Prądu!
Mamy mobilnych urządzeń na pęczki. Mamy laptopy, palmtopy, komórki. I czego każde z nich potrzebuje do działania? Oczywiście energii elektrycznej. I to chyba jest największy problem.
Gdy wybierałem laptopa zwracałem uwagę nie tylko na jakość procesora czy układu graficznego, ilość pamięci RAM czy rozmiar twardego dysku, ale na dwa czynniki decydujące o mobilności – na czas pracy na baterii i na wagę. Czas pracy na baterii, jak w przypadku innych urządzeń w podobnych rozmiarach, nie jest nadzwyczajny i nie dorównuje nawet 12″ subnotebookom, ale te 3 godziny (w porywach ;-)) mi wystarczają.
Z kolei mam wrażenie, że producenci telefonów komórkowych to chyba zapomnieli o instalowaniu dobrych akumulatorów. Albo działa niemiłosiernie krótko w stanie czuwania za to wyposażony jest w olbrzymią mnogość funkcji, albo funkcji ma jak na lekarstwo w dzisiejszym czasie, za to bateria wytrzymuje tygodniami – to jest na przykład powód dla którego wiele osób nadal używa starszych telefonów, bez energochłonnych kolorowych wyświetlaczy (w rodzaju Nokii 6310). Ja sam z telefonu korzystam rzadko, w większości leży on bezczynnie, ale i tak gdyby nie to, że ładuje się przez port USB, to mój PDA musiałby być ładowany co jakieś trzy-cztery dni. A nie robi nic.
Jedno z czasopism komputerowych napisało niedawno artykuł w którym było o zapowiadanych już od sporego czasu ogniwach paliwowych opartych o alkohol. W artykule padło zdanie że są napędzane “metanolem czyli wódką”, co dla sporego grona miłośników tego trunku może być zaskoczeniem ;-) Fakt jednak taki, że pomysł jest całkiem niezły. Pozostaje jedynie standardowa kwestia, która broni też na przykład upowszechnieniu się samochodów z napędem elektrycznym – gdzie kupić paliwo? Póki w kiosku nie będzie można kupić “baterii” z metanolem to średnio sobie wyobrażam tego praktyczne użycie. Ale właśnie – baterie! Dawno temu, dwa pamiętne modele telefonów marki Motorola – bliźniacze T2288 (Shark) i V2288 pozwalały wymienić standardowy akumulator zastępując go trzema bateriami typu AA (popularne “paluszki”). Dlaczego by nie wrócić do tego pomysłu? Oczywiście przy dzisiejszych rozmiarach telefonów bateria AA się nie zmieści, ale może coś w rodzaju “ładowarki” na takie baterie działającej? Zdaje się już takie produkty są do kupienia. Tak jak na przykład plecak z bateriami słonecznymi ładującymi sprzęt w środku. Zresztą baterie słoneczne do telefonu pamiętam do mojej prehistorycznej Nokii 1611 nawet…
Są też inne pomysły na zapewnienie urządzeniom energii – na przykład zegarki ładujące się dzięki ruchom ręki oraz grawitacji, latarki ładujące się przez potrząsanie, nie wspominając też o tajemniczych generatorach darmowej energii z kosmosu czy innym dziwom o których czasem się słyszy (a które są niszczone/ukrywane przed światem ze względu na ogólnoświatowy spisek producentów ropy naftowej!). Wracając jednak do baterii – gdy kupiłem sobie dawno temu zegarek, firmy Casio, miał on napis “10-year battery”. I tak się zastanawiam czy to prawda jest… faktycznie jednak używam go już chyba trzeci rok, a i żadnych problemów z energią nie ma. Gdy kupiłem (równie dawno) odtwarzacz MP3 (i byłem święcie przekonany że jest to popularny S1MP3 aż do niedawna, gdy okazuje się, że to coś opartego o starszy układ) z kolei zainwestowałem w akumulatorki rozmiaru AAA – co polecam, bo sprawuje się znacznie lepiej niż ciągłe kupowanie nowych to baterii do odtwarzacza.
Ogólnie warto przyjrzeć się jakości urządzeń pod względem zużycia energii – o ile mój znajomy kupił sobie mysz bezprzewodową z wbudowanym akumulatorem ładującą się przez podstawkę dokującą, ja zrobiłem coś innego – kupiłem mysz bezprzewodową “napędzaną” dwoma bateriami AA. Jest przez to ciężka, to prawda. I powiecie, że baterie wymieniam zapewne co dwa tygodnie albo również skorzystałem z akumulatorków? Nic podobnego! Na dwóch bateriach Energizer, wcale nie Ultra, pracuję już chyba piąty czy szósty miesiąc. Codziennie wiele godzin, bez problemu. Na pudełku faktycznie było napisane “6+ months on battery” czy podobnie.
A już tak odnośnie prądu… to warto jednak może go oszczędzać?