Koronny argument
Ostatnio się znowu mówi dużo o piractwie. O tłumaczeniach napisów do filmów, o studentach i ich hubach DC i tym podobnych rzeczach. Ja sobie czytam wiele dyskusji, w którym w kółko jest to samo.
Jeden: Jeżeli komuś ukradniesz samochód to tak samo jakbyś ukradł piosenkę.
Drugi: A wcale, że nie, bo jak komuś skopiujesz samochód to on go przecież nie utraci.
Ja jednak się do tego przyzwyczaiłem, ale nie mogę zrozumieć czegoś innego. Koronnego argumentu zwolenników piractwa, tuż po tym “a bo programy są za drogie, gdyby kosztowały 10% ceny to bym kupił”. A wiecie jaki to?
Bronisz policji? Ale i tak na pewno masz piraty, jakby do ciebie wpadła to by znaleźli, bla bla bla, nikt nie jest w pełni legalny.
Nie mogę tego zrozumieć. Ja sobie mogę jak najbardziej wyobrazić ludzi posiadających tylko legalne oprogramowanie i pliki. Ba, nawet takich znam. Dlaczego więc to zjawisko wydaje się niemożliwe jak jednorożec w ogrodzie jakiś? To jakaś mania, jakiś “mus” piracenia, posiadanie zawsze najnowszego Windows i Office, najnowszych filmów i muzyki?
Fakt, wielu obrońców jest też piratami, słyszy się o nielegalnym oprogramowaniu w komendach Policji, ale u licha dlaczego jeżeli ktoś się wypowiada, że nie posiada piratów to na pewno musi być kłamcą?
Liczba komentarzy: 9
»Wątek RSS dla komentarzy tego wpisu · Adres trackback
maj 25, 2007 godzina 16:43
Koronny argument jest inny, nie wolno traktować informacji (czyli towaru nieegzystującego w fizycznej warstwie świata) tak jak przedmiotu stricte fizycznego. Tak samo jak nie wolno traktować ludzi jak towaru.
Nie wynika to jedynie z ich natury (minimalny koszt wytworzenia kopii), ale też z naszych przyzwyczajeń i przekonań (co takiego szczególnego jest w ludziach, że handel nimi potrafi oburzać? a czemu niektórych nie oburza?).
Należy jednak pamiętać, że jest to jedynie pogląd (nie muszę się chyba powoływać po raz kolejny na tę samą analogię?), a nie dogmat. Na identycznej zasadzie niektórzy twierdzą, że to co usłyszane (zobaczone etc.) nie powinno być przekazywane innym ludziom.
maj 25, 2007 godzina 17:33
“Masz legalnego Windowsa? A po co Ci on? Nie szkoda Ci wydawać 400zł? OpenOffice? Czekaj, skopiuję Ci normalnego Office’a najnowszego!”
Często i gęsto takie rzeczy słyszałem… Jakimś cudem u nas posiadanie legalnego softu jest czymś dziwnym…
maj 25, 2007 godzina 17:39
@ktos
nie samym windowsem człowiek żyje.
używam PLD Linux i zapraszam na kontrolę ;-)
maj 25, 2007 godzina 20:01
Mam manię posiadania i numerków - dlatego używam Gnome 2.19 ;)
Mam sporo zastrzeżeń do np. DRM, ale mam wszystko zakupione/pobrane za zgodą twórców.
Pozdrawiam
maj 25, 2007 godzina 20:53
Wojtosz: Nie samym Linuksem człowiek żyje. A co jeżeli masz na nim nielegalnego Gnome na przykład? ;-] A na serio - widziałem już pirackie wersje jakiś komercyjnych dystrybucji Linuksa ;-)
Uzytkownik: Przejdź na KDE 4, ma wyższy numerek, zatem na pewno jest lepsze ;-)
maj 25, 2007 godzina 23:19
Przepraszam nie podpisałem się, pierwszy komentarz jest mój.
maj 25, 2007 godzina 23:21
Przepraszam, zapomniałem się podpisać, pierwszy komentarz był mój.
maj 26, 2007 godzina 03:31
czemu kradną?
BO THIS IS POLSKA!!!!1111.
bp, nnmsp ;)
maj 27, 2007 godzina 00:45
@ktos
pokaż mi zatem system tak elastyczny, żeby dało się na nim pracować (obsługa sprzętu, oprogramowanie). Mac OS jak mniemam słabo się przyjmuje (chyba, że ktoś jest grafikiem).
tak BTW, to KDE 4 nie wnosi (jak dotąd testowałem) żadnych powalających na kolana nowości. Stąd też kde4.pl nie staruje z rozmachem ;-)