Blog nie jest już dalej prowadzony, ani aktualizowany. Wpisy i komentarze pozostaną dostępne przez jakiś czas. Dzięki.

Archive for Październik, 2005

Notatki na piasku oficjalnie otwarte!

Oto się stało.

Witam w “Notatkach na piasku”. Ten blog, mój drugi ma być czymś innym. Mniej prywatnym (choć to też będzie zależeć od okoliczności), a bardziej publicznym. Ma być czymś głębszym. Bardziej profesjonalnym. Po prostu zupełnie innym czymś niż Jogger. Którego obiecuję nie zaniedbywać (aczkolwiek szkoda, że ledwo wstał to znowu leży). Tutaj ma też być inny styl pisania. Bardziej formalny, doroślejszy. Bez nadmiaru emotikonek, bo i tak stosuję ich chyba zbyt wiele.

Próbki tego, co się będzie pojawiać tutaj będą też publikowane tam, na Joggerze – wraz z linkiem. Przez jakiś czas. Tak na start. A potem – potem się zobaczy. W “Notatkach” znalazło się też kilka(naście) wpisów z Joggera. Tych, które zostały uznane ze lepsze, przedstawiające jakiś sensowny poziom. Jakze innych od całej masy tego, co naprodukowałem.

Jeżeli są na stronie jakieś błędy (zwłaszcza tłumaczenia) – proszę o sygnał. Tłumacze WordPressa nie byli idealni, szablony mają się różnie do tłumaczeń, a ja ledwo sobie poradziłem z niektórymi dziwactwami (jak bezsensowne pokazywanie informacji o tłumaczu w nieznanym mi bliżej miejscu).

Skąd taka nazwa? Czysty przypadek. Tak nagle wpadła do głowy. I okazała się nawet unikalna. Przynajmniej wyniku w Google o dokładnie takim tytule nie ma. Więc – zastosowałem ją. Te notatki, umieszczane tutaj, nie będą jednak tak nietrwałe i nieważne, jak to, co pisze się “kijkiem po piasku”. Mam nadzieję zmuszać czytelników do myślenia, a tych, których będę tutaj krytykował – do poprawy.

Życzcie mi powodzenia.

| Comments off

Hateemelowe dziwadełka #4

<?xml version="1.0" encoding="iso-8859-2"?>
<!DOCTYPE html PUBLIC "-//W3C//DTD XHTML 1.0 Transitional//EN"
"http://www.w3.org/TR/xhtml1/DTD/xhtml1-transitional.dtd">
(...)
<font class="title"><b>Korespondencja</b></font><br />

A strona zgodna z tym XHTML 1.0 Transitional. Ale font? I to w takim użyciu? Chyba webmaster nie słyszał o span. A div stosuje całkiem sporo.

Uśmiechnąłem się jednak widząc, że chociaż próbują być zgodni ze standardami.

| Komentarze (2)

Hateemelowe dziwadełka #3

W sumie interesujący sposób na obejście braku atrybutu target w XHTML:

<a href="nowa_strona.htm" onclick="this.target='_blank'">Otwórz w nowym oknie</a>

Tja. Walidator się nie przyczepi, ale i tak toto powoduje niezgodność ze standardami.

Bo proszę państwa w XHTML nie możemy narzucać użytkownikowi jak ma oglądać stronę. Niech ogląda tak jak on chce, a nie jak chce twórca strony.

| Komentarze (2)

Pajączek

Pajączek to bardzo popularny edytor stron WWW. Kiedyś się nim bawiłem, ale mi nie przypadł do gustu. Więc postanowiłem jeszcze raz zobaczyć go. 40 uruchomieć wersji testowej powinno starczyć.

Cena wersji Professional to 169 zł. I to jest jedyna wersja, na którą mógłbym się zdecydować, jako, że wersja Standard nie oferuje wsparcia dla języka XHTML.

Czas instalacji nie był porażający. Długo to trwało, ale program jest potężnym pakietem. Za to uruchamia się stosunkowo szybko.

Na pierwszy ogień poszło otworzenie tego, co wczoraj zacząłem robić. Ot, strony opartej o skrypty JavaScript, która pozwla na tworzenie ustawianych dowolnie przez użytkownika bloków. Pierwsze co się rzuciło w oczy to niezbyt przyjamne dla mnie kolory przy podświetlaniu składni dokumentu. A drugą rzeczą jest sprawdzanie pisowni. Niestety, czerwonej falki jak w Wordzie mam dosyć. Zwłaszcza, ze np. Borland Delphi 2005 zaczął taką pokazywać przy błędach w kodzie. Brr, straszne.

Po dłuższym szukaniu w menu doszedłem do ustawień edytora. W większości programów jest to coś w rodzaju “Narzędzia->Opcje”, bądź “Narzędzia->Konfiguracja”. A tutaj – “Wyświetl->Ogólne ustawienia edytora”. No cóż.

Po pobawieniu się dokumentem zamknąłem go i spojrzałem na folder, w którym się on znajdował. Znalazłem tam ukryty plik o rozszerzeniu .add. Hmm, jeżeli do każdego edytowanego pliku mi będzie takie śmieci dodawał to to będzie tragedia. Może i ten pliczek ma tylko 400 bajtów i jego celem jest zapis opcji, ale te pliki są. Nawet jeżeli są ukryte to ja je widzę (zresztą widzę takze i ukryte pliki systemu operacyjnego oraz rozszerzenia – bez tego nie mogę żyć).

Dużą wadą wersji testowej jest oczywiście okienko w którym mam napisane ile jeszcze uruchomień pozostało, pojawiające się w różnych momentach pracy z programem – przy włączaniu, wyborze opcji, wyłączaniu…

Na razie mam wrażenie, że ten program jest “za ciężki”. Potrzebuję czegoś lekkiego, do prostej edycji kodu XHTML i arkuszy CSS. A Pajączek nie jest tylko do tego, ale i do tysiąca innych rzeczy i jest za duży. Wypakowany taki funkcjami. Aczkolwiek jeszcze 39 uruchomień do testów pozostało.

Pożyjemy zobaczymy, ale na razie nie jestem zachwycony.

| Komentarze (2)

Tempus fugit

Czas płynie. A urządzeń służących do jego odmierzania jest mnóstwo. A w taki dzień jak dziś, gdy trzeba przestawić zegarki o godzinę do tyłu zauważamy to dokładnie.

Dziś rano, gdy się obudziłem, przestawiłem dwa zegarki. Ten na ręku i ten w telefonie. Komputer przestawił się sam. Budzik. Zegarek na ścianie. Wieża. Drugi telefon. Drugie radio. Wideo. Nawet cyfrowy aparat fotograficzny…

Cudownie by było gdyby to wszystko się samo przestawiało. I teraz zauważyłem, że mogłem niektóre rzeczy sobie odpuscić. Budzik sam by zmienił czas przy następnej synchronizacji radiowej. Telefon zsynchronizowałby się z komputerem.

Jedną, wielką zaletą nowoczesnego sprzętu jest to, że wystarczy tylko już “odznaczyć” opcję “czas letni” aby to samo się przestawiło tak jak powinno. Tak przynajmniej telefony zostały przestawione. Jedna szybka opcja. Zegarek naręczny był gorszy, bo nie pamiętam jak się go ustawia, ale doszedłem. Przy okazji usunąłem to, żę śpieszył się o dwie minuty już od dłuższego czasu.

Ech, czas płynie. Dzisiaj już niedziela, 30 października 2005. Za nieco powyżej miesiąca będę miał już kolejny rok. A na przykładzie natury widać jeszcze tą cykliczność. Dzisiaj już jest zimno. Według termometru po raz pierwszy od długiego czasu zobaczyłem (słynne już swoją drogą) -0,0 stopni Celsjusza. Idzie zima. Kolejna zima.

Ta zima będzie jednak szczególna. W rodzinie pojawi się kolejny mały człowiek. Brat, albo siostra, cioteczny(a). Żeby tendencja się utrzymała (brat cioteczny 3 listopada, ja 3 grudnia) to powinno się urodzić 3 stycznia. Lekarz mówił podobno coś o 27 grudnia. A może się uda?

| Comments off

Bill Gates kończy 50 lat

Dzisiaj Bill Gates kończy 50 lat. Wszystkiego najlepszego. Ale oczywiście ten temat spowodował (no bo jakże by inaczej) rózne dyskusje na temat tej osoby i jej firmy.

Komentarze takie jak:

Uczcijmy ten smutny dzień minutą ciszy…

czy ten:

Drogi Billu z okazji twoich 50 urodzin zycze ci krotkiej smierci i rychlego upadku microsoft.

czy różne “brednie” na temat Microsoftu się pojawiają oczywiście często, ale dzisiaj to jakiś szczególny wysyp. No cóz.

Jak to zostało ładnie określone, i jak ja już pisałem mniej więcej miesiąc temu to jest taka “niezmienna moda wśród gimnazjalistów już od paru lat”. Chodzi o życzenie śmierci Billowi, utyskiwanie na Microsoft i Windows. Jak pisałem – strasznie mnie śmieszy, gdy osoby nienawidzące Windows używają tego systemu.

A że historia firmy Microsoft jest burzliwa, pełna skandali, przejęć, przekupstwa, kupowania cudzych projektów i ich wydawania pod zmienioną marką to już inna sprawa.

Mam wrażenie, że mogę zostać posądzony o bycie”ewangelizatorem” MS, jak Łukasz Czekaj, zwłaszcza, że ostatnie newsy, jakie dodawałem do 4programmers.net dotyczyły MS Visual Studio 2005 oraz .NET 2.0. A to, że widać mnie często w koszulce C# oraz smyczy MSDN to też sie na ten wizerunek składa.

No cóż. Trudno. Póki mnie fanatyczni Linuksowcy nie zaatakują, mi to nie przeszkadza.

| Komentarze (1)

Freesql.pl

Za wątkiem na forum 4programmers.net trafiłem na stronę Freesql.pl. Projekt ten ruszył wczoraj, i na razie nie oferuje niczego. Ale w przyszłości (jak mniemam, stosunkowo odległej) ma dawać “biednym” webmasterom miejsce na bazę danych SQL, co by pozwalało wykorzystywać serwis na przykład na kontach z PHP ale bez bazy danych MySQL czy PostgreSQL. Ma oferować po prostu darmowe bazy danych w Polsce, jak na przykład FreeMySQL.net, czy FreeSQL.org.

Projekt jest ciekawym pomysłem, aczkolwiek na razie nie ma niczego i całkowicie liczy na ochotników. Potrzebuje osób które mogą zaoferować własny komputer na serwer (a więc wymagany 24h uptime, zewnętrzny IP, niezłe łącze i spore dyski twarde), reklamodawców i przede wszystkim – domeny i serwera. Bo na razie stoi na darmowym (chyba) cba.pl. A chce sie stać Freesql.pl.

Ale nie był bym sobą, gdybym też nie ocenił strony. Jest to jakiś gotowy CMS i szablon, jakość kodu HTML jest nędzna (walidator znalazł około 60 błędów), wszystko na tabelkach. Typowe, już się do tego zdążyłem przywyczaić. Niestety, nie tylko to mówi, że strona nie jest nadzwyczajna. Malutkie <input> i <textarea> na stronie “przyłącz się”, nieprawidłowo sformatowane teksty (spacja przed przecinkiem, brak jakiś akapitów), sporadyczne błędy ortograficzne (“nie pracującym”).

Uważam pomysł za całkiem sensowny. Tylko jest jeden problem. To się nie opłaca. Nikomu się nie opłaca stawianie darmowych baz danych MySQL. Tak samo jak oferowanie darmowych kont WWW bez reklam. Więc potrzeba ludzi dobrej woli. Nie wątpię, że ich w Internecie nie brakuje, ale czy dla tego projektu znajdą się ochotnicy, gotowi poświęcić swój wolny czas?

Ten wpis jednocześnie być może zapewni nieco większą popularność temu Freesql.pl, pozycję w Google mam całkiem niezłą, jak zauważyłem. Co prawda, dla haseł “2012″ i “jęczmień na oku”, ale może się to zmieni w przyszłości.

Życzę, aby się to powiodło, choć sam polecam jednak, w miarę własnych możliwości finansowych, uniezależniać się od darmowych usług. Niestety, to co darmowe – to na to nie mamy gwarancji, że będzie działać dobrze i stabilnie. A akurat w przypadku hostingu (także z bazami danych MySQL), to naprawdę oferta róznych firm jest bardzo szeroka.

| Comments off

Notatki na piasku

Notatki na piasku to nowa nazwa tego miejsca w Sieci. W końcu, po różnych przemyśleniach i dłuższym biciu się z wyniesieniem się (nawet częsciowym) z Joggera, ustaliłem co tutaj będzie. Wreszcie.

Notatki na piasku, zgodnie z pierwotną formułą, miają być zbiorem moich rozważań. Nie prywatnych, a publicznych. Tutaj też mają być od tej pory oceny stron internetowych, programów i wszystkiego co widuję w Internecie.

Notatki na piasku jeszcze nie działają “oficjalnie”. Ich właściwy start zacznie się na początku listopada.

Jogger pozostanie głównym blogiem, na którym będę opisywał życie codzienne, mnie prywatnie i wiele innych rzeczy. A tutaj… tutaj znajdą się tylko i wyłącznie rzeczy głębsze. Oceny, poradniki, przemyślenia, coś podpadające pod felietony. Oraz dyskusje międzyblogowe korzystające z mechanizmu TrackBack.

W formie zupełnie innej niż na Joggerze. Też luźnej, ale nie aż tak. Bez nadmiaru emotikonek, raczej przydało by mi się wprawiać w pisaniu “normalnym”. Nadal z humorem, ale w innej formie.

Oto i mój piasek i notatki na nim.

| Comments off

E-savoir-vivre

Artykuł E-savoir-vivre pilnie potrzebny mnie zainspirował do napisania tych kilku zdań. Ma tematy oczywiśćie dobrego wychowania i jego znaczenia w świecie Globalnej Wioski. Odbiega to od artykułu, ale tak mi się skojarzyło.

Pierwszą sprawą, jaką wezmę pod lupę, będzie oczywiście telefon komórkowy. Wyciszanie w miejscach publicznych to chyba minimum. Kino, teatr – jestem nawet za wyłączaniem. Podobnie jest w trakcie jakiś ważnych spotkań. Na randce absolutnie telefon powinno się mieć wyłączony. Przynajmniej takie jest moje zdanie. Jakiś czas bez kontaktu ze światem chyba nie zaszkodzi? Pojawiające się tu i ówdzie zakazy korzystania z telefonów nie zawsze przestrzegane (zwłaszcza widoczne w szpitalach), nie są też zawsze logicznie uzasadnione (stacje benzynowe), trzeba raczej korzystać z własnego wyczucia sytuacji. Niestety zdarzają się osoby bez wyczucia – albo może próbujące zwrócić uwagę na siebie i na swoją “komórkę”?

Teraz coś innego. Komunikacja natychmiastowa. Komunikatory zadomowiły się w naszym świecie na stałe i nie wiem czy coś to zmieni. Ale tutaj elementarne zasady grzeczności także obowiązują. Gdy pisze się do kogoś nieznajomego wypada się przedstawić i jasno wyłuszczyć swoją sprawę. Osobiscie drażnią mnie łańcuszki, rozmowy bez pytania, “poklikash” i tak dalej. W Jabberze jest taki status “Chętny do rozmowy” (Free for Chat). Gdy ktoś ma taki status – proszę bardzo, widać sie nudzi i chce sobie pogadać. Ale już status “Nie przeszkadzać” (Do Not Disturb) to co innego. Wtedy widać ktoś nie ma czasu, może pracuje (tak, są tacy ludzie!), czy robi coś ważnego i nie chce aby mu zawracano głowę duperelami? Proszenie o autoryzację to jeszcze jedna sprawa. Zwykle, gdy ktoś prosi mnie o autoryzację bez wyraźnego powodu, a ja nie rozpoznaję jego JID, nie kojarzę zupełnie, to nie udzielam. Przecież rozmawiać można i bez autoryzacji, prawda? Większość rzeczy jakie napisałem nie dotyczy najpopularniejszego w naszym kraju komunikatora. Ale i użytkownicy Gadu-Gadu powinni wiedzieć, że opis statusu “DND” oznacza “nie przeszkadzać”. Akurat ten skrót jest stosowany raczej często. Niestety, nawet “uświadomieni” nie zawsze wiedzą, że nie nalezy pisać wtedy o głupotach.

E-mail. Zasady grzeczności wymagają, aby w e-mailu, który jest jak by nie patrzeć następcą tradycyjnego listu, podpisać się. Przedstawić swój problem, w formie grzecznej, najlepiej by było zgodnej z regułami ortografii i języka polskiego, a także w formie zgodnej z tzw. netykietą. Może i ja jestem purystą językowym, ale uważam, że używanie polskich znaków, wielkich i małych liter to przejaw szacunku do odbiorcy. Zwłaszcza w listach bardziej oficjalnych. Nie wyobrażam sobie wysyłania e-maili do obcych osób, które wypełnione by były błedami, napisane niechlujnie i zastosowanymi emotikonkami czy akronimami. Gdy już z tą osobą będziemy w bliższych kontaktach, a ona też będzie używała takich rzeczy jak emotikonki – dlaczego nie. Pierwszy kontakt powinien być jednak w miarę “oficjalny”. Choć (ale to już dotyczy innego tematu), przyznaję, czasami pisanie bez emotek jest trudniejsze, niz zwyczajnie.

A, jeszcze wspomnę o znakach przestankowych. Zalecam ich używanie. Zwłaszcza znaku zapytania. Znam kilka osób, króre gdy pisza poprzez GG to ich nie stosują i ja się dziwnie czuję, gdy widzę wiadomość “zabrales klucze”. Mam się zastanawiać czy zabrałem jakieś klucze czy mam odpowiedzieć że ich nie zabrałem. Jak by tam na końcu był znak zapytania to by od razu każdy wiedział o co chodzi.

| Comments off

Almistor

Szukając planu zajęć dla wydziału Matematyki, Fizyki i Informatyki Uniwerytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie trafiłem do systemu Almistor. Ów system miał mi dać taką możliwość, jak zobaczenie listy studentów danego wydziału. I co ujrzałem?

Prawie to co chciałem. Szukałem co prawda do jakiej grupy chodzi pewna osoba, ale trudno. Nie znalazłem. Znalazłem za to informację, że na pewno chodzi tam ona, oraz jeszcze kilka innych. Ale potem postanowiłęm sprawdzić inny wydział. I tu zaczęły się schody. Ujrzałem komunikat, że jest to wersja testowa i działa tylko dla tego jednego wydziału (Mat, Fiz i Inf). Więc wróciłem do poprzedniej listy i…

listast You have submitted an inactive page. Click OK to get a fresh page.

I potem już nic ciekawego. Po wybraniu OK po prostu czysta strona. Po kilku klikach i dłuższym czasie dopiero udało się zobaczyć znów listę studentów.

Opsiywać kodu HTML nie będę – bo nie ma czego. Ot, tabelki, bgcolor, <font face> i tak dalej. Brak DOCTYPE, ale oprócz tego – tylko jeden błąd według walidatora.

Ale tak przejrzałem historię oewgo systemu Almistor i się wypowiem jako użytkownik “z zewnątrz”. Działą wolno, jak zauwżylem, z błędami. Mam nadzieję, ze wewnętrznie jest o wiele lepiej, skoro system obsługuje dziekanaty, systemy kadrowo-płacowe i tak dalej. A może to dlatego przed dziekanatami są zawsze tak wielkie kolejki? Serwer chodzi pod Windows, “udostępnia informacje, pochodzące z tych dwóch podsystemów (są one kopiowane do serwera z bazy danych ALMISTOR’99 i systematycznie aktualizowane)”. Pogratulować twórcom systemu, jeżeli naprawdę to wszystko dobrze działa. Znakomita rzecz. Ja przyczepię się tylko do jednej rzeczy:

Transmisja jest szyfrowana. Zapewnia to bezpieczeństwo podczas przesyłania danych poufnych. Aby móc oglądać strony internetowe przy włączonej transmisji szyfrowanej, przeglądarka internetowa musi obsługiwać system SSL. W tym celu można wykorzystać m.in. następujące przeglądarki internetowe:

  • Microsoft Internet Explorer w wersji 5 lub wyższej
  • Netscape Navigator w wersji 4.7 lub wyższej
  • Opera w wersji 5 lub wyższej

Bardzo aktualne te przeglądarki podane tutaj, nie ma co.

| Komentarze (2)

« Poprzednia strona Następna strona » Następna strona »