksa 3 od dnia jego oficjalnej premiery i przedtem nie używałem jakiejkolwiek wersji beta tego produktu. Stąd zaskoczyła mnie opcja, że oto wreszcie mogę przeglądać jakie to wtyczki (nie mylić z rozszerzeniami) są doinstalowane i nawet zarządzać nimi mogę, jakie to typy danych mają otwierać.
Problem jednak pojawił się pewnego dnia, gdy chciałem obejrzeć w przeglądarce umieszczony na stronie internetowej film w formacie QuickTime. Firefox radośnie poinformował mnie, że oto moja wtyczka QT została “Wyłączona z przyczyn bezpieczeństwa”. Pomyślałem tylko krótkie “co?”, niestety opcja “Włącz” nie jest dostępna, a strona więcej informacji kieruje do angielskiej strony na której nie ma jakichkolwiek sensownych informacji na temat tej wtyczki akurat. Oraz drugiej jaka z tych samych przyczyn jest zablokowana, Windows Genuine Advantage.
Po aktualizacji mojego QuickTime już nie jest zablokowany, więc problem się rozwiązał. W teorii. Bo ostatnio - przy próbie otwarcia pliku MP3 osadzonego na stronie znów chciało instalować wtyczkę, którą już posiadam. Pewnie w nowszej, albo w oficjalnej wersji, bo używam QuickTime Alternative.
Z dodatkami problem był jeszcze jeden. Duży, co chwila Firefox robił crash i tyle go widziałem. Winowajcą okazała się wtyczka Microsoft Silverlight. Nie dość, że nie była wykrywana przez skrypty na stronach, to jeszcze powodowała wywracanie się Firefoksa częste. Ciekawostką jest jednak to, że Silverlight 1.0 nie działa, natomiast 2.0b1, którego nie ma na liście dodatków - bez problemu odtworzył mi film osadzony na stronach Microsoftu. Aż chyba czas spróbować zainstalować nową wersję wtyczki.
Oczywiście powiecie, że Silverlight jest zły, że Flash jest otwarty, że Microsoft, że Obj-J, Cappucino i te sprawy. Ale to nie powód, żeby nie działało.
Czekam też na finalną wersję Firebuga 1.1, bo 1.05 nie działa w Firefoksie 3. No i fajnie by było rozwiązać problemy z WebDeveloperem, którego skróty klawiaturowe są nadpisane przez skróty samej przeglądarki (CTRL+SHIFT+H uruchamia mi jakąś bibliotekę nieznaną bliżej, zamiast wysyłać stronę do walidatora na stronach W3C).
Aczkolwiek jestem i tak bardzo zadowolony z migracji. Nowy pasek adresu jest miejscami przydatny, moje niezbędne (oraz fajne) rozszerzenia działają (bałem się bardzo czy będzie działać Grab and Drag na tablecie oraz Tab Scope na laptopie), z wyjątkiem wspomnianego Firebuga, aczkolwiek muszę powiedzieć, że nie widzę różnic w zajętości pamięci - po prostu nie zaglądam do menedżera zadań. Czy działa szybciej? Trudno powiedzieć.
Technorati Tags: Silverlight, Firefox 3, QuickTime, Firebug
Permalink |