Archive for czerwiec, 2006
Hateemelowe dziwadełka #12
czerwiec 28, 2006, godzina 21:28 · Dziwadełka »
<strong><strong><font SIZE="6"></font></strong>
Zastanawia mnie po co było otwierać te znaczniki <font> i <strong>, skoro są zamykane tuż po otwarciu. Czy jest jakikolwiek sens robić coś takiego?
Jest to tylko i wyłącznie zaśmiecanie kodu i wstawianie zupełnie niepotrzebnych, dodatkowych bajtów, które użytkownik musi pobrać.
Permalink |
Wyczyść śmieciowy kod HTML Worda
czerwiec 26, 2006, godzina 17:12 · Expression Web Designer, Microsoft »
Mam nadzieję, że nikt nie robi już stron internetowych za pomocą funkcji “Zapisz jako stronę sieci Web” dostępną w programach Microsoft Word od wersji 97, ale niestety zdarza się otrzymywać do dalszej obróbki dokumenty zapisane w tym pseudo-HTML przez ten program. Spotykałem się z tą sytuacją swego czasu i trochę czasu zajmowało mi (notabene we FrontPage) wycinanie z kodu takich rzeczy jak monstrualny nagłówek:
<!--[if gte mso 9]><xml>
<o:DocumentProperties>
<o:Author>Marcin</o:Author>
<o:LastAuthor>Marcin</o:LastAuthor>
<o:Revision>1</o:Revision>
<o:TotalTime>2</o:TotalTime>
<o:Created>2006-06-26T15:52:00Z</o:Created>
<o:LastSaved>2006-06-26T15:54:00Z</o:LastSaved>
<o:Pages>1</o:Pages>
<o:Lines>1</o:Lines>
<o:Paragraphs>1</o:Paragraphs>
<o:Version>9.6926</o:Version>
</o:DocumentProperties>
</xml><![endif]–><!–[if gte mso 9]><xml>
<w:WordDocument>
<w:HyphenationZone>21</w:HyphenationZone>
</w:WordDocument>
</xml><![endif]–>
[i tu jeszcze trochę]
jakieś dodatkowe przestrzenie nazw XML, tagi <meta> z wyraźnym podpisem Worda, u mnie wersji 9, oraz walających się tu i ówdzie, bliżej nieznanego mi przeznaczenia, pustych znaczników <o:p></o:p>.
Oczywiście ludzie od produktu, który dąży do zgodności ze standardami, to jest Microsoft Expression Web Designer, nie mogli nie zauważyć, że dzieło ich kolegów tworzy śmietnik. I dodali w swoim narzędziu, w opcji “Optimize HTML” możliwość łatwego pozbycia się generowanego przez Worda “HTML-a”. Wystarczy zaznaczyć odpowiednią opcję w sekcji “Remove Generated HTML” - czyli “Delete VML Content” oraz “Word HTML”. I gotowe!
Program bezproblemowo usuwa monstrualne nagłówki (w przypadku stworzonej do testów krótkiej strony zajmowały one ponad połowę dokumentu!), ale niestety nie usuwa znaczników <o:p>, ani wszystkich przestrzeni nazw - czasami zostawia coś. Co powoduje, żę walidacja może się nie powieść (zresztą i tak Doctype w dokumentach HTML Worda to nie ma). Jednak znacznie ułatwia i przyspiesza czyszczenie kodu HTML, by można go było wykorzystać potem już na w pełni zgodnych ze standardami stronach.
Dobry krok ze strony Microsoftu, ze dał takie narzędzie. Szkoda, że nie usuwa wszystkiego (aż spojrzę na MS Connect, czy to zostało zgłoszone, a jak nie to im zgłoszę). No i ja wolałbym aby po prostu Word i reszta aplikacji pakietu Office tworzyła ładny kod, a nie śmietnik, którzy trzeba samemu czyścić. Choć w 2007 ma się poprawić.
Technorati Tags: Microsoft, Expression Web Designer, Word, HTML, HTML optimization, HTML tidyness
PS. Zastanawia mnie jedno. Dlaczego jak Word tworzy stronę to robi formatowanie tekstu tak zaawansowanym sposobem jak:
<p class=MsoNormal><span style='font-family:Calibri'>Jak ja lubię tworzyć
strony internetowe w Wordzie. Zażółć gęślą jaźń.<o:p></o:p></span></p>
Błąd z zostawianiem tych Wordowych znaczników <o:p> został zgłoszony. Pierwszy mój zgłoszony błąd w EWD :-)
Permalink |
Samo się skasowało
czerwiec 25, 2006, godzina 16:32 · Komputery, Społeczeństwo, Technologia, Windows »
Od kiedy usłyszałem od znajomego że przypadkiem odinstalował sobie kartę dźwiękową (sterowniki tylko oczywiście) to przestałem się dziwić, że wielu użytkowników mówi, opisując problem, że “samo się skasowało”. To jest wygodna wymówka, ale niestety w komputerze bardzo, bardzo rzadko dzieje się coś bez interakcji użytkownika - a zwłaszcza kasowanie czegokolwiek.
W ogóle jakoś tak te chochliki (gremliny?) nieźle działają, bo ja widzę, że nie tylko samo się kasuje, ale i “coś się zainstalowało samo”. A co chochlikom pomaga najbardziej? Oczywiście - brak umiejętności czytania tego, co komputer pisze i bezmyślne klikanie “OK”.
Kiedyś, w ramach jakiejś dyskusji (no, flejma raczej) użytkownicy Windows zostali posądzeni, że jedyne co robią to postępują w stylu “Next, Next, Finish”. I chyba jest w tym sporo prawdy, choć oczywiście nie można uogólniać, bo mi zdarza się na przykład czytać umowy licencyjne :-)
Jaka rada na “samokasujące” się pliki, czy “samoinstalujące” aplikacje? Oczywiście konto z ograniczonymi uprawnieniami. I jak tak patrzę na Vistę gdzie już prawie każda operacja wymaga kilkukrotnego potwierdzenia to się nie dziwię, po co to wprowadzono. Jednak zostaje ten problem, ze z czasem nikt nie będzie tego czytał, a po prostu klikał “tak, tak”. I wracamy do punktu wyjścia. Coś sie samo instaluje i samo kasuje. O, jeszcze nasza ulubiona przeglądarka też pozwala na instalowanie różnych rzeczy i też wybitnie dialerom czy spyware pomaga. Choć tutaj to jeszcze “samoinstalację” jestem skłonny potwierdzić.
Ale to zjawisko nieczytania komunikatów to i występuje przy obsłudze telefonu komórkowego (bo jak inaczej można włączyć przekierowanie wszystkich rozmów na pierwszy numer z listy jak nie czytając co się tam wyświetla) i różnych rzeczy od komputerów innych.
Oj, sam mi się jakiś wpis napisał. Te wredne gremliny.
Technorati Tags: Computer, Windows, Standard user, Gremlins
Permalink |
Koniec
czerwiec 19, 2006, godzina 11:27 · Microsoft, Windows »
Bill Gates odchodzi z Microsoftu. To już było wiadome od czasu gdy za zarządzanie firmą wziął się Steve Ballmer. Bill Gates usuwa się w cień, a teraz już zupełnie (prawie) zmienia priorytety, jako, że chce zająć sie swoją (i żony) fundacją charytatywną.
Przez Internet przewala się fala komentarzy na ten temat (tutaj chciałem wykorzystać nowy serwis Trendomierz, ale niestety zobaczyłem tylko tyle zamiast chmurki tagów). Opi na przykład wspomina, że Gates jest symbolem. Symbolem Microsoftu. Tym odpowiedzialnym za każdy niebieski ekran śmierci Windows ;-) Tak, taka jest powszechna opinia. A teraz - symbol odchodzi? Czyżby to koniec Microsoftu? Nie. To tylko koniec symbolu tej firmy.
I co teraz? Czy agresja skierowana do Microsoftu nadal będzie kierowana na Billa? A może na nowych, którzy przejmą jego obowiązki? Ciekawe. I ciekawe ile pojawi się komentarzy “Bill odchodzi bo M$ wreszcie upada, niech żyje Linus, Linux i pingwiny” ;-)
A co do końców - w październiku zbliża się termin zakończenia wydawania poprawek dla kolejnego produktu Microsoftu - tym razem dla Windows XP z poprawką Service Pack 1 (lub bez pakietów SP). Ale czy w 2006 roku jeszcze są ludzie, którzy nie mają Service Pack 2? :-)
Technorati tags: Bill Gates, Microsoft, Windows
Permalink |
Nie bierz się za betę jeśli nie jesteś pewien
czerwiec 14, 2006, godzina 07:47 · Beta, Microsoft »
Microsoft udostępnił ostatnio kilka produktów w wersjach beta - zwłaszcza Internet Explorer 7 beta 2 i Microsoft Office 2007 beta 2. No i oczywiście Windows Vista beta 2. Widzę tu pewną prawidłowość w nazwie ;-) Nieważne - chodzi o to, że wielu ludzi postanowiło je zainstalować - zwłaszcza gdy na przykład jedna z gazet komputerowych dołączyła nowego Office na swoją płytę CD.
Niestety, wersje beta mają to do siebie, ze są wersjami bardzo testowymi. Nawet jeśli nosi to numerek beta 2 to nadal może się zdarzyć krach systemu po instalacji programu (zwłaszcza tak głęboko ingerującego w system jak Windows Internet Explorer 7), nadal instalator może w ogóle nie raczyć wystartować (to niżej podpisanego sytuacja - raz się uruchomił, drugi raz - nie), nadal może się spsuć i wszystkie partycje naszego dysku pójdą do… no nul powiedzmy (tak miał znajomy z poprzednim buildem Visty). Oczywiście, w przypadku porządnych programów, to takie sytuacje powinny być jak najrzadsze, ale jednak - nadal każda beta jest potencjalnie niestabilna i niebezpieczna - zwłaszcza jeśli jest to system operacyjny, czy - jak to normalne w Microsoftcie - aplikacja głęboko integruje się z systemem.
Nie ma sensu pisać obelg pod adresem producenta, że “mi coś nie działa”. To jest wersja przeznaczona dla testerów. Wypada podać opis błędu, platformę sprzętową, i tak dalej, i mieć nadzieję, że błąd zostanie poprawiony w wersji finalnej.
Niestety, można się na betach naciąć, tak jak na przykład zrobiłem to dawno temu ja, który nie może już wrócić do Internet Explorera 6 w żaden sposób (tak, Przywracanie systemu polecam na przyszłość). Ma do wyboru albo IE 7 beta 1 albo beta 2 i z dwojga złego woli wersję beta 2, o wiele, wiele lepszą. Gorzej oczywiście z sytuacją gdy trzeba mieć IE w wersji 6, do testowania stron, na szczęście wersja standalone pomogła.
Do zabawy z wersjami beta polecane jest oddzielne stanowisko testowe. Oczywiście, nie każdy ma takie coś. Ja ze swojej strony polecam nawet drugi system Windows na drugiej partycji. Dlaczego? Aby nie zepsuć sobie podstawowego systemu do pracy, aby móc szybko wrócić do stanu poprzedniego i tak dalej. Są ludzie, którzy na przykład na becie Windows Vista instalują Office 2007 beta i tam poznają nowe funkcje, a pracują dalej na jakimś stabilnym Windows XP z Office 2003. Ja sam posiadam obecnie dwa Windows XP, jeden testowy, drugi normalny, choć wkrótce czeka globalne repartycjonowanie twardego dysku i reinstalacja tego całego bajzlu, jaki przez kilka lat się nagromadził.
Na zakończenie tylko jeszcze jedno. Nie bierz się za betę, jeśli nie jesteś w 100% pewien co robisz. Nie bierz się jeśli chcesz spokojnie pracować, a nie zastanawiać się dlaczego nie działa. Wersje testowe są dla miłośników komputerów, inni mogą mieć problemy gdy coś się zacznie wywalać.
I zabezpiecz się. Kopia zapasowa danych to obowiązek, chyba że mowa o wersjach beta Firefoksa czy innego komunikatora Psi (a tutaj, przy okazji - polecam zostać przy 0.10, 0.11-dev jest niestabilne i ma trochę denerwujących błędów).
A jeśli chcesz mieć wersję beta - miłego testowania. I powiedz o tym, że coś nie działa, producentowi się przyda.
Permalink |
Zaspamowane phpBB
czerwiec 8, 2006, godzina 17:12 · Internet »
Zaspamowali mi forum (a raczej - nam, bo to forum pewnej grupy programistycznej), oparte o phpBB. Jakiś spamerski bot lata po forum i dodaje nowe tematy czy też odpowiedzi w starych, a w nich zamieszcza linki (między innymi), bo oprócz nich - na przykład przed momentem zauwazylem - umieścił dowcip (ale już go znałem ;-)). Ale skoro pojawiają się linki “buy tramadol online” czy “free porn” to nie można tego tolerować. Póki co nie jest zbyt dużo tych wątków, mogą jednak pojawiać się nowe. W końcu phpBB to popularny system, sporo botów spamowych na niego napisano - tak samo popularny jest np. Wordpress, system blogowy, a wystarczy spojrzeć - już znaleziono u mnie nawet kilkadziesiąt spamów w komentarzach (na szczęście jest dokonała wtyczka Spam Karma).
O właśnie. Jak się zabezpieczyć przed spamem na forum opartym o phpBB? Szukałem dzisiaj tego specjalnie i jedyne co znalazłem to wpisywanie tokenu z obrazka. Ale ta metoda jest zła, o czym kiedyś pisał Robert Drózd. CAPTCHA to nie to. Oczywiście, zrobienie czegoś takiego, i w rejestracji i przy pisaniu posta przez osoby niezalogowane znacznie by ułatwiło sprawę. Ale tokeny są denerwujące i nie chcę zwyczajnie ich używać.
Inną metodą jest zabronienie używania tagów [img] bądź [url]. Ale to chyba przesada, zwykli użytkownicy też czasem używają tych znaczników, zwłaszcza url, niekoniecznie do niecnych celów.
Ciekawym pomysłem jest wtyczka Disable Spambots, które sprawdza jak długo trwa pisania posta - i jeśli poniżej pewnego limitu czasowego to zamiast wysłać posta częśtuje “piszącego” podglądem. Czyli w praktyce zapętla go. Ciekawe jak to działa, myślę, że warto sprawdzić.
Sam wpadłem na pomysł napisania wtyczki, która opierać się będzie na zmodyfikowanej zasadzie wpisywania “tekstów z obrazka”. Mianowicie nakazać użytkownikom by wpisywali pewne słowo, gdzieś podane, w jakiś tagach <strong> czy czymś takim. A przy okazji niech sprawdza czy użytkownik posiada JavaScript - i jeśli tak, to niech go wyręcza w tym wypełnaniu pola. Proste i skuteczne? Okaże się, gdy tylko modyfikację opracuję, a na forum się ją wprowadzi. Teoretycznie powinna być skyteczna na wszystkie boty nieprofilowane na dane forum, by było by to nieszablonowe i stosowane tylko u nas rozwiązanie.
Pewną metodą było by także wykorzystanie do walki ze spamem kawałków istniejących mechanizmów, choćby właśnie WordPressowej Spam Karmy - mechanizm karmy, czarne i białe listy, analiza bayesowska treści, sprawdzanie ilości linków i ewentualne zabezpieczenie przez Captcha pozwoliłoby być może na powstrzymanie ataku spambotów na fora oparte o phpBB. Swoją drogą, trzeba się będzie przyjrzeć, czy w następnej wersji systemu będą jakieś rozwiązania na ten temat. A i spróbować mechanizmy podane wyżej moze do jakiejś wtyczki (czy raczej modyfikacji) zainstalować. Ale to jak będę miał dużo czasu.
A na razie to pozbieram klasy adresowe KORNET-u i je zablokujemy, bo użytkowników z Korei się nikt nie spodziewa (oprócz spambotów). I od razu pół spamu zniknie (bo najwięcej z Korei przychodzi), a druga część, pochodząca z Chin i USA, poczeka sobie na antyspamowe rozwiązanie.
Permalink |
Sześć sześć siedem
czerwiec 6, 2006, godzina 19:37 · Społeczeństwo, Z innej beczki »
Znaczy 666 chcialem powiedzieć, liczba Bestii według Apokalipsy św. Jana.
Tu jest [potrzebna] mądrość.
Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy:
liczba to bowiem człowieka.
A liczba jego: sześćset sześćdziesiąt sześć
Ap 13,18
Tak, dzisiaj jest szósty czerwca 2006 roku, co przy odpowiednim zapisie i jeżeli nie interesują nas zera, da nam tą liczbę. No i mogłem się spodziewać dzisiaj jakiegoś tekstu ciekawego. I doczekałem się.
Tą bezczynnością polskich służb zdziwiona jest Anna Sobecka, poseł Narodowego Koła Parlamentarnego. - Jestem osobą wierzącą i wiem, że sataniści stanowią duże zagrożenie - mówi. Według niej nie można wykluczyć, że wyznawcy szatana mogą chcieć wykorzystać dzisiejszą datę, by wszystkim o sobie przypomnieć. - Trudno przewidywać, co mogliby planować, ale na wszelki wypadek powinniśmy być tego dnia ostrożni i zwracać uwagę na wszystkie podejrzane osoby na ulicy - opowiada. Na kogo konkretnie uważać? - Na osoby ubrane na czarno, w skórzanych kurtkach, z długimi włosami, tatuażami i kolczykami, bo tak mogą być ubrani sataniści.
Ech. Szataniści wkoło mnie normalnie. Jednak gdy zobaczyłem zdjęcie posłanki Sobeckiej (na jej stronie, notabene brzydkiej), ubranej na czarno i z długimi, czarnymi włosami - przecież tak mogą być ubrani sataniści, prawda? Czy to aby nie podejrzane? :-)
PS. Dziś rano, o 6:66, wiecie jakie diabelskie rzeczy się działy? ;-)
Permalink |
Świat bez kabli
czerwiec 2, 2006, godzina 09:43 · Technologia »
To jest takie marzenie. Takie samo jak biuro bez papieru czy Duke Nukem Forever. Ale - co najciekawsze - zaczyna się chyba spełniać.
Od wielu lat w prasie komputerowej czytam przepowiednie. Jedne są nawet trafne, a inne się zupełnie rozminęły z rzeczywistością. I mimo, iż nie jestem stary (choć używałem DOS-a i jestem z tego dumny że spokojnie w nim coś zrobię ;-)) to pamiętam jak kilka lat temu zdaje się w PC World Komputer napisano “w 2005 roku zniknie większość kabli do komputerów”. Mniej więcej o to chodziło.
Gdy spoglądam na tył mojego komputera, a tam widzę sterty kabli to miewam wątpliwości czy prognoza “świata bez kabli” kiedykolwiek może się spełnić. Ale, z drugiej strony, gdy widzę coraz większą popularność sieci WLAN - czy to Wi-Fi, czy WiMax, gdy widzę hordy laptopów atakujące zewsząd, gdy widzę telefony komórkowe wypierające stacjonarne - nadzieja jednak pozostaje.

Sieci bezprzewodowe WLAN (Wireless Local Area Network) wkroczyły niedawno w nasze życie. A są coraz popularniejsze. Hot-spoty, czyli punkty bezprzewodowego Internetu. Komputery, które nie muszą być łączone tradycyjną skrętką. Ludzie z notebookami na kolanach pracujący na świeżym powietrzu obok budynku firmy - to wszystko staje się rzeczywistością.
Bezprzewodowe klawiatury i myszy. Rzecz coraz powszechniejsza. Telefony komórkowe. I od nich pochodne praktycznie IrDA (umierająca) oraz przede wszystkim Bluetooth, teraz o zasięgu 100 metrów w wersji 2.0… Sam już używam Bluetooth do połączenia komputera i telefonu. Używam też bezprzewodowej myszy. Jeszcze klawiatura… i gdyby to wszystko pracowało w jednym Bluetooth, a nie z wieloma odbiornikami… Słychać znowu o standardzie Wireless USB, co może przynieść przełom w technologiach bezprzewodowych.
Szkoda tylko, że pozostaje jedna, nierozwiązana, i trudna do rozwiązania kwestia. Zasilanie. Bezprzewodowego zasilania chyba nikt nie wymyśli, bo nie wyobrażam sobie zasady jego działania - co najwyżej może jakieś osobiste ogniwa na metanol, do każdego urządzenia.
Przewody są denerwujące. To, co dzieje sie za moim biurkiem czy ogólnie w moim pokoju to może wyjątek. A jak sam czasem idę, słuchając muzyki z odtwarzacza MP3, a czują na sobie kable słuchawek zaczynam myśleć, że niewiele brakuje do połączenia z maszyną. Kable, o które można się potknąć, wyrwać, mogą wypaść, mogą zostać obgryzione przez domowe zwierzęta… zanikają.
Oczywiście, w tej bezprzewodowej przyszłości zostaje kwestia zasilania. Oraz jeszcze jedna. Bezpieczeństwa. Włamanie się do sieci WLAN jest znacznie prostsze niż do sieci kablowej. Przechwycenie danych z telefonu komórkowego via Bluetooth? To już nie jest fikcja. Wardriving czy warchalking oraz bluejacking (czy jakoś tak) nadchodzą. Ciekawe, czy będą takim samym problemem przyszłości jak obecnie spam, wirusy i spyware.
Świat bez kabli coraz bliżej. Przynajmniej bez większości kabli. Czyżby mit stawał się rzeczywistością? Czyżby nadchodziło także biuro bez papieru (które przypominam, że kiedyś było - w epoce glinianych tabliczek ;-))? czyżby lada dzień swoją premierę miał mieć Duke Nukem Forever? Niee, to chyba by było zbyt piękne :-)
Permalink |