Archive for styczeń, 2006
Upgrade
styczeń 30, 2006, godzina 21:37 · Komputery »
Aktualizacje oprogramowania są konieczne. Czy jest to Windows czy inny Linux, co jakiś czas wychodzą poprawki do samego systemu i do programów, których się używa. I należy aktualizować.
Firefox poniżej wersji 1.5 miał beznadziejny system aktualizacji, który polegał na ściaganiu całego nowego instalatora. Teraz, jest już znacznie lepiej - tylko paczki różnicowe. Mój program do telefonu, float’s Mobile Agent teraz też dorobił się zaawansowanego systemu aktualizacji, w pełni automatycznego. Windows aktualizuje się sam, co najwyżej przy wyłączaniu komputera aplikuje łatki, ewentualnie czasami, przy krytycznych poprawkach brutalnie pokazuje, że się zrestartuje za 3 minuty (w domyśle - zapisz swoją pracę i uważaj :-)).
Jednak niektóre programy gdy się aktualizują to to jest tragedia. Ot, choćby Avast. Gdy ściąga nową bazę wirusów wszystko jest dobrze. Ale gdy uaktualniany jest sam skaner pokazuje się piękny komunikat “Avast wymaga ponownego uruchomienia systemu operacyjnego”. Po co to? A samą usługę zatrzymać, zaktualizować i uruchomić to nie łaska?
Tak piszę o aktualizacjach z dwóch powodów. Po pierwsze, bo mój WordPress na którym stoją “Notatki” został unowocześniony - i teraz pracuje na wersji 2.0, choć róznic zapewne nie ma ;-). A po drugie - bo chciałbym ponarzekać. DMKHost, u którego mam konto, na którym stoi m.in. ktos.info ma bazę danych MySQL w wersji 4.0, a PHP także jakieś nie najnowsze. MySQL 4.1 przynosi kilka poprawek, zalecałbym upgrade, sam to w domu też muszę zrobić. A liczyłbym także, mój drogi ISP, na PHP 5. W domu, na Xitami, stoi ono, ale nie jest używane - a jak bym dostał tutaj, to może bym się wziął do roboty i przepisał kilka rzeczy na PHP 5 i na tą całą ładną obiektowość tej wersji.
O właśnie. Trzeba w domu bazę MySQL na localhost zaktualizować. I serwer. I PHP.
A co do poprawek - to ja bym polecał pamiętać o nich i śledzić je wszystkim administratorom - nawet tym, którzy opiekują się głupim forum opartym o phpBB. Zwłaszcza o phpBB, które ma jakoś dziwnie dużo dziur i aktualizacji. Bo widziałem, na pewnym poważnym serwisie, jak przez dziurę sobie robot jakiś grasował po forum.
A tymczasem mam dwa dziwadełka. Jedno hateemelowe, drugie to cała strona, zrobiona tak, że nigdy nie widziałem czegoś tak głupiego. Wkrótce.
Permalink |
Hateemelowe dziwadełka #9
styczeń 28, 2006, godzina 19:14 · Dziwadełka »
<font color='#f4f4f4' size='1' face='Verdana, Arial, Helvetica, sans-serif'>
(...)
<div id="lewydwa">
<center>
<p style="font-family:Verdana, Arial, Helvetica, sans-serif; font-size:10px; font-weight:bold; color:#f4f4f4 ">Polecane strony:<br><br>
<a href="[...]" target="_blank" style="font-family:Verdana, Arial, Helvetica, sans-serif; font-size:10px; font-weight:bold; color:#f4f4f4 ">[...]</a>
<a href="[...]" target="_blank" style="font-family:Verdana, Arial, Helvetica, sans-serif; font-size:10px; font-weight:bold; color:#f4f4f4 ">[...]</a>
<a href="[...]" target="_blank" style="font-family:Verdana, Arial, Helvetica, sans-serif; font-size:10px; font-weight:bold; color:#f4f4f4 ">[...]</a>
<a href="[...]" target="_blank" style="font-family:Verdana, Arial, Helvetica, sans-serif; font-size:10px; font-weight:bold; color:#f4f4f4 ">[...]</a>
</center>
</div>
Hmm, co autor miał na myśli - takie pytanie, prawie jak przy interpretacji poezji się nam samo nasuwa. Jednak ten kod nie jest poezją.
Najpierw, mamy piękne zastosowanie znacznika <font>, jakże aktualnego, w którego to atrybucie face znalazło się kilka czcionek - w stylu jak w CSS. Dalej znacznik <center> w <div>, bo przecież w stylu tego kontenera nie można było wyśrodkowania zawrzeć. I dalej piękna redundancja danych stylu.
Drodzy webmasterzy, nie powielajcie tych błędów. I nie róbcie też tak pięknych stron informacyjnych, jak:
Informacje techniczne:
Stronę najlepiej przegladać w rozdzielczości 1024×768.
Sugerowana przeglądarka - Inaternet Explorer.
Wymagana wtyczka - Flash Player.
No tak, byłbym zapomniał - tytuł dokumentu “Untitled Document” nie mówi zbyt wiele o stronie.
Permalink |
Internet Maker 1/06 - recenzja
styczeń 26, 2006, godzina 17:08 · Internet »
Jakiś czas temu, w tej chwili nie pamiętam kiedy, przyszedł do mnie e-mail reklamowy. Czyli po ludzku mówiąc - spam adresowany do użytkowników OnetPoczty. Zachwalał on dwumiesięcznik dla webdesignerów i webmasterów pod tytułem “Internet Maker”.
Skuszony, przyznam, wizją dobrego magazynu dla webmasterów i kilkoma pozycjami ze spisu treści wybrałem się dziś do Empiku, w celu dokonania przejrzenia i zakupu. Przejrzałem, zaciekawiło mnie kilka rzeczy, kupiłem.
Czasopismo kosztuje 19,00 zł, co jest stanowczo zbyt wysoką ceną. 82 strony. Taki CHIP, za 15,50 zł, ma 154 strony, PC World Komputer za 19,90 zł ma stron 162. Aczkolwiek przyznaję - nie sprawdzałem pod kątem stosunku ilości tekstu do reklam.
Czas przejść do samej treści. Prezentacje różnych witryn, które “cieszą zmysły”. Niektórze rzeczywiście ładne, niektóre dziwaczne. Głównie jednak Flash. Dalej - bardzo ciekawa rzecz. “Remont” strony internetowej. Forma nie wiem dlaczego skojarzyła mi się z programem “Pimp my ride”, ale bardzo ciekawie zaprezentowano, jak z brzydkiej strony, zbudowanej w starym stylu, zrobiono nowoczesną, ładną i zgodną ze standardami witrynę. To jest to, i oby więcej takich artykułów! Dalej, w dziale Magazyn trochę o sekretach Google, tekst o karierze webmastera (który strasznie mi się skojarzył z tekstem Tomka Staniaka “Be a webdeveloper” z najnowszego Webeesteem - pomimo, iż traktuje o czym innym w sumie, to kilka sformuowań od razu przypomniało mi tekst nbw). Dalej o “marketingu wirusowym”, podstawach PHP i MySQL oraz, co ważne, o zamianie tabeli na CSS. Trochę o cookies, ładnym formatowaniu kodu PHP, SSH, stawianiu własnego forum. Niektóre teksty ciekawe, spora większość jednak tych, które mnie nie rzuciły na kolana.
Dalej był artykuł o WordPressie i - ramka o 10przykazań - w której ten serwis został krótko opisany, choć autor jest sceptyczny:
(…) Czy serwis się przyjmie? Jest szansa, choć raczej nie dzięki wsparciu dla jabbera (…)
A co na płycie CD, która - no bo jakżeby inaczej - musi być dołączona do czasopisma komputerowego? 300 zdjęć, 110 fontów, pełna wersja programu Hello Engines! SE, Microsoft SQL Server 2005 Express oraz Xara Xtreme 2.0e. Do tego różne inne rzeczy, jak WordPress, serwer Apache i tym podobne.
Nie powiem, że się nie zawiodłem lekko. Liczyłem przede wszystkim na więcej dobrej treści. Nie czytałem też dokładnie artykułów jeszcze, nie wypowiem się o ich wartości merytorycznej więc - z liźnięcia jest dobrze, nie ma jakiś rażących błędów. Te kilka interesujących tekstów nie może niestety przesądzić o uwielbieniu dla magazynu. Niestety - cena mnie odstrasza. I to bardzo. Będę się wyraźnie zastanawiał nad zakupieniem następnych numerów.
Permalink |
Nasz kierunek?
styczeń 22, 2006, godzina 18:40 · Internet, Społeczeństwo »
Piotrek opisał dziś po trochu polską blogosferę. Podróżował podobno przez blogrolle i często bywał na róznych stand-alone blogach opartych o Wordpress, trochę na blox.pl i trochę na Joggerze.
Jaki z tego nasuwa się wniosek? Czyżby blogów tych… najbardziej wartościowych było najwięcej właśnie w tej postaci? Dlaczego akurat na Joggerze, blox.pl, a nie blog.pl czy blog.onet.pl, bloog.pl czy w innych serwisach? To jest pierwsze pytanie. Powodów, dla których naprawdę dużo wartościowych blogów można znaleźć na Jogger.pl, jest kilka - przede wszystkim to aktywne wspieranie otwartego protokołu Jabber i unikalne funkcje. A braki serwisu, braki tych rzeczy jak mechanizm “trackback”, są obchodzone na różne sposoby - tworzone przez zapaleńców i miłośników tego wspaniałego serwisu.
Wygląd tych blogów, jakie widujemy u nas w kraju jest przeróżny - od unikalnych, jak Piotrka właśnie. Czy WilQ, Tomka, Maćka. Ale są też do setki podobnych do siebie, na popularnych serwisach - co może być spowodowane ograniczeniami technicznymi tychże serwisów - albo po prostu lenistwem bloggerów, którzy tak namiętnie stosują standardowe szablony (albo z nieumiejętności stworzenia czegoś indywidualnego). Ale czy wygląd przekłada się na sukces? Na pewno indywidualny wygląd dodaje charakteru dziennikowi, pomaga nam też go łatwiej sobie zapamiętać.
A jak wygląda sieć połączeń? Najróżniej. Jak i Maciek zauważył dawno temu są konstelacje skupione wokół gwiazd i rzadkie połączenia między nimi. Może ja mam takie szczęście, ale ja się chyba w obrębie jednego “gwiazdozbioru” obracam, ciągle gdzieś do kogoś znajomego trafiam ;-)
Polska blogosfera może się pochwalić aktywnością jej użytkowników. Próbuję przenieść na rodzimy grunt rózne wynalazki z tzw. “zachodu”. Blogfrog.pl czy 10przykazań to są przykłady. Niektórzy autorzy chcą się wybić ponad przeciętność, wybić ponad stereotyp “13-latki zapisującej co jadła na śniadanie”. I dobrze!
Ja bym na końcu jednak chciał się odnieść do sprawy i przez Maćka i przez Piotrka poruszonej. Do wpisów prywatnych. Oni obdywaj tego nie lubią - ich prawo. Ja jednak jestem za tym, że i nawet na tech-blogu, od czasu do czasu, mają jak najbardziej prawo znaleźć się lżejsze wpisy. Nie wiem, czy powodują takie notki zniechęcenie do danego dziennika. Sam lubię czasem poczytać (i napisać!) o czymś innym niż webdesign, programowanie, społeczeństwo! Stąd też kategoria “Prywatne”, ale racją jest, jak i Puck zauważa, że szkoda, że nie da się tego wyfiltrować w czytniku RSS, gdy czytelnk sobie nie życzy.
Trzeba być optymistą. Ja, tak jak Riddle, uważam całkowicie, że nasza blogosfera się wciąż będzie rozwijała i nie będziemy się wstydzić, że obce są lepsze. Zresztą, czy nawet teraz się mamy wstydzić?
Permalink |
Chatbot
styczeń 21, 2006, godzina 17:32 · Internet, Programowanie »
Programy nazywane chatbotami, które w założeniu mają symulować rozmowę z żywym człowiekiem. Jest ich kilka znanych i pewnie jeszcze więcej nieznanych.
Najsłynniejszym jest A.L.I.C.E., która co roku zbliża się do przejścia Testu Turinga. Z kolei technologia Lingubot, ma nawet zastosowania komercyne - tworzeni są “wirtualni doradcy”.
Dziś trafiłem na kolejny projekt, Snikers. Snikers ma brzydką stronę domową, ale tutaj chodzi o sam program. Po chwili rozmowy z botem umieszczonym jako applet Flash powiem, ze w porównaniu do kilku innych botów, zwykle amatorskich, jakie znam, to jest on naprawdę dobry.
Snikers 4.0 jest próbą stworzenia myślącego programu. Poprzez zastosowanie skomplikowanych algorytmów kojarzenia faktów, symulowania pamięci, generowania odpowiedzi program może być inteligentnym.
Ekhem, chyba troszeczkę się zagalopowaliśmy. Ten program z pewnością nie zasługuje na miano myślącego - co najwyżej znakomicie udaje myślenie. Wśród funkcji tegoż Snikersa z ciekawszych jest to, że zapamiętuje informacje (imię, płeć), dobiera odpowiednie końcówki, umie liczyć.
Sam kiedyś zajmowałem się tworzeniem takiego bota. Kod i baza wiedzy nadal leży na moim dysku. Ale projekt zamarł, choć być może kiedyś uda się go odtworzyć i ulepszyć. Bo gdy niedawno włączyłem ten program, zapytałem o taką samą rzecz, jak mnie znajomy, to program odpowiedział bardzo inteligentnie - skierował do wyszukiwarki Google. Ogólnie są teksty, dla których “Kitty” potrafi dawać czasem bardzo inteligentne odpowiedzi - co najciekawsze sam nie wiem, skąd one się tam biorą, ten algorytm okazuje się jakiś dziwny ;-) Z drugiej strony mojego bota uczyłem na rozmowach “jellonków”, powinienem spodziewać się wszystkiego.
Ale po co komu Chatboty? Jako wirtualni doradcy? Jako przyjaciele? Jako rozrywka? Chyba właśnie jako rozrywka. Zamiast pytać się programu co mam zrobić czy wybrać wolę po prostu poszukać sam na stronie internetowej odpowiednich informacji.
Snikers może nam posłużyć jako osoba której możemy sie zwierzyć, z którą możemy pożartować, albo powyżywać się niej kiedy mamy ochotę się rozładować.
Program przyjacielem? Zwierzyć to ja się mogę prawdziwym przyjaciołom. Wiem, że Snikers, A.L.I.C.E., czy moja Kitty, są maszynami. Zwierzenie się im nic mi nie da. Nie dostanę wsparcia. A powyżywać się… mogę w grze komputerowej czy w pełnym goryczy wpisie na Joggerze, w okolicach 9 poziomu. Chatbot nie zastąpi nam przyjaciela, może co najwyżej dostarczyć rozrywki!
Ale nie wiem, jak to będzie wyglądało w przyszłości, spodziewam się wszystkiego. Sztucznej Inteligencji przede wszystkim. Ale co nam po SI bez uczuć? A czy SI z uczuciami nie jest czymś przerażającym?
Permalink |
Hateemelowe dziwadełka #8
styczeń 19, 2006, godzina 17:47 · Dziwadełka »
Jak wypozycjonować tekst na stronie? Przecież to jasne!
<p class="akapit"><img src="additions/lady_main.jpg" border="0" align="left" hspace="15">
<b>       [cut] rok założenia czerwiec 1999 r.</b><br>
<br>
<br>
- luty-sierpien 2004 r. badania nad stwardnieniem rozsianym (SM) wraz z [cut] oraz [cut]<br><br>
        
 
        
        
        
           
               
 - maj 2005 r. powstaje stowarzyszenie [cut] o nazwie [cut] <br>
<br>
<br>
<b>       [cut] to:</b> <br>
<br>
<br>
[cut] dodane przeze mnie, aby nie ujawniać, kto był ofiarą.
Permalink |
Spam!
styczeń 17, 2006, godzina 19:29 · Internet, Prywatne »
Nadeszła wiekopomna chwila. Z okazji nadejścia dwusetnego listu zakwalifikowanego jako spam w tym miesiącu, postanowiłem go upublicznić. Oto i on:
????????????????(*^?^*)
????2??????????&?????????????
????????????????
?ID 100653 ???????
?ID 100855 ?????????
??????????????????????????
??????????????(*^?^*)
????????URL???????????????
???????1??????????????
????(*?`)?
[link]
:-)
Taaak… Spam… Jak się bronić?
Jedni piszą, że zmieniają konto (tak, Piotrek, to do Ciebie! ;-)), z nadmiaru spamu. Inni stosują rózne sztuczki, jak przekierowania spam@wlasna_domena używane na forach itp. aby wyłapywać spam. A inni korzystają z filtrów antyspamowych. Tak jak i ja. Filtry GMaila rzadko się mylą, ostatnio zdarza się im częściej - ostatnio przyszedł spam po włosku i go nie wyłapało. A GMail to moje główne konto. Na Onecie, którą odbieram przez MS Outlook, też sie pojawia tego mnóstwo, to jest z kolei wyławiane przez wtyczkę SpamBayes. I mam jeszcze dwa konta, na których spamu nie ma. Bo nikt o nich nie wie - i to chyba najlepsza by była metoda. Ale jeśli znajomi, którzy o naszym tajnym adresie wiedzą, nie przestregają “higieny” swojego komputera ozy też niektórych zasad netykiety, to i nasze ukryte konto może zostać wykryte.
A gdy wszedłem na pewne porzucone, i gdy zobaczyłem to co tam się dzieje, to się tylko ucieszyłem, żę go nie odbieram.
A podobno ilość spamu w Sieci się zmniejszyła w stosunku do roku 2004. A ja czekam na jakieś skuteczne rozwiązanie. Jeszcze nie wiem jakie i czy ono się w ogóle przyjmie. Bo gdy czyta się o tak zwanym “agresywnym marketingu”, który i w Polsce się rozplenia, to mozna tylko powtórzyć za Albertem Einsteinem:
Dwie rzeczy są nieskończone. Wszechświat i ludzka głupota. Ale co do tego pierwszego to mam wątpliwości.
Bo przecież to ludzka głupota spowodowała tą epidemią, która nam dziś zapycha łącza i zabiera czas.
Permalink |
Podyskutujmy
styczeń 16, 2006, godzina 22:05 · Internet, Społeczeństwo »
Dyskutujemy. Dyskutujemy na forach internetowych. Czy są one oparte o popularny (i dziurawy) system phpBB, czy o komercyjny IPB czy o coś innego - nieważne. Wszędzie jest podobnie, prawda?
Ja najpierw, zanim przejdę do rzeczy, chciałbym się rozpisać o popularnej modyfikacji phpBB, jaką jest phpBB by Przemo. A dokładniej o tym, że uważam, że zbyt dużo modyfikacji, jakie są tam dostępne jest włączanych naraz. To sprawia wrażenie totalnego bałaganu. Zwłaszcza denerwują mnie te “HP”, “MP” i inne współczynniki przy postach, odnoszące się do ich autorów. Zresztą preloader (ale to jest denerwujące zawsze i wszędzie) oraz shoutbox też są głupim pomysłem. Tak samo jak obowiązkowa rejestracja, ale nie tym mowa. Chodzi o apel - nie włączajcie wszystkiego. Zostawcie tylko to, co jest potrzebne. Czy to dodatkowe pola w profilu czy system ostrzeżeń. Nadmiar szkodzi zdrowiu.
Ale do samej dyskusji. Nie wiem, czy to jest taka przypadłość, że lubimy wywoływać wojny i dyskutować o tym, na czym się nie znamy? Bo ja niektóre takie rzeczy widzę, że mi włosy dęba stają. Takie teorie, takie argumenty… A tematy wojenne to już zupełnie… Ale wojna, to taka ludzka rozrywka, czyż nie? :-)
O róznorodności dziwnych tematów na forach nie wspominam - niektóre są takie pytania, że nie przyszły by mi do głowy (zwłaszcza “jak zepsuć komputer aby się w serwisie nie poznali, że to moja wina”). Inne są takie, że ja się dziwię, ale uświadamiam sobie, że rózne przypadki mogą się wydarzyć (”telefon wpadł mi do miski z wodą”). Ale nadal pozostaje dla mnie niewyjaśnionym, jak ludzie mogą nabałaganić w komputerach czy telefonach - i tylko mówić “ja tylko nacisnęłam”. Zwłaszcza “przypadkowe” sfotmatowanie dysku bije wszystko na głowę. Są i zakątki, gdzie dyskusja ma wysoki poziom, nie tylko “ee, bo linuks jest do d***, ja wolę łindołs ikspe bo mam gre”, ew. “bo kler to kradnie i powinni ich wszystkich wyrzucic, k****”. Na szczęście. Ale i tam się mogą znaleźć różne kwiatki, zwłaszcza, gdy ktoś “nieobeznany” z etykietą tejże grupy tam się znajdzie. Co wtedy? Zwykle zostaje wyrzutkiem, albo zostaje zasymilowany.
Ja zwrócę jeszcze raz, kolejny raz, uwagę na problem. Problem jakim jest nieumiejętne nazywanie tematów. Czy “POMOCY!!!!!!!!!” skłoni kogoś, kto ma mało czasu, do pomocy? Czy “problem, pomóżcie” mówi o czym jest ten problem? Po coś te tytuły tych wątków zostały wprowadzone, prawda?
A jeszcze na koniec podam jakiś całkiem niedawny wątek:
mam powazny problem, mianowicie na zaliczenie musze napisac program (…)
Ad. 1. FAQ
Ad. 2. FAQ
szukaj…
prosze ewentulanie o jakies linki d otych artykolow, bo mam malo czasu, a na 9 jutro rano musze to miec. (…)
10 minut minęło:
dobra, juz mam co chcialem, ale nie z tego dennego forum,
zauwazylem ze bardzo sie madrzycie jak nie wiecie o czym gadacie, a jak co do czego to znacie dwie litery A i D oraz cyfry 1 i 2 .
Ręce opadają.
Permalink |
Internet Explorer 7.0 beta 1
styczeń 13, 2006, godzina 21:44 · Beta, Internet, Microsoft »
Dorwałem owego, poniekąd osławionego sławą już, Internet Explorera 7 w wersji beta 1. I postanowiłem sprawdzić, jak radzi on sobie z róznymi “sztuczkami” w CSS. A jak nie łatwiej by to było sprawdzić, jak nie testując na róznych “trikach”, które demostrował (i wciąz nam pokazuje) Piotrek?
Będę demostrował jak nowy IE obsługuje bądź nie różne elementy w CSS. W porównaniu do mojego Firefoksa 1.5. Zaczynamy.
Na pierwszy ogień poszła zrobiona już jakiś czas temu prezentacja, dzięki której mozna było po “najechaniu” na twarz osoby ujrzeć podpis. Wbrew pozorom i napisowi, że jest wymagane coś “lepszego niż IE”, strona działa. Nieco inaczej niż w Firefoksie, ale działa.


Skoro tak, to może i w innych przypadkach Internet Explorer 7 będzie się znacznie lepiej zachowywał niż poprzednie wersje? Mamy nadzieję na to, prawda?
Weźmy się więc zatem za ładne CSS-owe zastępstwo dla Flasha. I tu przychodzi rozczarowanie. Niestety, pseudoklasa :hover :focus nie jest obsługiwana.


Etykietki “tooltips” w CSS, które podobno też działały w IE 6, niestety w IE 7 nie działają. Nic się nie pojawia.


Kiedyś stworzony przez Riddle’a całkiem ładny TreeView na Internet Explorerze oczywiście nie działa. Znaczy działa, ale wielkości są jakoś nieprawidłowo ustalane, stąd niektórych rzeczy nie ma…


Co możemy powiedzieć podsumowując? Że postęp jest. Ale nadal wiele pracy. Ja jeszcze testować będę w niedługim czasie, na róznych stronach testowych, rózne inne elementy. Zrobię kolejne podsumowanie - tego co działa w IE i tego co nie działa.
Ale mam jak najbardziej nadzieję, że działać będzie wszystko i to jak najlepiej. Ulepszanie IE po prostu oznacza mniej pracy dla nas, łatwiejsze osiąganie niektórych rzeczy, mniej roboty. A czy nie o to nam chodzi?
Permalink |
Doctype i xmlns
styczeń 12, 2006, godzina 14:19 · Internet »
Natknąłem się ostatnio na dwa błędy i niezrozumienia pewnych ważnych elementów języka (X)HTML. Od razu powiem, że przez (X)HTML, często przeze mnie używane, rozumiem po prostu zarówno HTML, jak i XHTML. Chodzi mianowicie o <!DOCTYPE> oraz atrybut xmlns w tagu <html>.
Na pewnej stronie , opisującej element <!DOCTYPE> w dokumentach HTML, znalazłem błąd, który jest przez wielu niestety powielany i powtarzany. Choć oczywiście nie mam pewności, czy to ta strona była pierwowozorem. Na niej znajduje się przykład, w którym element DOCTYPE jest zapisany małymi literami. I to jest tak cały wielki problem.
Dlaczego? Otóż akurat jest to element języka XML, w którym to wielkość znaków odgrywa istotne znaczenie. Zapis <!doctype html public … > jest niepoprawny. Nie jest to prawidłowa deklaracja typu dokumentu. Walidator pokaże błąd, a przeglądarki ustawią się w “tryb dziwactw” a nie standardów. Niestety jest to popularny błąd. Doctype zawsze piszemy wielkimi literami, warto też pamiętać o prawidłowym DTD.
Ach, jeszcze co do atrybutu xmlns w znaczniku <html>. Wyjaśnię kilka nieporozumień:
Nie rozumiem sensu i przeznaczenia większości zastosowanych atrybutów, przede wszystkim xmlns (…) (#)
To ja wyjaśnię. Atrybut xmlns jest przede wszystkim dostępny tylko i wyłącznie w dokumentach XHTML (tak, jeżeli stosujesz DOCTYPE dla HTML 4.01 i używasz tego atrybutu to jest to błąd!) i jest to nie tyle atrybut języka, a raczej jego “ojca”, tj. XML. Określa on nic innego, jak przestrzeń nazw (namespace). Dla wygody stosuje się ją w dokumentach XML w elemencie głównym - w przypadku XHTML będzie to właśnie element <html>. Ale jak najbardziej może być potrzebny w innych elementach, gdy zechcemy umieścić elementy języka MathML czy SVG. I to cała filozofia.
Permalink |
« Poprzednia strona