Web 2.0
Web 2.0. Pojęcie modne ostatnio i obawiam się, ze tak tamo modne jak niegdyś “.com”. Byle by nie skończyło tak jak ta pierwsza bańka mydlana. Ale mimo wszystko w naszym rodzimym światku internetowym nie jest to tak modne jak w h’Ameryce. Tam to dopiero jest nastrój euforii, rewolucji, pełno artykułów i komentarzy. A u nas - cicho. Ale zaczynają się pojawiać opracowania. Piszą o tym artykuły czasopisma i gazety. Także na naszym podwórku zaczyna się.
Czym jest Web 2.0? Jest to coś innego niż Sieć, jaką znamy dziś. Jest to sieć semantyczna, sieć przyjazna i użytkownikom i komputerom. Dane są współdzielone i modyfikowane przez wielu ludzi. Używa się nowoczesnych technologii. Tworzy się zgodnie ze standardami…
Podstawą nowej sieci są standardy sieciowe. XHTML, w edycji Strict. Ścisłej i nie wybaczajacej błędów webmastera tak, jak to czyniły starsze języki. Do tego dochodzi XML w postaci kanałów RSS, dostarczajacych informacji ze strony (a swoją drogą to XHTML jest takze dialektem XML-a). Tworzenie stron w XHTML wraz z ukłądami beztabelkowymi czyni nową Sieć przyjazną dla robotów sieciowych czy osób niepełnosprawnych. To się chwali. Na serwerach podstawą są języki skryptowe od PHP przez Ruby do Pythona czy Perla. Pogardzane języki stają się podstawą. Są tak popularne… Java czy .NET nadal oczywiście trzymają się mocno, zwłaszcza w środowiskach enterprise.
Takie rzeczy, jak dotychczasowe encyklopedie tracą na rzecz Wikipedii. Tradycyjne systemy portalowe na rzecz ogólnie mechanizmów Wiki. Agresywne reklamy zmieniają się w “nienachalne”, jak AdSense. Wszędzie króluje AJAX, popularne stają się del.icio.us czy Bloglines. Do tego wszechobecne blogi, Search Engine Optimization (SEO)… Nawet Microsoft zgodnie z zasadą, że ważna jest w nowej erze tylko przeglądarka, stworzyl Windows Live. Sieć dojrzewa. I jest to naturalny proces ewolucji. To nie jest rewolucja, zmiany widać od jakiegoś czasu i będzie sie zmieniać jeszcze długo.
Za Cyberfilozofią:
Nie ma w tym wszystkim żadnej rewolucji. To tylko zwykła ewolucja. Po co więc nadmuchiwać balon z napisem Web 2.0? Po co ogłaszać, że firma Sun będzie kropką w tym haśle (za Jarkiem Zgodą)?
Ja się odniosę jeszcze do naszego rodzimego podwórka teraz. Krzysztof Szafranek pisał prawie dwa miesiace temu:
Tymczasem próba znalezienia czegoś na ten temat w rodzimej części WWW kończy się na paru szczątkowych wzmiankach o wspomnianej konferencji i niczym więcej.
Teraz jest lepiej. Ale niewiele. Niestety, u nas, tworzenie stron beztabelkowych i zgodnych ze standardami to nadal nie jest modne. Era Flasha nie skończyła się. Widać jednak, ze trochę idzie ku temu lepszemu, ku sieci przyjaznej i semantycznej. Kanały RSS niedawno udostępnione w portalu Onet.pl tu już jest coś. Ale nadal fachowych opracowań na temat Web 2.0 po polsku nie ma. Pojawią się, to pewne. Nawet w polskiej Wikipedii, w której dużo jest ludzi zwiazanych z tworzeniem “nowej Sieci” nie ma nic. A po angielsku - i owszem. Pełno tego.
A ja nie będę oceniał Web 2.0. Ani idei, ani technologii, które czynią “nową Sieć” naprawdę nową. I podtrzymam zdanie, popularne, jak widzę nad Wisłą, ze jest to ewolucja. Nie rewolucja.
Na zakończenie tylko podam kilka linków:
- Web 2.0 - ewolucja, rewolucja czy… anarchia?! - artykuł w serwisie idg.pl
- Jarek Zgoda pozostający w świecie Web 1.0
- Marcin Sieńko pierwszym, który pisze o Web 3.0 (i sceptycznie o 2.0)
- Krzysztof Szafranek mówiący, że Polacy nie umieją tworzyć hype’u
- MiMaS piszący o Sieci Semantycznej
Liczba komentarzy: 6
»Wątek RSS dla komentarzy tego wpisu · Adres trackback
grudzień 2, 2005 godzina 21:01
Cholercia! Wyprzedziłeś mnie. :D
Niezły wpis. :)
grudzień 2, 2005 godzina 22:30
Ten wpis dał mi impuls w końcu do własnego wpisu na temat Web 2.0, jaki właśnie miałem zamiar przygotować.
grudzień 3, 2005 godzina 00:31
No tak, ale czy chodzi nam o to, żeby temat Web 2.0 rozszedł się po pajęczynie blogowych połączeń z prędkością łańcuszka internetowego? Szczególnie, że wypowiedzi większości z nas będą pozbawione jakichkolwiek konkretów. Będą jedynie obrazem snobizmu: “Hej, ja już wiem co to jest Web 2.0 i jestem jazzy”. Naprawdę chcemy przeczytać na każdym z subskrybowanych tech-blogów, że “nowe idzie?”. Przecież już wiemy.
Swoja drogą, przypomina to trochę gazety tradycyjne - z tym, że tu jak już się pisze o jakiejś rzeczy na każdym blogu, to przeważnie dlatego, że przeczytało się podobny wspis we własnym czytniku RSS. Nic od siebie.
grudzień 3, 2005 godzina 13:26
Jak się tak patrzy po tym, co ludzie niektórzy wypisują, to prawdą jest, że jest jedynie nastrój euforii i żadnych konkretów. I bynajmniej nie jestem za tym, aby po prostu stworzyć u nas szum informacyjny wokół tego całego Web 2.0. Nie - ja chciałbym konkretnych opracowań co jest co.
Chciałbym przeczytać - tu, nad Wisłą - jak wygląda Web 2.0 w naszym rodzimym swiatku w stosunku do “Zachodu”. Ale nie tylko - chciałbym w ogóle przeczytać czym to w końcu jest, bo konkretów w Internecie polskim (z pobieżnego przejrzenia) praktycznie nie ma. Tylko euforia bądź krytyka.
Sam spróbuję w najbliższym czasie coś napisać, jak to wygląda w Polsce, ale nie wiem jak to wyjdzie, poza tym nie jestem jakiś wybitnym medium opiniotwórzym czy autorytetem w dziedzinie Sieci :)
grudzień 20, 2005 godzina 08:48
>>
Ale nie tylko - chciałbym w ogóle przeczytać czym to w końcu jest, bo konkretów w Internecie polskim (z pobieżnego przejrzenia) praktycznie nie ma
grudzień 20, 2005 godzina 08:49
Przepraszam coś z moim wpisem nie tak.
Tak czy owak ten wpis, który się nie wgral do konca mial zapraszac na http://www.web20.pl :)