Edukacja
Najpierw to miała być odpowiedź u nbw, który pyta dokąd iść. Ale trochę nie wyszło. Teraz, gdy kolejni maturzyści musieli wziąć czarne długopisy i wypełniać zgodnie z kluczem pola oraz pisać (zgodnie z kluczem!) opowiadania temat uczenia się i studiów staje się znów aktualny. Studia? Czy potrzebne? A może wybrać własną drogą? Po co nam ta edukacja?
Wychowywano mnie w poczuciu, że studia są ważne. Na tyle ważne, że nie wyobrażałem sobie zostania bez studiów, to prawda. Jednak moje poczucia zmieniały się z czasem. Wiem, że są ludzie bez studiów, którzy doskonale sobie radzą. Ale mimo to wybrałem dalszą edukację. Edukację, by rozwinąć własne horyzonty, by spotkać ludzi, którzy mogą mi kiedyś pomóc. Nigdy nie miałem poczucia, że na studiach będzie “wyścig szczurów”. Wróżono mi to i w liceum, bo poszedłem podobno do renomowanego. Nic z tych rzeczy. Doskonała atmosfera i współpraca sąsiedzka ;-) Żadnej ostrej konkurencji. Może to i źle, kto wie?
Mam 20 lat. Nie wiem co będę robił w życiu. Nie wiem, co się ze mną stanie. Nie wiem czy zaliczę II semestr nawet :-) Wybrałem informatykę. Mówiono, że to zły wybór. Odpowiadałem, że to jest to, co mnie interesuje. Na studiach boleśnie przekonałem się, że informatyka i komputery mają tyle wspólnego co astronomia i teleskopy. To są narzędzia, a króluje matematyka. Przeszedłem, z bólem, pierwszy semestr. Teraz, jest o niebo lepiej. Są rzeczy, których uczę się z przyjemnością oraz te, których nienawidzę – to jasne. To normalne. Dzisiaj, choć mogłem sobie wykład odpuścić, poszedłem. Dowiedziałem się rzeczy, które być może nigdy mi się do niczego nie przydadzą w życiu. A może? Zawsze mogę trochę poszpanować, że znam sposób działania systemu plików FAT…
Wszechstronna edukacja… kiedyś, gdy uczyłem się biologii, geografii i tej okropnej historii myślalem, że nie jest to mi do czegokolwiek potrzebne. Ale cóż – z perspektywy nawet niedługiego czasu okazało się, że jest fajnie mieć szerokie horyzonty – umieć pogadać o filmach, soczewkach i aparatach, znać datę bitwy pod Grunwaldem, wiedzieć skąd biorą się choroby dziedziczne i gdzie leży jezioro Ładoga. Gdy dowiaduję się, że młodzi Amerykanie nie wiedzą gdzie leży Irak czy Afganistan czuję się szczęśliwy, a nawet dumny z tego, że nauczono mnie conieco wiedzy o świecie. Może i stolic krajów Oceanii nie pamiętam, może i nie powiem już dlaczego panna Izabela nie chciała Wokulskiego, ale przyznać muszę – wiele ze szkoły wyniosłem. Nie, nie chodzi o krzesła i ławki ;-)
Lekcje mogły być nudne. Może i zastanawianie się “co autor wiersza miał na myśli” było nudne i głupie. Ale poznałem jakiś autorów wierszy, poznałem podstawy analizy tych utworów – dziś mogę zabłysnąć wierszem deklamowanym z pamięci i jeszcze nawet coś o nim opowiedzieć. O właśnie, to mi przypomniało, że muszę poszukać w Internecie treści pewnego wiersza. Kiedyś nie przypuszczałbym, że mogę się kiedykolwiek tym zainteresować. A tutaj życie sprawiło niespodziankę.
Tego, co interesuje, uczymy się błyskawicznie. Ale to, co jest przekazywane w ciekawej formie jest również zapamiętywane. Dlatego nadal mogę powiedzieć twierdzenie Cantora-Bernsteina, które zostało nam powiedziane w dowcipnej formie, ale już definicji przestrzeni wektorowej (która została podana w suchej formie) nie powiem. Jeżeli trafi się na studiach wykładowca, który dobrze uczy jakiegoś przedmiotu – to jest to skarb. I żadna samodzielna nauka nie da nam takiej wiedzy, jak ta, uporządkowana i wyselekcjonowana i podarowana przez dobrego nauczyciela.
I na koniec. nbw podał powód edukowania się, który bije wszystkie sprzeciwy.
Kobiety uwielbiają mężczyzn, którzy mają szerokie horyzonty i wiedzę z wielu dziedzin
:-)
Uczmy się! Nawet jeżeli nie chcecie się uczyć na studiach – uczcie się sami. Ale nie tylko specjalizacji. Zamykanie się w jednej dziedzinie nie jest rozwiązaniem, prawda?
5 komentarzy
»Wątek RSS dla komentarzy tego wpisu · Adres trackback

Maj 4, 2006 godzina 18:53
Jak świeży tegoroczny maturzysta mogę się wypowiedzieć :)
Także zamierzam podjąć naukę na studiach i nie wyobrażam sobie innej sytuacji. Na pewno będzie to coś związanego z informatyką. Wiem, że nie wszystkie rzeczy, a pewnie nawet większa ich część nie będzie mnie fascynować, ale i tak chce się tego podjąć. Sądzę, że w każdej dziedzinie są takie tematy, które omijamy szerokim łukiem, lub uczymy się ich z niechęcią. W międzyczasie jednak mam zamiar sam sie dokształcać. Z pasji …
Maj 4, 2006 godzina 19:30
[...] ktos.info [...]
Maj 4, 2006 godzina 20:48
[...] Wszyscy naokoło zaczęli pisać o sensie nauki, studiach i własnym kształceniu, więc może i ja dorzucę swoje 3 grosze… [...]
Maj 4, 2006 godzina 21:07
Ciekawy temat, ciekawe spostrzezenia…..
Maj 6, 2006 godzina 14:09
Świetny tekst :)
Ciekawi mnie tylko jedno. Zastanawiałeś się może nad tym, że osoby wypisujące te opinie (riddle, harnir, nbw, ty, qsorix, ja) są mniej więcej w tym samym wieku? Nie wiem jak tobie, ale mi to wygląda na “kolektywną psychikę człowieka dojrzewającego”, który zastanawia się co dalej robić. I tak z nieśmiałością rozglądamy się po sobie i stwierdzamy, że jednak nie jest tak źle jak myśleliśmy, że będzie będąc młodszymi.
I powtarzam to co mówiłem kiedyś, na studiach nie jest wcale najważniejsza nauka, ale właśnie ludzie z nią związani. Od nich naprawdę można się wiele nauczyć, chociażby innego spojrzenia na świat. I zapewniam was, nikt, absolutnie nikt nie jest najlepszy we wszystkim co robi, dlatego zawsze trafi się osoba, która będzie w czymś lepsza od nas i być może dzięki rywalizacji z nią (przyjacielskiej rzecz jasna) sami staniemy się lepsi. A gdzie jest lepsza szansa na spotkanie takiej osoby jak nie na studiach?