Archive for luty, 2007
Małe, a drobne usprawnienia Visty
luty 23, 2007, godzina 21:07 · Microsoft, Windows »
W maju zeszłego roku napisałem nieco prowokacyjną notkę, w której stwierdzałem, że Aero czy inny XGL nam w sumie nie jest potrzebny. I że to bajer i że nie ma sensu i że użyteczność nie wzrasta.
W maju zeszłego roku używałem Windows XP w widoku klasycznym i nie spodziewałem się, że kiedykolwiek znajdę coś, co mi to zastąpi, bo to był mój ukochany wygląd już od czasów Windows 95. I co się okazuje dziś? Myliłem się.
Już blisko czwarty miesiąc używam Visty, aczkolwiek cały czas w wersji RC2 z powodu mojego lenistwa, do codziennej pracy, z włączonym Aero Glass i są rzeczy, do których się przyzwyczaiłem. Nie tylko w samym Aero, ale i w Viście jako takiej. Rzeczy, których mi brakuje, gdy siadam do Windows XP lub używam aplikacji, które średnio współpracują z systemem z różnych powodów. Są to w większości drobnostki, małe rzeczy, które okazują się przydatne. Na niektóre zwracano uwagę na wszystkich prezentacjach nowego dziecka Microsoftu, na inne mało kto zwrócił uwagę.

Mój faworyt to żywy podgląd zminimalizowanych aplikacji przez miniaturki pojawiające się po najechaniu myszą na ikonkę. Niesamowicie się przyzwyczaiłem - minimalizuję na przykład jakiś instalator, a potem kontroluję dzięki miniaturce czy pasek postępu nie doszedł już do końca. Albo rozpoznaję przez miniaturki czy otwieram właściwą instancję jakieś aplikacji.

Na ogól nie używam ani Alt+Tab (które z podglądem też jest o niebo wygodniejsze), ani bajeranckiego Win+Tab (chyba, że chcę zrobić wrażenie ;-)) tylko posługuję się paskiem zadań. Szukam obecnie czegoś podobnego do tego, ale jako rozszerzenie do Firefoksa - pogląd karty po najechaniu myszą na nią, ale nie widzę.

Co dalej? Tagowanie. Tagować można różne pliki, głównie obrazki, potem przy przeglądaniu katalogów można według tagów filtrować, można wyszukiwać np. zdjęcia z określonymi tagami. Ja przykładowo zdjęcia moich przyjaciół tak otagowałem, że teraz mogę wyszukać wszystkie zdjęcia na których znajdują się jednocześnie na przykład pewna M. i pewna A. :-) WinFS to nie jest, ale i tak bardzo fajna, bardzo wygodna i przeze mnie bardzo często używana rzecz. O właśnie - to okno wyszukiwania na górze każdego okna explorera jest bardzo, bardzo wygodne. Szybki dostęp do wyszukiwania, a dzięki indeksowaniu chodzi błyskawicznie. A jak już przy przeglądaniu katalogów jesteśmy, to szybkie cofanie się przy przechodzenie do podkatalogów dzięki rozwijanym listom w pasku adresu też jest wygodne. Znacznie lepsze niż ścieżka (na którą można się notabene przełączyć) w starszych wersjach systemu.

Jeszcze jedno małe, drobne usprawnienie użyteczności. Nowy dialog otwierania/zapisywania plików. Większy, z wyszukiwaniem, jakiś taki przestronniejszy. Gdy znalazła się niedawno aplikacja (OpenOffice Impress - swoją drogą też ma rzeczy, przy których PowerPoint jest lepszy), która otworzyła dialog starego typu zamiast nowego zupełnie mi nie pasował.


Małe, drobne usprawnienia. Być może Linuksowcy zaraz przyjdą i powiedzą, że oni to już mieli od wieków i w ogóle, ale trudno ;-) Ja tylko podkreślam, co nowego, drobnego i użytecznego przynosi Windows Vista, na co może nie wszyscy zwracają uwagę zaatakowani przez Flip 3D i “koszty ochrony treści systemu Windows Vista”, wymagania systemowe, które do najmniejszych nie należą niestety oraz cenę, która niska nie jest, ani tym bardziej zerowa. Oraz wszelkie bajery bądź usprawnienia użyteczności, jakie posiadają systemy z pingwinem.
Święte wojny z okazji premiery już ucichły, całe szczęście, bo nie do wytrzymania to było.
Permalink |
Tagowanie czy tam inny LansRank
luty 22, 2007, godzina 20:25 · Humor, Prywatne, Z innej beczki »
Kolejna blogowa zabawa! Ja, wywołany do odpowiedzi przez Vermina, muszę wziąć udział, nie ma rady ;-) Zasady? Podać 5 mało znanych rzeczy o sobie i przekazać informacje do 5 kolejny bloggerów dalej. Ciekawe jak szybko zabraknie bloggerów skoro za każdym podejściem liczba następnych wywołanych do zabawy się zwiększa :-)
Zatem, do roboty, mało znane rzeczy o mnie:
- Nie lubię brokułów. Nie lubię koloru, nie lubię smaku, nie lubię zapachu. Poziom nielubienia brokułów waha się pomiędzy poziomem nielubienia kapusty a zielonego groszku. I żeby nie było, że nic zielonego nie lubię, to ogórki nie są złe.
- Pierwsze czasopismo komputerowe, nie o grach, które kupiłem, pamiętam doskonale. PC World Komputer, numer 4/96, w którym było porównanie nowoczesnych systemów operacyjnych, Windows 95, Windows NT 3.51, OS/2 Warp 3.0 i MacOS 7.5.2. Od tego czasu czytywałem PCWK bardzo długo, bardzo regularnie. Niestety wspomniany numer wyrzuciłem jakiś czas temu, a dziś chętnie zobaczyłbym jak bardzo się podniecano nowościami, jakie przyniósł Windows 95 w owym czasie. W ogóle przeglądając stare czasopisma uśmiecham się często patrząc czy to na “przepowiednie” czy na “wspaniałe możliwości”.
- Pierwszy telefon komórkowy zakupiłem bardzo dawno, w okolicach 2001 roku. Była to Nokia 1611, w sieci Simplus, z numerem telefonu 603516521. Telefon mam do dziś, już niezbyt sprawny, a od tego czasu miałem w swoich rękach na własność ponad 10 innych “komórek”, a wieloma bawiłem się “po drodze”.
- Pierwszy Linux z jakim miałem styczność był to SUSE 5.3, z którym styczność nie zakończyła się miło, bowiem z bliżej nieznanych powodów już zniszczył on tylko tablicę partycji dysku (prawdopodobnie próbując utworzyć swoje) i tyle, dalej nic się nie działo. To było też pierwsze użycie Norton Disc Doctora i to wszystko na komputerze kolegi. Pierwszy Linux z jakim miałem styczność na dłużej to Mandrake 6.1 instalowany na dysku wirtualnym na partycji FAT. Też ciekawe rozwiązanie.
- Bardzo lubię spać “przytulony” do ściany. Być może dlatego, że jest zimna. Niestety, obecnie mam łóżko koło kaloryfera i do ściany przytulić się nie mogę.
To by było na tyle. A do następnego kręgu wybrani zostali:
Zwycięzcom gratulujemy oczywiście :-)
Permalink |
Hateemelowe dziwadełka #14
luty 9, 2007, godzina 21:23 · Dziwadełka »
<link rel="stylesheet" type="text/css" href="input, select {
color : #000000;
font-size : 12px;
font-family : Tahoma,Verdana,Arial;
font-weight: bold;
(... tutaj dużo poleceń CSS ...)
">
Patrząc na to, nie mogłem wyjść z podziwu i kilku innych rzeczy naraz, przez dłuższy czas. To chyba najoryginalniejszy sposób wstawiania poleceń CSS do dokumentu HTML jaki widziałem.
Gwoli wyjaśnienia:
Atrybut href znacznika <link> służy do wskazywania zewnętrznego arkusza stylów (i podaje się w nim ścieżkę do pliku odpowiedniego), a polecenia CSS wstawia się bezpośrednio do dokumentu za pomocą znacznika <style> z artybutem type ustawionym na text/css.
Moja być pod wrażeniem.
Permalink |
Poprawność adresu e-mail
luty 7, 2007, godzina 22:53 · Programowanie »
Trzeba sprawdzać na stronach poprawność adresu e-mail, bo a nuż ktoś wpisze nam alamakota@abrakadabra i nie dostaniemy jego danych i będzie źle dla nas i w ogóle. Dlatego też wymyśliliśmy, że musi być w adresie małpa, musi być kropka, musi być domena, a domena ma 2 lub trzy znaki… Wróć!
To właśnie przez takie testy, pisane przez webmasterów, którzy zapominają, że domena nie musi mieć trzech znaków maksymalnie, a może mieć więcej, zdarzyło mi się już, że nie mogłem zarejestrować się gdzieś, bądź skorzystać z jakiś usług. Teraz, przed chwilą, sobie o tym przypomniałem próbując skorzystać z subskrypcji serwisu PoradyKomputerowe.pl co było wymagane do pobrania bezpłatnego raportu. A kiedyś, o ile pamiętam, podobna sytuacja przytrafiła mi się na oGame.
Wyrażenie regularne postaci ^([0-9a-z._]{1,25})@([0-9a-z._]{1,25}.[a-z]{2,3})$ (chyba powinno działać, pisałem “na czuja”) nie jest dobre. Ze względu na to, że od jakiegoś czasu dostępne są domeny cztero- i więcej znakowe. Ot choćby właśnie moja .info. Podobnie niedobra .mobi, czy mało popularna .name. A absolutnym rekordzistą pod względem długości jest niedawno wprowadzona .travel. A sam, instalując jakieś aplikacje na wewnętrznym serwerze w sieci lokalnej, stosuję adresy e-mail administratora w postaci admin@costam.local. “Domena” .local jest u mnie w sieci lokalnej szeroko używana.
Podobnie też zastosowane tutaj sprawdzanie długości od jednego do 25 znaków (zaczerpnięte z pewnej książki), nie jest zbyt dobre, bo o ile tak długą część przed “małpą” ciężko mi sobie wyobrazić (najdłuższe znane mi imiona+nazwiska osiągają ledwo 22 znaki) o tyle nazwa serwera może być dłuższa. Ot, przed momentem wymyśliłem kompletnie idiotyczne mailserver.3141592653.travel ;-) Jednak bardziej denerwują mnie wspomniane ograniczenia co do długości domen. Jak się domyślam, to aplikacje były pisane w czasach, gdy .com było ledwo popularne i nikt się dłuższych rzeczy nie spodziewał.
PHP-owy framework, jaki bardzo lubię, CodeIgniter, posiada w swoich zasobach bibliotekę Validation, która posiada funkcję sprawdzającą poprawność adresu e-mail opierając się na znacznie bardziej złożonym wyrażeniu regularnym niż to, które napisałem wyżej. I jest odporne na domeny .info, .local i .travel.
/**
* Valid Email
*
* @access public
* @param string
* @return bool
*/
function valid_email($str)
{
return (!preg_match("/^([a-z0-9+_-]+)(.[a-z0-9+_-]+)
*@([a-z0-9-]+.)+[a-z]{2,6}$/ix”, $str)) ? FALSE : TRUE;
}
Złamanie linii dodane sztucznie, bez niego trochę wychodził kod poza stronę.
Technorati Tags: e-mail, validation, PHP, CodeIgniter, domains
Permalink |