Znienawidzony FrontPage wyewoluował
Microsoft FrontPage. Znienawidzony przez wielu orędowników standardów za brak zgodności z tymi standardami. Nielubiany w webmasterskim światku za stosowanie własnych, firmowych, zamkniętych standardów kodu. Tworzący kod śmieciowy, niesemantyczny, pełen styli wewnętrznych. A co najlepsze - prosty w użyciu i ukochany przez rzesze domorosłych webmasterów-amatorów czy ludzi pracujących w biurach i chcących udostępniać swoje dokumenty także w Internecie.
Sam używałem FrontPage przez długi okres czasu i nie wspominam tego czasu źle. Edycja wizualna jest czasami o wiele bardziej wydajna niż edycja kodu, a przy wprawie można i FrontPage poskromić i nakazać mu tworzyć kod zgodny ze standardami. A znacznie ułatwiał mi pisanie stylów CSS dzięki edycji wizualnej raz dwa ustalało się takie wielkości czcionki, kolory i inna atrybuty, jakie było potrzeba. Największe problemy o ile pamiętam miał mój FrontPage w starej już wersji 2000 z obsługą nagłowka XML, którego używałem w moich XHTML-owych stronach. Narzędzia wizualne są też o niebo wygodniejsze od ręcznego wstawiania kodu przy tworzeniu skomplikowanych tabel - bez grzebania się we wszystkich <tr> oraz <td>.
FrontPage jednak ewoluował. W wersji 2003 poprawiono współpracę ze standarami sieciowymi. Aż nagle, co było niespodzianką, w lutym ogłoszono, że w Office 2007 zabraknie nowej wersji FrontPage. Jego następcą stał się SharePoint Designer 2007, produkt oparty o FP2003. A samo przeznaczenie produktu, także się zmieniło, co sugeruje nowa nazwa. Od teraz program ma służyć do tworzenia wewnętrznych, intranetowych portali, opartych o mechanizmy SharePoint.
Jednak o wiele mniej osób zwróciło uwagę na produkt, który został nieśmiało zaanonsowany we wrześniu ubiegłego roku. Microsoft Expression Web Designer, znany także jako “Quartz”, to fragment pakietu Expression, póki co istniejący jedynie w wersji beta. Niestety, nie dostępnej do testów jako CTP (Community Technology Preview), więc wszystko, co mogę powiedzieć o tym programie będzie się opierało na materiałach firmy - prezentacjach i opisach. Nie wiem także, czy ostatecznie Quartz nie stanie się na przykład częścią SharePoint Designer.
Expression Web Designer ma być kolejnym edytorem typu WYSIWYG. Jednak, o zupełnie innym podejściu do kwestii standardów sieciowych, czy projektowania z użyciem CSS w porównaniu do FrontPage. Tak - ten program ma być w pełni oparty na wsparciu dla standardów sieciowych, ma ułatwiać tworzenie stron z użyciem CSS, także z oddzieleniem treści od prezentacji! Na filmikach prezentujących nową aplikację widać sprawdzanie poprawności kodu XHTML czy CSS czy sprawdzanie stosowania się do zaleceń WCAG.
Z tego co zauważyłem, to aplikacja dysponuje dobrym edytorem kodu, z inteligentnym podpowiadaniem składni (w stylu Visual Studio 2005), automatycznym podkreślaniem błędów walidacji w zależności od wybranego DOCTYPE (prawie jak w Wordzie - czerwona falka - również zauważalna w Visual Studio). Oczywiście opcje wizualne nie zostały usunięte - jednak teraz edytor wizualny generuje (a przynajmniej w założeniu ma generować) poprawny kod XHTML. Wizualnie można ustalać atrybuty dla klas czy identyfikatorów CSS, łatwo je przenosić ze znacznika <style> danej strony do oddzielnego dokumentu CSS. Jak to w Microsoftowych produktach nie mogło także zabraknąć wielu gotowych szablonów stron internetowych. Program ma służyć do edycji HTML, XHTML, CSS, dokumentów XML oraz XSLT oraz skryptów ASP/ASP.NET (w tym szablonów Master Pages dla ASP.NET 2.0).
Aplikacja nie jest jeszcze dostępna w wersji CTP, ma być gotowa w tym roku, więc bety powinniśmy spodziewać się niedługo. Jak i inne programy przeznaczone docelowo dla systemu operacyjnego Windows Vista, także Expression Web Designer wymagać będzie doinstalowania bibliotek WinFX (Windows Presentation Foundation) do naszego systemu, by zapewnić “miłe wrażenia” wzrokowe ;-)
Czekam z niecierpliwością. Microsoft Expression Web Designer.
Dodane, 24 marca 2006, godzina 9:52: Po przejrzeniu dodatkowych informacji prasowych na temat Quartz oraz SharePoint Designer powiem, że te dwa produkty są czymś oddzielnym. Na temat tego, co mnie bardziej intresuje, czyli Expression Web Designer wiem nadal niewiele. Cena i dostępność, także wersji beta, nie jest jeszcze znana. Nawet nie wiadomo, czy wersja CTP w ogóle się pojawi, ale biorąc pod uwagę to, że pozostałe produkty z tej serii takie wersje dostały, to może się uda przetestować za darmo ;-)
Za notatką prasową:
Expression Web Designer jest nastawiony na potrzeby profesjonalnych projektantów stron internetowych szukających możliwosci łatwego tworzenia stron w oparciu o standardy sieciowe. Aplikacja dostarcza wyjątkowe wsparcie w integrowaniu XML, CSS, ASP.NET 2.0, XHTML i innych standardowych technologii sieciowych w stronach by sprawić, by były bardziej dynamiczne, interaktywne i dostępne. Zespoły projektantów używających MEWD i programistów używających Microsoft Visual Studio będą mogły współpracować dzięki uzupełniającym się narzędziom.
(…)
Microsoft obecnie dostarcza rodzinę narzędzi do tworzenia stron do róznych potrzeb obecnych użytkowników Microsoft Office FrontPage.
(…)
Część z naszych MVP [Most Valuable Professional - przyp. Ktos] którzy pracowali z MEWD prez ostatnie kilka tygodni mówi, że są zszokowani wsparciem, jakie daje produkt dla standardów sieciowych, jego łatwością użycia oraz możliwości rozbudowy i dostosowywania stron opartych o SharePoint przy jego użyciu. (#, tłumaczenie własne)
1 komentarz
»Wątek RSS dla komentarzy tego wpisu · Adres trackback
marzec 23, 2006 godzina 22:29
No proszę po raz kolejny Microsoft popisał się dodaniem do swojego oprogramowania funkcji, które są zintegrowane z innymi programami od wielu lat. No ale jak wiadomo dobra kampania reklamowa robi swoje, jest w stanie przekonać kogoś, kto nie ma komputera, że taki pakiet Office jest mu potrzebny ;-)
Absolutnie nie mówię, że MSEWD nie będzie dobrym produktem, ale szczerze powiedzmy sobie ilu z nas (projektantów) zostawi swoje ulubione programy aby bawić się w innym, do którego i tak zapewne zaufania nie będziemy mieli w końcu produkt wiadomo kogo.
A skoro mowa o zaufaniu to może ja jestem dziwny, ale nie sądzę abym wrócił kiedykolwiek do pisania kodu przy pomocy edytora wizualnego. Osobiście muszę mieć idealną kontrolę nad źródłem, nawet nieodpowiednie wstawienie znaku spacji czy paragrafu przez program WYSIWYG wywołuje we mnie stan mocnej irytacji :-)
Mam nadzieję, że jeszcze napiszesz kiedyś o tym programie, uprzednio przetestowawszy.