Wolność? A wolność wyboru?

Ostrzegam, ze moje opinie mogą być kontrowersyjne. Bo temat jest śliski - tematem jest wolne oprogramowanie. Nie mogę stwierdzić, że jest to zła idea, bo nie jest. Sam używam na co dzień aplikacji wolnych lub otwartych - pakietu GNU, przeglądarki Firefox, komunikatora Psi i paru innych. Sam tworzyłem otwarte projekty, przy pewnych też współpracowałem, co bez ich otwarcia nie było by możliwe. A otwartość jest pochodną projektu GNU, projektu wolnego oprogramowania.

Jednak tyle słyszę o wolności. O wolnym oprogramowaniu, o wolnych standardach, o braku patentów, o wolnej dokumentacji. O wolnym piwie i o wolnej Coli. A nie widzę wiecie czego? Nie widzę wolności wyboru. Są na tym świecie fanatycy, nie bójmy się użyć tego słowa, dla których największym złem jest firma Microsoft, a cały świat powinien używać pewnego innego systemu operacyjnego. Słyszę, że:

cały świat ma przejść na OpenSource, żadne rozwiązania komercyjne. to tak ma być.

Że nie trzeba się już bać panów z policji (co akurat nie jest implikacją powyższego, jako że obecnie bardziej poszukiwani są ci piraci od muzyki czy filmów - a używając nawet wolnego oprogramowania można przecież ściągać nielegalnie muzykę i ją sprzedawać - nikt nie broni). Słyszę, że “M$” i “win$hit” to zło, że zgłoszony przez wspomniany koncern format dokumentu OpenXML powinien być natychmiast odrzucony (nawiasem mówiąc nie został odrzucony, a jest dalej standaryzowany w tempie przyspieszonym - czym ISO zaskoczyło). Więc się zapytam - a gdzie u licha wolność wyboru? Dlaczego narzucać używanie określonego systemu (inna sprawa, że w nim nie jest narzucone określone środowisko graficzne na przykład)? Są tacy, co się posuwają do blokowania stron przed najpopularniejszą przeglądarką na rzecz Firefoksa, ale to jest już przesada. I zaprzeczenie wolności całkowite.
Powiecie, że nadal mam wolność wyboru, a wszyscy co narzekają na nie-wolne oprogramowanie tylko pomagają nam podjąć “właściwą” decyzję (swoją drogą dlaczego ta jedna decyzja jest właściwa?). Szkoda tylko, że wybierając inną drogą niż “jedyna słuszna wolna” staję się osaczony przez fanatyczne, przepełnione nienawiścią, ataki.

I jeszcze odnośnie wolności - jeżeli fragment programu, który wykorzystuję, jest na licencji GNU GPL, to mój program też musi być na tej licencji. Wolność wyboru dysponowania moimi fragmentami kodu zostaje mi zabrana, czyż nie?

Nie jestem przeciwko wolnemu oprogramowaniu, nie jestem przeciwko Linuksowi, nie jestem przeciwko zwolennikom wolności. I nie jestem też zwolennikiem DRM czy TC (choć to akurat może mieć zalety - nie wierzycie?). Nie pracuję dla Microsoftu, MPAA ani RIAA ;-) Ale denerwuje mnie, że mam wolność, ale jak wybiorę nieprawomyślną drogę, to jestem atakowany. Poszanowanie wolności wyboru bez agresji, niemożliwe to jest?

Przepraszam jeśli kogoś uraziłem.

A sam wierzę w świat, gdzie oprogramowanie wolne i nie-wolne będą współistniały bez ataków, bez konfrontacji, wymieniając się (dzięki otwartym formatom) danymi i współpracując.

Parafrazując mojego imiennika, Martina Luthera Kinga:

Miałem sen, że pewnego dnia ludzie przejrzą na oczy i zaczną żyć podług uniwersalnego przesłania: “wszystkie pakiety oprogramowania są równe”.
Miałem sen, że pewnego dnia na czerwonych wyżynach Georgii, synowie dawnych miłośników wolnego oprogramowanie oraz synowie dawnych pracowników zamkniętych koncernów będą mogli usiąść razem przy jednym stole braterstwa.
Miałem sen, że pewnego dnia moje dzieci będą żyły na świecie, w którym oprogramowania nie osądza się po licencji lecz po tym jakie tak naprawdę jest.

Ale jeżeli podejście się nie zmieni (z obydwu stron!) to chyba moja wizja się nie urzeczywistni.

Technorati Tags:

Liczba komentarzy: 14

»
  1. #1 Dot
    marzec 13, 2007 godzina 17:30

    O, jakiś flamewar się szykuje :D. A tak poważnie - otwarte oprogramowanie jest lepsze ;P. A tak na prawdę na poważnie - fajnie by było, gdyby wszystko ze sobą współistniało. Nie jestem jakimś zagorzałym przeciwnikiem oprogramowania o zamkniętym źródle. Bo często twórcy mają swoje powody, poczynając od finansowych, przez bezpieczeństwo, na chęci zachowania pewnych algorytmów dla siebie. Istnieje tylko jedno poważne ale:
    Bardzo często (acz nie zawsze) twórcy zamkniętego oprogramowania tworzą oprogramowanie silnie niekompatybilne z ogólnie panującymi standardami, albo - co gorsze - tworzą “standardy” zamknięte, z którymi kompatybilność wymaga reverse-engeneeringu, jak na przykład dokumenty starych MS Office (wiem, że w tym momencie MS tworzy .x*, które są sformalizowane i ich struktura jest dostępna), czy popularny w Polsce komunikator Gadu-Gadu. I to jest główna wada tego oprogramowania.

    Jeśli chodzi o wirusowość licencji GNU GPL - no cóż, twórca oprogramowania ma prawo wybrać, na jakich zasadach jego oprogramowanie będzie rozpowszechniane. Udostępniając aplikację pod GNU GPL stawia warunek, że wykorzystanie fragmentów jego kodu wymaga udostępnienia całości na tej samej licencji. Twierdzisz, że nie masz wyboru? Ależ masz! Masz święte prawo napisać kod realizujący to samo zadanie samemu od zera. Drugą opcją, jaką masz, jest wykorzystanie czyjegoś kodu na takich prawach, jakich sobie zażyczył. Jest jeszcze trzecia możliwość, nie rzadko wykorzystywana przez twórców oprogramowania - stworzyć otwartą (udostępnioną na GNU GPL) bibliotekę dynamiczną, która udostępni potrzebne Ci funkcje, oraz zamkniętą aplikację, która tę bibliotekę wykorzysta. Jest to jak najbardziej zgodne z zasadami licencji GNU GPL. Czy coś jeszcze pominąłem?

  2. #2 Łukasz Derkacz
    marzec 13, 2007 godzina 18:39

    A ja natomiast nie mam nic przeciwko, żeby na świecie istniał tylko jeden system. Nawet byłoby łatwiej. Tylko, że tym systemem nie może być coś co należy do jakiejś konkretnej firmy. Co się sprowadza do linuksów itp. A to też byłoby mdłe. Zatem wystarczą mi standardy i interoperacyjność. :-)

  3. #3 zergu
    marzec 14, 2007 godzina 00:08

    Ja chciałem siętylko odnieść do przytoczonego przykładu z najpopularniejszą przeglądarką. Przykład ten nie jest za bardzo powiązany z tematem, bo nie chodzi o to, że jest to program zamknięty czy komercyjny, tylko poprostu jest bublem, który nie potrafi wyświetlać stron internetowych. Dlatego też uważam, że blokowanie stron dla IE to świetna sprawa, bo pomaga w obaleniu tej ściany blokującej rozwój Internetu. Spróbuj sobie wyobrazić, jak strony WWW by obecnie wyglądały, gdyby twórcy przeznaczyli czas przeznaczony (czytaj: stracony) na dostosowywanie ich do kaprysów IE na dopieszczanie, poprawianie czy dodawanie nowej funkcjonalności do swoich serwisów.

    A co do głównego tematu a owszem, są tacy co widzą samo zło w MS, ale chyba nie powiesz, że nie mają ku temu powodów? Poza tym, takich totalnych wolnościowców to chyba jednak nie ma zbyt wielu? Ja jestem zwolennikiem jednocześnie oprogramowania FLOSS (do zastosowań, że tak to nazwę, powszechnych) i jednocześnie komercyjnych (zastosowania specjalistyczne), które w sumie mogą być otwarte, ale nie powinno być możliwości ich swobodnej redystrybucji.

  4. #4 Ktos
    marzec 14, 2007 godzina 14:55

    zergu: A popatrz z drugiej strony. Czy pamiętasz jak blokowano dostęp nam, użytkownikom Firefoksa, Opery czy Netscape, bo strona była “optymalizowana dla IE”? Zabierano nam wolność wyboru. Teraz blokowanie IE to kontratak? Zemsta, odwet? W moim odczuciu infobar przykładowo jest znacznie lepszym rozwiązaniem.

    Nie wiem czy “totalnych wolnościowców” nie ma wielu, wiem, że są jednak strasznie widoczni. Albo ja tak dostrzegam tylko ;-)

  5. #5 Kooba
    marzec 14, 2007 godzina 17:41

    Ktoś - nawet nie wiesz jak bardzo trafiłeś w moje przekonania. Popatrz ile razy, chociażby na 4p, ktoś krytykował jakiś program, język czy coś innego tylko i wyłącznie dlatego, że pochodzi od Microsoftu.

    Nie będę używał .NET! Dlaczego? Bo to m$ a m$ to zło!

    Z takim podejściem nigdzie nie zajdziemy. Wolne oprogramowanie to dobra idea, ale nie na tyle aby odbierać koncernom, a więc i programistom możliwość zarabiania na swojej pracy.

    To co robił Microsoft w czasach Windows 98 było karygodne, ale dzisiaj fanatycy, bezkrytycznie (a może nawet i bezmyślnie) oddani idei wolnego oprogramowania nie potrafią dostrzec jak wielkie zmiany zaszły…

    Podsumowując - jeśli będę miał ochotę użyć programu komercyjnego to zrobię to.. darmowe nie zawsze znaczy lepsze. W końcu wolność to wolność, prawda?

  6. #6 waltharius
    marzec 14, 2007 godzina 17:47

    Uważam, ze @Dot chyba pokazał, że jednak nie do końca masz rację. GNU GPL daje wybór. Wcale nie musisz z niej korzystać, tak jak napisał Dot. Chyba troszkę przesadzasz z tym wolnym wyborem i jego brakiem ;-)
    A fanatycy są wszędzie, czy to w polityce, religii czy w informatyce :) Walczyć trzeba z fanatyzmem a nie z samą ideą, która wyprodukowała jakiś fanatyków. Tak *mi* się wydaje.

    Pozdrawiam

  7. #7 Biały
    marzec 15, 2007 godzina 09:20

    Bardzo proszę bez bzdur. Wolne oprogramowanie nie jest równoznaczne z Linuksem, i nie jest przeciwieństwem komercji, ani nie musi być darmowe.

    Co do Twoich fragmentów programu jeśli chcesz opublikować rzeczywiście swój fragment programu, a więc taki, w którym nie korzystasz z cudzego kodu, to nikt nie ma nic do powiedzenia. Jeśli w tym fragmencie jednak wykorzystujesz cudzy kod, to nie twierdź, że to jest tylko Twój program.

    Ogólnie rzecz biorąc, takie narzekanie, że co to za wolność, a może ja chcę używać niewolnych programów, niektóre są fajne przypomina mi nieco sytuację, w której ktoś narzekałby np. na ruch zniesienia niewolnictwa: co to za wolność, a może ja chcę być niewolnikiem, z moim ostatnim panem dobrze mi się żyło. Zresztą tego typu reakcji należałoby się spodziewać, gdyby ten ruch był sprzedawany jako open work, z argumentacją, że likwidacja closed-work podnosi produktywność pracowników. :]

  8. #8 zergu
    marzec 15, 2007 godzina 09:52

    Ktos: No pamiętam jak blokowano, nawet ostatnio (sic!) się to na heyah.pl zdarzyło. Ale to wcale nie oznacza, że nie żadnych możliwości wyboru mało to jest konkurecji? A blokowanie IE / infobary to walka o lepsze WWW :)

  9. #9 troll
    marzec 15, 2007 godzina 15:37

    Wolne oprogramowanie nie jest równoznaczne z Linuksem, i nie jest przeciwieństwem komercji, ani nie musi być darmowe.

    Ciekawe. Proszę o przykład nie-darmowego otwartego programu. Tylko powszechnie używanego, a nie robionego dla pojedynczego klienta.

    Jeśli w tym fragmencie jednak wykorzystujesz cudzy kod, to nie twierdź, że to jest tylko Twój program.

    Jeśli mój program korzysta z bibliotecznej funkcji do mnożenia macierzy, to nie jest to już tylko mój program? Bo taką sytuację mamy np. w przypadku biblioteki GSL.

    ruch zniesienia niewolnictwa

    Podstawa filozoficzna do zniesienia jest taka, że każdy człowiek ma przyrodzone prawo do wolności. Nie ma natomiast przyrodzonego prawa do kodów źródłowych oprogramowania.

  10. #10 zergu
    marzec 15, 2007 godzina 17:01

    Proszę o przykład nie-darmowego otwartego programu.

    OpenOffice od Ux Systems.

  11. #11 Dot
    marzec 15, 2007 godzina 18:15

    Myślę, że bardzo dobrym przykładem byłby też Linux RedHat Enterprise.

  12. #12 Biały
    marzec 19, 2007 godzina 03:47

    > Proszę o przykład nie-darmowego otwartego programu.

    Już koledzy podali. Dorzucę wyjaśnienie.

    > Jeśli mój program korzysta z bibliotecznej funkcji
    > do mnożenia macierzy, to nie jest to już tylko mój
    > program?

    Tak. Twój program zawiera wtedy kod służący do mnożenia macierzy, napisany przez kogoś innego. Zawieranie to jest oczywiste w przypadku łączenia statycznego wtedy literalnie WŁĄCZASZ do programu cudzy kod natomiast przy łączeniu dynamicznym kwestia jest dyskusyjna osobiście jestem zdania, że sposób łączenia nie zasługuje na miano istotnej różnicy.

    > Podstawa filozoficzna do zniesienia jest taka,
    > że każdy człowiek ma przyrodzone prawo do wolności.

    Podstawa filozoficzna wolnego oprogramowania jest dokładnie taka sama.

  13. #13 Dot
    marzec 19, 2007 godzina 12:36

    Otóż moim zdaniem, wbrew powszechnej dość opinii, że sposób łączenia nie robi różnicy, różnica jest bardzo istotna.
    Dlaczego?
    Otóż po pierwsze, program napisany z wykorzystaniem dynamicznej biblioteki wyraźnie rozgranicza gdzie jest wykorzystany cudzy kod (biblioteka dynamiczna) i ta część jest w pełni otwarta, a gdzie jest tylko i wyłącznie kod autora samego programu, który może sobie robić z tą częścią co chce. Oczywiście wszystko wymaga, by w samym programie (credits albo coś) było wspomniane, że wykorzystywana jest biblioteka dynamiczna taka a taka, która jest otwarta i bazowana na takim i takim programie/fragmencie kodu.
    Po drugie, udostępniając kod biblioteki open-source i podając ją jako wykorzystywaną w danym programie daje się możliwość wykorzystania tego kodu przez innych, jednocześnie tworząc specyficzną reklamę tego kodu (wśród użytkowników programu końcowego), a co za tym idzie - wnosi się pewien wkład w grupę oprogramowania o otwartym źródle.

  14. #14 Uzytkownik
    kwiecień 5, 2007 godzina 20:20

    Oprócz kwesti patentów(tutaj z koleji moja opinia jest kontrowersyjna) zgadzam się z Tobą. Używaj czego chcesz - nikt nie ma prawa zmusić Cię do używania czegokolwiek. Wybór między wolnym i zamknietym oprogramowaniem można by poównać do wyboru pasty do zębów - na pewno jest jakaś lepsza dla Ciebie ale to nie znaczy że ktoś może za Ciebie decydować (chyba że mu pozwolisz ;) ). Nawet jeśli traktujemy to jak religię/system moralny (RMS) to w prawach człowieka jest wolność poglądów i religii.

    Pozdrawiam

Wątek RSS dla komentarzy tego wpisu · Adres trackback

Zostaw komentarz

Dozwolone są niektóre znaczniki XHTML, jak: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Na tym blogu stosowana jest wtyczka antyspamowa Spam Karma. Jeżeli Twój komentarz nie pojawia się, lub po jego dodaniu otrzymujesz pustą stronę - poczekaj, komentarz został dodany, ale albo oczekuje w kolejce, albo został mylnie zakwalifikowany jako spam - spokojnie, gdy zajrzę do panelu administracyjnego to uratuję go.