Łyżka dziegciu dla OO Impress
Nie przepadam specjalnie za OpenOffice, ale nie da się ukryć, że bardzo dobra aplikacja (a raczej zestaw) jest i dobrze, że jest, bo i Microsoft promocje robi (a swoją drogą strona tak chodzi, że muszę przez Google Cache do niej zaglądać), być może bojąc się. Dlaczego nie przepadam? Może jestem indoktrynowany przez Microsoft, może jestem zbyt przyzwyczajony, a może… jest kilka rzeczy, które mi przeszkadzają. Drobnych, ale denerwujących. I okazuje się, że są rzeczy, na które nie zwracam uwagi, aż nagle staną się rzeczywiste.
Ostatnio zmuszony byłem do tworzenia prezentacji na uczelnię i samego prezentowania z wykorzystaniem mojego własnego komputera, za to uczelnianego projektora. Mój system jest tak zorganizowany, że po podłączeniu zewnętrznego monitora “rozciąga” pulpit, nie duplikuje go bynajmniej, co jest bardzo wygodne, a przy prezentacjach jest parę fajnych rzeczy. O których zaraz powiem, tylko mała dygresja. Oprócz mnie przezentowało z mojego komputera na tych samych zajęciach jeszcze kilka osób i żadna nie była przyzwyczajona do dwóch monitorów, stąd małe problemy się pojawiły. Jeśli ktoś ma oprócz was korzystać z waszego systemu, a jest w nim coś niestandardowego - radzę pokazać mu przedtem jak to wygląda, bo u mnie były małe problemy techniczne ;-)
Teraz do rzeczy - pierwszy raz, gdy odpaliłem Microsoft PowerPoint w wersji starej już, bo 2000, na dwóch monitorach (projektor, monitor - żadna różnica), gdy zobaczyłem prezentację na jednym (drugim), a slajdy na pierwszym monitorze i gdy zmieniałem slajdy, a ich podgląd, notatki i inne rzeczy na pierwszym monitorze zmieniały się automatycznie i zgodnie z prezentacją, pomyślałem - super. Bo to jest fajna sprawa, zwłaszcza notatki do slajdów, na które można spojrzeć mówiąc coś, a które się nie pojawiają. I nie trzeba mieć kartki.
A potem poproszono mnie abym zainstalował OpenOffice Impress, bo nie wiadomo jak się PowerPoint zachowa przy plikach po-eksportowych z Impress, co się zgubi i tak dalej. Zainstalowałem. Uruchomiłem. Narzekać na szybkość nadal narzekam, głównie dlatego, że takiego np. Worda to ja często zamykam i otwieram, bo coś zapomniałem, co w przypadku OOo nie jest już tak łatwe (bez QuickLaunch czy jak się ten aplet nazywa) ale jest chyba lepiej, przynajmniej w tej wersji 2.1, której używałem. Jednak nacisnąłem F5 i nie ujrzałem prezentacji na drugim monitorze. PowerPoint zrobił to od razu, sam z siebie, bez konfiguracji, Impress wymagał zmiany ustawień pokazu slajdów, ustawienia “Monitor 1″ jako monitor pokazujący prezentację. I wszystko było by fajnie, gdyby nie jeden szczegół. Używając produktu Microsoftu przy przełączaniu slajdów na pokazie przełączały się na drugim ekranie, więc można było mieć podgląd. Na przykład tych notatek do każdego slajdu. Impress tak nie umie, slajd na monitorze głównym ciągle był ten sam. Owszem, mogłem latać myszką ciągle od jednego monitora do drugiego, przełączając ręcznie, ale było by to trochę męczące i kompletnie beznadziejne na prezentacji właściwej.
A coś mi się o uszy obiło, że ta prezentacja na innym monitorze to i tak nowość w wersji 2.1 właśnie.
W Impress jeszcze jest ten jeden szczegół mnie osobiście denerwujący. Dialog otwarcia plików, o czym pisałem poprzednio, jest starego typu, zupełnie nie pasuje do mojego obecnego systemu. Konieczność cross-platformowości? A to, że domyślnie ma zaznaczone otwieranie plików wszystkich typów nie wiem dlaczego to też tego wynik? Ja *.txt czy *.jpg otwierać nie chcę, ja chcę *.odp czy *.ppt jedynie. Standardowo przynajmniej.
Naprawdę świetny program - zwłaszcza za swoją cenę. Szkoda, że są nadal drobne ułomności, ale w końcu Microsoft Office do obecnego poziomu to rozwija się od ponad 12 lat. OpenOffice przebył tą drogę znacznie szybciej.
Liczba komentarzy: 3
»Wątek RSS dla komentarzy tego wpisu · Adres trackback
marzec 4, 2007 godzina 14:33
“w końcu Microsoft Office do obecnego poziomu to rozwija się od ponad 12 lat. OpenOffice przebył tą drogę znacznie szybciej.”
a nie 16?
marzec 4, 2007 godzina 19:34
E… Ja się nie przyznaję :P. Jedynym problemem jaki miałem z tą prezentacją to był fakt, że ślepy byłem i nie zauważyłem, że mi się przełączyła aplikacja i wciskanie spacji nie chciało slajdów przełączać. Ale to akurat idiotyzm Office’a, że przy aktywnym PowerPoint zamiast Pokazu Slajdów spacja ani żaden inny rozsądny klawisz nie przełącza na następny slajd.
marzec 5, 2007 godzina 21:20
luo: 16 lat? Ja tak na oko strzeliłem, nie pamiętam niczego sprzed Office 95 (oprócz Worda 6.0 i Accessa 2.0) ;-) A ciocia Wiki powiedziała 15 lat: