W kraju nad Wisłą

Czy Polska kiedykolwiek stanie się informatyczną potęgą to ja nie wiem. Z jednej strony mamy i tradycje matematyczne i zdolnych młodych ludzi wygrywających zagraniczne konkursy - i no właśnie wyjeżdżających na zagraniczne uczelnie niestety - a z drugiej strony mamy też niski poziom informatycznej świadomości i społeczeństwa informacyjnego (obywatelskiego też nie najwyższy, ale to inna sprawa).

Przeglądając fora dyskusyjne w jednym z polskich portali i czytając niektóre dyskusje mozna się przekręcić ewentualnie paść ze śmiechu ze względu na ilość bzdur w stosunku na jednego posta. Czy też załamać jakimś takim dążeniem do bezsensownych i debilnych kłótni. A niestety - część tych osób, ktore piszą zupełne bzdury o których nie mają pojęcia, tytułuje się “informatykami”. O, w ogóle pojęcie informatyk jest takie fajne, bo nie wiadomo kim on właściwie jest. Zwykle się go z serwisantem utożsamia, czasem z programistą (którzy podobno się buntują na wrzucenie do jednego worka wraz z serwisantami). A jeszcze jest taki fajny stereotyp wyglądu informatyka… A, nie o tym miałem pisać.

Z jednej strony mamy utalentowanych ludzi, którzy odnoszą sukcesy. I jest dobrze. Mamy też ambitne plany nauczania informatyki. Mamy coraz to nowe komputery w szkołach. Oczywiście niektórzy mogą narzekać, że płacimy za dużo, bo Windowsa stosujemy, a byłoby taniej gdyby był inny system zastosowany. Ale trzeba przyznać, że komputerów jest coraz więcej i jest pod wzgledem dostępności sprzętu - oraz np. Internetu - coraz lepiej.

Czego nam jednak brakuje? Brakuje nam innych programów nauczania, te, ktore są obecnie, są takie sobie. Mogły by być lepsze. Informatyka jednak często nie jest w ogóle nauczana, a jest jedynie luźną lekcją. Szkoda. Ale sam byłem uczniem nie tak znów dawno i wiem jak to trudno jest wysiedzieć spokojnie, jak się ma komputer pod ręką ;-) No i jeszcze jest taka sprawa, że informatyka = coś z komputerami, a komputer = gry. Takie jest niektórych podejście… A to, że nie uczą zdrowego podejścia do komputerów, jakiś zasad “higieny”, że tak powiem - to szkoda. To, że elektroniczne urzędy czy stopień w ogóle informatyzacji (a raczej komunikacji między systemami) niektórych agend rządowych jest nijaki - to wielki błąd. Pomysłów na uzdrowienie sytuacji pewnie jest wiele, kolejne myślę rządy będą kolejne pomysły próbowały wprowadzać.

Zastanawia mnie tylko jeszcze jedna sprawa - czy wszyscy wyjeżdżają na Zachód, czy też niektórzy może jednak zostają w tym kraju i im się udaje?

I jeszcze jedna rzecz - narzekają niektórzy na brak specjalistów IT. Kto to u licha jest specjalista IT, bo to pojęcie widzę już któryś raz?

Liczba komentarzy: 6

»
  1. #1 Fipaj
    kwiecień 11, 2006 godzina 18:10

    A my na informatyce czasem w gry gramy :) Przez dwie lekcje pod rząd cała klasa w OGame’a klikała ;-)

    A jak już facetowi zechce się lekcje zrobić, to uczymy się strasznych rzeczy. Cały pierwszy semestr przerabialiśmy MS Office (!), teraz wzięliśmy się za HTML. Zwróciłem facetowi uwagę, że specyfikacja, której on uczy pochodzi z ‘98 roku, i że już dawno wyszedł XHTML ;-) Następny dzień - wychowawca prosi mnie, abym nie dyskutował z nauczycielami.

    Ale wracając do twojego wpisu: osobiście nie widzę sensu wyjeżdżania na zachód (jeśli chodzi o IT, bo w sumie na zachodzie bardzo ciekawe kraje są :]) i w przyszłości raczej będę siedział w Polsce. Znajdzie się w naszym kraju kilka pracowni programistycznym na naprawdę wysokim poziomie - myślę, że warto spróbować się tam dostać.

    Ale o czym ja mówię? Przecież moje marzenie to utrzymywać się z pieniędzy z reklam AdSense umieszczonych na swoim blogu :D

    Nie, Polska nie będzie potęgą informatyczną. Nigdy.

  2. #2 KubaWinter
    kwiecień 11, 2006 godzina 19:28

    U mnie w szkole (I LO im. T. Kościuszki w Wieluniu) p. Kwaśniewski otworzył pracownię informatyczną. Dzisiaj jest tam sala matematyki [bo w szkole są jeszcze dwie inne nowe pracownie z szybką neo i z dobrymi kompami], komputerów uczniom dotykać nie wolno. A na informatyce co? Jestem na biochemie, więc mi to lotto. Ale nauka obsługi WinRara to kpina chyba, cała moja grupa potrafi to robić. Teraz mamy prezentacje w PowerPoincie. Ja swoje pierwsze robiłem już w 6 klasie podstawówki. Boję się HTML skoro nauczyciel nie wiedział skąd się wziął ten skrót i otwarcie się do tego przyznawał. Kpina. Masz rację, że jak tak dalej pójdzie to nadal będzie jak to pisał Krzychu u siebie, że komputer stał obok, a pielęgniarka ręcznie wypisywała jakieś druki…

  3. #3 Olórin
    kwiecień 12, 2006 godzina 20:10

    Informatyka w mojej szkole (jestem na profilu mat-inf, 1 klasa) to jakieś żarty, co przerabiamy? Word, Excel, HTML 3.2 ()… Na lekcji o HTML dowiedziałem się że to taka tabelka :D

    Tak, brakuje programu nauczania i wykształconych nauczycieli. Wykształconych znaszy się coś więcej niż po trzy miesięcznym kursie, bo taka jest większość. Z zawodu są to matematycy, chemicy i inni. Aż boję się o to co będzie w drugiej klasie? Pewnie Pascal :>

  4. #4 vermin
    kwiecień 13, 2006 godzina 17:50

    Cóż - z drugiej strony informatyka, czy też technologia informacyjna, która jest przerabian w pierwszej klasie ma akurat dać uczniowi tyle, żeby wiedział jak inteligentnie używać komputera. Jak za pomocą prostych narzędzi osiągnąć ciekawe efekty - np. ile można wyciągnąć z pakietu biurowego miłych ciekawostek, które w myśl nauczania zintegrowanego mają pomóc uczniom na innych przedmiotach.
    Nie oszukujmy się - technologia informacyjna to przede wszystkim nauka pomocnicza, tak jak komputer ma pomagać wypełniać pewne obowiązki i zadania a nie je zastępować (We created computers to have problems we have never had before…)

    Jeśli zaś chodzi o nauczanie informatyki na stopniu ponad gimnazjalnym - i chodzi mi o informatykę, a nie technologię informacyjną, to: a) kołka zainteresowań i wszelkie inne rzeczy rozszerzające program w klasie pierwszej, b) informatyka po tym kursie wstępnym to już algorytmika, to już pewne podstawy pisania w czymś… Tak - czymś, a nie Sing# czy innym nowoczesnym języku. Pewne podstawy i wzorce są koniecznie do imprintowania na tyle mózgów uczniów :)

  5. #5 vermin.eu.org » Blog Archive » Kim właściwie jest specjalista IT?
    kwiecień 13, 2006 godzina 18:03

    [...] Ktoś, zapytał w swoim blogu kim właściwie jest specjalista IT. Pytanie takie, na jakby nie było blogu pod takim wezwaniem nie może pozostać bez echa! Specjalista IT w typowej polskiej firmie, to taki “Pan Zenon Złota Rączka” pracujący na pojedyńczym stanowisku w małym/średnim przedsiębiorstwie. W firmie, gdzie IT ma rolę służebną, gdzie jedna osoba musi spełniać za wiele ról i znać za wiele technologii, (niestety, często zbyt pobieżnie). Osoba, które nie może wpisac sobie na raz: administrator systemu (bo jakiś serwer czy inna infrastruktura, nawet na zewnątrz); serwisant (bo komputery maja tendencję do psucia się. Ponoć same); help desk (bo pani Hania ma problem z komputerem…); kierownik IT (bo trzeba pomagać wytyczac kierunki, gdzie informatyka może pomóc firmie i przysporzyć jej oszczędności), mały programista, który oskryptuje coś dla firmy na szybko, potworzy bardziej zaawansowane arkusze, coś doda do sharepointa; administrator baz danych, zajmujący się zgodnie z dyrektywą ochroną informacji niejawnej; opiekun aplikacji i pierwsz instancja do dostania po tyłku gdy coś z nimi idzie nie tak i wiele wiele innych ról… [...]

  6. #6 palik
    kwiecień 19, 2006 godzina 07:16

    Bardzo ciekawy post, szukam właśnie ludzi interesujących się tym tematem, czyli informatyzacją polski (i świata też).

    Jeśli chodzi o informatykę w szkole, to za moich czasów się pracowało na maszynach typu zx spectrum (podstawówka), spectravideo (technikum) lub wczesne pc xt/at lub (!) macintosh (liceum żony)…

    oczywiście nauczycielami informatyki zostawali jacyś natchnieni panowie od biologii, nie kumający wiele więcej niż średnia pani z mięsnego, no ale takie były czasy, internet jeszcze w polsce nie istniał poza wyższymi szkołami może…

    Dziś z tego co widzę po siostrze żony jest tak jak piszecie - power point, jakieś tabelki w html i ewentualnie podstawy windowsa… jednak czy jest sens wymagać od nauczyciela informatyki w podstawówce znajomości wszystkich możliwych standardów?

    Według mnie lekcje w podstawówce/gimnazjum powinny raczej przedstawić rozległość tematu i dosłownie musnąć bez zagłębiania się w szczegóły (bo w nich diabeł siedzi przecież :P) takie zagadnienia jak budowa kompa, budowa sieci komputerowych, system operacyjny i pakiety biurowe, programy narzędziowe… Ale największy nacisk położyłbym na wyszukiwanie informacji w necie i wykorzystanie praktyczne kompa do rozwiązywania zadań jakie będą w szkole średniej. Dodatkowo może jakieś głębsze informacje o bezpieczeństwie komputerowym (głównie jeśli chodzi o domowe kompy)

    W szkole średniej za to bym się bardziej zajął przygotowaniem do wykorzystania kompa w pracy i na studiach.

    Nie zapominajmy że do pracy na komputerze w przeciętnym biurze nie potrzebna jest znajomość HTMLa, pascala itd. Nie bądźmy prometeuszami na siłę. Człowiek w społeczeństwie informacyjnym ma się umieć znaleźć w każdej sytuacji, ale przecież nie można mu wszystkiego na starcie ładować do głowy. Raczej nacisk położyć na umiejętność rozpoznania problemu, znalezienia informacji i rozwiązania go, jak najogólniej się da - nie zmuszając do pamięciowego wykucia sekwencji klików w excelu…

    Temat jest naprawdę szeroki i chętnie bym podyskutował gdzieś na jakimś forum czy na żywo - jakby co na mojej stronie wkrótce też spróbuję skrobnąć coś w temacie…

Wątek RSS dla komentarzy tego wpisu · Adres trackback

Zostaw komentarz

Dozwolone są niektóre znaczniki XHTML, jak: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Na tym blogu stosowana jest wtyczka antyspamowa Spam Karma. Jeżeli Twój komentarz nie pojawia się, lub po jego dodaniu otrzymujesz pustą stronę - poczekaj, komentarz został dodany, ale albo oczekuje w kolejce, albo został mylnie zakwalifikowany jako spam - spokojnie, gdy zajrzę do panelu administracyjnego to uratuję go.