Blog nie jest już dalej prowadzony, ani aktualizowany. Wpisy i komentarze pozostaną dostępne przez jakiś czas. Dzięki.

Archive for Sierpień, 2007

Prądu!

Mamy mobilnych urządzeń na pęczki. Mamy laptopy, palmtopy, komórki. I czego każde z nich potrzebuje do działania? Oczywiście energii elektrycznej. I to chyba jest największy problem.

Gdy wybierałem laptopa zwracałem uwagę nie tylko na jakość procesora czy układu graficznego, ilość pamięci RAM czy rozmiar twardego dysku, ale na dwa czynniki decydujące o mobilności – na czas pracy na baterii i na wagę. Czas pracy na baterii, jak w przypadku innych urządzeń w podobnych rozmiarach, nie jest nadzwyczajny i nie dorównuje nawet 12″ subnotebookom, ale te 3 godziny (w porywach ;-)) mi wystarczają.

Z kolei mam wrażenie, że producenci telefonów komórkowych to chyba zapomnieli o instalowaniu dobrych akumulatorów. Albo działa niemiłosiernie krótko w stanie czuwania za to wyposażony jest w olbrzymią mnogość funkcji, albo funkcji ma jak na lekarstwo w dzisiejszym czasie, za to bateria wytrzymuje tygodniami – to jest na przykład powód dla którego wiele osób nadal używa starszych telefonów, bez energochłonnych kolorowych wyświetlaczy (w rodzaju Nokii 6310). Ja sam z telefonu korzystam rzadko, w większości leży on bezczynnie, ale i tak gdyby nie to, że ładuje się przez port USB, to mój PDA musiałby być ładowany co jakieś trzy-cztery dni. A nie robi nic.

Jedno z czasopism komputerowych napisało niedawno artykuł w którym było o zapowiadanych już od sporego czasu ogniwach paliwowych opartych o alkohol. W artykule padło zdanie że są napędzane “metanolem czyli wódką”, co dla sporego grona miłośników tego trunku może być zaskoczeniem ;-) Fakt jednak taki, że pomysł jest całkiem niezły. Pozostaje jedynie standardowa kwestia, która broni też na przykład upowszechnieniu się samochodów z napędem elektrycznym – gdzie kupić paliwo? Póki w kiosku nie będzie można kupić “baterii” z metanolem to średnio sobie wyobrażam tego praktyczne użycie. Ale właśnie – baterie! Dawno temu, dwa pamiętne modele telefonów marki Motorola – bliźniacze T2288 (Shark) i V2288 pozwalały wymienić standardowy akumulator zastępując go trzema bateriami typu AA (popularne “paluszki”). Dlaczego by nie wrócić do tego pomysłu? Oczywiście przy dzisiejszych rozmiarach telefonów bateria AA się nie zmieści, ale może coś w rodzaju “ładowarki” na takie baterie działającej? Zdaje się już takie produkty są do kupienia. Tak jak na przykład plecak z bateriami słonecznymi ładującymi sprzęt w środku. Zresztą baterie słoneczne do telefonu pamiętam do mojej prehistorycznej Nokii 1611 nawet…

Są też inne pomysły na zapewnienie urządzeniom energii – na przykład zegarki ładujące się dzięki ruchom ręki oraz grawitacji, latarki ładujące się przez potrząsanie, nie wspominając też o tajemniczych generatorach darmowej energii z kosmosu czy innym dziwom o których czasem się słyszy (a które są niszczone/ukrywane przed światem ze względu na ogólnoświatowy spisek producentów ropy naftowej!). Wracając jednak do baterii – gdy kupiłem sobie dawno temu zegarek, firmy Casio, miał on napis “10-year battery”. I tak się zastanawiam czy to prawda jest… faktycznie jednak używam go już chyba trzeci rok, a i żadnych problemów z energią nie ma. Gdy kupiłem (równie dawno) odtwarzacz MP3 (i byłem święcie przekonany że jest to popularny S1MP3 aż do niedawna, gdy okazuje się, że to coś opartego o starszy układ) z kolei zainwestowałem w akumulatorki rozmiaru AAA – co polecam, bo sprawuje się znacznie lepiej niż ciągłe kupowanie nowych to baterii do odtwarzacza.

Ogólnie warto przyjrzeć się jakości urządzeń pod względem zużycia energii – o ile mój znajomy kupił sobie mysz bezprzewodową z wbudowanym akumulatorem ładującą się przez podstawkę dokującą, ja zrobiłem coś innego – kupiłem mysz bezprzewodową “napędzaną” dwoma bateriami AA. Jest przez to ciężka, to prawda. I powiecie, że baterie wymieniam zapewne co dwa tygodnie albo również skorzystałem z akumulatorków? Nic podobnego! Na dwóch bateriach Energizer, wcale nie Ultra, pracuję już chyba piąty czy szósty miesiąc. Codziennie wiele godzin, bez problemu. Na pudełku faktycznie było napisane “6+ months on battery” czy podobnie.

A już tak odnośnie prądu… to warto jednak może go oszczędzać?

| Komentarze (9)

Adobe AIR

Obiecałem, że napiszę kilka słów, czego mi brakuje w Adobe AIR, w jego obecnej fazie, bo jest to – jak wiele rzeczy w dzisiejszych czasach – wersja beta. Nie byłem przekonany do tego pomysłu, bo za Flashem nie przepadam (od strony użytkownika, od strony programistycznej to nie widziałem nigdy), ale zacząłem używać dwóch aplikacji napisanych dla “Apollo”, tj. AIR i sprawują się całkiem nieźle i nawet nie są – wbrew moim obawom – wolne.

Jednak cudo to nie jest. Przynajmniej na razie ma parę rzeczy, które mnie denerwują zwyczajnie. Przede wszystkim – respektowanie domyślnej przeglądarki internetowej. W moim systemie jest to Mozilla Firefox – Internet Explorer służy tylko do otwierania plików .mht czy .mhtml (oraz .xml bo ma lepszy sposób pokazywania plików XML bez ostylowania). Jednak programy napisane pod AIR usilnie otwierają wszystkie linki w Internet Explorerze, bo dla Adobe to jest domyślna przeglądarka w systemach z rodziny Windows (o ile dobrze pamiętam jakieś FAQ). Co z tego, że mogę szybko przejść do linków, jakie moi znajomi wysyłają na Twittera (którego używam namiętnie przez Tweet-r) czy Pownce, skoro otwierają się nie tak jak powinny?

Po drugie brakuje mi jakiegoś menedżera do zainstalowanych aplikacji. Gdy usunę skróty z Menu Start to gdybym nie wiedział, gdzie te aplikacje się znajdują, to bym nie uruchomił już. Swoją drogą też znajdują się w dziwnym miejscu (C:UsersMarcinAppDataLocal miejscem na aplikacje?), co jednak wymuszone jest tym, że mogą się zainstalować także bez uprawnień dostępu do Program Files, więc rozumiem dlaczego.

Nie pasuje oczywiście też to, że przyciski np. instalatora AIR (jak i cały styl tej aplikacji) nie są zgodne ze stylem systemu, a są “własne”. Może i ładniejsze, nie wiem, w każdym razie – inne.
Ciekawi mnie jednak czy i jak się to przyjmie…

| Komentarze (2)