Kopia zapasowa
Tego bloga czytają ludzie technicznie zorientowani. Raczej. Ilu z was robi kopie zapasowe swoich danych? A ilu waszych mniej-zinformatyzowanych znajomych? Spodziewam się, że niewielu. Bo choć wiele się o tym pisze i mówi, to nadal kopii się nie robi.
Makabryczne są przypadki, gdy dane są składowane na jednym, bardzo starym dysku twardym. I są one niezmiernie ważne. Bo im dysk jest starszy, tym większe jest prawdopodobieństwo utraty danych. Ostatnio miałem taką sytuację, gdzie dane były trzymane na starym dysku firmy Seagate, o zawrotnej pojemności 850 MB, pewnie sprzed 10 lat. Niestety - taki sprzęt to raczej zabytek dla archeologa, niż coś do składowania danych.
Do robienia kopii zapasowych w domu można stosować nagrywarki - czy to CD, czy DVD. W końcu większość nowo sprzedawanych maszyn posiada takie urządzenie, a i nie jest ono zbyt drogie. Stosowane są często co prawda do przegrywania gier i innych takich rzeczy “przegrywarki” wraz z płytami CD mogą jednak posłużyć do zrobienia sobie, raz na jakiś czas, kopii zapasowej swoich danych, o ile ważne jakieś posiadamy - bo jeśli nie mamy nic ciekawego… Choć nawet save’y z gier dla zapalonych graczy mogą być przyczyną rozpaczy, gdy twardy dysk odmówi posłuszeństwa. Ja osobiście oprócz robienia kopii swoich dokumentów nagrywam na płyty (choć w moim przypadku głównie CD-RW) także niektóre ustawienia systemu - a zwłaszcza kopię preferencji przeglądarki Firefox - wraz z rozszerzeniami, hasłami, “ciasteczkami” i wieloma innymi rzeczami dzięki narzędziu MozBackup, ale to taka dygresja.
Jeśli ktoś posiada ponad jeden komputer w domu (choć taka sytuacja nie jest zbyt częsta), to ważne dane można trzymać na dwóch komputerach i dwóch dyskach twardych, co może pomóc w przypadku, gdy jeden z komputerów na przykład się spali (co przeżyłem… ale wtedy dane były tylko na jednym z komputerów). Bo dwa dyski twarde na jednej maszynie mogą paść równocześnie (choć zwykle wtedy pada elektronika tylko).
Kopie zapasowe robić trzeba, chyba, że ktoś może sobie pozwolić na utratę danych. Ale jeżeli nie, to nalezy wystrzegać się starych twardych dysków, dyskietek (są zbyt zawodne), płyt CD-R mało znanych marek (za 0,15 zł sztuka itp.). Dobre są markowe płyty CD-R (podobno trwałość 100 lat, w praktyce nikt nie sprawdził jeszcze, moja najstarsza ma około 8-9 lat i nadal trzyma się dobrze) czy DVD-R, streamery (choć mało kto w domu stosowałby takie rozwiązanie) oraz po prostu na przykład drugi dysk twardy. Szczytem marzeń będzie macierz dysków RAID 1 (mirroring), co łatwo mogą sobie stworzyć użytkownicy Linuksa - tym z Windowsem 2000 czy XP będzie trudniej (ale się da), a ludzie używający Windows 2003 (tak, są tacy co traktują to jako “workstation”) mogą to zrobić bez modyfikacji plików systemowych.
Przepraszam. Muszę zrobić kopię wpisów na bloga, aby żaden wirus, atak, pożar ani żłośliwy użytkownik nic nie popsuł ;-)
Technorati Tags: backup, CD, mirroring, RAID
PS. Miłych wakacji, mnie nie ma w domu :-)
Liczba komentarzy: 15
»Wątek RSS dla komentarzy tego wpisu · Adres trackback
lipiec 28, 2006 godzina 13:49
Odkad mam nagrywarke dvd to robienie backupow jest duzo latwiejsze.
A poza tym sporo danych mam na dwoch komputerach.
lipiec 28, 2006 godzina 13:59
Zgadnij dlaczego tozalezy.net chwilowo lezy. ; )
lipiec 28, 2006 godzina 14:04
Proszę mi tutaj nie mylić RAIDa z robieniem kopii zapasowych.
Te rozwiązania służą do innych celów (bliskich sobie wprawdzie, ale innych).
lipiec 28, 2006 godzina 14:48
Moje najstarsze, działające CeDeeRy też mają po ok. 9 - 10 lat, i oczywiście to “niebieskie” Verbatimy… porysowane jak diabli, ale śmigają :)
lipiec 28, 2006 godzina 16:31
radek.kaba: Oczywiście, Verbatim DataLifePlus :-)
carstein: W moim zamyśle akurat było pokazanie mirroringu jako pewnej metody robienia niejako automatycznej kopii zapasowwej - może być on przecież tak wykorzystany, prawda?
Grzesiek: Wiesz, akurat miałem napisać, że padło. I to nie tylko to, ale i inne Twoje rzeczy. Uspokoiłeś mnie nieco ;-)
lipiec 28, 2006 godzina 16:53
Ja regularnie - 2 razy w tygodniu robie backup swojego home’a na drugi dysk (podpinany via USB), do tego tak raz w miesiacu zawartosc trafia na DVD. Oczywiscie musialem sie do takiego podejscia przekonac (dzieki zlosliwosci rzeczy martwych).
lipiec 28, 2006 godzina 17:09
Stara prawda zyciowa:
Ludzie dziela sie na tych, ktorzy robia backupy i na tych, ktorzy beda robic backupy.
Pozdrawiam ;)
lipiec 29, 2006 godzina 01:21
Kopię swoich najważniejszych danych zrobiłem 2 tygodnie temu na CD przenosiłem dysk między komputerami i bałem się skutków ubocznych. A takto nie robię kopii
lipiec 29, 2006 godzina 15:01
ciekawszy ten tekst byłby jakbys podał kilka ciekawych rozwiazan np. chocby dla windows, jak to zrobic itd. ja czesto robie backupy, ale stosuje karkolomna metode selekcji tego co mi sie przyda, podpisywania co to jest, z datą i nagrywam wtedy na cd/dvd. sa programy, chocby nero backup czy to cos wbudowane w windows, no i mnostwo softu dla linuksa, ale nie opisales zadnego rozwiazania do backupów. ciekawsze to by bylo jakby wnosilo cos do tematu. ale propaganda dobrych nawykow jak najbardziej sluszna. pozdrawiam.
lipiec 30, 2006 godzina 19:02
Grabarz: A wiesz, w sumie to nie myślałem o pisaniu poradnika JTZ w sprawie rozsądnego wykonywania kopii zapasowej, ale to nie jest głupi pomysł, dzięki za podpowiedź :-) Choć z opisem czegokolwiek Linuksowego to będzie problem, ten system to nie moja dziedzina.
Choc sam głównie stosuję metodę uruchom Nero, przeciągnij katalogi na płytę, nagraj, podpisz datą, schowaj do odpowiedniego pudełka.
lipiec 31, 2006 godzina 13:06
Ha, backup jest potrzebny nie ma co do tego dwoch zdan (zwlaszcza jak sie pisze magisterke :P). Jednak najslabszym ogniwem jest tutaj jak zwykle czlowiek do czasu jak go trauma nie spotka :P
Chodz nie przydazyla mi sie zadna awaria dysku, ale backapy staram sie robic na odzielnym dysku i odzielnej partycji.
Kiedys mnie naszlo na poszukanie jakiegos dobrego softu do tego celu. Padlo na Genie Backup Manager 6.0
Chodz tego typu programy maja dosc siermiezne interfejsy, jednak w powyzszym jest do dosc znosne (zaznaczam ze to jest moja subiektywna ocena).
Zaleta natomiast tego programu, niewspominajac juz o roznych sposobach kopi zapasowych, pakowaniu czy szyfrowaniu danych, jest masa pluginow, dzieki ktorym mozna nawet photoshopa zbackup’owac :]
Do pelnej backupowej rozkoszy, napewno przydatny jest jeszcze program do synchronizacji danych - SyncBack SE
… i przepis gotowy.
Nakoniec mala refleksja. Nawet najlepszy program przegrywa z ludzkim lenistwem, wiec samodyscyplina i systematycznosc jest tutaj bezcenna :P
sierpień 14, 2006 godzina 23:11
“Na koniec mala refleksja. Nawet najlepszy program przegrywa z ludzkim lenistwem, wiec samodyscyplina i systematycznosc jest tutaj bezcenna :P”
To stwierdzenie przywiodło mi na myśl interesujący pomysł - stworzenie programu, który sam backupowałby wcześniej zdefiniowane dane (przykładowo katalog z dokumentami, katalog z ustawieniami systemu itp.) co czas jakiś, chociażby na równoległy dysk, albo drugi komputer. Bo płytkę to by trzeba było wsadzać ręcznie, a takie coś może pracować “w tle”. Idea wydaje się być ciekawa, ale samemu takiej aplikacji w czasie najbliższym raczej nie stworzę - za dużo rzeczy mam jeszcze do zrobienia :).
sierpień 17, 2006 godzina 17:44
Nie musisz tworzyć. Takie aplikacje już istnieją. Chćby nawet “Kopia zapasowa” dostarczana razem z Windows posiada harmonogram automatycznego robienia backupu.
sierpień 18, 2006 godzina 00:54
E… Windowsowa kopia zapasowa, to nie dla mnie :P. Wiesz, że lubię wiele rzeczy robić po swojemu :)
marzec 15, 2007 godzina 15:38
spadaj