Sztuka pisania oprogramowania. Wybór i redakcja Joel Spolsky.
Książka o takim tytule, wydana na początku zeszłego roku, wpadła w moje ręce przypadkiem. Przypadek ten polegał na tym, że wybierając książki do kupienia – bo skoro już kupuję książki informatyczne to lepiej kilka naraz niż jedną, natknąłem się na nią szukając innej książki – autorstwa samego pana Spolsky1.

“Sztuka pisania oprogramowania” to zbiór 29 esejów, wybranych i zapewne lubianych przez redaktora wybierającego, autorstwa kilkunastu autorów, wśród których są tak znane w świecie programistycznym osobistości jak Bruce Eckel czy Ron Jeffries, oraz garść mniej znanych – ale są to programiści, konsultanci, bloggerzy. Zresztą książka jest zbiorem tekstów, które już wcześniej ukazały się w Internecie – tutaj jednak są one w formie papierowej (to jest ważne, tak!), przetłumaczone i zebrane razem.
Czyta się przyjemnie – choć niektóre teksty są w mojej opinii okropne, to inne – nawet krótkie – wstawki są niekiedy naprawdę wciągająco napisane i świetnie opowiadają o niektórych elementach pracy programisty w wielkiej (lub mniejszej) korporacji. A moją ostatnią metodą na śmiech jest spojrzenie na Rozdział 2, i krótkie przedstawienie najgłupszego interfejsu użytkownika w historii, czyli psa szukającego w Windows XP i porównanie z Google (#).
Z jednej strony są żartobliwe wstawki, jak ta wyżej. Z drugiej – dyskusja o statycznej kontroli typów czy języku Processing. O pisaniu Worda dla Maków, ale i o tym jak wygląda praca Starbucks w oku programisty. A nawet “czego nas nauczyły flamewars” oraz “jak Microsoft przegrał wojnę o API”.
Możecie się śmiać, że na randce będziecie rozmawiać o tym, że oto jedno ostatnio przeczytało powieść Moniki Szwai “klub mało używanych dziewic”, a drugie – czyta eseje o programowaniu. Nie ma się z czego śmiać, świetna lektura i polecam – nawet dla odprężenia, ale i przemyśleń o paru sprawach. W końcu dlaczego informatycy mają czytać tylko takie opasłe tomiska jak “Introducing Windows Server 2008″ czy “Applications = Code + Markup”? Kawałek nieco luźniejszego tekstu, związanego z branżą, nie jest niczym złym, wręcz przeciwnie.
Zasłużona piątka w mojej opinii. Aż żal mi znów oceniać kolejną książkę tak wysoko.
[1] – na jednym z wykładów z przedmiotu “Inżynieria oprogramowania” została postawiona teza, iż dziadek tego pana wyemigrował do USA i tam został zapytany “Who are you?”, na co odpowiedział “Z Polski” i tak już zostało ;-)
