Czy dyskietka umarła?
Dyskietka 3,5″. Towarzyszyła nam gdzieś w okolicach 20 lat (w wersji HD, wersja DD nieco dłużej - ale kto jeszcze “rzadkie” dyskietki o pojemności 720 KB pamięta?). Parę lat temu pisałem, że w nowych komputerach się to akurat nie zmienia, nieważne ile procesora, RAM czy czego, to stacja dyskietek jest.
Dziś sytuacja jest zgoła inna. Sprzedawane są komputery bez stacji dyskietek (sam taki posiadam, ale to laptop), a w tej wnęce znajdują się na przykład czytniki kart pamięci. Jako nośnik wymienny służą pendrive wszelkiego kształtu i pojemności, przy swoich rozmiarach, w stosunku do dyskietek - olbrzymiej. Czy dyskietka umarła? Coś słyszałem niedawno o tym, ze już nie są dyskietki produkowane, a to co można kupić to już tylko wyprzedaż zapasów (swoją drogą - muszę kupić, będzie do muzeum ;-)).
No bo tak w sumie to do czego są nam dziś potrzebne dyskietki? Ja jestem dziwny i na dyskietce kiedyś trzymałem bootloader, by uruchamiać Linuksa, dawno temu z dyskietki uruchamiałem też BeOS, miałem dyskietki startowe. Dziś są płyty bootowalne, każda płyta z Windows począwszy od 98 taka jest, a do testów systemów stosuje się maszyny wirtualne. Dyskietki są niestety użyteczne w pewnej sytuacji, gdy prehistoryczny (pamiętający pewnie czasy NT 4.0) instalator Windows 2000/XP/2003 nie ma sterowników do kontrolera SATA, SCSI lub RAID, Vista i Longhorn Server już umieją wczytać sterowniki np. z dysku USB. Do czego więc jeszcze? Jest garść nadal używanych starych programów, które do czegoś dyskietki wykorzystują, a różnie się próbuje to omijać (łącznie z podmontowywaniem za A: jakiś dysków USB - często działa). Coś jeszcze?
A może dyskietka umarła już bezpowrotnie na rzecz pendrive?
A kto kojarzy, może używał, napędów typu ZIP czy LS120, które na nośnikach wielkości dyskietek dawały wielokrotnie więcej miejsca?
Swego czasu myślałem, że dyskietka zostanie zastąpiona przez CD-RW. Używam CD-RW do przenoszenia danych, mam kilka płyt o średnicy 8 cm podpisanych “Szpargały” i czasem jakieś dane na nich noszę. Częściej jednak używam albo odtwarzacza MP3, który obecnie już tylko za flash-disk robi, albo Internetu. Bo upowszechnienie się szerokopasmowego dostępu do Internetu także przypieczętowało spadek zainteresowania dyskietką.
Więc czasy, gdy z kolegą wymieniałem się wieloma dyskietkami, a jedna MP3 musiała być na dwóch z nich, gdzie miejsce było wykorzystywane do ostatniego bajta, gdzie robiło się kopie - zwykle kilka - najważniejszej zawartości, bo nośnik był w sumie podatny na uszkodzenia - przeminęły. To se ne vrati.
I chyba dobrze.
Liczba komentarzy: 16
»Wątek RSS dla komentarzy tego wpisu · Adres trackback
kwiecień 14, 2007 godzina 16:58
Niektórzy posługują się dyskietkami przy podpisie elektronicznym.
kwiecień 14, 2007 godzina 17:24
@msierant
i to jest złe !
dyskietka jest awaryjna. jej stosunek:
wielkość / pojemność == cena jest TRAGICZNY.
osobiście bardzo cieszę się, że KTOŚ podjął ten temat :-)
Kilka lat temu udało mi się przekonać mojego tatę do zastąpienia jego multum dyskietek jednym, nowiutkim pendrivem z dumnym (wówczas) napisem 128 MB. Początkowo był niechętny..
Jakież było zdziwienie mojego taty, kiedy na maleństwo wielkości zapalniczki kopiował dane i kopiował i kopiował..
mamy okazję wyeliminować wadliwe i słabe ogniwo ? starajmy się, aby tak było. z mojej strony: dyskietce stanowcze NIE!
kwiecień 14, 2007 godzina 18:02
Dyskietka is dead. Ostatnio łatwiej mi było znaleźć komputer z portem USB na wierzchu niż stacją dyskietek. Awaryjne, łatwo “padały” gdy były bardzo potrzebne do nagrania czegoś. Głośne - stacje dyskietek buczały śmiesznie :)
CDRW - tu czas nagrywania trochę przeszkadzał. Trzeba było uruchomić program do nagrywania, wybrać pliki i czekać aż płytka się zapełnianiała. Nagrywanie przez Explorera Windows? Niby tak, ale kompatybilność tego rozwiązania pozostawia wiele do życzenia. No i problem usuwania plików - formatowanie całej płytki za każdym razem… nee…
Pamiętam też napędy ZIP - ciekawe rozwiązanie, ale chyba się nie przyjęło ze względu na koszt nośnika. Ale gdzieś w którymś pudle mam taki napęd - został mi z rozmontowywania jakiegoś komputera. Nie wiem czy działa, bo nie mam nośników do testu - gdyby ktoś chciał, to odstąpię ;)
A pendrive - ostatnio w kieszeni noszę maleństwo o wymiarach niespełna 6cm*1,5cm*0,8cm i 4GB. Tak lekkie i małe, że ostatnio 10 minut tego szukałem po pokoju a nie wyczułem, że w kieszeni w spodniach siedzi. Szybkie, małe, wytrzymałe i tanie - niespełna 100zł. Wszystko wskazuje na to, że do takich pamięci należy przyszłość.
kwiecień 14, 2007 godzina 18:18
Heh, stacje dyskietek :P. Kiedyś coś takiego było, ale już przeminęło (w swoim aktualnym kompie czegoś takiego nie posiadam). Mam za to dumnie brzmiący napis “ZIP drive” na zaślepce od napędu 3,5″ :). Jednak jeśli cokolwiek się w tym miejscu pojawi, to najwyżej dysk wewnątrz, a zaślepka pozostanie (swoją drogą nie pamiętam, czy akurat tam dysku nie ma).
kwiecień 14, 2007 godzina 19:14
Jak to nie jest potrzebna. Chyba Płatnik lub inne badziewie od ZUSu wymaga stacji dyskietek, i ci którzy jej nie mają muszą robić ją wirtualnie :). Nawet na żółtych stronach Rzeczpospolitej o tym pisali :)
kwiecień 14, 2007 godzina 20:43
pytanie źle postawione. nie “czy” tylko “kiedy”. stało się to już jakiś czas temu i to wcale nie tak niedawno jak by się wydawało. szczerze mówiąc to już od lat nie widziałem np. sterownika na dyskietce. wszystko na cd.
a co do napędów - mam przenośnego twardziela 2,5 cala. malutkie, wygodne, 80 giga w kieszeni. dyskietka? pfff… :)
kwiecień 15, 2007 godzina 00:38
Dyskietki.. to były czasy…
Pamiętam jak kolega w LO miał komputer z dwoma stacjami dyskietek 5 1/4 “(jakiś Amstrad PC - XT).
A ja miałem komputer 386 z takąż dużą stacją dysków. Więc chcąc nie chcąc się przyjaźniliśmy się i wymienialiśmy “stuff”(w sporej mierze pisany samemu albo z gazetek.. bo internetu wtedy raczej w domach nie było).
Jako ciekawostkę dodam że używaliśmy dyskietki pochodzące jeszcze z czasów CP/M-a (jeżeli komuś ten system coś mówi). Po przeformatowaniu na 360kbajtów były jak znalazł.
Ta stacja wędrowała ze mną przez kilka komputerów, aż w optimus prestige (p3 350mhz) okazało się że obsługuje on tylko jedną stację dyskietek. I nie pomaga nawet zewnętrzny kontroler by obsłużyć drugą - dużą stację. Więc kolega został zmuszony do upgradu swojego sprzętu (czyt - zakupienia jakiegoś pentiuma).
W ten sposób, w okolicach 98 roku skończyła się dla nas era dużych dyskietek.
A małe dyskietki? Jeszcze 2-3 lata temu masowo używałem ich na uczelni. Zresztą - ciągle tam mamy je w użyciu, z uwagi na to że USB z przodu komputera jest na tyle tanie że uczelnia je może kupić dopiero od jakiś 2-3 lat. CD również dopiero niedawno “są w standardzie” (czyt: komputery z CD kosztują tyle samo co komputery bez CD). Aczkolwiek do domu już ich nie przynosiłem - od czasu jak zepsuła mi się domowa stacja dyskietek nie miałem jakoś nigdy potrzeby by ją sobie naprawić…
kwiecień 15, 2007 godzina 01:33
Kasety.. to były czasy :)
A co do dyskietek.. to mam chyba gdzieś w domu 8-calowe :)
kwiecień 15, 2007 godzina 10:58
msierant: Do podpisu elektronicznego to mam nadzieję, że zrezygnują z dyskietek na rzecz smart-card albo czegoś w ten deseń…
Tomek Topa:
Akurat nagrywanie przez Eksplorator Windows w XP standardowo nie robi jakiś niekompatybilnych płyt AFAIK. A usuwanie/dodawanie plików załatwiał niby zapis pakietowy, ale to się nie przyjęło faktycznie.
CoSTa: Fakt. Ale to także dlatego, że koszt wytworzenia płyty CD jest znacznie mniejszy obecnie :-)
The Undefined: U mnie na uczelni dyskietka od czasu do czasu się pojawia - ostatnio serwer pewien zastrajkował i programy na laborki z ASM dostaliśmy na dyskietkach… Oczywiście że okazały się uszkodzone i jeden plik (najważniejszy) nie skopiował się :-)
Aczkolwiek coraz częściej już są porty USB z przodu - nawet w tak prowizoryczny sposób jak przymocowany kabel-przedłużka pod biurkiem. Wygodne.
Maciek: Ja mam tylko chyba już kilka 5,25″, ale stacji do nich już nie. Za to kilka (działających) stacji na 3,5″ się znajdzie, choć żaden z moich “serwerów” nie ma - wszędzie są te miejsca przez dyski zajęte :-)
kwiecień 15, 2007 godzina 12:30
Ktos: przedluzka pod biurkiem sie srednio sprawdza. regularnie giną i jak kiedyś przy każdym komputerze były, tak teraz w co 2/3. A wlażenie pod stół i podłączania z tyłu jest zabronione w regulaminie, z uwagi na to że zazwyczaj “przy okazji” komuś się wyciąnął jakiś kabelek za dużo…
kwiecień 15, 2007 godzina 13:17
No nie wiem, u nas na uczelni się doskonale sprawdzają te kabelki pod biurkiem przymocowane. A co do regulaminu - no cóż, ktoś tego przestrzega w ogóle? :D
kwiecień 16, 2007 godzina 02:44
dot: oczywiście! (a jak nie, to jest na kogo zwalić za nieprzestrzeganie…)
Zresztą problem staje się coraz mniejszy, bo nowe komputery już i usb z przodu mają i cd… stacje dyskietek jeszcze też, chociaż ciekawe jak długo.
Swoją drogą - jakiś czas temu przeszła mi przez głowę myśl o jakości dyskietek. Daaawno temu przecież wszystko można było mieć na dyskietkach. Używane tysiące razy, kasowane, nagrywane ponownie… Pamiętam jak na uczelnię na 1 roku chodziłem z paczką 10 dyskietek na których po kawałku przynosiłem sobie do domu linuksa. Problemów jakoś nie pamiętam. Jak nagrałem 10 dyskietek, to 10 odczytałem.
A kilka lat temu już - co brałem dyskietkę to po kilku użyciach były z nią problemy. I zaczęło się nagrywanie tego samego po kilka razy… aż w końcu przerzucenie się na korzystanie z sieci, bo większą miałem pewność że ściągnę coś w domu na sdi(współdzielonym na 30 osób) niż gdy nagram na dyskietce… Może to było celowe działanie producentów sprzętu komputerowego by wyrzucić dyskietki do kosza? Powinni powołać komisję śledczą w tej sprawie :/
kwiecień 16, 2007 godzina 09:49
Ja używam dyskietek tylko na uczelni. Zgrywam tam to co zrobiłem i następnym razem korzystam. Niestety obsługi USB pod Dosem jeszcze nie zrobili ;)
A w domu w zadnym z komputerow nie mam na stale stacji dyskietek. Jesli jest potrzeba to ja podlaczam ;)
kwiecień 16, 2007 godzina 12:28
@Andrzej Dopierała:
A, no to zwracam honor. Patrzymy z delikatnie innej perspektywy :).
Co do jakości dyskietek - no cóż, nikomu się nie opłacało inwestować w rozwój tej upadającej technologii. A pojawia się coraz więcej urządzeń, które są dla dyskietek zabójcze (telefony komórkowe, wszystko, co jest zdalnie sterowane nie na podczerwień itp.) Do tego dochodzi fakt, że dyskietek się już nie wytwarza, więc te, które są, są starsze. A ten sprzęt siłą rzeczy padał po pewnym czasie. Od początku istnienia chyba. Oczywiście różne warunki zewnętrzne ten proces mogły przyspieszać (ot choćby właśnie poddawanie działaniu silnych fal radiowych czy też najzwyklejsze zanieczyszczenia). A coraz rzadziej używane stacje dyskietek się kurzą, więc jak ktoś wsadzi dyskietkę, to jakaś część tego kurzu dostaje się na powierzchnię dyskietki (nie mówię o obudowie ;)), narażając ją na nieodwracalne uszkodzenia.
kwiecień 20, 2007 godzina 11:23
Gdzie te czasy kiedy nie bylo HDD i przed zagraniem w Prince Of Persia trzeba bylo ladowac system z napedu 5,25″ :]
kwiecień 20, 2007 godzina 22:32
a ja wciąż mam stację dyskietek (delikatnie uszkodzoną) i całe ich pudło.
na mojej uczelni informatyk nalega, żeby każdy miał dyskietkę. dobrze przynajmniej, że przyjmuje prace via e-mail. zresztą nie dziwne, skoro tamtejsze komputery nie mają nawet USB, a jeśli nawet to pod Win98 wiadomo jak jest…
co nie zmienia faktu, że na każde zajęcia przychodzę z mp3 na szyi i dyskietkom mówię stanowcze: eeetam. ;)