Archive for czerwiec, 2008
Okrojone, jak nie wiem co
czerwiec 21, 2008, godzina 11:52 · Komputery »
Jakiś czas temu dałem się skusić na numer czasopisma CHIP, w którym to znajdowała się pełna wersja Nero 7 w wersji “Essentials”. Ze względu na to, że moja najbardziej ulubiona wersja Nero, 5.5, niestety nie chce współpracować z nagrywarką, a Nero 6 Express do nagrywarki dołączone nie chce współpracować z Vistą (choć to OEM, więc i tak pewnie by się nie chciał na laptopie zadziałać) - a ja potrzebowałem zwłaszcza Nero Cover Designera. Ale nie pogardziłem i resztą, mając nadzieję, że wersja “essentials” faktycznie będzie oznaczać tylko rzeczy istotne, a nie wszystko, co to producent dołącza do najnowszych wersji swojego produktu.
25 zł za czasopismo nie było ceną wygórowaną. Okej, czemu nie. Zainstalowałem, usuwając z instalacji jakieś Nero Home czy coś w tym stylu, co tylko mogłem. Pierwsze, co mnie zdenerwowało, to jakiś bliżej nieokreślony Nero Scout w “Komputerze”. Cokolwiek to jest, udało się wyłączyć pokazywanie tegoż. A potem, a właściwie teraz, jest tylko gorzej.
Otóż po pierwszym po instalacji Nero podłączeni do mojego komputera mojego PDA pojawiło się okno czy aby nie chciał bym zainstalować Nero Mobile. Pomyślałem znane “WTF?”. Nero Mobile nie jest jednak produktem służącym do obsługi nagrywarki pod urządzeniami mobilnymi, ale klientem czegoś w rodzaju programu Media Center, chyba tego Nero Home.
Jednokrotne przyczepienie się do instalacji tego czegoś bym jeszcze przeżył. A co mi tam, może być i Nero Mobile, mniejsza o to. Problem jest jednak inny. Co jakiś czas, częsty ostatnio, zauważam, że po podłączenu i synchronizacji PDA wiatrak mojego laptopa zaczyna się rozkręcać i hałasować. Mój sprzęt zwykle jest raczej cichy i wiatrak działa na wysokich obrotach tylko przy dużym obciążeniu. Ale cóż może go tak obciążać?
Tak, zgadliście. Nero Mobile. A dokładniej sama informacja, “reklama” Nero Mobile, w postaci neromobilead.exe mimo iż nie pokazuje się na ekranie zajmuje się zżeraniem całej mocy obliczeniowej jednego rdzenia procesora. HKEY_LOCAL_MACHINE\Software\Microsoft\Windows CE Services\AutoStartOnConnect zawiera do niego odwołanie. Mam nadzieję, że jak to wyrzucę to zacznie działać jak trzeba.
Teraz pozostaje pytanie. Cóż to za “Essentials”, skoro zawiera dodatkowo jakieś rzeczy w rodzaju indeksera, Nero Home, Nero Mobile? Ta nazwa dla mnie znaczyła by coś takiego jak mój Corel w takiej wersji zawierający tylko CorelDRAW i Corel PHOTO-PAINT bez czegokolwiek innego. I dlaczego Nero nie pozwala tego usunąć? A do tego przyznam, że liczyłem naiwnie, iż owa dołączona do czasopisma wersja Nero to będzie klasyczny Nero Burning ROM, a nie Express, bo wolę interfejs tego pierwszego. No cóż, niestety nie.
Spojrzałem jednak na to, że ów pakiet podpalacza Rzymu zajmuje blisko gigabajt. A ja mam na dysku systemowym mało wolnego miejsca. Nagrywam na laptopie rzadko. Może by się tak tego po prostu pozbyć… Już mi ktoś mówił o jakiś innych aplikacjach - gdzie co prawda większość była tragiczna (nie działała poprawnie, wymagała praw administracyjnych do pracy itp.), ale lepsze to niż ten pseudookrojony pakiet.
Technorati Tags: Nero, Nero Mobile, Nero Essentials, neromobilead.exe
Permalink |
Ziarenko piasku
czerwiec 19, 2008, godzina 20:08 · Technologia, Z innej beczki »
I sprawia, że wszyscy:
mali i wielcy,
bogaci i biedni,
wolni i niewolnicy
otrzymują znamię na prawą rękę lub na czoło
i że nikt nie może kupić ni sprzedać,
kto nie ma znamienia -
imienia Bestii
lub liczby jej imienia.
Tu jest [potrzebna] mądrość.
Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy:
liczba to bowiem człowieka.
A liczba jego: sześćset sześćdziesiąt sześć.
Ap 13,16-18
Zastanowicie się dlaczego zacząłem od przytoczenia tego, jednego z bardziej znanych, fragmentów Apokalipsy św. Jana? I co to ma wspólnego z tytułem notki? Oczywiście niezbyt wiele, na pierwszy rzut oka, dopóki nie przejdę do rzeczy.
Wiecie, czym jest RFID? Taka przyszłość kodów kreskowych? Zdarzają się ludzie, którzy przyrównują możliwe upowszechnienie malutkich, identyfikujących każdego z nas, tagów RFID, do owego znamienia z 17 wersetu 13 rozdziału Apokalipsy. Bo jak wiadomo to technologia jest bardzo kontrowersyjna - mimo iż pozwala łatwiej sortować paczki, sprawdzać bilety, czy wykrywać fałszerstwa pieniędzy - to równie dobrze może się nadawać do identyfikacji ludzi - co ma wyraźne skutki dla naszej prywatności. Krąży po Internecie tekst o implantach (typu RFID) o wielkości ziarenka ryżu. Małe?
W najnowszym “Świecie Nauki” (czerwiec 2008) jest opis czegoś, co pokazuje, że jednak wielkie. Tag RFID może mieć wymiary… 0.4×0.4×0.06 mm? Albo coś jeszcze lepszego - chip ziarnkowy o wielkości 0.05×0.05×0.005 mm. Coś takiego można wszyć w papier i zobaczyć, czy domowego papieru do drukarki nie użyto do stworzenia banknotu (aż przypomina się sprawa żółtych kropek) - choć chyba rozsądniejsze było by wszycie czegoś takiego w banknot i odrzucanie tych, które tagów nie mają. Zabezpieczenie świetne.
Cała idea polega na tym, że owe mikroskopijne układy wysyłają tylko jedną rzecz - 128-bitową liczbę. Teraz wyobraźmy sobie, że tak mały układ jak podane wyżej bezproblemowo można by wprowadzić do ciała człowieka - niech nawet będzie to czoło czy prawa ręka. Idealna metoda identyfikacji ludzi (tutaj z kolei przypomina mi się dowodzenie, znalezione w Internecie, że taki system już jest tworzony, czoło ma cośtam cośtam, dlatego jest najlepszym miejscem, a system nosi nazwę BEAST). I śledzenia ich, a co. A może nie?
RFID jest pasywny. Nic nie wysyła, nie ma żadnego związku z systemem nawigacji satelitarnej. A tak małe układy jak owe ziarnkowe opisane w magazynie, o których wspomniałem wyżej, mają zasięg… do 30 cm. Wyobrażacie sobie, by co 30 cm na całym świecie znajdował się czytnik? Oczywiście, to może zostać zmienione, ulepszone… skoro metkujemy produkty w supermarketach, to dlaczego nie metkować (tagować) ludzi?
Ja tylko, najpierw odeślę do starego łańcuszka na ten temat, a potem zadam pytanie. Tatuaż to coś znanego od tysiącleci. Dlaczego niby rządy państw, choćby tych dyktatorskich, bo jak wiadomo, te bardziej demokratyczne jeszcze dla naszego dobra nie zrobiłyby takiego kroku, nie tatuują ludziom takiego zwykłego kodu kreskowego? To też by zapewniało doskonałą natychmiastową identyfikację ludzi, a co za tym idzie np. transakcje bezgotówkowe. Technologię mamy od lat.
Nie stosujemy tego tylko dlatego, że musimy zbliżyć czytnik laserowy do określonego punktu ciała? Ale przecież jeżeli byśmy zastosowali obecne mikrochipy RFID to i tak ich zasięg to te kilkanaście centymetrów! A o ile kod kreskowy by bardziej pasował do imienia Bestii.
Muszę przyznać, że implant, dzięki któremu mój (inteligentny oczywiście, teraz wszystko jest “smart”) dom, czy inny komputer, mógł mnie natychmiast rozpoznawać, to jest z jednej strony bardzo interesująca propozycja. A, że rząd będzie wiedział gdzie jestem, jak skanery odpowiednio gęsto poustawia? Już i tak wie, dzięki kamerom. Będzie tylko wiedział dokładniej.
Chyba w przyszłości nie będzie tak łatwo uchronić się przed tagiem RFID jak Richard Stallman na konferencji WSIS w 2005 roku, gdy owinął swoją plakietkę folią aluminiową (#).
Permalink |
Windows SideShow dla Windows Mobile
czerwiec 4, 2008, godzina 19:56 · Microsoft, Technologia, Windows »
Dwa razy w tytule pojawia się słowo “Windows”. Raz w towarzystwie dodatku “Mobile”, który jeszcze może poniekąd coś sugerować, a raz w towarzystwie “SideShow”. Zanim zatem przejrzę do rzeczy będę musiał ujawnić nieco czym jest Windows SideShow, bo jest to jedna z nowych, niezbyt znanych technologii, wprowadzonych wraz z Windows Vista.
Windows SideShow pozwala umieszczać specjalne gadżety, wyświetlające pewne informacje o naszym komputerze, jednak owe gadżety nie są na pasku bocznym (sidebar), a na zewnętrznym urządzeniu. Może to być czy cyfrowa ramka do zdjęć czy dodatkowy ekran LCD na notebooku. Nigdy o tym nie słyszeliście? Nic dziwnego, bo jakoś zbytnio głośno o tym nie jest.

W każdym razie tym, na co najbardziej czekało wiele osób było uruchomienie urządzenia pracującego pod kontrolą Windows Mobile jako dodatkowego ekranu Windows SideShow. Co to miało by dać? A na przykład możliwość przeglądania feedów RSS z czytnika komputerowego bezpośrednio na urządzeniu czy też… sterowanie Windows Media Player.
Dwa dni temu pojawiła się informacja na Windows SideShow Team Blog, ja na to trafiłem dzisiaj - oto doczekaliśmy się wreszcie SideShow for Windows Mobile Developer Preview. Jest to oczywiście wersja beta, no i jak widać wyszła w czerwcu 2008 roku, podczas gdy ostatnio pracownicy MSFT przebąkiwali coś o trzecim kwartale 2007… nieważne. Jest. I - co zadziwiające - działa nawet bez większych problemów.
W jaki sposób tego użyć? Pobieramy, instalujemy na urządzeniu (wymaga urządzenia z systemem Windows Mobile 5.0 lub nowszego oraz .NET Compact Framework 2.0 - oraz koniecznie Bluetooth) i parujemy je z komputerem (wyposażonym w system Windows Vista w wersji innej niż Home Basic), a na zakładce “Services” w “Bluetooth Devices” pojawia nam się usługa “Windows SideShow”. Co potem? Instalacja sterowników, które są pobierane z Windows Update (u mnie zadziałało dopiero za drugim razem). A potem już bezproblemowo możemy dodawać gadżety do naszego nowego urządzenia SideShow.


Ja mam doinstalowane (można pobrać za darmo) kilka dodatkowych gadżetów poza standardowymi Windows Media Player i Windows Mail. O ile wszystkie dotyczące Outlooka nie mają racji bytu przy urządzeniach Windows Mobile (które i tak się domyślnie z Outlookiem potrafią synchronizować), o tyle PowerPoint Remote, FeedViewer i Windows Media Player stają się bardzo fajne.
Pierwszy wspomniany pozwala sterować wyświetlaniem prezentacji PowerPointa bezpośrednio z urządzenia PDA, wraz np. z podglądem następnych slajdów.


Drugi odpowiada za przeglądanie RSS (wpisy są bezpośrednio wysyłane na nasze urządzenie), a trzeci pozwala sterować (zmieniać utwory, pauzować, odtwarzać, rozgłaśniać, ściszać, przeglądać bibliotekę) programem Windows Media Player.


SideShow for Windows Mobile dodaje także do ekranu Today (polskie tłumaczenie: “ekran Dzisiaj” mnie zawsze śmieszy) plugin pokazujący aktualny stan poszczególnych gadżetów (u mnie na przedostatniej pozycji).

Oczywiście to jest beta - próbując na przykład uruchomić gadżet pogody (zewnętrzny, który notabene wymaga używania Windows Sidebar, którego nie używam, bo nie lubię) urządzenie mi się zawiesiło, a potem widać, że na ekranie Today zamiast znaczka stopnia jest jakaś dziwna literka. Ale sam gadżet pogody działa ;-)

Ale muszę przyznać, że nie spodziewałem się, że coś takiego jak SideShow może być takie fajne - choćby tego sterowania odtwarzaczem (ponoć jest też sterowanie Windows Media Center, jednak tej aplikacji nie posiadam na tym komputerze) szukałem jakiś czas temu.
Ach, aplikacja wspierająca Windows SideShow ma się pojawić (dzięki pewnej zewnętrznej firmie) także na iPhone/iPod Touch ;-)
Technorati Tags: Windows Vista, Windows SideShow, Windows Mobile, developer, preview, beta, PDA, Bluetooth
Permalink |
Moda na ultraprzenośność
czerwiec 3, 2008, godzina 20:31 · Komputery »
Ostatnimi czasy widzę pojawiła się taka moda na ultraprzenośne (względnie: bardziej przenośne niż i tak małe notebooki) oraz stosunkowo tanie komputery. Z jednej strony słynny Asus EeePC, z drugiej nawet laptop z Linuksem w Biedronce (który przy wadze 2,4 kg tak znów przenośny nie jest, ale za to 13″ ekran i 999 PLN). Z jednej strony MacBook Air (no, ten do tanich nie należy), z drugiej Intel Atom czy nowe energooszczędne procesory VIA… Moda na mobilność, ultraprzenośność i stały dostęp do Internetu dzięki sieciom Wi-Fi.
Śledzę jkOnTheRun i co chwila widzę nowe wiadomości o nowych komputerach UMPC, czy też informacje, że segment mininotebooków ma osiągnąć 10 milionów sprzedanych urządzeń w tym roku. Kto by się spodziewał? To niesie za sobą ciągły żywot Windows XP (tym razem będzie sprzedawany tylko w komputerach poniżej gigahercowego procesora, poniżej gigabajta RAM i w komputerach z ekranem mniejszym niż 10,2″), no i nawet pojawianie się tego Linuksa gdzieś tam na konsumenckim rynku.
Co z tego wyniknie? Oczywiście to, że niektórzy ludzie będą częściej nosić komputery ze sobą. Poza tym - że niektórzy zaczną dysponować więcej niż jednym komputerem, co zwiększy chęć posiadania łatwej możliwości synchronizacji (skądinąd pojawiły się też plotki, że nowy .mac ma zostać nazwany MobileMe i być może będzie współpracował z Windows). Istnieje możliwość, że upowszechni się płatny dostęp do Internetu przez jakieś sieci bezprzewodowych punktów dostępowych - to w teorii jest, w praktyce różnie z tym bywa w naszym kraju.
Ale nawet jeżeli nie mówimy o sprzętach bardzo przenośnych, a o tych klasycznych notebookach w rozsądnych rozmiarach, to jest ich obecnie masa. Ja to widzę na uczelni - o ile początkowo posiadaczy komputerów przenośnych było niezbyt wielu, o tyle teraz co trzeci student może wyciągnąć komputer z plecaka na jakiejś dłuższej przerwie. Niesamowite. Naprawdę jestem pod wrażeniem - nie wiem czy tak jest w rzeczywistości, ale mam wrażenie, że wśród domowych komputerów ogólnego zastosowania (Internet, filmy, muzyka, dokumenty) notebooki wypierają komputery stacjonarne, które trzymają się dzięki grom - a i to nie zawsze.
Jakiś czas temu jedno z czasopism komputerowych przewidywało, że jedną z technologii, jakie zawojują świat będzie UMPC, ten oryginalny pomysł, dotykowy komputer typu “slate”, bez klawiatury. Tutaj jednak pojawia się coraz więcej komputerów niemalże klasycznych, składanych, ale o przekątnej ekranu 7-9 cali.
Patrząc na to jak rozwija się rynek komputerów nazywanych ultraprzenośnymi (choć wiem, że wielu nie lubi tego określenia, dzieląc komputery po prostu na laptopy/notebooki i desktopy) i porównując to do rynku komputerów typu Tablet PC czy Media Center PC można chyba stwierdzić, że ten pomysł na zmianę komputera się przyjął.
Permalink |