Moda na ultraprzenośność
Ostatnimi czasy widzę pojawiła się taka moda na ultraprzenośne (względnie: bardziej przenośne niż i tak małe notebooki) oraz stosunkowo tanie komputery. Z jednej strony słynny Asus EeePC, z drugiej nawet laptop z Linuksem w Biedronce (który przy wadze 2,4 kg tak znów przenośny nie jest, ale za to 13″ ekran i 999 PLN). Z jednej strony MacBook Air (no, ten do tanich nie należy), z drugiej Intel Atom czy nowe energooszczędne procesory VIA… Moda na mobilność, ultraprzenośność i stały dostęp do Internetu dzięki sieciom Wi-Fi.
Śledzę jkOnTheRun i co chwila widzę nowe wiadomości o nowych komputerach UMPC, czy też informacje, że segment mininotebooków ma osiągnąć 10 milionów sprzedanych urządzeń w tym roku. Kto by się spodziewał? To niesie za sobą ciągły żywot Windows XP (tym razem będzie sprzedawany tylko w komputerach poniżej gigahercowego procesora, poniżej gigabajta RAM i w komputerach z ekranem mniejszym niż 10,2″), no i nawet pojawianie się tego Linuksa gdzieś tam na konsumenckim rynku.
Co z tego wyniknie? Oczywiście to, że niektórzy ludzie będą częściej nosić komputery ze sobą. Poza tym - że niektórzy zaczną dysponować więcej niż jednym komputerem, co zwiększy chęć posiadania łatwej możliwości synchronizacji (skądinąd pojawiły się też plotki, że nowy .mac ma zostać nazwany MobileMe i być może będzie współpracował z Windows). Istnieje możliwość, że upowszechni się płatny dostęp do Internetu przez jakieś sieci bezprzewodowych punktów dostępowych - to w teorii jest, w praktyce różnie z tym bywa w naszym kraju.
Ale nawet jeżeli nie mówimy o sprzętach bardzo przenośnych, a o tych klasycznych notebookach w rozsądnych rozmiarach, to jest ich obecnie masa. Ja to widzę na uczelni - o ile początkowo posiadaczy komputerów przenośnych było niezbyt wielu, o tyle teraz co trzeci student może wyciągnąć komputer z plecaka na jakiejś dłuższej przerwie. Niesamowite. Naprawdę jestem pod wrażeniem - nie wiem czy tak jest w rzeczywistości, ale mam wrażenie, że wśród domowych komputerów ogólnego zastosowania (Internet, filmy, muzyka, dokumenty) notebooki wypierają komputery stacjonarne, które trzymają się dzięki grom - a i to nie zawsze.
Jakiś czas temu jedno z czasopism komputerowych przewidywało, że jedną z technologii, jakie zawojują świat będzie UMPC, ten oryginalny pomysł, dotykowy komputer typu “slate”, bez klawiatury. Tutaj jednak pojawia się coraz więcej komputerów niemalże klasycznych, składanych, ale o przekątnej ekranu 7-9 cali.
Patrząc na to jak rozwija się rynek komputerów nazywanych ultraprzenośnymi (choć wiem, że wielu nie lubi tego określenia, dzieląc komputery po prostu na laptopy/notebooki i desktopy) i porównując to do rynku komputerów typu Tablet PC czy Media Center PC można chyba stwierdzić, że ten pomysł na zmianę komputera się przyjął.
Liczba komentarzy: 8
»Wątek RSS dla komentarzy tego wpisu · Adres trackback

czerwiec 3, 2008 godzina 20:49
W USA liczba sprzedanych notebooków już dawno przekroczyła liczbę “zwykłych” PC. Mnie to nie dziwi, cały ten świat IT zmierza i do nas, zawsze z opóźnieniem ale jednak. Co do samych subnotebooków, to przy kilku urządzeniach doskonale sprawdzają się rozwiązania google, poczta, rss, kalendarz, dokumenty dostępne na każdym komputerze.
czerwiec 3, 2008 godzina 22:07
Aha… Apple miało rację.
I ja się nie dziwię - w końcu jeśli mam mieć dwa komputery (stacja robocza i coś przenośnego), to niech to drugie będzie na prawdę małe lekkie i zgrabne, żebym nie musiał tego taszczyć z krzywą miną. Dziwne, że dopiero teraz na to wpadli…
czerwiec 3, 2008 godzina 22:14
Może nie powinienem tego pisać, bo się zaraz zacznie, ale w USA laptopy kupowane do colleagu to prawie tylko macbooki.
http://tinyurl.com/55d5os (po reklamie jest wywiad).
czerwiec 3, 2008 godzina 22:16
Grr, wygląda na to że video zostało skasowane i link już nie działa. Znajdę to podeślę.
czerwiec 3, 2008 godzina 22:20
http://www.thestreet.com/video/10413205/cramer-apple-dominates-teen-scene.html
czerwiec 4, 2008 godzina 08:41
No cóż, potrzeba małego, zgrabnego urządzenia robiącego za coś więcej niż PDA jest widoczna. Sam ją poczułem i mam iPoda touch, który do mailingu, www, dostępu do podstawowych danych i multimediów nadaje się rewelacyjnie. I zgadzam się całkowicie, że jakieś usługi synchronizacyjne to będzie absolutny mus. Takie kompleksowe, coś w stylu trzymania swojego /home/ gdzieś na serwerach. Bez tego posiadanie więcej niż trzech urządzeń i dbanie o synchronizację danych między nimi to już przykry obowiązek a nie ułatwienie.
czerwiec 4, 2008 godzina 09:35
Przede wszystkim, synchronizacja to mus. Obecnie używam 4 komputerów (desktop, laptop, tablet i pocket) i używam SmartSyncPro do synchronizacji danych, ale takie rozwiązanie nie jest dla przecietnego zjadacza chleba, musi byc cos gdzie pokazujesz palcem co sie ma synchronizowac i “dziala”.
Drugie - laptopy wypieraja stacjonarki gdzie sie da. Nie sa specjalnie drozsze, za to nie maja plataniny kabli, zajmuja mniej miejsca, zjadaja mniej pradu i sa ciche.
czerwiec 4, 2008 godzina 17:50
Riddle: Tak. Aż się przypomina takie znane zdjęcie (skądinąd na tym zdjęciu da się zauważyć jednego Acera oraz - o zgrozo - człowieka używającego papieru i ołówka ;-)).