Archive for sierpień, 2005

Pogromca Mitów

A dziś troszkę o paru sprawach, które mnie denerwują, a które niestety zauważam dość często u różnych ludzi.

Najpierw o telefonach komórkowych oraz burzy. Jak ktoś jeszcze mi powie, aby wyłączyć telefon komórkowy w trakcie burzy to dostanie wiązankę słowną. Dlaczego jestem taki wściekły? Bo twierdzenie, że telefony komórkowe przyciągają pioruny jest idiotyczne i nie ma nic wspólnego z prawdą. Piorun jak wiadomo jest przyciągany przez przewodniki. Co do jasnej mają z tym wspólnego telefony, wykonane głównie z plastiku? Ja wiem, one wytwarzają promieniowanie elektromagnetyczne. No, ale co z tego? Pioruny lecą do ziemi, a nie do Słońca, które generuje olbrzymie ilości elektromagnetyzmu.

Jak wiadomo, pioruny mogą trafiać w drzewa. A drzewa bynajmniej z telefonami nic wspólnego nie mają. To dlaczego trafiają? Bo to jest przewodnik, i zwyle wysokie miejsce w okolicy, najbliżej chmury. Cholera, telefonów w trakcie burzy wyłączać nie trzeba, nic się ani nam, ani im przez pioruny nie stanie, o ile nie będzie trafienia bezpośredniego.

Sprawa druga. Telefony i stacje benzynowe. Nie odnotowano ani jednego przypadku wysadzenia stacji benzynowej przez telefon komórkowy. Przeprowadzono eksperyment nawet - telefon zamkięty w małej przestrzeni wypełnionej oparami benzyny - po zadzwonieniu na niego stało się… nic. Nic. NIC. Nie gadajcie bzdur o stacjach benzynowych.

Sprawa trzecia. Elektroskażenie (choć takie pojęcie nie istnieje). Limit poziomu gęstości mocy w Polsce wynosi 0,1 W/m2. Nie ma żadnych danych, na całym świecie, że istnieje szkodliwy wpływ na człowieka pola o tak niskim poziomie gęstości mocy. Powiem więcej - ta norma w Polsce jest 45 razy ostrzejsza niż w UE… Jeszcze jedno - ludzki organizm nie wykształcił żadnego rodzaju czujników na wysokie pasma częstotliwosci promieniowania elektromagnetycznego. Może po prostu natura uznała, ze nie są one nam potrzebne? A w cieniu “elektroskażenia” żyjemy już te tysiące lat. Zwłaszcza ciekawie się robi w przypadku wybuchó na Słońcu czy czegoś takiego…

Polecam czytanie “Twojej Komórki” odnośnie “zagrożenia” telefonów komórkowych. Można się wiele dowiedzieć, a bzdurne informacje sobie usunąć z pamięci.

| Komentarze (21)

Przemyślenia na temat CVS i Bugtraq

Pewien projekt, w którym uczestniczę, dorósł do używania CVS. Mowa tu o PilotMP3. 13 sierpnia dostałem SMS od admina projektu (i zarazem bliskiego znajomego) o treści:

No bo widzisz, Ciebie dlugo nie ma, a tu sie duzo dzieje - PilotMP3 i Kostka maja konta CVS po 150 MB na projekt ;-).

Konta CVS zostały założone w darmowym serwisie Freepository. No i ja po powrocie z wakacji musiałem się prawda przygotować do używania tego znakomitego narzędzia. Dłuższą chwilę zajęła konfiguracja TortoiseCVS (tutaj dziękuję FAQ serwisu Freepository) i po chwili miałem na dysku to co potrzeba. No i zaktualizowałem dwa pliki (jeden kawałek instrukcji, dwa to TXMLINI). No i tak mi się zebrało na przemyślenia.

CVS czy SVN cholernie pomagają w pracach nad czymkolwiek robionym przez kilka osób rozproszonych po Polsce. Nareszcie koniec angażowania GMaila aby wysłać innym zaktualizowany przeze mnie plik. Teraz każdy ma aktualną wersję… A co jest jeszcze nam (tutaj mówię o projekcie PMP3 w odczuciu właśnym) potrzebne? System śledzenia błędów. Odkąd odkryłem uroki tych narzędzi pracuje mi się znacznie łatwiej. Wszystkie błędy mam pod kontrolą, w jednym miejscu. Tak samo “feature requests”. Takie rzeczy jak temat z błędami na forum może i nieco pomagają, ale… wolę Flyspray, Mantis czy innego bugtrackera.

Czy to tylko moje odczucie? Może trackery nie są jednak potrzebne i można się spokojnie bez nich obyć?

| Komentarze (1)