Po co nam XGL (czy Aero)?
Ja jestem staroświecki. Dla mnie system operacyjny to tylko narzędzie do pracy. Lubię, gdy ładnie wygląda, ale czy takie rzeczy jak XGL, którym się “podniecają” niektórzy zbytnio (nie, nawet takie bajery nie zachęcą niektórych tak łatwo do Linuksa), czy inny Aero Glass z Windows Vista (którego podobno nikt na oczy nie widział, a to wszystko co mamy na screenach to Aero Express w/Transparency) to nie jest lekka przesada? Czy jest rozsądny powód dla którego mamy zamęczać nasze karty graficzne jak przy strzelankach 3D, próbując jedynie przesunąć okno po ekranie?
Tak, lubię, gdy system ładnie wygląda. Ale to, co widzę w przypadku Visty czy Linuksów z XGL, to jest znów przerost formy nad treścią. Półprzezroczystość - i owszem, jest fajna - ale rzadko widzę jej zastosowanie w praktyce! Efekty minimalizacji/maksymalizacji okien? Ładne, ale czy niezbędne? Czy XGL, Aero, czy jakakolwiek inna technologia, jest tak niezbędna w wyścigu systemów operacyjnych? Toż to prawie jak przy produkcji telefonów komórkowych - bajery są, ale treść gdzieś się zagubiła! Dotyczy to zwłaszcza wiodącego producenta z Redmond, który (mam nadzieję) oprócz skupienia się na dopieszaczaniu graficznym interfejsu (bo jak widzę, to chyba wszędzie gdzie można było coś uładnić to uładniono) skupi się też na dopieszczeniu tego, co pod maską - wydajności i przede wszystkim bezpieczeństwa (choć funkcjonalnością i konfigurowalnością większą też bym nie pogardził).
Ja jestem bardzo konserwatywny i mój system, mimo iż bajery udźwignie, pracuje na oszczędnym interfejsie - zwykle jest to Klasyczny Windows, rodem z Windows 95 sprzed ponad 10 lat (choć ostatnio pojawiła się u mnie oliwkowozielona Luna - odmiana jest mile widziana). To jest wystarczające do pracy. Bez Aero spokojnie się człowiek będzie mógł obejść, tak samo jak i bez XGL. Czy więc nie pozostaną one tylko i wyłącznie czymś, co włączamy na przyjście gości, bo się pochwalić “o patrz, a jak ja przesywam okienka to one mi się trzęsą jak galareta!” (ewentualnie “zobacz, moja belka okna jest półprzezroczysta, super, nie?”)? A może jednak oprócz miłego samopoczucia oferują one coś więcej? Nie tylko ładny wygląd, ale i czynią pracę bardziej efektywną?
Bo choć wielu by chciało temu zaprzeczyć, to te komputery wykorzystujemy w dużej mierze do pracy. Co tu ukrywać - miłe to nie jest, ale trudno ;-)
PS. Tak, wiem, że XSL i Aero to co innego, bo jedno to jest serwer X-ów, a drugie to ledwo “nakładka graficzna”. Ale w sumie to chodzi o to, że i jedno i drugie oferuje wizualne uprzyjemniacze, bardzo efektowne, ale czy efektywne i czy w ogóle potrzebne?
Liczba komentarzy: 16
»Wątek RSS dla komentarzy tego wpisu · Adres trackback
maj 1, 2006 godzina 20:18
XGL jest tak efektywne, że działa bez większych problemów nawet na takich starociach jak GeForce 4 MX. Nie zgodzę się też z tezą, że wszystko w Xglu to bajer i uprzyjemniacz, bo wiele funkcji realnie ułatwia korzystanie z systemu (np. obracana kostka zapewnia łatwiejszy dostęp do wirtualnych pulpitów, zoom pozwala powiększyć każdy element, z zmiana stopnia przezroczystości okien umożliwia zyskanie pełnego oglądu sytuacji na pulpicie).
Aero to zupełnie inna bajka i właśnie taki uprzyjemniacz (że o wymaganiach nie wspomnę)…
maj 1, 2006 godzina 21:03
Cóż, wg. mnie jest to wynik rozwoju rynku kart graficznych. Cała para idzie w 3D, więc dużo łatwiej jest dokonać rastryzacji całego biurka do 2D zostawiając sobie dzięki temu możliwość dodania “eyecandy”.
Prawdopodobnie interface oparty na 3D może być szybszy niż klasyczne podejście z rysowaniem piksli.
Ja to się w ogóle nie przejmuję Areo i XGl-em. Neomagic w moim laptopie ledwo wyświetla kolory. ;-)
maj 1, 2006 godzina 21:07
Trzeba pamiętać że zastosowanie XGL umożliwiło takie bajery jak np. pokazanie wszystkich okien (zminimalizowanie i poukładanie) jednym przyciskiem, a to chyba jest dość przydatne.
maj 1, 2006 godzina 21:16
Masz rację. Większość funkcji oferowanych przez zaawansowane opcje takich systemów najprawdopodobniej nie zwiększa w żaden realny sposób wydajności pracy z komputerem. Przyznam, że poza kilkoma animacjami nie widziałem XGL w akcji, natomiast piszę o ogólnych cechach pracy z graficznym systemem operacyjnym. Czy jest gdzieś jakaś lista konkretnych mechanizmów (z wizualizacjami) udostępnianych z XGL?
Moim zdaniem panuje tendencja do przeceniania drobnych, choćby nie wiem jak widocznych i eleganckich usprawnień działania systemu. Przecenia je się, chociaż dotyczą stosunkowo rzadko występujących i z samej swej istoty mało czasochłonnych operacji, natomiast tak naprawdę gros czasu zużywa się na inne zadania: pracę ze stronami internetowymi, czytanie i pisanie listów, pisanie tekstów w edytorze tekstu, programowanie, czy co tam kto robi.
Dobry interfejs powinien być “niewidoczny”; podczas rzeczywistego wykonywania zadań i tak nie zwracamy na niego uwagi. Oczywiście, miły jest interfejs estetyczny, jednak ostatecznie to tylko narzędzie…
maj 1, 2006 godzina 21:26
Xgl ma wykorzystywać możliwości kart graficznych do zwiększenia wydajności i komfortu pracy … przykładowo oferuje odtwarzanie filmu wraz z działającymi aplikacjami w tle oraz przemieszczaniem okna z odtwarzanym plikiem.
Xgl to nie tylko bajer.
maj 1, 2006 godzina 21:47
To coś jak opisany tutaj przypadek linków ala web2.0:
http://thedailywtf.com/forums/70666/ShowPost.aspx
Innymi słowy — ludzie nigdy nie umieli rozróżnić walorów użytkowych od pędu za “modą”, a xgl obecnie taką modą jest.
Chociaż osobiście nie mogę sie doczekać, aż go dopracują i bedzie się nadawał do codziennej pracy.
maj 2, 2006 godzina 01:20
Również jestem zdania, że te wszystkie wodotryski w użytkowaniu systemu wiele nie pomogają, czasami wręcz odwrotnie. Na moim XP jedynym schematem to styl klasyczny, innych nie otrafie znieść.
P.S.
Tak na boku to to przesunięcie tła nagłówka na Twojej stronie na Operze to zamierzony efekt? Bo przyznam szczerze, że mnie to strasznie irytuje… chociaż nie powinno (nie wiem może dziwny jestem ;-) ).
maj 2, 2006 godzina 01:33
Notka dość bzdurna. Raczej pełna ignorancji i sceptycyzmu, a niżeli próby odnalezienia w ‘tym’ czegoś co może się przydać.
Xgl to rodzaj serwera X, opartym na OpenGL. Falujące okienka i inne tego typu sprawy, to zadanie Compiz (menadżera okien).
Dla użytkownika xfree/xorg takie postawienie sprawy przynosi bardzo wiele korzyści, gdyż bez ‘akceleracji’ zdecydowana większość efektów wizualnych tworzona jest przez główny procesor komputera.
Z chwilą powstania Xgl, gro z nich zostało przeniesione na kartę graficzną. Jakie są tego konsekwencje? Oceńmy sami.
Czy moc akceleratorów należy tylko do twórców gier? W takim razie po co wydajemy tyle pieniędzy na coś, co u normalnie pracującego człowieka, działa z ułamkiem swoich możliwości?
Z chwilą pełnego spopularyzowania sie dobrych akceleratorów graficznych w naszych komputerach, przyszedł czas na ewolucje w środowiskach graficznych. Możliwości są po to by je wykorzystywać.
Bajery
Samo Compiz ma budowę modułową. Moduły można odłączać, można także dość dowolnie konfigurować.
Środowisko pracy zależy od człowieka. Jedni lubią jeździć ferrari, inni trabancikiem - nieraz wcale nie z obowiązku, ale z ‘miłości’.
Co komu szkodzi, mając elastyczne środowisko pracy, przystosować je do własnych potrzeb? Skoro ma możliwości. A teraz będzie miał ich jeszcze więcej.
Razi mnie ton Twojej wypowiedzi. Wygląda jak krzyki Vim-iarzy i konsolowców. Nikt, przynajmniej w Linuksie, nie odbiera nikomu środowiska pracy, jakie znał wcześniej. Wszystko można odwołać, albo rozbudować. Zależnie od potrzeb.
Można jeszcze biadolić godzinami nad estetyką, środowiska pracy, ale o gustach się nie dyskutuje. Można stwierdzić - Twój pulpit świadczy o Tobie ;)
maj 2, 2006 godzina 09:14
xgl, aero - czy faktycznie potrzebne?…
wpis sprowokowany notką ktosia, zatytu3owaną po co nam xgl (czy aero)?. nie, nie bede sie k3óci3, broni3 xgl czy w ogóle jakoś rozrabia3. ot kilka zdan mojego podejścia do ca3ego tego przejscia w 3d linuksa i windowsa.drogi ktosiu, czy …
maj 2, 2006 godzina 09:38
Kon: GeForce 4 MX starociem (pomyślał Ktos patrząc w prawo na komputer z GF 2 MX, na którym właśnie zainstalowało się PLD)… ;-)
Miro: Nie, to przesunięcie to efekt który dzieje się tylko pod Operą, a którego źródła jeszcze nie wyśledziłem. Ciekawy tylko jestem, czy to Opera wyświetla źle, czy też inne przeglądarki (IE i Fx) ;-) A tak nawiasem - ciesz się, że nie widzisz co się dzieje z nagłówkiem “ktos.info” spod Internet Explorera 7 ;-)
sprae: Krzyki Vim-iarzy, hle hłe hłe, (to prawda, Emacs ssie, a Vi jest wieczny ;-)). A czy ja napisałem, że odbiera się stare środowisko pracy? Nie, ja zastanawiam się jedynie, czy słusznie spora część pary programistycznej idzie w wodotryski.
Ale masz rację, że wolna moc obliczeniowa kart graficznych mogła by być jakoś spożytkowana - i XGL doskonale sobie radzi z zagospodarowaniem rezerw procesorów graficznych - czy jest to lepsza metoda niż wykorzystanie takiego GeForce jako dodatkowego procesora (bo takie próby już były) to nie wiem - ale na pewno spowoduje to uładnienie interfejsu. Teraz już wiem dlaczego Vista ma tak gigantyczne wymagania - bo przecież te komputery nie mogą stać bezczynnie ;-)
Czekałem, bo mówię to szczerze - napisałem post z pewną premedytacją (dlatego też ma taki wydźwięk, że niby nic w tym dobrego nie ma) by zachęcić do dyskusji - czekałem na argumenty co dobrego przynosi XGL. I macie rację - łatwiej jest wykorzystać zaawansowane funkcje 3D i zrzucić obliczenia na kartę graficzną i zwiększyć wydajność, a obracana kostka być może ułatwia orientacje w pulpitach. Widzę też, że Compiz i XGL (kurcze, ciągle jak piszę to wychodzi mi XSL…) utożsamiłem ze sobą - niesłusznie, dziękuję za naprostowanie.
Ale układanie okien jednym przyciskiem to pewnie już w MacOS było i bez XGL-a (tak mi się wydaje), a odtwarzanie filmów i pracę bez problemu z innymi aplikacjami - a nawet odtwarzanie dwóch filmów i trzech MP3 naraz przy pracy z innymi aplikacjami to ja pamiętam sprzed kilku lat na BeOS-ie ;-)
Oczywiście rację ma też Elsindel i liDEL - być może następuje przecenianie roli efektownego interfejsu. Mam nadzieję, że efektywność nie zostanie porzucona.
Tak, tak. Podniesienie wydajności przez zastosowanie XGL na nowoczesnym sprzęcie to jest wielka zaleta tego rozwiązania (której Aero mieć na pewno nie będzie ;-)). Ale sama wydajność, bez wsparcia dobrego menedżera okien, odpowiednio intuicyjnego, nawet z bajerami graficznymi, nie spowoduje raczej zwiększenia wydajności pracy, prawda?
maj 2, 2006 godzina 12:46
Swoją drogą: kto używał MacOS, ten wie co to znaczy “intuicyjny, wydajny interfejs” :) Mimo, że pełno tam wodotryskow — nie przysłaniają one funkcjonalności.
Jest mnóstwo swietnych rozwiązań w produkowanych przez Apple interfejsach i ja nie mam nic przeciwko jesli powstana ich odpowiedniki w wolnym oprogramowaniu, czy nawet windows (skoro ludzie płacą, to powinni dostać wygodny i intuicyjny interfejs).
Niestety np. w przypadku WinXP, MS poszło w strone “tapet na komorki i skorek vide windowblinds” zamiast pracowac nad ergonomia, mam nadzieje ze Vista lub jej nastepca coś zmieni w tej sprawie :)
maj 2, 2006 godzina 17:09
MacOS X od poczatku chodzi w trybie 3d
maj 3, 2006 godzina 13:10
IMHO warto będzie zastosować XGL choćby bez cienia bajeru. Pulpit może wyglądać dokładnie tak jak dziś, z tą różnicą że przesunięcie okna nad innymi oknami nie będzie wymagać ponownego ich rysowania. Że delikatny cień pod menu zwiększa czytelność. Że przejechanie kursorem po pasku menu, tak że wyskakują one po kolei, nie spowoduje obciążenia procka 10%, bo po prostu nie zostanie obciążony procesor wcale. Jeśli można dodać kilka funkcji zwiększających czytelność, a przy okazji sprzętowo akcelerować podpikslowe wygładzanie czcionek, inne efekty już dzisiaj stosowane w QT czy GTK, jeśli można zwiększyć czytelność przy pomocy cieni i to wszystko przy zwyczajnym obniżeniu obciążenia CPU to dlaczego się temu sprzeciwiać?
PS: GF2 MX i GF4 MX to technologicznie to samo, z tą różnicą że jedno to GF2 a drugie to GF2,5 ;)
maj 4, 2006 godzina 10:07
A mi się pracuje dużo przyjemniej przy ładnym desktopie, choć Aero wydaje mi się dużo za cieżkie. (http://z–x.deviantart.com/gallery/screenshots/windows/?view=1&order=5&limit=24)
Jednocześnie chodzi o to, że ludzie wykorzystują komputery do pracy, a na tym tracą producenci kart graficznych. Więc trzeba było zrobić coś, żeby i do pracy potrzebny był wydajny akcelerator.
lipiec 5, 2006 godzina 13:59
Dla mnie XGL to cos wspanialego. Prosze nie porownywac tej technologii do Aero. XGL’a odpalilem u kumpla na Celeronie 600, NVIDIA TNT2 32MB i 64MB RAM’u. I wyobrazcie sobie, ze dzialalo plynnie!!!
A Aero nie wystartowalo nawet na moim 3 razy lepszym kompie. Poza tym wydaje mi sie, ze rozwiazania XGL+Compiz sa o wiele przydatniejsze niz Aero :)))
luty 23, 2007 godzina 21:07
[...] maju zeszłego roku napisałem nieco prowokacyjną notkę, w której stwierdzałem, że Aero czy inny XGL nam w sumie nie jest potrzebny. I że to bajer i [...]