Archive for styczeń, 2007
Informatycy to nudziarze
styczeń 30, 2007, godzina 20:12 · Internet, Komputery, Społeczeństwo, Z innej beczki, Za firewallem »
Tak rzecze niejaki the.5us w dyskusji na forum Gazeta.pl. Od razu oczywiście pojawiły się komentarze, rzecz jasna informatyków bądź ich innych znajomych, że oni wcale to tacy nie są.
Sam oczywiście, jako kształcący się na informatyka, bo to pojęcie jest wystarczająco szerokie, by zmieścić wszystko, co mogę kiedyś w przyszłości robić, poczułem się urażony tym, że jestem niedomytym nudziarzem. O stereotypie informatyka pisałem już kiedyś, ale tam skupialiśmy się na cechach zewnętrznych - ubiorze, myciu i takich tam. A teraz słyszymy o cechach wewnętrznych - informatycy są nudziarzami. Oczywiście generalizowanie jest złe, do wszystkich się to co napiszę, nie będzie odnosić, ale po prostu opowiem coś o sobie. I o moich znajomych. Bez nicków, nie ma się co bać ;-)
Jak się tak przyjrzeć z zewnątrz, to faktycznie, choć mogę temu próbować przeczyć, mogę się wydawać nudziarzem. Bo co to za rozmowa, jak zawsze na komputery albo uczelnię schodzi? Nudy. Oczywiście dla kogoś, kto zna się w temacie, to rozmowa może być niebywale interesująca i dotyczyć ważnych spraw dla zachowania światowego ładu, w stylu dyskusji dlaczego emacs ssie, a vi jest wieczny. Ale fakt - dla zewnętrznego obserwatora to mogą być nudy. Fakt jest taki, że jeśli się przyjrzy wewnętrznej rozmowie dwóch fascynatów komputerów, to będą używać niekoniecznie zrozumiałego dla innych żargonu. Ale chyba używanie żargonu w rozmowie z innym przedstawicielem tej samej profesji nie jest niczym niezwykłym? Czy prawnicy między sobą nie rozmawiają o legislacji, marketingowcy o analizie SWOT czy czymś w tym stylu? Więc dlaczego informatycy nie mogą rozmawiać o debugowaniu, switchach czy czymkolwiek innym?
Oczywiście, dla wielu komputerowo-uzależnionych informatyka jest pasją, ale to nie oznacza, że nie mogą mieć innych. Duża jest popularność fantastyki, od filmów przez książki do gier RPG. Ja widzę też zainteresowanie komiksem, literaturą w naprawdę różnych odmianach (sam zaskoczony byłem ostatnio prowadząc krótką rozmowę na temat “Innego świata”, “Mistrza i Małgorzaty”, “Paragrafu 22″, “Zbrodni i kary” i czegoś jeszcze - chyba “Buszującego w zbożu”), filmem, i to nie tylko “Hakerami” i “Grami wojennymi”. Znam ludzi, którzy, choć są informatykami, trenują sport i nie piją Coli i odżywiają się zdrowo (trudno w to uwierzyć?). Znam człowieka, który wyrabia sobie kondycję skacząc po macie przed konsolą, ale to specyficzny wyjątek :-) Znam ludzi, którzy mają naprawdę szalone zainteresowania, w rodzaju obcych cywilizacji czy innej paleoastronautyki. A także prowadzą dyskusje o takich rzeczach jak natura zła w człowieku. Ot, nudne i monotonne tematy.
Z drugiej strony sam się z siebie śmieję, że wiele dyskusji prowadzę na tematy które od komputerowych przechodzą do czegoś, często matematycznych, bądź innych naukowych, a i tak zawsze do komputerów się wraca. Choć zawsze jest temat, na który zdarza mi się rozmawiać, z którego się do komputerów rzadko dochodzi. Ale o co chodzi nie zdradzę.
Stereotyp. Nudziarzy można spotkać wszędzie. A ten jeden zawód to nie jest pełen nudziarzy, z pewnością podobny odsetek da się znaleźć wśród pracowników w innych rolach. Ale może to tylko moi znajomi, przyszli informatycy, to jeszcze nie są nudziarzami, a dopiero się nimi staną?
Permalink |
Uhuha, zima zła
styczeń 26, 2007, godzina 12:17 · Z innej beczki, Za firewallem »
Przyszła wreszcie ta taka w pełni zimowa zima. Nawet przez okno nie mogę wyjrzeć, bo się teraz właśnie odbija Słońce od śniegu i nieźle po oczach razi. Z drugiej strony to w ogóle trudno mi głowę w prawo odwracać, bo mnie szyja boli… Ale o czym to ja miałem pisać? Ach tak. O zimie.
Nie przepadam za zimą. Zimno, jak sama nazwa wskazuje, nieprzyjemnie, napada tego śniegu i człowiek nie może przejść do własnego domu, bo śnieg za kostkę. I nie przepadam za czymś jeszcze. Za tym, że zima zaskakuje drogowców. To prawda, że w grudniu, zanim jakikolwiek śnieg się pojawił, widziałem pług jadący po drodze i śmiałem się, że drogowcy chcą zaskoczyć zimę. Ale jednak teraz, gdy od soboty słyszałem, że spadnie śnieg, spadnie, a gdy w środę spadł i to od razu tyle, że ulice stały się nieprzejezdne, znów widziałem, że nie udało się im.
W środę rano wychodząc na uczelnie pomyślałem “lepiej pojadę pierwszym pasującym mi autobusem, bo na moje 44 nie ma co liczyć”. I dobrze zrobiłem, bo autobus w ogóle nie przyjechał. Tego ranka było kolokwium z Teorii Sygnałów, nasza pani doktor się spóźniła - tkwiła w wielkim korku. Jechała tyle samo ze swojego domu nie oddalonego tak daleko od uczelni, co znajomy z miasta odległego i kilkanaście kilometrów. Wczoraj, gdy wracałem do domu, to autobus stał w korku i stał…
Z drugiej strony w zimie jest fajnie. Są narty, snowboard, łyżwy, sanki i wiele innych fajnych zabaw na śniegu. Na snowboardzie z chęcią bym się nauczył jeździć, choć jednak mam ciągle przed oczami obraz tego, że jak się jeździ na nartach, to ma się nieodparte wrażenie, że wszyscy “bez jednej narty” to więcej czasu spędzają leżąc na stoku niż jadąc ;-) A na takich nartach, to stabilność pozycji jest znacznie większa (choć oczywiście upadki też się zdarzają, i niestety mam swoje nadal w pamięci :-)).
Chyba nadszedł czas wyjść i porobić zdjęcia… a właśnie. Jak zdjęcia, to i baterie. A jak mróz, to baterie trzymają krócej. Nie lubię tego. Bardzo tego nie lubię.
Permalink |
iPhone - rewolucja, czy może nie?
styczeń 10, 2007, godzina 19:17 · Technologia »
Świat obiegła informacja, że Apple oto w wypuściło iPhone, czyli iPoda z telefonem de facto, czyli cudo nad cudami, telefon wynaleziony na nowo, wspaniałe nowe dziecko koncernu i tak dalej. Znając sukcesy marketingowe firmy można przewidywać, że może się on stać popularny (choć IMO raczej nie w USA, a w Europie, bo Stany nie są tak ukomórkowane jak my), oczywiście niekoniecznie w naszym kraju, ze względu na cenę. Ale co nam to cacko oferuje w rzeczywistości? Czy jest to cud nad cudami, a może dzieło szatana?
Patrząc na listę ficzerów nie jestem zachwycony jakoś specjalnie.
- “Super ekstra ekran” może i jest super i o “maksymalnej rozdzielczości jaką kiedykolwiek miało urządzenie przenośne”, ale sam ekran dotykowy cudem techniki nie jest. To już widziałem, obsługiwane głównie rysikiem, ale tylko z powodu większej dokładności, obsługa palucha nie różni się zbyt wiele (abstrahując od rysików elektromagnetycznych i tym podobnych wynalazków).
- Aparat 2Mpix? Też są już rzeczy lepsze… ciekawe jaka optyka, bo jak wiadomo, to same piksele niewiele dają.
- Grubość 11 milimetrów też już była.
- GSM+EDGE? A niech mnie, co za technologia… Czy mam wrażenie że w każdym nowym telefonie jest już standardem? A UMTS nie ma…
- Wi-Fi - było
- Bluetooth - standard
- E-Mail - łooohoo. Pamiętam to w Ericssonie T65…
- Safari - mamy Operę Mini :-)
- Odtwarzacz wideo, przeglądarka zdjęć - było.
Telefon ma 4 lub 8 GB pamięci, ciekawi mnie czy w formie wymiennej karty flash, czy też jako dysk twardy. Przełomem jest na pewno w tym całym czymś jedna rzecz. Że integruje smartphone i dobry odtwarzacz MP3 i że jest to Apple i że ma OS X, co za tym idzie niezły interfejs. Innych przełomów ja szczerze mówiąc zwyczajnie nie widzę. Czujnik zbliżeniowy wydaje się dobrym “mykiem”, ale czy faktycznie będzie się dobrze sprawował? Komponowanie wiadomości w HTML - nie było tego już w jakiś palmtopach?
Oczywiście możecie powiedzieć, ze wydziwiam, i że narzekam tylko dlatego, że mnie nie stać. To też jest prawda ;-) Ale oprócz tego, że nie mam pieniędzy to telefon ma wszystko, czego mógłbym wymagać - aczkolwiek brakuje mi tutaj jednej rzeczy, która na pewno nie zostanie dodana. Kto zgadnie czego? Do wygrania wirtualny uścisk dłoni :-)
Technorati Tags: iphone
Permalink |
Po co palmtopy?
styczeń 5, 2007, godzina 15:17 · Technologia »
Ja zakupiłem sobie laptopa (i bardzo go sobie chwalę). Ale dzisiaj będzie o pewnym mniejszym sprzęcie przenośnym, jakim jest palmtop. Obecnie kupił sobie takiego małego cudaka znajomy, dużo wcześniej kupił inny, a przed nim miał jeszcze jeden. Dwóch ma Palmy, ten najnowszy to iPAQ z Windows Mobile 2003. I oprócz tego, że robią wszystkie za kalkulatory naukowe (do obliczania macierzy liczb zespolonych i takich tam mało potrzebnych bzdur w teorii obwodów), to jest dostęp do Internetu przez Wi-Fi, są różne aplikacje, robi za odtwarzacz MP3 i filmów…
Muszę przyznać, że podoba mi się pod względem funkcjonalności, zastanawiam się czy by sobie takiego nie sprawić (ale przede wszystkim - 20 PLN na koncie to za mało na taki, jaki ja bym chciał), po drugie jednak - zastanawiam się czy jest potrzebny. W oko wpadł mi SPV M3000, czyli Era MDA III, czyli Wizard, czyli Qtek 9100 chyba. Ot, to co zwykle - tajwański sprzęt pod różnymi markami sprzedawany. Kosztuje około 1000 PLN, gdy będę miał pieniądze to zacznę się zastanawiać nad takim. W każdym razie wczoraj tak zacząłem myśleć i w sumie to oprócz tego, że znów uznałem, że postęp technologiczny jest okropną rzeczą (pierwszy raz to zauważyłem gdy po zakupie aparatu cyfrowego parę tygodni później był za taką samą cenę ulepszony znacznie model - z lampą błyskową i kartami pamięci), bo za cenę mojego wspomnianego aparatu (300 PLN), odtwarzacza MP3 (300 PLN) i telefonu komórkowego (też około 300 PLN) miałbym dziś takiego palmtopa który łączyłby spokojnie te urządzenia w jednym (no, może oprócz tego aparatu, bo mają niby 1,3 Mpix, a aparat ma 2, ale bez lampy błyskowej i tak wychodzi tragedia). Oczywiście dziś, a 2 lata temu kiedy dwa z tych urządzeń kupowałem, to różnica poważna, ale czy tak bardzo? Postęp…
W każdym razie wracając do palmtopów - do pamiętania róznych rzeczy, zapisywania zadań i tak dalej mam telefon, miałem też Outlooka, ale pod Vistą tak prehistoryczna wersja jak 2000 (kiedyś były takie fajne reklamy z dinozaurami używającymi Office 2000) nie działa poprawnie - w ogóle uruchomić nie mogę, więc i na synchronizację nie mam co liczyć, skoro danych nie ma jak wprowadzić. Brakuje mi też jakiegoś szybkiego elektronicznego notatnika. Używałem jakiś czas temu Microsoft OneNote 2003 i 2007, teraz jednak wersje trial/beta się skończyły… i mam obecnie kartki (zwykłe, papierowe), a stamtąd ciężko jest pomysły i notatki przenosić do komputera ;-) Na odtwarzacz MP3 też ponarzekam, ma te 128 MB pamięci i jest to za mało, a ja teraz zepsułem kolejne słuchawki (swoją drogą ciekawe od czego) i jest tragedia znów - muszę używać jako odtwarzacza telefonu… a on ma 40 MB pamięci i jest gorzej niż było. W ogóle moje słuchawki to oddzielna historia, nie na ten wpis…
A dlaczego chciałbym palmtopa z telefonem? Aby nie nosić wszystkiego ze sobą, skoro można mieć all-in-one. Mniej urządzeń to i mniej problemów (więcej jeśli się zgubi/ukradną), mniej wypchane kieszenie i tak dalej. A po co Wi-Fi? Dostęp do Internetu jest darmowy i bezprzewodowy na mojej uczelni (a w Instytucie Informatyki nawet otwarty podobno), a czasem w trakcie jakiejś przerwy można by z tego pokorzystać zamiast rozmawiać o głupotach z kolegami (bo przecież nikt się nie uczy ;-)) Powiecie że mam laptopa i mogę z nim chodzić na uczelnię, jak to wielu moich kolegów czyni, jednak ja widzę, że są to problemy. Choć muszę chyba zacząć w niektóre dni…
Jeszcze odnośnie palmtopów powiem dwa szczegóły - po pierwsze Pocket Internet Explorer z Windows Mobile 2003 jest tragiczny, ale posiada przez znajomego stara Opera jest - uwaga! - gorsza miejscami. A po drugie to jak widzę go stukającego namiętnie rysikiem w coś, to mam ochotę się śmiać. Bo to śmiesznie wygląda, nie ma co ukrywać.
A teraz może mała ankieta - jeśli posiadacie palmtopy, to w jaki sposób są wykorzystywane? Notatnik, kontakty, terminarz? Odbiornik GPS? Mobilny Internet? A może odtwarzacz wideo do oglądania nagranych odcinków serialu jakiegoś?
A jeśli nie posiadacie palmtopów to czy chcielibyście takie coś? Albo może raczej - czy znalazło by zastosowanie? Czy jest potrzebne? Czy takie wszystko-w-jednym, czy może wystarczy sam PDA, bez telefonu?
PS. Poważnie zastanawiam się nad sensem zakupu nowego odtwarzacza MP3. Może właśnie poczekać i na palmtopa zbierać? Za dwa-trzy miesiące odpowiednia ilość gotówki może będzie, to pytanie stanie się aktualniejsze…
Technorati Tags: palmtop, PDA, Windows Mobile, smartphone, wifi, survey, spv m3000
Permalink |
Polskie Last.fm
styczeń 1, 2007, godzina 17:22 · Internet »
Wszyscy już wiedzą (chyba), że serwis Last.fm od jakiegoś czasu posiada wersję polską. Ja o tym się dowiedziałem przypadkiem, dostałem e-mail z zaproszeniem do przetestowania wtedy jeszcze istniejącej wersji beta. I obecnie, gdy widzę “kokpit” jako odpowiednik “dashboard”, jestem zdania, że jest to lepsze jednak niż “deska rozdzielcza”, jaka tam była na początku ;-) Choć nie przeszkadzało mi to tak bardzo. Nadal jednak są niedociągnięcia w tłumaczeniu, literówki, błędy w odmianie, nieprzetłumaczone pojedyncze słowa. Ciekawe kiedy też pojawi się polska wersja oprogramowania Last.fm - osobiście mi nie przeszkadza, i tak używam angielskiego Windows - ale na pewno będzie atutem Last.fm w Polsce. W ogóle Last.fm jest przeze mnie często używane, choć może tego nie widać, bo muzyki nie słucham tak znów wiele się okazuje - jednak czytam rekomendacje, patrzę, czego słuchają inni, i nawet udaje mi się trafić na coś ciekawego czasem. Zastanawia mnie oczywiście jak zostaną rozwiązane kwestie zakupu subskrypcji (mało kto u nas ma kartę którą można płacić w Sieci, mimo wszystko) oraz kontaktów z dystrybutorami muzyki.
Swoją drogą już można zauważyć, że wiele nowych rzeczy się w naszym ojczystym języku pojawia w Internecie. Dziś zostałem zaskoczony sprawdzając arkusz CSS, bo strona wyników pojawiła mi się po polsku! No może powiedzmy po polskawemu, bo nie wszystko przetłumaczone i zgodne z gramatyką, ale i tak postęp jest. Czyżby zaczęto dostrzegać rynki Europy środkowo-wschodniej? I ciekawe co będzie następne, coComments, Technorati? Lub być może jakiś LinkedIn?
PS. Kupienie laptopa z matrycą panoramiczną nie było dobrym pomysłem. Muszę wszystkie moje tapety ulubione w jakiś sposób teraz przeskalować ;-)
Technorati Tags: polish, Last.fm, Web2.0, Poland
Permalink |