TC przyjdzie, ale na około

Czy słyszeliście o Trusted Computing? O świecie, gdzie jeden malutki chip w waszym komputerze może decydować o tym, czy dany program może zostać uruchomiony? Wydaje się to irracjonalne? Z jednej strony to ogranicza naszą wolność. Z drugiej strony to zapewnia nam bezpieczeństwo. Świat, w którym nie ma wirusów, robaków, trojanów, złośliwego oprogramowania. Świat w którym w ogóle nie ma oprogramowania, które by nie było zatwierdzone przez producenta komputera. Mrzonka? Nie, to już jest.

Trusted Platform Module. Regionalizacja DVD. HDCP. Super Audio CD. Protected Audio Path. DRM. TC jest naturalnym rozwinięciem tego pomysłu. Oczywiście wy powiecie, że siłą komputerów jest to, że każdy, mały programista nawet, może napisać co mu się żywnie podoba. I owszem. To jest siła, ale i słabość. Jak prawie wszystko, także i to ma swoje złe strony, o których wspomniałem wcześniej. TC ma to rozwiązać. Kto z was się na to zgodzi? W teorii nikt. W praktyce - już się niektórzy zgodzili. Kojarzycie Apple iPhone? Słyszeliście o SDK do niego? Oto jest pierwszy smartphone w pełni zgodny z Trusted Computing. Będzie można zainstalować w nim dowolną aplikację, pod warunkiem, że będzie ona przez producenta zatwierdzona i znajdzie się w Apple Software Store, czy jak to sam zostanie nazwane. Owszem, w dzisiejszym świecie nadal możemy użyć narzędzi by te zabezpieczenia złamać, ale nikt nie może zagwarantować, że już posiadanie głupiego debbugera nie będzie obwarowane restrykcjami. Digital Millenium Copyright Act czai się za rogiem i jego macki sięgają coraz bliżej.

To jest przypadek szczególny. Chyba jeszcze nikt nie został pozwany za uwolnienie swojego iPhone’a z Matriksa stworzonego przez Apple i być może nie będzie nikt pozwany. Problem pojawi się potem. Być może wkrótce.

Od jakiś 10 lat przepowiada się nadejście software-as-a-service. Widzimy to coraz wyraźniej jako aplikacje webowe, ponoć znacznie lepsze od swoich desktopowych odpowiedników. Google Apps. Microsoft “Albany” i Windows Live. To będzie droga, którą się wedrze Trusted Computing. Jak to?

Wyobraźcie sobie świat, w którym nie ma komputerów osobistych w dzisiejszym tego słowa znaczeniu. Świat, gdzie wasze dane i programy są tylko na serwerach dostawców. Wspaniały świat, gdzie z każdego miejsca na świecie ma się dostęp do jednego środowiska pracy, gdzie żadne złośliwe oprogramowanie nie przejmie waszego terminala, bo na nim nic nie ma oprócz jakiegoś systemu siedzącego w kości pamięci EPROM. Przerażający świat, gdzie jeżeli dostawca usług internetowych stwierdzi, że nie wolno wam skorzystać z jakiejś sieciowej aplikacji, dla waszego dobra oczywiście (ochrona praw autorskich, ochrona dzieci przed pedofilią, cokolwiek), to nie skorzystacie z niej nigdy. Zaufane będą tylko te aplikacje, które są praworządne. Nici z przekodowania filmu, nici z udostępnienia go znajomemu.

Pytanie teraz czy zatem cały model oprogramowania tego typu jest zły? Jeżeli mu ufamy - to zapewne nie. Jeżeli ufamy dostawcy, Internetu oraz usług gdzieś na świecie, to model oprogramowania tego typu może okazać się bardzo fajnym pomysłem.

Ale musi nam zostać dana jedna kwestia.
Wolność wyboru.

Liczba komentarzy: 4

»
  1. #1 Uzytkownik
    maj 18, 2008 godzina 16:10

    > Z drugiej strony to zapewnia nam bezpieczeństwo. Świat, w
    > którym nie ma wirusów, robaków, trojanów, złośliwego
    > oprogramowania.

    Nie do końca. Wystarczy że jest podpisany i już. A tego typu programy są podpisywane częściej niż np. programy OS…

  2. #2 Bartłomiej Dymecki
    maj 18, 2008 godzina 17:05

    Ilu zwykłych userów zna oprogramowanie w modelu software-as-service? To chyba raczej pieśń dalekiej przyszłości, jeżeli w ogóle się upowszechni. Do tego mam wiele wątpliwości. To że techniczni geekowie coś wymyślą, jeszcze niczego nie oznacza.

  3. #3 Riddle
    maj 18, 2008 godzina 18:47

    Trusted Computing razem z DRM to największa bzdura jaką byli w stanie spłodzić ludzie w garniturach którzy o Internecie tylko słyszą, a nie go używają. Mam nadzieję, że TC umrze, a Net Neutrality przetrwa.

    Natomiast kwestia złamania zabezpieczeń iPhone… nie jest to nielegalne (”klik”:http://www.youtube.com/watch?v=9lrJAg6M6xU), musisz lepiej odrobić swoją pracę domową. :-) Nielegalne jest tylko zmienianie numeru IMEI, co robiła aplikacja ZiPhone.

  4. #4 Ktos
    maj 19, 2008 godzina 19:23

    Uzytkownik: Okej, teoria jest taka, że nie będziemy podpisywać oprogramowania szkodliwego. Praktyka udowadnia, że jest inaczej, że podpisany to nie oznacza bezpieczny.

    Bellois: Ilu znajomych używa webmaila, a ilu programu pocztowego w rodzaju Outlook Express? Czy znajomi, nawet ci nietechniczni, nie skorzystali kiedyś z Web Gadu-Gadu? To jest software-as-a-service.

    Riddle: Wiem, że usuwanie blokady nie jest nielegalne. Na razie, bo znając różne cuda patentowo-prawne to bym się nie zdziwił gdyby za takie zostało uznane pewnego, wcale nie pięknego, dnia.
    Ale powoduje utratę gwarancji, co też nie jest miłym zjawiskiem.

Wątek RSS dla komentarzy tego wpisu · Adres trackback

Zostaw komentarz

Dozwolone są niektóre znaczniki XHTML, jak: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Na tym blogu stosowana jest wtyczka antyspamowa Spam Karma. Jeżeli Twój komentarz nie pojawia się, lub po jego dodaniu otrzymujesz pustą stronę - poczekaj, komentarz został dodany, ale albo oczekuje w kolejce, albo został mylnie zakwalifikowany jako spam - spokojnie, gdy zajrzę do panelu administracyjnego to uratuję go.