Znowu polityka. Ale tym razem krótko.
Blogi mają siłę przekonywania. W USA sa już traktowane jako siła polityczna. Ale to, że pod moim wpisem o m.in. parku Jedlinie (a dokładniej o jego strinie) startującym do Sejmu znalazł się komentarz ze sztabu wyborczego wspomnianego kandydata… Gratuluję podejścia do obywatela. Program kandydata został zaktualizowany, ciekawsze rzeczy się tam znalazły… Nieważne. Jeszcze o tym napiszę. Ale pytanie pozostaje - czy ja już jestem taki sławny, że tutaj można trafić szukając informacji o politykach? :)
W każdym razie kampania w toku. Posłanka Beger denerwuje się, ze domena www.beger.pl przekierowywuje na rózne inne strony. Najpierw Kaczyński, potem Cimoszewicz. Jakie mogłyby być komentarze internautów, jeżeli nie coś w tylu “to bezprawie” itp.? No, ale przecież domenę można sobie samemu wykupić, tylko jeżeli jest wolna i zrobić z nią co się chce. Prawie. Ale to prawda, ze “cybersquaterzy” to nowa plaga. Ale nie o to mi chodziło.
Chodzi o “kandydata internautów”, o którym pisałem już na KtosRF. Grzegorz Kostrzewa-Zorbas, “kandydat internautów”, który pisze o projekcie e-Polska (notabene tym samym stwierdzeniem posługuje się SDPL), ma swoją stronę internetową. Powinien mieć, prawda? No i co? Odwiedzamy ją i widzimy w pasku adresu “main.xml”. XML? Super. Ale podgląd źródła i walidacja ukazują coś innego.
<html>
<head>
<META http-equiv="Content-Type" content="text/html; charset=UTF-8">
Mi to jak to miał by być XML to czegoś brakuje. Nie powiem, że nie widzę tutaj w ogóle XML. Czy to jest jakiś XML transformowany już na serwerze do HTML? Nawet jeśli tak, to powiem tylko jedną rzecz. Brak DOCTYPE, wielki top i menu we Flashu, 5 błędów walidacji (przy HTML 4.01 Transitional). I nie “darmowy Internet dla wszystkich”, a “darmowy Internet dla wszystkich warszawiaków”. A to niestety dwie rózne sprawy.
Ale wspomniana osoba prowadzi bloga. To jest akurat coraz częściej się pojawiające zjawisko. Ów blog, założony w serwisie blog.pl jest - brzydki. A że jest to blog.pl to ja się kodu strony czepiać nie będę. Ale kolory linków są strasznie dobrane w stosunku do tła i powinny zostać zmienione na jakieś ciemniejsze.
Przyjrzyjmy się jeszcze jednej rzeczy. Portalowi założonemu przez pana Kostrzewę-Zorbas. PHP-Nuke - stąd prawie standardowy, brzydki wygląd, błedy w tłumaczeniu, jakość kodu pozostawiająca wiele do życzenia.
Jako “kandydata internautów” strony te są niestety - słabe. A człowiek liczył na promyk nadziei.
To ględzenie jest ględzeniem nawiedzonego geeka i nie trzeba go traktować zbyt poważnie.
Liczba komentarzy: 4
»Wątek RSS dla komentarzy tego wpisu · Adres trackback
wrzesień 8, 2005 godzina 12:30
Jeśli application/xhtml+xml byłby wysyłany, to DOCTYPE nie jest niezbędny. Ale wtedy IE/Google nie dałoby sobie rady.
wrzesień 8, 2005 godzina 12:57
No właśnie jest ta rzecz, że to jest wysyłane jako text/html, a nie application/xml…
wrzesień 8, 2005 godzina 18:45
> To ględzenie jest ględzeniem nawiedzonego geeka i nie trzeba go traktować zbyt poważnie.
Ten tekst powinieneś sobie wstawiać jako podpis pod każdym wpisem na joga ;-DDD
Zrestą ja też ;-D
wrzesień 8, 2005 godzina 19:28
Wrzucę do szablonu :)
Choć nie każdego wpisu to dotyczy :)