Informatycy to nudziarze
Tak rzecze niejaki the.5us w dyskusji na forum Gazeta.pl. Od razu oczywiście pojawiły się komentarze, rzecz jasna informatyków bądź ich innych znajomych, że oni wcale to tacy nie są.
Sam oczywiście, jako kształcący się na informatyka, bo to pojęcie jest wystarczająco szerokie, by zmieścić wszystko, co mogę kiedyś w przyszłości robić, poczułem się urażony tym, że jestem niedomytym nudziarzem. O stereotypie informatyka pisałem już kiedyś, ale tam skupialiśmy się na cechach zewnętrznych - ubiorze, myciu i takich tam. A teraz słyszymy o cechach wewnętrznych - informatycy są nudziarzami. Oczywiście generalizowanie jest złe, do wszystkich się to co napiszę, nie będzie odnosić, ale po prostu opowiem coś o sobie. I o moich znajomych. Bez nicków, nie ma się co bać ;-)
Jak się tak przyjrzeć z zewnątrz, to faktycznie, choć mogę temu próbować przeczyć, mogę się wydawać nudziarzem. Bo co to za rozmowa, jak zawsze na komputery albo uczelnię schodzi? Nudy. Oczywiście dla kogoś, kto zna się w temacie, to rozmowa może być niebywale interesująca i dotyczyć ważnych spraw dla zachowania światowego ładu, w stylu dyskusji dlaczego emacs ssie, a vi jest wieczny. Ale fakt - dla zewnętrznego obserwatora to mogą być nudy. Fakt jest taki, że jeśli się przyjrzy wewnętrznej rozmowie dwóch fascynatów komputerów, to będą używać niekoniecznie zrozumiałego dla innych żargonu. Ale chyba używanie żargonu w rozmowie z innym przedstawicielem tej samej profesji nie jest niczym niezwykłym? Czy prawnicy między sobą nie rozmawiają o legislacji, marketingowcy o analizie SWOT czy czymś w tym stylu? Więc dlaczego informatycy nie mogą rozmawiać o debugowaniu, switchach czy czymkolwiek innym?
Oczywiście, dla wielu komputerowo-uzależnionych informatyka jest pasją, ale to nie oznacza, że nie mogą mieć innych. Duża jest popularność fantastyki, od filmów przez książki do gier RPG. Ja widzę też zainteresowanie komiksem, literaturą w naprawdę różnych odmianach (sam zaskoczony byłem ostatnio prowadząc krótką rozmowę na temat “Innego świata”, “Mistrza i Małgorzaty”, “Paragrafu 22″, “Zbrodni i kary” i czegoś jeszcze - chyba “Buszującego w zbożu”), filmem, i to nie tylko “Hakerami” i “Grami wojennymi”. Znam ludzi, którzy, choć są informatykami, trenują sport i nie piją Coli i odżywiają się zdrowo (trudno w to uwierzyć?). Znam człowieka, który wyrabia sobie kondycję skacząc po macie przed konsolą, ale to specyficzny wyjątek :-) Znam ludzi, którzy mają naprawdę szalone zainteresowania, w rodzaju obcych cywilizacji czy innej paleoastronautyki. A także prowadzą dyskusje o takich rzeczach jak natura zła w człowieku. Ot, nudne i monotonne tematy.
Z drugiej strony sam się z siebie śmieję, że wiele dyskusji prowadzę na tematy które od komputerowych przechodzą do czegoś, często matematycznych, bądź innych naukowych, a i tak zawsze do komputerów się wraca. Choć zawsze jest temat, na który zdarza mi się rozmawiać, z którego się do komputerów rzadko dochodzi. Ale o co chodzi nie zdradzę.
Stereotyp. Nudziarzy można spotkać wszędzie. A ten jeden zawód to nie jest pełen nudziarzy, z pewnością podobny odsetek da się znaleźć wśród pracowników w innych rolach. Ale może to tylko moi znajomi, przyszli informatycy, to jeszcze nie są nudziarzami, a dopiero się nimi staną?
Liczba komentarzy: 10
»Wątek RSS dla komentarzy tego wpisu · Adres trackback
styczeń 30, 2007 godzina 20:18
A co powiesz o człowieku, ktłry urodził się uzaleźniony od komputerłw (no dobra, przesadzam, ale niemal), a dzisiaj (choć jeszcze studiłw nie skończył) nazywa komputery narzędziami do pracy, ktłra ma tylko i wyłącznie dać kasę? Kasę, pozwalającą na realizację marzeń bynajmniej nie związanych z komputerami?
styczeń 30, 2007 godzina 21:31
nudzisz :)
a tak na powaźnie, to, IMHO, ten stereotyp został wylansowany przez Hollywood i podtrzymany przez zakompleksione, inne grypy zawodowe i płki informatykowi z tego powodu nic złego się nie dzieje, to powinien “zlewać” takie opinie i swoją osobą udowadniać, źe jest inaczej.
tłumaczenie się nic tu nie zmieni.
styczeń 30, 2007 godzina 22:06
Nie: dlaczego emacs ssie, a vi jest wieczny.
Ale: dlaczego naleźy walczyć z DRM.
Dla normalnych ludzi tematy niczym się nie rłźnią, ale drugi jest IMHO waźniejszy dla nich ;) (ale o tym nie wiedzą ;).
styczeń 30, 2007 godzina 22:19
Hollywood? Jak najbardziej. Polska kinematografia rłwnieź moźe pochwalić się paroma rodzynkami jak np. słynne “emacs’em przez sendmail”. Zdjęcia hakerłw, szczegłlnie tych dawniejszych odcisnęły największe piętno na wizerunku informatyka. Media posługują się spłaszczoną wersją większości spraw, jak widać te internetowe rłwnieź. Moźemy im razem pomachać :).
styczeń 31, 2007 godzina 12:17
To tylko my tu gadamy cały dzień o cyckach i seksie?
styczeń 31, 2007 godzina 17:06
“inteligentni ludzie się nie nudzą” ;)
jeśli coś mnie nie interesuje — nie poświęcam temu uwagi.
ale ludzie naprawdę nie mają juz chyba zajęć ;)
luty 1, 2007 godzina 01:41
stereotyp informatyka nie bierze się z Hollywood bynajmniej, tylko z obserwacji informatykłw przez resztę - wg neurotypoli facet powinien interesować się piciem piwa przed telewizorem i oglądaniem meczu. Informatyk jest teź nudziarzem przez
luty 1, 2007 godzina 01:58
chciałem sobie darować, ale widzę, źe jednak wcisnąłem ten enter, tylko komentarze są dodawane z opłźnieniem
tu cała treść:
stereotyp informatyka nie bierze się z Hollywood bynajmniej, tylko ze zwykłej obserwacji. Wg neurotypoli facet powinien interesować się piciem piwa przed telewizorem i oglądaniem meczu. Informatyk jest teź nudziarzem przez to, źe zamiast np. chlać w barze z kumplami, siedzi ciągle przed tym swoim komputerem, i robi jakieś pierdoły nie przynoszące jakichkolwiek wymiernych korzyści w postaci np. zapasu piwa w lodłwce (dość cięźko powiązać przyczynę sprawczą z takim wymiernym skutkiem, aczkolwiek przypuszczam źe większość robi to z pasji, nie dla pieniędzy); informatycy zasadniczo nie są rozrywkowi, wielu jest abstynentami, stronią od towarzystwa i bombardują otoczenie monotematycznymi monologami, nie zwaźając, czy słuchających jeszcze cokolwiek ten monolog obchodzi. Nie ma co się oburzać, czy dziwić takiemu stereotypowi, to naturalny stan rzeczy.
Notabene jeden z moich przedmłwcłw (w komentarzach), wbrew swojemu wpisowi (o ile wiem o co w nim chodzi), swoją powierzchownością prawie idealnie realizuje stereotyp informatyka.
ps. nie ma czegoś takiego jak “uzaleźnienie od komputera”, przynajmniej ja się z czymś takim nie spotkałem.
ps2. informatyka z mojego wpisu moźna zamienić na kogoś innego, kto będzie nawet lepiej pasował.
luty 1, 2007 godzina 14:28
@jeszcze raz ja:
To, źe się nie spotkałeś z osobami uzaleźnionymi od komputera, to nie znaczy, źe takich nie ma. Ewentualnie moźesz sam być uzaleźniony, bo kaźdy uzaleźniony twierdzi, źe nie jest uzaleźniony. Moźesz mi wierzyć, źe istnieje uzaleźnienie od komputera, ale źeby je zaobserwować, trzeba takiego uzaleźnionego odseparować od niego na dłuźszy okres czasu.
marzec 10, 2007 godzina 09:13
kto ma bloga pisac na ten numer gg 10005413