Cyfrowy dom na dzień dzisiejszy
Każdy chyba słyszał o pomyśle tak zwanego “cyfrowego domu”. Pojawiały się pomysły na inteligentne lustra łazienkowe pokazujące użytkownikom aktualne wiadomości czy pogodę. Nie sposób nie pomyśleć “o, jakie to fajne” słysząc o muzyce przenoszącej się z pokoju do pokoju dzięki sieci czujników, o zdalnym wyłączaniu światła, o samoczynnie otwieranych siłownikami oknach na życzenie właściciela wysłane SMS-em.
Ale to są marzenia. Systemy inteligentnego okablowania (EIB, X.25, Insteon) i pochodne oczywiście istnieją i nawet nie są tak bardzo drogie jak można by się spodziewać. Inteligentny dom da się, i dzisiaj, zbudować, do jednak tego, co znamy z filmów s-f nadal dużo brakuje - zero inteligentnych komputerów, którym możemy powiedzieć “HAL, zrób mi kawę”. Nici z ekranów w grzbietach książek, nici z usunięcia natłoku kabli (o czym - o ile pamiętam - czytałem dawno temu, że miało być powszechne w 2005 roku). Ale chyba nie jest tak źle, prawda?
Mamy obecnie wiele urządzeń elektronicznych, które się ze sobą nie mogą komunikować. I powstaje wiele, które już mogą, ale to wymaga zmiany, na które oczywiście mało kto może sobie pozwolić ze względów finansowych.
Mamy nowoczesny telewizor, i chcielibyśmy oglądać na nim, ściągnięte z Internetu (legalnie oczywiście :-)) filmy. Mamy nowoczesną wieżę i chcielibyśmy posłuchać na niej naszej kolekcji muzyki w MP3 (względnie FLAC czy innym formacie), bo ciągłe przekładanie płyt audio było by denerwujące, a na dysku twardym naszego komputera jest wiele gigabajtów “empetrójek”. Mamy dwa komputery w domu - obecnie coraz popularniejszy zestaw komputer stacjonarny i laptop - i chcielibyśmy mieć z obydwu dostęp do zdjęć z wakacji zrobionych aparatem cyfrowym, z obydwu drukować i na obydwu mieć dostęp do Internetu.
To co piszę dla większości czytelników tego bloga nie jest jakimś nierealnym marzeniem nadającym się na kanwę filmu fantastycznonaukowego o przygodach kapitana Kirka i jego wiernego Spocka. Ba, niektóre z tych rzeczy to oczywista oczywistość. A może nawet wszystkie? Ale ja tutaj może przedstawię - tak nieco mniej technicznie - by móc komuś mniej z techniką obeznanemu pokazać, co się w dzisiejszych czasach da zrobić?
Sprawa pierwsza to jest sieć domowa. Gdy mamy powyżej jednego komputera w domu przychodzi chęć połączenia komputerów ze sobą, by mogły się dzielić plikami, by można było - w sam raz do domu (i biura ;-)) - grać w wieloosobowe gry. Fajna jest też możliwość rozdzielenia połączenia internetowego, prawda? O ile mamy tylko dwa komputery, to połączyć je ze sobą można po prostu jednym kablem. A do dzielenia łącza internetowego wystarczy oprogramowanie wbudowane w Windows od czasów wersji 98 Second Edition i dwie karty sieciowe w jednym z komputerów. Super. Tylko jest jeden mały problem - gdy się chce mieć dostęp do Internetu na drugim komputerze pierwszy musi być włączony. Ja, w odróżnieniu od wielu maniaków komputerowych, komputer jednak wyłączam i nie chodzi na okrągło, stąd to było denerwujące. Zainwestowałem w router, urządzenie do - ogólnie rzecz biorąc - podziału łącza. Male pudełko chodzące non-stop. W sprzęt średni - a dziś to nawet słaby. Bez priorytetów, QoS, serwera druku i setki innych rzeczy, które dziś mogą być. I przede wszystkim - zainwestowałem w sprzęt oparty o kabel. Potem, gdy dorobiłem się laptopa i palmtopa to stwierdzam, że to był błąd. Dziś sieć Wi-Fi jest tańsza, działa bardzo dobrze (nie zawsze niestety!) i wybrałbym to.
Wspomniałem o serwerze druku wśród tych milionów rzeczy. Oprócz serwera druku o którym powiem za chwilę jest jeszcze NAS. Network Attached Storage. Czyli takie oddzielne pudełko z dyskiem twardym, do którego każdy komputer w sieci ma dostęp. Do wspólnych danych. Z kolei serwer druku pozwala na udostępnienie w sieci drukarki - niektóre mają go wbudowanego, niektóre routery mają z kolei opcję podłączenia drukarki przez USB. Co to daje? Eliminuje podobny problem jak przy współdzieleniu łącza internetowego - bez NAS czy serwera druku obydwa komputery muszą być włączone stale. Ten jeden do którego jest podpięta drukarka być dać dostęp drugiemu, ten z dyskiem i danymi, by dać dostęp do danych koledze. Lub kolegom. Sam nie wiem czy NAS jest tak dobrym pomysłem do domu, ale coraz bardziej się do tego przekonuję - trzymanie danych w jednym miejscu ułatwia między innymi kopie zapasowe. Nie każdy to robi (a polecam!), a jeden dysk do kopiowania to lepsze niż kilka w różnych komputerach.
No to mamy już drukarkę w sieci. Mamy nasze zdjęcia, filmy i kolekcję MP3 na dysku sieciowym i każdy ma dostęp. Ale co z tego, że mamy filmy na komputerze, skoro mamy też wielki 32″ telewizor LCD i nie chcemy oglądać filmów na marnej jakości małym monitorze i głośniczkach, miast naszego zestawu kina domowego. Widziałem już telewizory z opcją podłączenia do sieci. Są też urządzenia takie jak Apple TV synchronizujące naszą bibliotekę iTunes i podłączone do telewizora. Są - przede wszystkim - komputery typu Media Center PC, opakowane w ładne pudełka, obsługiwane pilotem i “robiące” za nowoczesne wideo. Które podłączyć do naszej sieci domowej nie jest trudno, bo to zwykłe komputery, często w kartę sieciową wyposażone. Mogą i za wieżę służyć, za odtwarzacz muzyki. Wada oczywista to zużycie prądu i czas startu, a także często wygląd.
A propos “wieży”, jako sprzętu audio ogólnie, to pojawiają się modele obsługujące Bluetooth, co pozwala na słuchanie muzyki z komórki. Widzę złącza USB czy czytniki kart pamięci by podłączyć pendrive (a biorąc pod uwagę pierwszy album muzyczny wydany na tym nośniku…). Ja sobie teraz pomyślałem też o użyciu transmitera FM, by muzykę z “peceta” wysyłać w eter i odbierać, prawie jak normalne radio, na naszym sprzęcie grającym.
I czy jeżeli podłączymy te wszystkie urządzenia to czy już mamy cyfrowy dom? No cóż wyobraźnia nasza sięga dalej, w kierunku odbierania muzyki ze stacji internetowej i odtwarzania na domowym sprzęcie audio (Logitech Squeezbox), w kierunku urządzeń typu “Home Server” aż dalej i dalej. Do wykrywania obecności naszej “komórki” przy komputerze i blokowania go po naszym obejściu, czy do sterowania zasilaniem z komputera, jak ongiś w magazynie CHIP opisywano.
Cyfrowy dom, jako dom łączący nasze urządzenia cyfrowe - on już nadszedł i nakładem kosztów da się to zrealizować. Do inteligentnego domu wpuszczającego do środka po sprawdzeniu tęczówki oka jeszcze brakuje. Choć może jak dzisiaj piszę o oczywistości w rodzaju sieci domowej, to o takich pomysłach już wkrótce będę pisał?
Technorati Tags: digital home, home server, home network, NAS, print server, router, Wi-Fi, squeezbox, media center
Liczba komentarzy: 4
»Wątek RSS dla komentarzy tego wpisu · Adres trackback
grudzień 22, 2007 godzina 17:36
Pomysl wylaczenia dyskow gdy w poblizu nie ma podlaczonej komorki do blutootha chyba dzis daloby sie zrealizowac - tak samo nie widze problemu z zablokowaniem komputera. Z drugiej strony “pobudzenie” tutaj chyba wylacznie za pomoca przycisku.
W lodowce mam czujnik ktory kieruje strumien zimnego powietrza na najcieplejszy przedmiot wlozony do srodka.
grudzień 22, 2007 godzina 19:23
Sprawdzanie tęczówki oka - to jeszcze rzadkość, ale coraz częściej w laptopach wbudowany jest czytnik linii papilarnych. Otwieranie drzwi na podstawie tego, czy też na przykład karty chipowej albo hasła - nic prostszego. Na prawdę do realizacji w miarę niewielkim kosztem i bez jakichś gigantycznych umiejętności. Powstaje tylko pytanie - czy to aby bezpieczne? Czy tak zabezpieczone wejście jest odpowiednim zabezpieczeniem? Tutaj pojawiają się wątpliwości. Aktualnie właściwie każdy ma domofon, którym wpuszcza (nie zawsze automatycznie, ale to też coraz częściej) za pomocą kabla gości. Samemu zamiast klucza nieraz używamy kodu w domofonie (bo co nowocześniejsze taki “bajer” posiadają). Ale czy takie samo zabezpieczenie jest adekwatne do ostatniego bastionu naszego mieszkania - drzwi wejściowych? Tutaj tego pokroju rozwiązania są zdecydowanie rzadkością.
Innymi słowy i w skrócie - technicznie to nie problem wszystko zrealizować. Mniejszym lub większym kosztem, ale jak najbardziej wykonalne. Jednak pozostaje kwestia zaufania do wszystkiego, co elektroniczne, które nawet u mnie jest mniejsze niż do porządnego, atestowanego zamka :).
grudzień 22, 2007 godzina 21:39
czytniki sa okej problem tylko z powtarzalnoscia wydaje mi sie ze jest to malo wiec do domu bym takiego nie zalozyl :P
marzec 22, 2008 godzina 14:36
Flat Screen TV Comparison: Plasma vs LCD…
Flat screen TV is one of the most popular and exciting TV technologies today. At only a few inches thick, flat screen TVs offer unparalleled flexibility and convenience….