Świat bez kabli
To jest takie marzenie. Takie samo jak biuro bez papieru czy Duke Nukem Forever. Ale - co najciekawsze - zaczyna się chyba spełniać.
Od wielu lat w prasie komputerowej czytam przepowiednie. Jedne są nawet trafne, a inne się zupełnie rozminęły z rzeczywistością. I mimo, iż nie jestem stary (choć używałem DOS-a i jestem z tego dumny że spokojnie w nim coś zrobię ;-)) to pamiętam jak kilka lat temu zdaje się w PC World Komputer napisano “w 2005 roku zniknie większość kabli do komputerów”. Mniej więcej o to chodziło.
Gdy spoglądam na tył mojego komputera, a tam widzę sterty kabli to miewam wątpliwości czy prognoza “świata bez kabli” kiedykolwiek może się spełnić. Ale, z drugiej strony, gdy widzę coraz większą popularność sieci WLAN - czy to Wi-Fi, czy WiMax, gdy widzę hordy laptopów atakujące zewsząd, gdy widzę telefony komórkowe wypierające stacjonarne - nadzieja jednak pozostaje.

Sieci bezprzewodowe WLAN (Wireless Local Area Network) wkroczyły niedawno w nasze życie. A są coraz popularniejsze. Hot-spoty, czyli punkty bezprzewodowego Internetu. Komputery, które nie muszą być łączone tradycyjną skrętką. Ludzie z notebookami na kolanach pracujący na świeżym powietrzu obok budynku firmy - to wszystko staje się rzeczywistością.
Bezprzewodowe klawiatury i myszy. Rzecz coraz powszechniejsza. Telefony komórkowe. I od nich pochodne praktycznie IrDA (umierająca) oraz przede wszystkim Bluetooth, teraz o zasięgu 100 metrów w wersji 2.0… Sam już używam Bluetooth do połączenia komputera i telefonu. Używam też bezprzewodowej myszy. Jeszcze klawiatura… i gdyby to wszystko pracowało w jednym Bluetooth, a nie z wieloma odbiornikami… Słychać znowu o standardzie Wireless USB, co może przynieść przełom w technologiach bezprzewodowych.
Szkoda tylko, że pozostaje jedna, nierozwiązana, i trudna do rozwiązania kwestia. Zasilanie. Bezprzewodowego zasilania chyba nikt nie wymyśli, bo nie wyobrażam sobie zasady jego działania - co najwyżej może jakieś osobiste ogniwa na metanol, do każdego urządzenia.
Przewody są denerwujące. To, co dzieje sie za moim biurkiem czy ogólnie w moim pokoju to może wyjątek. A jak sam czasem idę, słuchając muzyki z odtwarzacza MP3, a czują na sobie kable słuchawek zaczynam myśleć, że niewiele brakuje do połączenia z maszyną. Kable, o które można się potknąć, wyrwać, mogą wypaść, mogą zostać obgryzione przez domowe zwierzęta… zanikają.
Oczywiście, w tej bezprzewodowej przyszłości zostaje kwestia zasilania. Oraz jeszcze jedna. Bezpieczeństwa. Włamanie się do sieci WLAN jest znacznie prostsze niż do sieci kablowej. Przechwycenie danych z telefonu komórkowego via Bluetooth? To już nie jest fikcja. Wardriving czy warchalking oraz bluejacking (czy jakoś tak) nadchodzą. Ciekawe, czy będą takim samym problemem przyszłości jak obecnie spam, wirusy i spyware.
Świat bez kabli coraz bliżej. Przynajmniej bez większości kabli. Czyżby mit stawał się rzeczywistością? Czyżby nadchodziło także biuro bez papieru (które przypominam, że kiedyś było - w epoce glinianych tabliczek ;-))? czyżby lada dzień swoją premierę miał mieć Duke Nukem Forever? Niee, to chyba by było zbyt piękne :-)
Liczba komentarzy: 13
»Wątek RSS dla komentarzy tego wpisu · Adres trackback
czerwiec 2, 2006 godzina 10:52
Ja tam się Tobie Ktos dziwię trochę. Mnie kable za biurkiem nie przeszkadzają, ważne, że kabel od klawiatury i kable od monitora są ładnie schowane, a myszka jest bezprzewodowa, odbiornik z ładowarką stoi na przegu biurka i też kabli nie widać. To, że raz an jakiś czas zaglądając do swojej skrzynki widzę kłąb kabli, to się jakoś da przeżyć. A sieć WiFi w komputerach stacjonarnych - nonsens IMVHO.
czerwiec 2, 2006 godzina 11:09
Ja już np. nie wyobrażam sobie mojego laptopa bez WiFi.
W tylu miejscach można korzystać teraz z bezprzewodowego internetu.
A co do akcesoriów do kompa to świetna sprawa to Bluetooth podlączony do komputera i słuchawka Bluetooth i rozmowa przez Skypa w całym domu.
Klawiatura bezprzewodowa to akurat nie koniecznośc ale myszka jak najbardziej.
Ale wszystko też zależy od tego jak wygląda nasze miejsce pracy przy komputerze.
No i nie WiMax a WiMAX, tak sie czepiam ;)
czerwiec 2, 2006 godzina 11:18
“Bezprzewodowego zasilania chyba nikt nie wymyśli, bo nie wyobrażam sobie zasady jego działania”
Nikola Tesla wymyślił to jakieś 80 lat temu ale nie zdołał tego wynalazku dokończyć.
czerwiec 2, 2006 godzina 12:03
Zgadzam się, ale prawdziwą rewolucją będzie wg mnie dopiero bezprzewodowe przesyłanie energii elektrycznej — o ile w ogóle kiedykolwiek będzie to możliwe. O, a tu coś o Tesli.
czerwiec 2, 2006 godzina 13:07
Dla myszek są półśrodki ;) http://tnij.org/ee3
czerwiec 2, 2006 godzina 13:47
No dobrze, ale czy (np.) myszy bezprzewodowe są faktycznie bezprzewodowe. Zawsze spotykałem się z tym, że trzeba podłączyć odbiornik do usb/ps2 i dopiero można hulać. A odpbiornik oczywiście powinien stać w miejscu widocznym, bo myszka może tracić łączność, gdy PC jest zamknięty w szafie.
Jeśli dałoby się np. podłączyć jednym kablem do PC punkt dostępowy Bluetooth i przez niego łączyłoby się _wszystko_ inne - piękna wizja, ale na razie ciężka do zrealizowania.
A co do energii - może małe ogniwa (w formie baterii) z antymaterią w przyszłości? Praktycznie niewyczerpalne. A może wykorzystanie indukcji przy ruchach myszą, albo siły naciskania przycisków klawiatury do ładowania wewnętrznych akumulatorów. Jakoś to będzie…
czerwiec 2, 2006 godzina 14:03
Co do tej energii to już zbaczamy daleko w sci-fi widzę - antymateria? A widział ktoś kiedyś ją? :-) A przesył bezprzewodowy, Tesla, tak…
Mysz z podkładką indykcujną nie jest głupia (chciałem kupić), ale mimo wszystko nadal ma ten nieszczęsny kabel - tylko, że do podkładki. Więc wybrałem klasyczną bezprzewodową mysz o zmniejszonym zużyciu energii. Dwa paluszki na pół roku - zobaczymy czy wytrzyma :-)
Moja myszka ma odbiornik stojący na obudowie komputera, jej sygnał przechodzi przez biurko (dwie deski) i nie jest źle. Gdyby Bluetooth był popularniejszy, a ja bym miał mysz i klawiaturę BT… piękne. A na razie to tylko telefon (i słuchawka) BT używa.
czerwiec 2, 2006 godzina 19:44
wszystko bezprzewodowe, wszystko z przewodem od zasilania… bezprzewodowa myszka/klawiatura z kablem itd. postęp jest, uwolnić się od kabla nie będzie chyba tak łatwo.
czerwiec 3, 2006 godzina 11:11
http://video.google.com/videoplay?docid=8952519752871482412&q=tesla
Tu mamy przykład bezprzewodowego przesyłu energii. Coprawda na krótką odległość, ale jest to proof of concept.
czerwiec 3, 2006 godzina 19:55
Oj kombinujecie, NASA planuje w “windzie do nieba” przesył energii bezprzewodowy na odległość kilkuset tysięcy kilometrów. To, że straty są spore, to inna sprawa, ale jest to wykonalne. Oczywiście w odpowiednich warunkach (w zdecydowanej większości trasy próżnia :) )
czerwiec 6, 2006 godzina 08:02
Przesyłanie energii:
Czytałem o ładowniu przy rucho przez słabe pole magnetyczne w artykóle o ‘domowych więzieniach’ chyba we Szwecji. Ruch w polu magnetycznym -> zmienne pole magnetyczne -> prąd :)
@Dot:
Z tego co pamietam fizykę przenikalność magnetyczna/elektryczna próźni i powietrza są dosyć podobne.
Pozdrawiam
czerwiec 8, 2006 godzina 20:43
@Użytkownik - a jednak atmosfera rozprasza światło, próżnia chyba nie :)
grudzień 28, 2006 godzina 03:23
Bardzo ciekawe kiedy faktycznie pozbędziemy się kabli na szerszą skalę.
Co do antymaterii, to już ją potrafimy wytwarzać:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Antymateria
tyle że na bardzo małą skalę i bez opłacalności.